Recenzje ponad 1700 albumów. Klasyka, Jazz, Blues, Rock, Pop.

JAZZ

Polski Jazz

KLASYKA

Blues, Rock

POP

PŁYTY: A - Z:
_____________________________

Wpisy z tagiem: Paco de Lucia

czwartek, 15 października 2015

Concierto De Aranjues, Allegro Con Spirito; Solo Quiero Caminar; Rio Ancho; Cositas Buenas (Tangos); Entre Dos Aguas; Punta Umbria; Volar (Buleria); Guajiras De Lucia; Zyryab; Malaguena; Manha De Carnaval; Cepa Andaluza; Danza; Cueva Del gato; Cana De Azucar; Plaza De San Juan; Taconeo Gitano; Zorongo Gitano; Luzia; Gitanos Trianeros; Gloria Al Nino Ricardo; Concierto De Aranjues, Adagio.

piątek, 23 grudnia 2011

 John McLAUGHLIN, Al di MEOLA, Paco de LUCIA: Friday Night In San Francisco /1981 Philips LP/CD/

(str.1:) Mediterranean Sundance / Rio Ancho; Short Tales of the Black Forest; (str.2:) Frevo Rasgado; Fantasia Suite; Guardian Angel

 ''Friday Night In San Francisco'' -album nagrany przez trzech spośród bezwzględnie najlepszych gitarzystów jakich mamy zaszczyt gościć na tej planecie: Ala DiMeolę, Paco DeLucię i Johna McLaughlina. Płyta koncertowa choć na końcu uzupełniona utworem studyjnym. To płyta z roku1981 zawierająca nagrania z grudnia 1980.
Płytę tą traktuję jako album, którego nie klasyfikuję w swoim muzycznym świecie jako jedną z ukochanych płyt jazzowych lecz po prostu jako jeden z najwspanialszych albumów jaki ukazał się na świecie kiedykolwiek i gdziekolwiek. Katalogując ten album zawsze mam problem z wykonawcą;  jest to bowiem zarówno płyta Johna McLaughlina jak i płyta Ala Di Meoli i zarazem płyta Paco DeLucii. Trzech spośród najwspanialszych gitarzystów świata spotkało się pierwszy raz właśnie wówczas w San Francisco 5 grudnia 1980 roku w The Warfield Theatre. Panowie zagrali razem jeden z najwspanialszych wspólnych koncertów , również dla każdego z nich z osobna: jeden z najważniejszych, najdoskonalszych koncertów. Choć McLaughlin, DeLucia i Di Meola spotykali się później jeszcze wielokrotnie -nigdy nie udało im się przeskoczyć tej poprzeczki z 1980 roku.
To płyta, która uważana jest za jedne z najwspanialszych dokonań muzyki gitarowej w zakresie zarówno stylu flamenco jak i jazzu.
Druga strona tego krążka (w wersji analogowej) jest chyba trochę mniej znana ... ale właśnie podczas tej drugiej części płyty mamy okazję w dwóch utworach usłyszeć wszystkich trzech panów jednocześnie.
Coś jeszcze mi się nasunęło w zwiazku z tą płytą -okładka... niby nieciekawa... takie pstrokate, poskręcane liiternictwo n czarnym tle, a jednak jest to jedna z tych okładek... tak charakterystycznych i od razu rozpoznawalnych.

Powyższy tekst spisany został z komentarza do radiowej prezentacji płyty w RadioJAZZ.FM z 29.11 i 06.12.2011