Recenzje ok. 2500 albumów. Klasyka, Jazz, Blues, Rock, Pop.
| < Marzec 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

NOWY ADRES

Od 1 marca wszystkie nowe wpisy
publikowane są pod adresem:

longplay1.blogspot.com

Wpisy z tagiem: rock blues

sobota, 23 kwietnia 2011

CD1: Greetings From Asbury Park, N.J.: Blinded By The Nighr; Grovin 'Up; Mary Queen Of Arkansas; Does This Bus Stop At 82nd Street?; Lost In The Flood; The Angel; For You; Spirit In The Night; It's Hard To Be A Saint In The City
CD2: The Wild, The Innocent And The E Street Shuffle: The E Street Shufle; 4th Of July, Asbury Park (Sandy); Kitty's Back; Wild Billy's Circus Story; Incidnt On 57th Street; Rosalita (Come Out Tonight); New York City Srenade
CD3: Born To Run: Thunder Road; Tenth Avenue Freeze-Out; Night; Backstreets; Born To Run; She's The One; Meeting Across The River; Jungleland
CD4: Darkness On The Edge Of Town: Badlands; Adam Raised A Cain; Something In The Night; Candy's Room; Racing In The Street; The Promised Land; Factory; Streets Of Fire; Prove It All Night; Darkness On The Edge Of Town
CD5: The River disc 1: The Ties That Bind; Sherry Darling; Jackson Cage; Two Hearts; Independence Day; Hungry Heart; Out In The Street; Crush On You; You Can Look (But You Better Not Touch); I Wanna Marry You; The River
CD6: The River disc 2: Point Blank; Cadillac Ranch; I'm A Rocker; Fade Away; Stolen Car; Ramrod; The Price You Pay; Drive All Night; Wreck On The Highway
CD7: Nebraska: Nebraska; Atlantic City; Mansion On The Hill; Johnny 99; Highway Patrolman; State Trooper; Used Cars; Open All Night; My Father's House; Reason To Believe
CD8: Born In The U.S.A.: Born In The U.S.A.; Cover Me; Darlington County; Working On The Highway; Downbound Train; I'm On Fire; No Surrender; Bobby Jean; I'm Goin' Down; Gloty Days; Dancing In The Dark; My Hometown

W roku 2010 oprócz wydawnictwa ,,Promise'' i kolejnej ,,koncertówki'':  ,,London Calling Live In Hyde Park'' miłośników Springsteena uraczono efektownym, otwieranym od góry pudełkiem celowo stylizowanym na podniszczone, zatytułowanym ,,The Collection 1973-84'', zawierającym 7 pierwszych albumów BRUCE'A SPRINGSTEENA:
,,Greettings From Asbury Park, N.J.'' (1973)
,,The Wild, The Innocent And The E Street Shuffle'' (1973)
,,Born To Run'' (1975)
,,Darkness On The Edge Of Town'' (1978)
,,The River'' (1980) -album dwupłytowy
,,Nebraska'' (1982)
,,Born In The U.S.A.'' (1984)
Każda z płyt umieszczona jest w dokładnej replice okładki płyty winylowej -brawo! Zadbano o szczegóły, jak brzegi okładek i zachowanie oryginalnych proporcji, dzięki czemu co prawda część zamieszczonych tekstów w formacie okładki płyty gramofonowej, po zmniejszeniu do formatu CD jest nieczytelna -ale to wszystko mamy w dołączonej do płyt książeczce (są tam też umieszczone jeszcze raz reprodukcje pierwszych stron okładek). Szkoda że płyt nie umieszczono dodatkowo w replikach kopert wewnętrznych, jak to się czyni w Japonii wydając CD jako ,,vinyl replica'' (choć do ,,Greetings...'' dołączono miniaturkę oryginalnej wkładki wewnątrz okładki).
Do podstawowego programu poszczególnych płyt nie dołączono żadnych bonusów -i dobrze: jak dokładna replika -to replika. Często zastanawiam się nad stosownością dodawania utworów do stworzonych kiedyś płyt. Skoro zamysł artysty przed laty był taki, aby płyta wyglądała (grała) tak a nie inaczej -czy stosowna jest ingerencja wydawcy po latach? Poza tym słuchając niektórych nowych edycji starych albumów nie mogę znieść dodatków w rodzaju: wywiad z wykonawcą, czy fragmenty prób (niechlujnie na dodatek zmontowane). Szczytem szczytów było zbeszczeszczenie zawartości muzycznej płyt grupy JETHRO TULL: ,,Aqualung'' (edycja 1996) i ,,Thick As A Brick'' (edycja 1997) -notabene przecudnie wydanych z okazji 25-lecia premiery- poprzez dodanie oprócz innych wersji klasycznych nagrań ...kilkunastominutowych wywiadów z muzykami. Słuchając później tych płyt po raz n-ty po kilku zdaniach nosowo jąkającego się Iana Andersona, zirytowany po prostu wyłączałem płytę. Można przecież w takich wypadkach dołożyć dodatkowy dysk do osobnego wysłuchania. Większe koszty produkcji, a co za tym idzie: cena? Owszem, ale to przecież edycja dla kolekcjonera -zwykły ,,zjadacz'' kupi normalną, tańszą edycję. Ekologia? ...że niby dodatkowa wyprodukowana blaszka pokryta czymś tam? To dlaczego single CD są takiego samego formatu co normalne (czytaj: długie) płyty? Przed wielu laty single CD były po prostu mniejszymi krążkami, a w kieszeniach odtwarzaczy było mniejsze, okrągłe zagłębienie, gdzie umieszczano płytkę (pamiętam choćby singla PINK FLOYD z płyty ,,A Momentary Lapse Of Reason'' w takim formacie -dziś to prawdziwy rarytas). Komu to przeszkadzało?
No więc...:) BRUCE w boksie jest bez bonusów i tak ma być! Nagrania brzmią świetnie dzięki remasteringowi (nareszcie ,,Drive All Night'' już u mnie tak strasznie nie trzeszczy :) ). Piękna edycja pierwszych 7 albumów: od chłopięcego wręcz Springsteena na surowo brzmiącym ,,Greetings...'' poprzez Wielkie Albumy ,,Born To Run'' i ,,The River'' aż do Największego: ,,Born In The U.S.A.'' (w Polsce od tego czasu dopiero Springsteen tak naprawdę zaistniał w świadomości przeciętnego polskiego słuchacza).
Wzorcowa edycja ...no, nie licząc braku kopert :) . Mam nadzieję że dalszy ciąg nastąpi i czekam na ,,The Collection 1984-...no powiedzmy do 99'' -tak jakoś chyba by wypadło :)

Tagi: rock blues s
23:17, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

Str.1: Raised On Rocks; Sting In The Tail; Slave Me; The Good Die Young; No Limit; Rock Zone
Str.2: Lorelei; Turn You On; Let's Rock!; SLD; Spirit Of Rock; The Best Is Yet To Come

SCORPIONS rusza w pożegnalną trasę koncertową, wydaje ostatnią płytę i kończy działalność! Tak w skrócie możnaby streścić wiadomości dotyczące jednej z największych grup rockowych świata z ostatnich miesięcy.

Po albumie ,,Humanity Hour I'' z roku 2007 wyczekiwałem na kolejną płytę zespołu i doczekałem się! Po wstępnym zapoznaniu się z materiałem ,,Sting In The Tail'' podjąłem decyzję zdobycia i tego krążka w wersji winylowej. To wspaniałe, iż pomimo wszystko płyty naszych ukochanych wykonawców dostępne są także w wersjach winylowych. Nie ma ich co prawda w każdym sklepie muzycznym, ale dla chcącego nic trudnego! W porównaniu z wydaniem poprzedniego longplaya SCORPIONS z roku 2007, edycja nowej płyty jest trochę skromna: pojedyncza, nie rozkładana okładka, brak indywidualnej koperty wewnętrznej (podobnie zresztą jak przy ,,Humanity Hour I''). Brzmi jednak niesamowicie -tak jak przystało na płytę gramofonową XXI wieku!

,,Raised On Rock'' to mocny początek albumu: potężne brzmienie ubarwione ciekawymi efektami (wah-wah) i ...ta gitara R.Schenkera i ...ten głos K.Meine... i ,,jesteśmy w domu'': SCORPIONS w wyśmienitej formie! W drugim numerze nie zwalniamy tempa! Tytułowy kawałek albumu z wykrzyczanym refrenem podniesie ciśnienie każdemu. Co rzuca się w oczy (czy moze raczej uszy) to jakby jeszcze cięższe brzmienie gitar niż to jakim cieszylismy się na ,,Humanity Hour I''. ,,Slave Me'' to taki typowy scorpionsowy rocker, natomiast wytchnienie czeka nas przy czwartym numerze (,,The Good Die Young''), lecz i tu gitary brzmią potężnie a grzmot perkusji jest niesamowity -to taki charakterystyczny dla SCORPIONS hymn rockowy, którymi czarują nas od zawsze. Po kolejnym typowym dla zespołu kawałku (,,No Limit''), mocne zakończenie pierwszej strony winyla: ,,Rock Zone'' -galopujący rytm i wspaniałe solo gitarowe w środku utworu -nie może byc lepiej! Obracamy krążek na drugą stronę i... niespodzianka! ,,Lorelei'' to jedna z tych ballad SCORPIONS, które od lat poruszają nas i wzruszają. Gdybyśmy żyli w lepszych i łaskawszych dla rocka czasach byłby to zapewne wielki przebój na miarę choćby ,,Still Loving You'' czy ,,When The Smoke Is Going Down''. Dość tych sentymentów -kolejne nagranie to już soczysty i krwisty ,,Turn You On''! Ciężkie i monumentalne brzmienie to atrybuty ,,Let's Rock!'' -musze to powtórzyć: SCORPIONS na najnowszej płycie brzmi naprawdę ciężej niż kiedykolwiek! Dialogi gitarowe w ,,Let's Rock!'' robią naprawdę wyjątkowo metalowe wrażenie. Trochę moze za krótki ten utwór: mogliby tak przekomarzać się gitarowo jeszcze ze dwie minuty... Drugą balladą rockową na longplayu jest ,,SLD'', po raz kolejny wzrusza nas to brzmienie i charakterystyczne właściwe dla tylko tej grupy linie melodyczne. SCORPIONS przed laty wypracowali niezawodną receptę na rockową balladę, która sprawdza się doskonale od tylu już lat... ,,Duch rocka nigdy nie umrze'' -słyszymy w refrenie ,,Spirit Of Rock'' i trudno temu zaprzeczyć słuchając Takich Płyt jak ,,Sting In The Tail'' w roku 2010! A na koniec... no cóż... to jeden z tych utworów do wspólnego śpiewania podczas koncertów... to jeden z tych scorpionsowych hymnów... to jeden z tych utworów, po którego zakończeniu mamy ochotę posłuchać go raz jeszcze ...od początku... Ja zrobię to dopiero za kilkadziesiąt minut, gdyż odwracam płytę z powrotem na str.A i słucham całości od początku. To nie może być Ich ostatnia płyta! Tak się nie robi! Nie przyjmuję tego do wiadomości.

20.05.2010

Tagi: rock blues s
23:11, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
Singel promujący w 1990 roku album SCORPIONS: ,,Best Of Rockers N' Ballads''. Ciekawa okładka prezentuje zespól z rosyjskimi fanami przez cerkwią Wasyla Błogosławionego na Placu Czerwonym w Moskwie. Właśnie dla takich drobiazgów zbiera się single!
Na stronie A: ,,Is There Anybody There'' -jeden z wielkich przebojów SCORPIONSÓW z lat 90., ciekawie zabarwiony rytmami ...reggae(?). Na rewersie płytki jeden z tytułowych ,,rockers'' z promowanego longplaya: ,,The Zoo''.

15.02.2011

Tagi: rock blues s
23:10, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

(LP1 str.1:)Angel Dance; House Of Cards; Central Two-O-Nine; Silver Rider
(LP1 str.2:)You Can't Buy My Love; Falling In Love Again; The Only Sound That Matters; Monkey
(LP 2:) Candy, I'll Marry You Someday; Harm's Swift Way; Satan Your Kingdom Must Come Down; Even This Shall Pass Away

str.1: Quiet Head; Duane; China Cowboy; South Park Song
str.2: You Wonder Why; Sory Baby; Ten Days Before; Shagya; Trip Alsacienne

Aleksander Mrożek to jeden z tych muzyków, którym zdecydowanie nie powiodło się pod względem zyskania należnej i proporcjonalnej do umiejętności, popularności i uznania. Był współtwórcą płyty sespołu 2 PLUS 1: ,,Irlandzki tancerz'' (1979). Na przełomie lat 70. i 80. wchodził w skład zespołu PORTER BAND nagrywając zeń legendarną płytę ,,Helicopters'' (1980), będącą objawieniem na polskim rynku fonograficznym (JOHN PORTER i jego ,,Band'' nigdy później nie powtórzyli sukcesu debiutanckiej płyty) oraz album koncertowy ,,Mobilization'' (1981).  W 1981 roku nagrywa z IZABELĄ TROJANOWSKĄ longplay ,,Układy'', następnie wraz z wcześniej założoną grupą STALOWY BAGAŻ (początkowo towarzyszącą Trojanowskiej) rejestruje materiał na płytę długogrającą, która na skutek wprowadzenia stanu wojennego w Polsce, nigdy nie została wydana. W kolejnych latach udzielał się jako muzyk sesyjny, a w roku 1984 zasila skład zespołu Jan Kowalski, który po nagraniu zaledwie jednej płyty -rozpada się. Rok później jest założycielem grupy RECYDYWA BLUES BAND, a w roku 1989 nagrał omawianą tu płytę ,,Shagya''. Koniec epoki płyt winylowych w Polsce łączył się z wydawaniem złożonego wcześniej w Polskich Nagraniach materiału w niezwykle niskich nakładach, który po wyprzedaniu najzwyczajniej w świecie nie był wznawiany. Płytę Mrożka spotkał taki właśnie los. Dzięki temu jest to dziś bardzo poszukiwana pozycja (podobnie jak wydane w tym okresie tytuły: ,,Sadhana'' SŁAWOMIRA KULPOWICZA (1989) czy  ,,Touch Of Touch'' JAROSŁAWA ŚMIETANY (1989) -nie wydane do dnia dzisiejszego w formie CD).
,,Shagya'' to płyta umiejscowiona w niesłychanie popularnym pod koniec lat 80. nurcie ,,new age music''. Mrożek ,,obsługuje'' na płycie wszystkie instrumenty jawiąc się nam jako wirtuoz z powodzeniem grający na najróżniejszych odmianach gitar (akustyczna, klasyczna, elektryczna, dobro, slide, pedal steel...), ale również na hinduskim sitarze, perkusji i harmonijce. Niezwykle interesująco słucha się tej płyty, w której mimo zachowania konwencji new age napotykamy na najróżniejsze brzmienia. Dzięki szerokiemu instrumentarium Twórcy płyta nie nuży, lecz niezwykle wciąga. Poszczególne utwory to nie tylko luźne gitarowe impresje lecz bardzo rozbudowane i przemyślane kompozycyjnie utwory, jak choćby zabierający nas na prerię ,,China Cowboy'' czy bardzo romantyczny ,,You Wonder Why'' otwierający drugą stronę longplaya. Mrożek skomponował cały materiał na płytę z wyjątkiem utworu ,,Sorry Baby'', który jest kompozycją Micka Abrahamsa (JETHRO TULL, BLODWYN PIG). To rasowy blues (jak przystało na kompozytora) zagrany oraz jako jedyny utwór również: zaśpiewany przez Mrożka z towarzyszeniem ...ptaków.
Ciekawe czy są jakiekolwiek szanse na ukazanie się w najbliższym czasie płyty na nośniku CD -minęły 22 lata!

Tagi: M rock blues
22:25, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.1: Steppin' In A Slide Zone; Under Moonshine; Had To Fall In Love; I'll Be Level With You; Driftwood
str.2: Top Rank Suite; I'm Your Man; Survival; One Step Into The Light; The Day We Meet Again

Piękna i niedoceniana płyta! Jak wiadomo druga połowa lat 70. nie była zbyta łaskawa dla MOODY BLUES. Zespół wziął ,,drugi oddech'' dopiero w następnym dziesiecioleciu (wówczas to ukazały się przebojowe albumy: ,,The Other Side Of Life'', ,,Long Distance Voyager'' czy ,,Sur La Mer''. Tymczasem na płycie ,,Octave'' znalazło się mnóstwo  wspaniałej muzyki! Zawsze miałem słabość do charakterystycznego wokalu Justina Haywarda i ciepłego brzmienia The MOODY BLUES, więc z ogromną przyjemnością przypomniałem sobie ten album na płycie analogowej. Smyczkowe aranżacje niektórych utworów (jak choćby ,,Under Moonshine'') ,,zalatują'' może trochę ELECTRIC LIGHT ORCHESTRA z tamtego okresu, ale w pewnym czasie te dwa zespoły były przecież całkiem niedaleko siebie. Nie ma na tym albumie wielkich przebojów ani wybitnych rockowych arcydzieł znanych z innych płyt zespołu, lecz jest to doprawdy udany album.
Płytę kończy wspaniała koda ,,The Day We Meet Again'', a ja zastanawiam się: dlaczego dziś już nikt tak nie gra?
Staranne wydanie macierzystej wytwórnii zespołu -Decca w albumowej, rozkladanej okładce plus dodatkowa wkładka.

Tagi: M rock blues
22:21, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
str.1: Minstrel In The Gallery; Cross-Eyed Mary; A New day Yesterday; Bouree; Thick As A Brick Edit #4
str.2: Warchild; A Passion Play Edit #9; To Cry You A Song; Too Old To Rock'N'Roll: Too Young To Die; Glory Row
JETHRO TULL to jeden z moich zdecydowanych faworytów... od zawsze. Z uporem maniaka kompletuję dyskografię zespołu na płytach winylowych i właśnie udało mi się zdobyć zachowany w niemal idealnym stanie egzemplarz drugiej części oficjalnej składanki ,,The Best ...''. Obie części mam od dawna na płytach CD, jednak oryginalne wydanie na winylu sprzed 34 lat, sprawiło iż zasłuchałem się ponownie w wybrane z różnych albumów JETHRO TULL utwory składające się na płytę ,,Repeat -The Best Of Jethro Tull Vol.II''. Oryginalne, pierwsze wydanie płyty charakteryzują wytłoczone na okładce napisy widoczne pod światło bądź wyczuwalne przy dotyku.
Jako że płyta jest kontynuacją wydanej wcześniej składanki: ,,M.U. -The Best Of JETHRO TULL'', nie znajdziemy na niej: ,,Aqualung'', ,,Locomotive Breath'', czy najsłynniejszego fragmentu suity ,,Thick As A Brick'', gdyż umieszczone zostały w części pierwszej.
Płytę otwiera wspaniały ,,Minstrel In The Gallery'', a ze słynnego albumu ,,Aqualung'' pochodzi drugie nagranie: ,,Zezowata Mary'' (,,Cross-Eyed Mary''). Wspaniały album ,,Stand Up'' reprezentują dwa nagrania: rewelacyjny, bluesowy ,,A New Day Yesterday'' i słynny ,,bachowski'', instrumentalny temat ,,Bouree''. Pierwszą stronę kończy czwarty temat z suity ,,Thick As A Brick'', który będąc krótką częścią 40-minutowej całości, broni się również jako niezależne samoistne nagranie (,,Thick As A Brick Edit #4'').
Drugą stronę longplaya wypełniają tytułowe nagrania z płyt: ,,Warchild'', ,,A Passion Play'' i ,,Too Old To Rock'N'Roll: Too Young To Die'' (ten ostatni to jeden z moich ulubionych utworów JT, stąd też tytuł dzisiejszego wpisu), ,,To Cry You A Song'' oraz wówczas premierowe nagranie: ,,Glory Row'', będące przyczyną zakupu w owym czasie tej płyty również przez fanów posiadających wszystkie pozostałe nagrania na innych longplayach.
Płyta ta wraz z pierwszą częścią: ,,M.U. -The Best Of JETHRO TULL'' stanowi niezwykle obiektywny zestaw nagrań zespołu dokonanych w pierwszym okresie działalności (do 1977 roku). W późniejszych latach ukazały się kolejne kompilacje, uzupełnione o późniejsze utwory, z których najbardziej udanymi są moim zdaniem: ,,Original Masters'' (1985 -wydana również w formie LP) i ,,The Very Best Of '' wydana (niestety tylko w wersji CD) w roku 2001.
Płyty JETHRO TULL zajmują szczególne miejsce w mojej kolekcji; brzmienie i klimat poszczególnych krążków, będących i nie -będących jednocześnie:  tzw ,,concept albumami'' uważam za niepowtarzalne i jedyne w swoim rodzaju. Pomimo charakterystycznego brzmienia i właściwych zespołowi aranżacji, specyficznych z punku widzenia muzyki rockowej kompozycji; wysłuchanie każdej płyty przynosi zgoła odmienne doznania. Inaczej słucha się stricte bluesowego w klimacie debiutu ,,This Was'' (1968), zupełnie inny klimat przynoszą opowieści włóczęgi na ,,Aqualung'' (1971), 40-minutowa suita ,,Thick As A Brick'' (1972) -to w ogóle specyficzna płyta, klimat lasu towarzyszy przez cały czas słuchania ,,Songs From The Wood'' (1977), a arktyczny mróz wręcz fizycznie odczuwalny jest podczas zasłuchania się w płytę ,,Stormwatch'' (1979). Album z 1982 roku: ,,The Broadsword And The Beast'' podzielony został z kolei na dwie części (dwie strony płyty winylowej), które pomimo iż składają się z krótkich kilkuminutowych utworów -tworzą dwie niezależne opowieści. Z tego albumu pochodzi słynne ,,Cheerio'', którym JETHRO TULL kończy każdy swój koncert (a w radiowej ,,Trójce'' Piotr Kaczkowski rozpoczyna nim od lat swoje wieczorne, niedzielne  audycje). Po ,,Cheerio'' wiadomo zawsze iż nie będzie już kolejnego bisu, a możemy się spodziewać jedynie zapalenia świateł i piosenki ,,What A Wonderful World'' w wykonaniu LOUISA ARMSTRONGA odtworzonej z taśmy. Takie zakończenie koncertu miałem okazję usłyszeć i zobaczyć na kilku koncertach zespołu z DVD i takiego zakończenia koncertu byłem świadkiem w 1997 roku, kiedy ten jeden, jedyny raz zobaczyłem i usłyszałem JETHRO TULL na żywo.

Słuchając tej ,,składanki'' JT, podczas każdego kolejnego nagrania wracam na kilka minut do konkretnego albumu, z którego pochodzi dany utwór i czuję nieodpartą chęć sięgnięcia po daną płytę i wysłuchanie jej w całości ...no to mam czego słuchać przez najbliższych kilka dni :)
JETHRO TULL to zdecydowanie jeden z największych zespołów muzyki rockowej XX wieku.

P.S. Do inspiracji zespołem JETHRO TULL przyznawała się w Polsce m.in. REPUBLIKA. Oprócz zastosowania fletu w muzyce rockowej i wykorzystania niektórych ,,patentów'' IANA ANDERSONA w partiach solowych GRZEGORZA CIECHOWSKIEGO; w słynne czarno-białe pasy będące poźniej znakiem rozpoznawczym REPUBLIKI wymalowana była kiedyś gitara widoczna na koncertach JT w pierwszym okresie działalności zespołu.

21:48, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.1: Just Another Night; Wild East; Cleveland Rocks; Ships; When The Daylight Comes
str.2: Life After Death; Standin' In My Light; Bastard; The Outsider

Jedna z dwóch (obok debiutu wydanego po odejściu z grupy MOTT THE HOOPLE w 1975) najlepszych solowych płyt IANA HUNTERA. Choć mniej jest na niej klimatów psychodelicznych niż na wspomnianym albumie, zatytułowanym po prostu: ,,Ian Hunter'', to płyta po ponad 30. latach broni się nadal.
Glamrockowo brzmi na stronie pierwszej ,,Cleveland Rock'', a ,,Ships'' z kolei -to wielki przebój, który w roku 1982 ponownie wylansował ...BARRY MANILOW, umieszczając go na wspaniałym albumie ,,One Voice''.
Zdecydowanie ciekawsza jest druga strona longplaya. Tam znajduje się pieśń, nawiązująca klimatem do dokonań BOBA DYLANA: ,,Standin' In My Light'', rozbudowany, okraszony świetnym brzmieniem mooga i utrzymany w transowym rytmie ,,Bastard'', oraz finałowy, wzniosły z efektami a la chór: ,,The Outsider''.
Warto posłuchać od czasu do czasu IANA HUNTERA ...choćby po to aby po raz kolejny przekonać się, iluż to artystów nie doczekało się należnej popularności i właściwego miejsca w gronie powszechnie znanych klasyków muzyki rockowej.

Tagi: H rock blues
21:36, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

Str.1: Can't Slow Down; In Pieces; When It Comes To Love; Living In A Dream; I Can't Give Up; Ready
Str.2: Give Me A Sign; I'll Be Home Tonight; Too Late; Lonely; As Long As I Live; Angel Tonight; Fool For You Anyway

W zasadzie po nowej płycie FOREIGNER, pomimo iż upłynęło juz 16 lat od wydania poprzedniego albumu, (,,Mr.Moonlight'') nie spodziewałem się jakichś niezwykłych fajerwerków muzycznych. Niemniej jednak, bez wahania dołączyłem nowy longplay grupy: ,,Can't Slow Down'' do swojej kolekcji płyt winylowych. Zaskoczyła mnie natomiast różnorodność edycji tej płyty w wersji CD: gdybym zdecydował się na CD -stanąłbym przed nie lada dylematem -doliczyłem się bowiem jak dotąd czterech różnych mutacji tej płyty. Na szczęście w wersji analogowej mamy do czynienia z jedną -podstawową wersją albumu.
Z pierwotnego składu zespołu pozostał w 2010 roku Mick Jones, a nowy wokalista grupy Kelly Hansen robi wrażenie wyłonionego z konkursu na najlepszego naśladowcę głosu Lou Gramma -pierwszego wokalisty FOREIGNER.
Utwór tytułowy to oparta na rockowym riffie kompozycja, w której już od pierwszej chwili słychać że to stary, dobry FOREIGNER, do którego od lat przywykliśmy; wpadający w ucho refren i ,,amerykańskie'' rockowe brzmienie.
,,In Pieces'' -drugi utwór na płycie, zabarwiony wspaniale brzmiącymi dźwiękami instrumentów klawiszowych zabiera nas w bardziej progresywne klimaty -wciąż jednak mamy do czynienia z melodyjnym ,,soft rockiem'' XXI wieku.
,,When It Comes To Love'' -to spokojniejszy trochę utwór i kolejny potencjalny hit na płycie! Cały album w zasadzie to kopalnia ewentualnych przebojów, które takimi niestety się nie staną w ogłupionym świecie XXI wieku. Cenię sobie FOREIGNER za podążanie wyznaczoną przed laty drogą i nie zbaczanie w rewiry zbyt nowoczesnych brzmień i rozwiązań, pomimo iż propozycje grupy nie są niczym więcej jak po prostu przebojową muzyką rockową, w której słyszymy nie raz wyśmienite solo gitarowe, a wokal pełen jest zadziorności i przepojony emocjami.
,,Living In A Dream'' to kolejny przykład typowego, tradycyjnego brzmienia FOREIGNER.
Mamy pierwszą balladę! ,,Can't Give Up''. Myślę że wszyscy, którzy uważają ,,I Want To Know What Love Is'' za szczytowe osiągnięcie zespołu powinni być w pełni usatysfakcjonowani nowym ,,wyciskaczem łez'' grupy.
Ostatnim utworem z pierwszej strony płyty jest ,,Ready'': szybkie tempo i typowo ,,foreignerowski'' refren, plus fajne gitary.
,,Give Me A Sign''... no cóż -zespół wypracował sobie formułę, której sztywno się trzyma i z jednej strony: chwała za to, z drugiej natomiast: po wysłuchaniu kilku dość podobnie ,,spreparowanych'' nagrań po pewnym czasie możemy mieć problem z ich odróżnieniem.
,,I'll Be Home Tonight'' to drugi na płycie (po ,,When It Comes To Love'') utwór utrzymany w średnim tempie mający wszelkie predyspozycje do stania się kolejnym przebojem z albumu.
Po następujących po sobie ,,Too Late'' i ,,Lonely'' (ponownie typowy refren) następuje kolejny potencjalny hit: ,,As Long As I Live'' -znów średnie tempo i ponownie wpadający w ucho przebojowy refren. Jeszcze tylko ,,Angel Tonight'' i finał: ,,Fool For You Anyway'' -instrumenty dętę i ciekawe, niespotykane dotąd w nagraniach grupy, brzmienie gitary. Wreszcie coś zdecydowanie innego! Brzmienie perkusji nadaje kompozycji soulowy posmak.
To kolejna płyta, o której mogę napisać iż mogłaby równie dobrze ukazać się 10 czy 20 lat temu. Stare, sprawdzone patenty... W przypadku FOREIGNER, może wolałbym jednak od czasu do czasu być zaskoczony nieco ostrzejszym, bardziej rockowym utworem... ale to przecież nie byłby już FOREIGNER
Tagi: f rock blues
21:04, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
Str.1: Girl (Why You Wanna Make Me Blue); (Love Is Like A) Heatwave; Uptight (Everything's Alright); Some Of Your Lovin'; In My Lonely Room
Str.2: Take Me In Your Arms (Rock Me For A Little While); Blame It On The Sun; Papa Was A Rolling Stone; Never Dreamed You'd Leave In Summer
Str.3: Standing In The Shadows Of Love; Do I Love You; Jimmy Mack; Something About You; Love Is Here And Now You're Gone
Str.4: Loving You Is Sweeter Than Ever; Going To A Go-Go; Talkin About My Baby; Going Back
 
Oberwało się PHILOWI COLLINSOWI za tą płytę. Od krytyków, od fanów... Trochę sam jest sobie winien Pan Collins. Po wydaniu poprzedniej płyty zapowiedział wycofanie się i ruszył na wielkie pożegnalne tournee zatytułowane zresztą jednoznacznie: ,,Farewell Tour''. Nagle po ośmiu latach od ostatniego studyjnego albumu ukazuje się kolejna, oficjalna, nowa płyta PHILA COLLINSA, której zawartość budzi wiele kontrowersji.

Artysta od zawsze składał hołd czarnej muzyce i brzmieniu wytwórni Tamla Motown dając temu wyraz niejednokrotnie angażując do swych nagrań sekcje dęte (EARTH, WIND AND FIRE), czy nawet nagrywając duet z PHILIPEM BAILEY (,,Easy Lover''). Muszę przyznać, iż ,,dęciaki'' u Collinsa robiły zawsze na mnie wielkie wrażenie (choćby powalający wręcz początek płyty ,,...But Seriously''). Tym razem jednak PHIL COLLINS sięgnął bezpośrednio po klasyczne utwory ze swoich ulubionych płyt dzieciństwa i młodości (stąd zabawne wręcz zdjęcie na okładce albumu). Wśród tytułów zawartych na tym dwupłytowym (w wersji winylowej) albumie, który zdecydowałem się po długim zastanowieniu dołączyć do swej płytoteki, znajdziemy kawałki pochodzące pierwotnie z repertuaru takich wykonawców jak The TEMPTATIONS (otwierający album ,,Girl (Why You Wanna Make Me Blue)'' i zawsze wspaniale brzmiące ,,Papa Was A Rolling Stone''), STEVIE WONDER (,,Uptight (Everything's Alright)" oraz ,,Blame It On The Sun''), The SUPREMES (,,Love Is Here and Now You're Gone''), FOUR TOPS (,,Standing In The Shadows Of Love" i ,,Loving You Is Sweeter Than Ever") czy DUSTY SPRINGFIELD (tytułowy, kończący album: ,,Going Back''). Do nagrania tego wyjątkowego albumu Collins zaprosił wielu muzyków sesyjnych, którzy uczestniczyli podczas nagrywania pierwotnych wersji tych utworów przed laty (m.in. Bob Babbitt, Eddie Willis i Ray Monette), dzięki czemu uzyskał brzmienie bardzo zbliżone do oryginałów. Tu nasuwa się pewna refleksja: po co nagrywać coś co przypominać ma oryginał jeśli jest się Artystą tej klasy co PHIL COLLINS? Jeśli jest się Muzykiem, który przed laty współtworzył jedną z największych rockowych grup świata? Jeśli jest się twórcą takiego albumu jak ,,Face Value''?
Myślę, iż ten album jest bez wątpienia hołdem, tylko nie jestem pewien komu złożonym: twórcom niepowtarzalnego, kultowego brzmienia Tamla Motown czy dziecięcym marzeniom małego Phila z długą grzywką, który nieśmiało spogląda z okładki płyty?
To nie jest zła płyta! Collinsowi naprawdę udało się odtworzyć klimat przełomu lat 60. i 70. uzyskując wspaniałe brzmienie i odświeżyć takie kawałki jak: ,,Going to a Go-Go" czy ,,Jimmy Mack''. Być może dzięki temu albumowi taneczna odmiana muzyki soul przeżyje jakiś renesans i zyska nowe grono miłośników? Może dzięki tej płycie  wielu słuchaczy szerzej zainteresuje się tym jedynym w swoim rodzaju brzmieniem złotych lat Tamla Motown?
Jeszcze jedna refleksja... Coraz więcej Muzyków (Wielkich Muzyków) nagrywa nowe płyty, nie tworząc nowej Muzyki lecz nagrywając rzeczy, które już zostały wielokrotnie nagrane przez innych, bądź przez nich samych (ostatnie poczynania STINGA, RODA STEWARTA, a nawet HERBIEGO HANCOCKA, na naszej rodzimej scenie podobna tendencja: JAREK ŚMIETANA po płycie z utworami Hendrixa nagrywa standardy bluesowe itp itd). Czy to taki przejściowy okres, czy może następuje własnie przełom o którym jakiś czas temu mówił mi jeden z Wielkich Muzyków krajowej sceny twierdząc iż zakres kombinacji najróżniejszych dźwięków jest przecież ograniczony i w końcu dojdziemy do miejsca, w którym nie uda się już stworzyć nowej (choćby najbardziej skomplikowanej) melodii nie podobnej do innych?
Pisząc o nowej (?) płycie PHILA COLLINSA wspomniałem o Jego szczytowym solowym osiągnięciu -albumie ,,Face Value''  (1981) -ale przecież i tam znalazł się cover (,,Tommorow Never Knows''). Czy muzycy w przyszłości będą jeszcze tworzyć muzykę, czy tylko ją przetwarzać?
PHIL COLLINS nagrał dobry album. Perfekcyjnie odtworzył brzmienie oryginalnych nagrań, niczym ...BRACIA nagrywając utwory grupy QUEEN.
Stylowe koperty płyt winylowych wydawnictwa wywołują skojarzenia z latami minionymi, z przeszłością... Z pewnością sprowokował mnie Pan do sięgnięcia po oryginalne wersje utworów, które przypomniał Pan na tym albumie. Dziękuję Panu, Mr.Collins. A tak poza tym? Co nowego Panie Collins?

Tagi: C rock blues
20:20, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

Pieśń niepokorna; Noc nad Norwidem; Konie już czekają przed domem;
Pożegnanie z cyganerią; Najdłuższa droga; I tylko gwiazda -blask jej znikomy;
tylko na CD: Komentarz do pewnej legendy

Pisząc o inspiracjach norwidowskich w muzyce rockowej, nie sposób pominąć wczesnego (najlepszego) okresu działalności zespołu BUDKA SUFLERA, kiedy teksty dla zespołu pisał Adam Sikorski. Spod jego pióra wyszedł jeden z najpiękniejszych tekstów polskiej muzyki rockowej, z dramatyczną pasją wyśpiewany przez KRZYSZTOFA CUGOWSKIEGO (tak: kiedyś Cugowski potrafił z pasją interpretować teksty... kiedyś...). ,,Noc nad Norwidem'' to jednoznaczny hołd dla Poety, lecz takim jest też klimat większości utworów z drugiej płyty grupy BUDKA SUFLERA ,,Przechodniem byłem między wami...'' (1976), osadzony w XIX-wiecznych realiach tekstowych współcześnie zaaranżowanych jako utwory rockowe. Tekst ,,Nocy nad Norwidem'' skierowany jest bezposrednio do nieżyjącego Poety i podejmuje temat nie mającego miejsca pogrzebu Norwida.

Płytę zespołu BUDKA SUFLERA ,,Przechodniem byłem między wami...'' dzięki Mojemu Bratu poznałem już jako dziecko w 1976 roku, wielokrotnie słuchając jej ze szpulowego magnetofonu ZK 120. Potrafiłem przytoczyć wiele cytatów z tekstów na niej zawartych bez ich zrozumienia, uważając iż coś jest z tymi tekstami nie tak...  Po kilku latach osłuchania się  z tym albumem począłem odkrywać dopiero jego piękno dzięki zrozumieniu tekstów, a znane aranżacje i rozwiązania melodyczne zyskały w mojej świadomości zupełnie inny wymiar.
 To przykre, ale myślę iż dzisiejsze dokonania BUDKI SUFLERA dzięki ograniczeniu ambicji do stworzenia chwytliwych melodii i prostych refrenów zrozumiałe są nawet dla niemowlęcia. Wytrwale bywam na koncertach Budki, jeśli tylko nadarza się okazja uparcie wypatrując choćby cienia Tamtego Zespołu (relacje z koncertów 2010 czytaj: 13.0627.08), który w połowie lat 70. był obok SBB grupą reprezentującą ambitną odmianę muzyki rockowej. Był.
Wspomniany album zespołu uważam za niezwykle ,,norwidowski'' nie tylko ze względu na ,,Noc nad Norwidem''. Większość tekstów A.Sikorskiego utrzymana w klimacie XIX-wiecznej rzeczywistości oprawiona jest w klimatyczną muzykę ozdobioną wieloma solówkami gitary i saksofonu, a Romulad Lipko dzięki zastosowaniu szerokiej gamy instrumentów klawiszowych uzyskiwał efekt sekcji smyczkowej wspaniale ozdabiającej płytę.
To jedna z najwspanialszych płyt polskiego rocka wszech czasów. 

Tagi: b rock blues
19:45, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.1: Coniunctio I
str.2: A Visit To Aunty Margaret For A Cup Of Tea; Perhaps We'll Probably Take The Dog Out; Coniunctio II

Tą płytę ,,kupiłem w ciemno''. Okładka, rok wydania i instrumentarium skłoniły mnie do zainwestowania w album nagrany przez fuzję dwóch zespołów z Czechosłowacji.
Myśląc o muzyce z krajów ,,dawnego bloku socjalistycznego'' często wspominamy o zespołach rockowych z Węgier, Jugosławii czy NRD. Tymczasem również w Czechosłowacji na przełomie lat 60. i 70. w muzyce rockowej i rockowo -jazzowej działy się naprawdę fantastyczne rzeczy (jakże odległe od późniejszych plastikowych i ciężkich do strawienia płyt z lat 80.). Wspomnę tu o longplayach takich zespołów jak: The FRAMUS FIVE (,,Blues In Soul'' -cudowny, bluesowy album nie ustępujący produkcjom z za ,,kurtyny'' -1968), The PROGRESS ORGANIZATION (płyta: ,,Barnodaj'' -1971) czy choćby owiany już legendą progresywny zespół COLLEGIUM MUSICUM (rewelacyjny dwupłytowy album ,,Konvergencie'' -1971).
Zespół The BLUE EFFECT (znany też pod nazwą MODRY EFEKT) jak dowiedziałem się już po nabyciu płyty, to kolejna grupa na początku lat 70. zaliczana do czołówki progresywnego czechosłowackiego rocka (był tam czymś w rodzaju naszego wczesnego SBB). Płyta ,,Coniunctio'' jest fuzją grupy BLUE EFFECT z grupą jazzową The Q JAZZ PRAGUE -efekt oszałamiający!

Tagi: b rock blues
19:41, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

Hanging On The Telephone; One Way Or Another; Picture This; Fade Away (And Radiate); Pretty Baby; I Know But I Don't Know; 11:59; Will Anything Happen; Sunday Girl; Heart Of Glass; I'm Gonna Love You Too; Just Go Away; bonus tracks: What I Heard; Girlie Girlie; Mother (to download)

Najnowszą płytę grupy BLONDIE: ,,Panic Of Girls'', promowano poprzez dołączenie do ,,The Mail On Sunday'' pełnego albumu (tak: całego!): ,,Parallel Lines'' uzupełnionego o bonusy w postaci dwóch utworów zapowiadających nowy album. Myślę jednak, iż promując w ten sposób nową płytę zespołu BLONDIE, wydawca przyczynił się do ,,przyhamowania'' sprzedaży albumu ,,Parallel Lines'' -chyba najbardziej przebojowej płyty zawierającej takie przeboje zespołu jak: ,,Heart Of Glass'', ,,Hanging On The Telephone'' czy ,,Sunday Girl''. Wiadomo bowiem, iż ,,przeciętny słuchacz'' mając już ten album w wersji ,,gazetowej'' nie dokona zakupu normalnej edycji. Chyba że... chyba że nasza polska mentalność różni się od brytyjskiej i problem ten dotyczyłby tylko naszego rynku.
,,Parallel Lines''... wiadomo: klasyczny, trzeci album grupy BLONDIE, niezwykle przebojowy lecz mniej ,,drapieżny'' niż poprzednie dwie płyty nagrane w okresie, gdy zespół kojarzono jeszcze z punkowym brzmieniem. A nowe utwory? Są dwa: przeciętny ,,What I Heard'' i przemiły kawałek reggae spopularyzowany ongiś przez SOPHIĘ GEORGE (płyta ,,Fresh''): ,,Girlie Girlie''. Wolę jednak tamto wykonanie tej piosenki :) .
Tagi: b rock blues
19:40, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
Str.1: Corpus Christi Carol; Hammerhead; Never Alone; Over The Rainbow; I Put A Spell On You; Nessun Dorma
Str.2: Serene; Lilac Wine; There's No Other Me; Elegy For Dunkirk
,,Emotion & Commotion'' -taki tytuł nosi nowa płyta jednego z największych gitarzystów wszechświata.
JEFF BECK to postać szczególna w świecie szeroko rozumianej muzyki rockowej. Mimo udziału w wielu projektach i wspólpracy z największymi, trudno utożsamić Go z czym innym jak Jego własnym nazwiskiem i firmą samą w sobie. Podobnie jak GARY MOORE, tak i JEFF BECK najbardziej kojarzony jest właśnie z solowymi projektami, a jeśli są to grupy, lub projekty -zawsze postrzegamy je jako ,,zespół JEFFA BECKA''.
Po nowy album Artysty sięgnąłem z wielkim zaciekawieniem, gdyż w większości wypełniają go standardy muzyki... ,,niekoniecznie rockowej''. Ponadto udział  w nagraniach 64-osobowej orkiestry zaintrygował mnie...  Czyżby JEFF BECK podobnie jak Jego kolega (ongiś wokalista rockowy, który z Nim kiedyś współpracował) przywdział frak i stał się kolejnym dystyngowanym pajacem w muszce? Nie, nic podobnego!
Piękna rozkładana okładka kryje w sobie (tradycyjnie już) grubą, ciężką (180g), gramofonową płytę, która po opuszczeniu na nią igły otwiera przed nami cudowną gamę dźwiękowych barw.
,,Corpus Christi Carol'' -gitara słyszana z niebios, wspaniale intro. Solo Becka a w tle dźwięki orkiestry zaangażowanej do tego projektu, łkająca gitara niespodziewanie pokazuje lwi pazur i odjazd! Efekt piorunujący: bardzo ostro i głośno, nie ma okienka z nr utworu (jak w odtwarzaczu CD), ale to musi być już ,,Hammerhead'' -drugi utwór na plycie! Takiego J.Becka właśnie uwielbiam! Numery przechodzą jeden w drugi, a kolejny temat to ,,Never Alone'' -bardzo progresywnie i ,,camelowo'' (czytaj: pejzażowo). Wyobraźnia podsuwa różne obrazy w takich momentach (ptaki na niebie, jezioro o zachodzie słońca... poniosło mnie). Numer wycisza się leniwie ...a to co? ,,Over The Rainbow''! Jeden z najpiękniejszych amerykańskich standardów z lubością wyśpiewywany w ostatnich latach na quasi-jazzowych płytach typu ,,American Songbook'' przez wielu Artystów i artystów. Tutaj podany we własciwy, charakterystyczny dla Gitarzysty łkajacy sposób z orkiestrą w tle. Kolejny standard na płycie (choć z trochę ,,innej beczki''): ,,I Put A Spell On You'' i mamy pierwszy głos na płycie: niezwykle dynamiczna Joss Stone, której wyśmienicie wtóruje gitara. Pomimo smyczków w tle jest soczysty power! Ostatni na tej stronie longplaya ,,Nessun Dorma'' to jakby kontynuacja pierwszego utworu plyty a zarazem pięknie kończący pierwszą stronę płyty klimatyczny kawałek będący jedną z najpiękniejszych melodii świata (Puccini). Majstersztyk! Gdy kończy się strona płyty odnosimy wrażenie iż pierwsza część tej płyty właśnie tak została pomyślana aby tworzyła spójną całość. Wielki hołd Wielkiego Gitarzysty dla płyty winylowej -brawo!
Druga strona, a zarazem druga część płyty rozpoczyna się tajemniczo i niepokojąco: ,,Serene'' -w tle efekt zniekształconego głosu, z cicha wyłaniająca się perkusja i start: ruszylismy! Trochę funkujący klimat jakim lubi nas często raczyć JEFF BECK z wyeksponowaną linią basu (prześliczna Tal Winkelfeld, w której jestem od pewnego czasu platonicznie zakochany) i płyniemy! W tle anielska wokaliza Olivii Safe... Jest cudnie! Rytm wycisza się i zostajemy na koniec sam na sam z gitarą -tą jedyną w swoim rodzaju. ,,Lilac Wine'' rozpoczyna się wokalnie: Imelda May wyśpiewuje intro na tle orkiestry, a Beck w oddali i bardzo dyskretnie wygrywa swe czarowne dźwięki by po chwili zająć główne miejsce. Chyba trochę słabszy klimatycznie utwór, ale dzięki temu bierzemy głębszy oddech i czekamy. Co dalej? ,,There's No Other Me'' -do głosu wraca ponownie jedna z trzech wokalistek tej płyty: żywiołowa J.Stone. Robi się głośno a gitara wędruje z jednego kanału na drugi.
Tak jak pierwsza strona płyty, tak i druga spięta jest swoistą klamrą. ,,Elegy For Dunkirk'' to piękne zakończenie płyty (ponownie dyskretna nieziemsko brzmiąca wokaliza O.Safe).
Orzeł z pięknej okładki albumu trzymający w szponach gitarę odleciał, choć w uszach mamy jeszcze trzepot jego skrzydeł, choć w uszach mamy jeszcze dźwięki gitary... Piękna płyta! To jedna z tych nowych, właśnie nagranych, świeżo wydanych płyt, podczas których słuchania myślę: ,,Dla takich płyt warto żyć''.
Tagi: b rock blues
19:35, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

Str.1: Run With The Pack; Woman Like You; Where Did They Go (Bonneville Blues); Schoolgirl; S.O.S.
Str.2: Help Yourself; Miss You Tonight; The Thing; I Really Want To Know

Założona przez Berniego Marsdena, znanego z grup BABE RUTH, UFO i WHITESNAKE: ALASKA, znana polskim zbieraczom płyt ze składanki wydanej przez Tonpress: ,,Hell Comes To Your House'', nagrała zaledwie dwa albumy. ,,The Pack'' to drugi z nich, wydany rok przed rozpadnięciem się zespołu. Gościnnie na instrumentach klawiszowych zagrał tutaj Don Airey (następca Jona Lorda w legendarnych DEEP PURPLE).
Na płytę składa się dziewięć dość przeciętnych utworów, utrzymanych w klimacie gatunku określanego w owym czasie jako glam metal. Na szczególną uwagę zasługują dwa nagrania ze strony drugiej longplaya: przebojowa ballada ,,Miss You Tonight'', oraz gorący ,,The Thing''.
Cóż... czas obszedł się dość niełaskawie z tą odmianą muzyki metalowej, charakterystyczną dla połowy lat 80. ,kiedy wśród muzyków metalowych królowaly natapirowane fryzury a la Joey Tempest z Europe, czy choćby ówczesny David Coverdale (WHITESNAKE). Mimo to: ciekawostka.

Tagi: a rock blues
18:45, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
Str.1: Shoot To Thrill; Rock 'N' Roll Damnation; Guns For Hire; Cold Hearted Man
Str.2: Back In Black; Thunderstruck; If You Want Blood (You've Got It); Evil Walks
Str.3: T.N.T; Hell Ain't A Bad Place To Be; Have A Drink On Me; The Razor's Edge
Str.4: Let There Be Rock; War Machine; Highway To Hell
 ,,Iron Man 2'' to film science-fiction z gwiazdorską obsadą (m.in. G.Paltrow, S.Johansson, M.Rourke i S.L.Jackson), który niedawno wszedł na nasze ekrany. Nie o filmie jednak mam zamiar napisać (choć chętnie obejrzę ten obraz ze względu na wykorzystaną w nim muzykę), lecz o płycie winylowej jaką właśnie nabyłem do swej kolekcji.
Oto ukazał się kolejny po katalogowy album grupy AC/DC (!) zawierający 15 utworów wykorzystanych we wspomnianym obrazie. Nie jest to materiał premierowy lecz 15 nagrań z lat 1976-2008 zebranych na całkiem zgrabnej składance tworzącej przegląd twórczości AC/DC od płyty ,,High Voltage'' aż po ostatnią ,,Black Ice'' (którą cieszę się również w wersji winylowej). Jest to składanka, lecz daleki byłbym od traktowania jej jako rodzaju ,,Greatest Hits''. Są tutaj takie hity jak choćby tytułowy numer z albumu ,,Back In Black'' (reprezentowanego w tym wydawnictwie aż przez 3 nagrania), ,,Rock'N'Roll Damnation'', ,,Guns For Hire'', ,,Thunderstruck'', ,,If You Want Blood (You've Got It)'', ,,T.N.T'', ,,Let There Be Rock'' czy ,,Highway To Hell'', lecz chociaż każdy wie iż zestawy typu ,,The Best Of''' zawsze budzą kontrowersje co do doboru utworów, to nikt chyba nie zaprzeczy, iż nie powinno w takiej kompilacji zabraknąć choćby tytułowego kawałka z ,,For Those About To Rock We Salute You'' (tym bardziej, iż z tego albumu na ,,Iron Man 2'' wybrano ,,Evil Walks''). Jest to więc płyta z utworami wykorzystanymi w filmie i jako taką należy ją traktować, lecz... Powstała niesamowicie zgrabnie skompilowana składanka, której słucha się z zapartym tchem! Oprócz powszechnie znanych i dostępnych nagrań znajdujemy tutaj też ,,Cold Hearted Man'' -nigdy nie wydany na długogrającej płycie winylowej, pochodzący z drugiej strony 7-calowego singla z roku 1978 (ukazał się co prawda na albumie ,,Backtracks'' lecz... na CD :) ).
Jestem gorącym i maniakalnym wręcz zwolennikiem brzmienia płyt gramofonowych, dlatego pierwsze przesłuchanie efektownie wydanych płyt (w wersji winylowej są to dwa krążki) było dla mnie prawdziwą ucztą. Longplaye wytłoczone zostały przez ,,Columbię'' na 180-gramowym winylu, a więc brzmią wyśmienicie. Wiele nagrań brzmi zdecydowanie dynamiczniej niż na starych edycjach winylowych i taki na przykład ,,Thunderstruck'' powala swym brzmieniem i wbija w fotel zdecydowanie bardziej wysłuchany z tej płyty niż z analogowego albumu ,,The Razor's Edge'' wydanego 20 lat temu!
Płyty są też ciekawym ,,przekładańcem'' wokalnym Briana Johnsona (8 utworów) i Bona Scotta (7). Nagrania nie są ułożone chronologicznie dzięki czemu np. na ostaniej, czwartej stronie albumu w jednej chwili jesteśmy w roku 1977 (,,Let There Be Rock'') a w następnym kawałku już 31 lat później (,,War Machine'' z  ostaniej płyty -2008), by za chwilę ponownie cofnąć sie w czasie i na finał usłyszeć ,,Highway To Hell'' (1979).
Warto było wyłuskać troszkę więcej grosza niż kosztowałby CD by zdobyć kolejną winylową perełkę, którą z radością umieszczę na półce zaraz obok ,,Black Ice'' :) .
Tagi: a rock blues
18:39, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
1 ... 6 , 7 , 8 , 9