Recenzje ponad 2000 albumów. Klasyka, Jazz, Blues, Rock, Pop.
| < Lipiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          

Aleksandra Hortensja DĄBEK

Chopin, Schumann

Roman Maciejewski
Suita Hiszpańska
(premiera 24 sierpnia 2018)

Brian BROMBERG
Thicker Than Water
(2018)

Krzysztof LENCZOWSKI
Rzeczy osobiste
(2018)

Adam CZERWIŃSKI Trio MAP
Kiedy byłem (LP)
(2018)

Nestor TORRES
Jazz Flute Traditions
(2017)

Wpisy z tagiem: Art Blakey

piątek, 20 lipca 2012

Art BLAKEY And His Jazz Messengers /LP 1976 (1958) Amiga/

piątek, 04 maja 2012

Infra-Rae; Nica's dream; It's You Or No One; Ecaroh; Carol's Interlude; The End Of A Love Affair; Hank's Symphony; bonus tracks: Weird-O; III Wind; Late Show; Carol's Interlude (alt take)

czwartek, 08 grudnia 2011
 ART BLAKEY and the Afro-Drum Ensemble: The African Beat /CD 1994/2011 (1962) Blue Note/
Prayer By Solomon G.Iori; Ife L'ayo (There Is Happiness In Love); Obirin African (Woman Of Africa); Love, The Mystery Of; Ero Ti Nr'ojeje; Ayiko Ayiko (Welcome, Welcome, My Darling); Tobi Ilu 

Album w chwili ukazania się (1962) był jedną z pionierskich płyt ukazującą afrykański folklor w odniesieniu do muzyki jazzowej. Szczerze mówiąc jako takiego jazzu jest tu wyjątkowo mało i płytę tą miłośnicy znanego z produkcji Jazz Messengers Blakey'a traktują jako jedną z kilku ciekawostek w jego bogatej dyskografii. Ciekawostka to niezwykle malownicza i urokliwa, która była w owym czasie czymś w rodzaju muzycznego spełnienia dla perkusisty mającego w swym sposobie gry od zawsze ciągoty ku ludowym afrykańskim rytmom. Perkusja dominuje na tej płycie od początku do końca, stanowiąc podstawę dla linii melodycznych wygrywanych na afrykańskich fletach i piszczałkach. Zespół afrykańskich perkusistów Afro-Drum Ensemble wygrywa najczęściej podkłady rytmiczne pod doskonale grzmiące sola Arta Blakeya. Spośród typowo jazzowego instrumentarium znajdziemy tu jedynie kontrabas (Ahmed Abdul-Malik) i saksofon tenorowy  Yusefa Lateefa w: ''Ayiko Ayiko (Welcome, Welcome, My Darling)''.
Album zawiera kompozycje muzyków afrykańskich i amerykańskich, oparte na rytmach Afryki Zachodniej a melodie jakie do nas docierają oparte są na dźwiękach cymbałów, konga, marakasów i plemiennych śpiewach. Podczas przesłuchiwania płyty towarzyszy nam nastrój transowy i mantryczny.
Trudno wyróżnić tu jakikolwiek utwór lub którąkolwiek z solówek perkusisty. Najdłuższym tematem jest blisko 10-minutowy: ''Love, The Mystery Of'', w pierwszej części oparty na plemiennych śpiewach, w drugiej ukazujący perfekcyjny warsztat perkusyjny lidera projektu. Co wydaje się jednak niezwykle ciekawe: Blakey gra na tej płycie w sposób tak doskonale dla niego charakterystyczny i znany nam z klasycznych jego płyt jazzowych, iż dopiero słuchając tych nagrań odkryć możemy prawdziwe korzenie jego tak rozpoznawalnej w nagraniach klasycznych stylistyki.
Nie jest to płyta, od której powinno się zacząć muzyczną przygodę poznawania dokonań jednego z najwspanialszych jazzowych perkusistów, ale stanowi doskonałe uzupełnienie kolekcji płyt Arta Blakeya, a dla miłośników soczystych i pełnych ekspresji solówek perkusyjnych -to prawdziwa uczta!
11:15, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

 ART BLAKEY and the Jazz Messengers: Buhaina's Delight /CD 1992/2011 (1961) Blue Note/
Backstage Sally; Contemplation; Bu's Delight; Reincarnation Blues; Shaky Jake; Moon River; Moon River (Alternate Take); Backstage Sally (Alternate Take); Reincarnation Blues (Alternate Take); Bu's Delight (Alternate Take)

''Buhaina's Delight'' to doskonały skład, w którym mamy okazję usłyszeć ponownie u Blakeya: basistę Jymie Merritta oraz  Cedara Waltona (fortepian) i wyśmienitą sekcję dętą: młodego Freddie Hubbarda , puzonistę Curtisa Fullera i przede wszystkim Wayne Shortera, który niejako zdominował tą płytę (podobnie jak Lee Morgan album: ''Africaine'').
Standardem jest dziś kompozycja Shortera otwierająca płytę: ''Backstage Sally'' będąca typowym przykładem be bopu, natomiast jego przepiękna ballada: ''Contemplation'' stanowi sześciominutową perełkę przesyconą z kolei typowym klimatem klubowym ''bluenotowskich'' nagrań przełomu lat 50-tych i 60-tych.
Na okładce tej historycznej płyty widzimy perkusistę z pałeczkami w ręku w chmurze papierosowego dymu. Jakże niezwykłym kontrastem jest elegancka koszula i marynarka Arta Blakeya w zestawieniu z krótkim dopalającym się petem w ustach. Tak pełna jest kontrastów i cała płyta, która po poruszającej: ''Kontemplacji'' porywa nas skocznymi rytmicznymi partiami całej sekcji dętej w: ''Bu's Delight''. Utwór ten jest kolejnym z serii długich i rozbudowanych, które sukcesywnie po jednym na płycie umieszczał Blakey. Zawarte tu solo perkusyjne jest esencją jego stylu i niezwykłej stylistyki ''drum thunder'' z jaką od zawsze go kojarzymy. Mimo braku Lee Morgana, mamy do czynienia z jak nigdy bogatym brzmieniem dętych, do czego niewątpliwie oprócz Shortera i Hubbarda przyczynił się Fuller, będący też kompozytorem: ''Bu's Delight''
Trzecią kompozycją Shortera w tym zestawie jest utrzymany w umiarkowanym tempie: ''Reincarnation Blues'' ozdobiony solówkami zarówno saksofonu, trąbki Hubbarda oraz trochę jakby mniej eksponowanego niż Walter Davis czy Bobby Timmons podczas poprzednich sesji -Cedara Waltona.
Nowy pianista Messengersów jest autorem kolejnego na płycie utworu: ''Shaky Jake''. Na jakiejkolwiek innej płycie jazzowej z tej epoki mogłaby to być perła, jednak na tak wspaniałym albumie jak ten jest to zaledwie przeciętny kawałek.
Podstawowy program płyty kończy rzecz zaskakująca a zarazem jeden z kilku odważnych eksperymentów na jakie pozwolił sobie w sensie aranżacji Art Blakey: filmowa ballada: ''Moon River'' (H.Mancini/J.Mercer) zagrana w szybkim tempie i ozdobiona długim solem puzonu i impresją Waltona. Dziś nikogo takie rzeczy nie dziwią, ale w 1961 roku było to posunięcie dość odważne.
Zremasterowana edycja płyty zawiera jeszcze 4 utwory, będące alternatywnymi wersjami czterech spośród sześciu nagrań podstawowych. W stosunku do podstawowych wersji, raczej niczym nie zaskakują lecz stanowią ciekawostkę a dla poszukiwaczy skarbów nagraniowych z epoki są na pewno cenną zdobyczą.
Choć daleki byłbym od stawiania: ''Buhaina's Delight'' na równi z: ''Moanin''' (1958), to uważam iż jest to tak czy tak -jedna z najwspanialszych płyt Jazz Messengers oraz album zaliczany bezsprzecznie do kanonu jazzu.

11:14, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

 ART BLAKEY and the Jazz Messengers: Africaine /CD 1998/2011 (1959) Blue Note/
Africaine; Lester Left Town; Splendid; Haina; The Midget; Celine

Płyta ''Africaine'' choć nagrana w 1959 roku, wydana została przez Blue Note pierwszy raz dopiero po 20 latach. Powodem tego było jak głoszą encyklopedie niezadowolenie producenta albumu Alfreda Liona z efektu finalnego sesji.To niezwykłe, iż tak doskonałe nagrania czekały tak długo na swą płytową premierę. Mamy tu do czynienia z wyśmienitym składem Jazz Messengers: sekcję dętą stanowią: Wayne Shorter i podobnie jak na historycznym albumie: ''Moanin''': Lee Morgan, przy fortepianie: Walter Davis Jr, a sekcję rytmiczną: Art Blakey -Jymie Merritt uzupełnia grający na kongach: Dizzy Reece. Dzięki bardziej rozbudowanym perkusjonaliom mamy do czynienia z płytą zdecydowanie bardziej perkusyjną i w większym stopniu nasyconą rytmiką niż poprzednie nagrania Blakey'a dla Blue Note.
Już otwierająca album, jedna z dwóch kompozycji Shortera na płycie: ''Africaine'' tętni niebiańskim łomotem perkusji. Jest to zarazem utwór, który stał się wkrótce jednym z najbardziej charakterystycznych dla Jazz Messengers. Warto pamiętać, iż właśnie na płycie ''Africaine'' Wayne Shorter zadebiutował pod flagą Jazz Messengers, a był to debiut doskonały, gdyż Shorter odcisnął swe piętno na klimacie krążka w niezwykle znaczący sposób. W Jazz Messengers Shorter pozostał do 1963 roku.
W drugiej jego kompozycji na albumie: ''Lester Left Town'' mamy do czynienia z niezwykłymi improwizowanymi dialogami z Morganem na tle doskonałego podkładu fortepianu Waltera Davisa i paraliżującymi wręcz partiami perkusyjnymi Blakey'a. Utwór ten to jedna z najczęściej wykonywanych w kolejnych latach kompozycji zespołu podczas koncertów w różnych składach. Oficjalnie ''Lester Left Town'' został sześciokrotnie nagrany i wydany na różnych płytach koncertowych Arta Blakey'a.
Jedyną kompozycją pianisty składu Waltera Davisa Jr. jest na płycie: ''Splendid'' oparty na agresywnych, wysokooktanowych akordach klawiszy, w którym rewelacyjne solo wygrywa Lee Morgan. Nie mogło stać się jednak inaczej -''ostatnie słowo'' należy w tym utworze zdecydowanie do Davisa.
Do Morgana w sensie kompozycyjnym należy natomiast cała druga strona płyty, bowiem wypełniają ją trzy jego kompozycje. Od czasu do czasu Blakey lubił na płytach umieszczać bardziej rozbudowane strukturalnie utwory z położeniem szczególnego akcentu na perkusję i tak jak na ''Moanin''' mieliśmy: ''The Drum Thunder Suite'', tak na ''Africaine'' mamy 10-minutową: ''Hainę'', dającą upust skłonnościom Blakey'a do dominacji. Jednak pomimo wybitnie perkusyjnemu klimatowi tego utworu, swój wkład w dość znacznym stopniu zaznaczyli zarówno w tym nagraniu Morgan jak i Davis.
W umiarkowanym tempie utrzymany: ''The Midget'' ukazuje po raz kolejny na płycie, ogromny potencjał i inwencję Waltera Davisa Jr., oraz po raz pierwszy od początku płyty mamy okazję wysłuchania bardziej rozbudowanej solówki kontrabasu (Jymie Merritt).
Kończąca płytę: ''Celine'' rozpoczyna się charakterystycznym transowym rytmem Blakey'a, jednak na pierwszym planie mamy tu przede wszystkim Shortera i Morgana, który jeśli wierzyć zapiskom sprzed lat kompozycje tą napisał z miłości do swej kobiety. I tu doskonale brzmi fortepian, a Blakey dosłownie miażdży i wgniata w fotel swym ciężkim, afrykańskim brzmieniem, które zwiastować miało to co z The Afro-Drum Ensemble perkusista nagrać miał dopiero za trzy lata.
Jedna z najlepszych sesji The Jazz Messengers z lat 50-tych, która światło dzienne ujrzała dopiero w 1979 roku.

11:13, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

 ART BLAKEY and the Jazz Messengers: Moanin' /CD 1999/2011 (1958) Blue Note/
Warm-up And Dialogue Between Lee And Rudy; Moanin'; Are You Real; Along Came Betty; The Drum Thunder Suite; Blues March; Come Rain Or Come Shine; Moanin' (Alternate Take)

Jeden z najsłynniejszych albumów jazzowych wszechczasów, a zarazem jedna z najwspanialszych płyt legendarnej wytwórnii Blue Note, ukazująca tak charakterystycznego ducha kojarzonego od zawsze z logo firmy. Płytę początkowo wydano bez tytułu firmując ją po prostu jako: ''Art Blakey and the Jazz Messengers'', jednak ogromna popularność otwierającego ją bluesa: ''Moanin''' sprawiła iż kolejne powszechnie znane jej edycje wydawane zostały właśnie pod tym tytułem. Pierwsze edycje winylowe z okładką bez tytułu i innym liternictwem osiągają dziś na światowych giełdach płytowych zawrotne ceny.
Zremasterowaną edycję CD z roku 1999 ponownie wydaną przez Blue Note w 2011 roku rozpoczyna fragment rozmowy Lee Morgana i realizatora dźwięku Rudy Van Geldera zarejestrowany w studio.
Właściwym początkiem albumu jest jednak jeden z najbardziej rozpoznawalnych tematów jazzowych świata, do których zaliczyłbym również: ''Take Five'' (Brubeck) czy ''Autumn Leaves'' (Davis). Kompozycja Bobby Timmonsa i Jona Hendricksa: ''Moanin''' stała się niejako wizytówką Jazz Messengers, kojarzoną już zawsze z postacią Arta Blakeya.
Na tej legendarnej płycie jest jeszcze jeden wielki przebój Jazz Messengers: liryczna ballada ''Along Came Betty'' -kompozycja saksofonisty składu: Benny Golsona. Golson jest autorem czterech spośród sześciu utworów na płycie co czyni go obok Blakeya najważniejszą postacią na płycie.
Tak naprawdę dopiero podczas rozpoczynającej drugą stronę longplaya: ''The Drum Thunder Suite'', Art Blakey daje nam do zrozumienia iż liderem projektu jest perkusista. Na tle doskonałych partii perkusji podziwiamy partie saksofonu Golsona i trąbki Morgana, z których dopiero po czterech minutach wyłania się linia melodyczna. Blakey gra bardzo charakterystycznie dla siebie, niemal bez użycia talerzy. Taka właśnie estetyka miała wkrótce stać się jednym z najbardziej charakterystycznych i rozpoznawalnych elementów jego techniki, której upust miał dać kilka lat później na albumie: ''The African Beat'' (1962).
''Blues March'' to popis wirtuozerii zarówno Morgana jak i Golsona, ale też w większym stopniu niż w pozostałych nagraniach -pianisty tego kwintetu: Bobby'ego Timmonsa, popartego doskonałym brzmieniem basu Jymie Merritta.
Timmons właściwie ''rozgrywa'' się pod koniec albumu; grający dotychczas oszczędnie i dyskretnie, wysuwa się na plan pierwszy w ''Come Rain Or Come Shine'' tworząc solo na przemian z Golsonem i Morganem. Tu również jest okazja do solówki Merritta, tak doskonale na całym albumie współpracującego z liderem.
Płyta doskonała? Zdecydowanie! Legendarna i pomnikowa! Albumem tym Art Blakey wytyczył niewątpliwie wiele nowych ścieżek dla kształtującego się na przełomie lat 50-tych i 60-tych hard bopu.
Edycję kompaktową kończy alternatywna wersja: ''Moanin''' znaleziona w studiach Van Geldera, odznaczająca się nieco inną artykulacją brzmieniową i inaczej brzmiącym solem kontrabasu. Ciekawostka.

11:12, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »