Recenzje ok. 2500 albumów. Klasyka, Jazz, Blues, Rock, Pop.
| < Luty 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28      

Yelena Eckemoff
Manu Katché

Colors
PREMIERA 22 LUTEGO 2019

Radosław Sobczak
Marcin T.Łukaszewski - Piano Etudes
(2018)

Symfonia Wielkopolska 1918 / Pieśni powstańcze
(2018)

Zuzanna Lisiecka
Schubert / Liszt - Schwanengesang

Anna Miernik
My Polish Reflection
(2018)

A TRE
Bargielski, Krzanowski, Moryto
(2018)

Wpisy z tagiem: jazz

czwartek, 16 czerwca 2011

 ,,Jazz Jamboree 75 Vol.1'' /LP 1975/

str.A: Rhythm Combination And Brass: Spanish; Subflower Chant; Blues In My Shoes
str.B: Gustaw Brom Big Band: Whom Can I Turn To; Prilezitestne Blues; Misty

Oprócz klubowych longplayów wydawanych przez Polskie Stowarzyszenie Jazzowe w latach 70-tych, do najbardziej poszukiwanych polskich płyt jazzowych należą kroniki festiwali ,,Jazz Jamboree'', na których znaleźć można nagrania nie wydane do tej pory pod inną postacią. Wspomnę tu choćby o pierwszym fonograficznym zapisie JARKA ŚMIETANY, który znalazł się na płycie ,,Jazz Jamboree 74 Vol.1'' (tam usłyszeć możemy Naszego Gitarzystę grającego wraz z big bandem Klausa Lenza), lub unikatowych w skali światowej nagraniach kwintetów MAC COY TYNERA i STANA GETZA z tego samego roku (płyta Vol.2).
Z wielką radością uzupełniłem swoją kolekcję o brakujący ,,rocznik 1975'' gdzie na stronie pierwszej znalazły się trzy kompozycje P.Herbolzheimera z big bandem okazjonalnie nazwanym Rhythm Combination And Brass. Słucha się tych nagrań wyśmienicie! Na szczególną uwagę zasługuje ponad dwunastominutowa kompozycja ,,Blues In My Shoes'', w której niezwykłe dialogi między muzykami sekcji dętej na tle swingującej sekcji rytmicznej tworzą impresję, która równie dobrze trwać mogłaby i trzy razy dłużej nie powodując najmniejszego nawet ,,zmęczenia materiału'' jakim jest kompozycja Herbolzheimera.
Druga strona płyty to kolejny ,,łakomy kąsek'' dla miłośników jazzu; z Big Bandem Gustawa Broma na ,,Jazz Jamboree'' w 1975 wystąpił Jerzy Milian! Dźwiękami jego wibrafonu rozpoczyna się otwierająca koncert jedyna w swoim rodzaju kompozycja Bricusse i Newleya: ,,Whom Can I Turn On'', która przenosi nas poprzez swój relaksujący klimat w zupełnie ,,inny wymiar''. Dalej jest już bardziej dynamicznie, gdyż ,,Prilezitestne Blues'' to niezwykły popis wirtuozerii Miliana na tle szybkiego rytmu wspaniale brzmiącego big bandu, z którego na pierwszy plan wysuwa się to trąbka, to saksofon... W ostatnim utworze pojawia się Andrzej Dąbrowski, niestety nie za perkusją -lecz przy mikrofonie.
Wszystkie nagrania dokonane zostały w Sali Kogresowej w Warszawie w październiku 1975 a okładka płyty pochodzi z pracowni legendarnego grafika: Rafała Olbińskiego.
To były koncerty!

Tagi: jazz various
10:50, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 09 czerwca 2011

 MANHATTAN TRANSER: The Manhattan Transfer /CD 1975/
Tuxedo Junction; Sweet Talking Guy; Operator; Candy; Gloria; Clap Your Hands; That Cat Is High; You Can Depend On Me; Blue Champagne; Java Jive; Occapella; Hearts Desire

MANHATTAN TRANSFER to jedyna w swoim rodzaju jazzowa grupa wokalna świata -zwykło się mawiać iż MANHATTAN TRANSFER zaśpiewa wszystko. Trudno nie zgodzić się z tą tezą słuchając tak różnorodnych stylistycznie piosenek jak utrzymany w stylistyce amerykańskich przebojów doo-wop drugiej połowy lat 50-tych: ,,Gloria'' (1975), jazzujący acz utrzymany w stylistyce pop -romantyczny przebój: ,,Chanson d'amour'' (1977), czy wielki dyskotekowy hit: ,,Twilight Zone'' (1979) i niesamowita wręcz brawurowa interpretacja ,,Birdland'' Joe Zawinula nagrodzona Grammy Award za aranżację wokalną. W jakiejkolwiek stylistyce utrzymane są utwory wykonywane przez zespół -cechuje je zawsze najwyższa, perfekcyjna jakość interpretacji.
Zespół założony został w 1969 roku przez Tima Hausera -niekwestionowanego lidera formacji i kierownika zespołu.
Płyta zespołu zatytułowana po prostu ,,The Manhattan Transfer'' wydana w 1975 roku przyniosła kwartetowi wielki ogólnoświatowy sukces.
,,Tuxedo Junction'' otwierający płytę jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych wokalnych tematów jazzowych, a zarazem był to największy przebój z tej płyty, którego doskonale słucha się po ponad 35. latach. ,,Operator'' to swingujący utwór niezmiennie wywołujący u mnie podczas słuchania odruch ,,pstykana'' palcami :-) . ,,Gloria'' z kolei to wyśmienita piosenka-pastisz popularnych przebojów drugiej połowy 50-tych. W klimacie muzyki dyskotekowej połowy lat 70-tych natomiast utrzymany jest ,,Clap Your Hands''. Ukłonem w stronę czystej stylistyki swingu jest ,,That Cat Is High'' ozdobiony wyśmienitą solówką gitary wspaniałego Iry Newborna -a la Django Reinhardt. Newborn i jego gitara akustyczna stanowi też jedyny akompaniament dla wspaniałego ,,Java Jive'' (któż nie zna uroczego refrenu: ,,I Love Coffee, I Love Tea...'').
Nie znam drugiej jazzowej grupy wokalnej, która byłaby w stanie choćby zbliżyć się do poziomu reprezentowanego przez MANHATTAN TRANSFER, a przypomnienie sobie płyty dzięki której świat usłyszał o zespole tym bardziej utwierdziło mnie w tym przekonaniu.
>Who Is Who: Manhattan Transfer

Tagi: jazz M
19:36, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 02 czerwca 2011

 JAREK ŚMIETANA & WOJTEK KAROLAK BAND: I Love The Blues /CD 2011/
His Majesty Blues; Saint Louis Blues; I Love You More Then You'll Ever Know; Dukatari; Not Fade Away; One For My Baby; Nordic Blues; Camden Town; Basin Street Blues; You Don't Know What Love Is; Free Market Blues; I Need Your Love So Bad; Birthday Blues; Good-bye Pork Pie Hat.

Płytę rozpoczynają dźwięki róznych gitar (w tym wyśmienicie brzmiąca gitara dobro), po chwili dołącza trąbka T.Kudyka (dzięki zastosowaniu tłumika brzmiąca bardzo ,,davisowsko''). Świetnie, bluesowo brzmiący wokal Z-STAR deklamuje angielski tekst napisany przez J.Śmietanę, będący prawdziwym hołdem dla wszystkich Wielkich, tworzących Świat Bluesa (ich kilkadziesiąt nazwisk wymienionych w tekście zostało wydrukowane również wewnątrz estetycznej okładki). To wspaniałe intro przenosi nas w świat niezwykłych doznań.
Wyśmienicie wykonany został standard ,,Saint Louis Blues'' w aranżacji W.Karolaka, będący drugim utworem na płycie. Zachowano właściwą jazzową strukturę utworu, a obaj Mistrzowie wygrywają wspaniałe sola, którym towarzyszy niesamowita sekcja dęta (Sikała, Kudyk, Borowski).
Pora na wokalistę, który ,,debiutuje'' w zespole Śmietany i Karolaka na tej płycie: Bill Neal i kolejny standard -tym razem ewidentnie bluesowy: ,,I Love You More Then You'll Ever Know'' -D.Hathawaya. Gitara Śmietany w typowy dla gatunku sposób wygrywa ,,smaczki'' towarzysząc australijskiemu wokaliście dysponującemu mocnym a jednocześnie wspaniale ,,chropowatym'' głosem. Słuchając tego wykonania nasuwają się chwilami skojarzenia z interpretacjami nieodżałowanego GARY MOORE'A. Tu jednak aranżacja poparta jest jedynymi na świecie tak brzmiącymi organami Hammonda i (jeszcze raz!) wspaniałą sekcją dętą.
Pewnego rodzaju przerywnikiem jest dwuminutowa autorska miniaturka W.Karolaka: ,,Dukatari'' zagrana solo na pianinie, przenosząca nas na moment swym klimatem do jakiegoś nowoorleańskiego klubu. Wyobraźnia podsuwa obraz grającego muzyka i popielniczkę stojącą na pianinie, w której leniwie tli się papieros.
Wraca wokal B.Neal w rockowym ,,Not Fade Away'' -BUDDY HOLLYEGO. To niezwykłe jak udało się połączyć ,,dęciaki'' z wybitnie rockowym brzmieniem utworu, tworząc bardzo ,,drapieżne'' brzmienie ozdobione brzmieniem gitary slide i szalejącymi Hammondami w tle!
Bardziej tradycyjnym brzmieniem raczy nas ,,One For My Baby'' (H.Arlena), gdzie na planie pierwszym ,,pogrywają'' gospodarze płyty: Śmietana i Karolak. To zarazem najbardziej chyba typowo dla Śmietany brzmiący utwór na tej płycie, zagrany w najbardziej ,,rozpoznawalny'' dla niego sposób, dzięki czemu jest to mój ulubiony fragment płyty :-) .
Kolejną ,,karolakową'' miniaturą jest napisany i zagrany solo na organach ,,Nordic Blues'', będący zarazem czymś w rodzaju kolejnego przerywnika. Dzięki takim właśnie ,,zabiegom'' w zakresie struktury ułożenia nagrań -płyty słucha się wyjątkowo dobrze; utwory instrumentalne przeplatają się z śpiewanymi (a mamy na albumie trzy różne głosy!), standardy ,,zmieszane'' są z autorskimi kompozycjami Karolaka i Smietany, a bogate wieloosobowe aranżacje przerywane są solowymi nagraniami organisty. Majstersztyk!
W ,,Camden Town'' wraca wspaniała Z-STAR odśpiewując anglojęzyczną wersję znanego już z płyty Antoniego Krupy: ,,Ostatni blues'' (2010) utworu. Porównując to nagranie z autorską wersją Krupy -zwraca uwagę zdecydowanie bardziej jazzowa aranżacja, rozpisana na duży zespół tworzący złudzenie big bandu i zgoła zupełnie inna interpretacja wokalna pełnej charyzmy Zee.
Następny klasyk to nieśmiertelny: ,,Basin Street Blues'' -S.Williamsa, zagrany tradycyjnie i bez większych ,,udziwnień'' brzmieniowych. Tu po raz drugi na płycie mamy do czynienia z sposobem interpretacji, do jakiego od lat jesteśmy przyzwyczajeni na płytach JARKA SMIETANY, a  efektowne retro-solo Karolaka wspaniale ozdabia całość. To jedno z tych nagrań, które pomimo, iż jest zupełnie nowe: brzmi tak samo jak zabrzmiałoby np. czterdzieści lat temu. Ukłon w stronę tradycji.
W jednym utworze na płycie pojawia się KAREN EDWARDS. ,,You Don't Know What Love Is'' utrzymane jest w charakterystycznej dla obdarzonej głosem bez granic wokalistki manierze i wykonane w zasadzie w duecie z Śmietaną: kameralnie i bardzo jazzowo. Jest to chyba najbardziej jazzowe nagranie na tej (jakby nie było) bluesowej płycie.
Kolejna kompozycja WOJTKA KAROLAKA na płycie to już nie solowa miniaturka, lecz sześciominutowy ,,Free Market Blues'' utrzymany w szybkim rytmie. Pan Wojtek daje niezwykły, godny polskiego ,,boogiewoogie mana'' popis, a Śmietana nie pozostając dłużnym: przekomarza się z jego hammondami. Świetny i bardzo porywający utwór ukazujący niezwykły swing obu instrumentalistów i zdawać by się mogło nieograniczone możliwości wirtuozerskie. Całości dopełniają ,,dęciaki''. ,,Free Market Blues'' to utwór, który znajdzie się zapewne za jakiś czas w kanonie standardów polskiej muzyki jazzowej.
Ukojeniem po rytmicznym nagraniu jest kolejny standard bluesowy zaśpiewany przez Billa Neal: ,,I Need Your Love So Bad''. To wielka sztuka porwać się na takie utwory, w których wydawać by się mogło: wszyscy najwięksi muzycy świata ,,powiedzieli'' już wszystko, a jednocześnie pokazać w nich coś jeszcze, coś więcej... Odcisnąć swoje piętno w dziełach zdawałoby się: doskonałych i ukazać ich nową estetykę, nowe kolory. Sztuka ta udała się Panom Śmietanie i Karolakowi na tej płycie z nawiązką, a ,,I Need Your Love So Bad'' jest jednym z doskonałych tego dowodów.
W jednym nagraniu na tej płycie, będącej prawdziwą ,,kopalnią'' Wielkich Muzyków, mamy przyjemność usłyszeć KRZYSZTOFA ŚCIERAŃSKIEGO. W kompozycji ,,Birthday Blues'' słyszymy Ścierańskiego grającego tym razem nie na basie, lecz gitarze solowej. W tle dźwięki miasta, a na pierwszym planie tylko dwie gitary! Słuchając ,,Birthday Blues'' wyobrażamy sobie obu gitarzystów grających tego tak tradycyjnie brzmiącego (choć będącego ich ,,nową'' wspólną kompozycją) bluesa na ulicy, pośród miejskiego zgiełku i przechodniów, przystających na chwilę by posłuchać muzyki. Świetny klimat!
Na koniec tej niezwykłej płyty otrzymujemy perełkę w postaci kompozycji CHARLESA MINGUSA: ,,Good-bye Pork Pie Hat''. Leniwie snuje się saksofon Macieja Sikały, któremu akompaniują Hammondy, po chwili ,,wchodzi'' po raz kolejny TAK brzmiąca gitara Mistrza Śmietany, TAK brzmiące organy... Solo klarnetu... To prawdziwe zakończenie!
Płyta ma niezwykle zbudowaną dramaturgię: tu każdy utwór musiał znaleźć się dokładnie w tym a nie w innym miejscu, dokładnie pod tym a nie innym numerem na CD. Niezwykły hołd dla bluesa nagrany przez Największych!
,,I Love The Blues'' nagrana została w systemie HDCD, dzięki czemu brzmienie płyty jest doprawdy niesłychane (sic!).
Kolejny raz JAREK ŚMIETANA i WOJTEK KAROLAK udowodnili, iż są zdecydowanie: NAJLEPSI.

 JAROSŁAW ŚMIETANA: Polish Jazz vol.15 /CD 1989 (1976-1989)/

Extra Ball: Narodziny; Siódemka; Krakowski festiwal jazzowy; Taniec na linie; Naima; Go Ahead; Sprawy bierzące
Jarosław Śmietana: Bieganie po Manhattanie; Trzech panów w łódce; Samba Carrera; Sounds And Colours; Okapi, Pekari, Karibu; Turtle Song; Days Of Wine And Roses; Over The Rainbow

Niniejsze wydawnictwo było pierwszą płytą CD JARKA ŚMIETANY. To na tym krążku właśnie można było po raz pierwszy usłyszeć Gitarzystę z nośnika cyfrowego.
W związku z rozpoczęciem wydawania płyt kompaktowych, Polskie Nagrania uruchomiły serię ,,Polish jazz'', nie mającą jednak nic wspólnego z serią płyt winylowych ukazującą się już od wielu lat pod tym samym tytułem. Kompaktowa seria ukazywała na poszczególnych płytach muzyczne wizytówki polskich jazzmanów, będące składankami nagrań z różnych wcześniej wydanych longplayów. Płyty wydawano z myślą o eksporcie i zawierały w wkładce teksty biograficzne w języku angielskim. Z perspektywy czasu; forma wydawnictwa i edycja wyposażona w toporną, uniwersalną okładkę robi dość archaiczne wrażenie, lecz muszę przyznać iż ma to swój urok.
Pod numerem 15. wydano przegląd kilkunastoletniego wówczas dorobku nagraniowego JAROSŁAWA ŚMIETANY. Pierwsza część płyty to nagrania zespołu Śmietany: EXTRA BALL pochodzące z płyt: ,,Birthday'' (1976) i ,,Go Ahead'' (1979). Druga część to już firmowane nazwiskiem Gitarzysty utwory solowe z płyt: ,,Talking Guitar'' (1984) i ,,Sounds And Colours'' (1987). Na koniec -prawdziwa niespodzianka (wówczas było to całkiem nowe nagranie): ówczesna śmietankowa wersja ,,Over The Rainbow''.
Pomimo, iż zestaw nagrań zawartych na płycie nie był pełnym przeglądem płyt Śmietany do 1989 (wydawca ograniczył się bowiem tylko do płyt wydanych przez Polskie Nagrania) -była to całkiem udana wizytówka ówczesnego dorobku nagraniowego J.Ś., a i dziś z perspektywy czasu układ nagrań tworzy całkiem przyjemny w odbiorze program.

czwartek, 05 maja 2011

 ADAM WENDT: Power Set (CD 2007)

Extreme Trio; Who Loves New Orleans; Musical Brother; Crazy Eddie; Seven Minutes; Brooklyn; One More Song; You Can Dance; Zusim Hi-Way; Musical Brother (bonus track)

Postać Adama Wendta znana jest nie tylko miłośnikom jazzu, bowiem jako utalentowany saksofonista jest również bardzo pożądanym muzykiem sesyjnym. Jego saksofon usłyszeć można na płytach m.in. takich wykonawców jak: GRZEGORZ CIECHOWSKI (,,Tak, tak!'', 1989), NOCNA ZMIANA BLUESA (,,Co tylko chcesz'', 1996; ,,Harmonijkowy as'', 2006) czy KASA CHORYCH (,,Rhythm & Plus'', 2006). W świecie jazzu znany jest jako muzyk zespołów WALK AWAY, YOUNG POWER i VINTAGE BAND, oraz przede wszystkim jako leader własnego POWER SET, pod szyldem którego nagrał trzy albumy a omawiana w tym miejscu płyta jest pierwszym z nich. Ponadto w roku 2007 ukazała się jego autorska płyta z utworami Krzysztofa KOMEDY: ,,Adam Wendt plays Komeda''.
Pierwszą płytę projektu POWER SET, w skład którego weszli oprócz lidera: Przemysław Raminiak (klawisze) i Marcin Jahr (perkusja) wypełnia 9 kompozycji Wendta i jedna propozycja klawiszowca tria: P.Raminiaka (fajna smooth -ballada ,,One More Song'').
Kiedy po zakończeniu czwartego nagrania (,,Crazy Eddie''), zabrzmiały pierwsze dźwięki ,,Seven Minutes'', już wiedziałem iż to jak dotąd najpiękniejsze nagranie płyty. Cudowna klimatyczna ballada jazzowa, podczas której P.Raminiak pojawia się z pięknymi partiami fortepianu zastępując saksofon wygrywający piękną nastrojową melodię. Doprawdy, kompozycja godna zyskania miana standardu i jestem przekonany, iż po jakimś czasie nim się stanie. Gościnnie na krążku pojawiają się też Robert Szydło (bas) i Artur Lesicki (gitara), bez którego ,,kaczkowania'' utwór ,,Brooklyn'' nie byłby tym czym jest... a jest kolejnym nagraniem z tej płyty, które umieściłem obok ,,Siedmiu minut'' jako najlepsze momenty płyty na swojej liście ,,killerów'' z przesłuchanych w ostatnich dniach płyt.
Bardzo udana płyta.

22:56, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

 JOE LOVANO: Trio Fascination (CD 1998)

New York Fascination; Sanctuary Park; Eternal Joy; Ghost Of A Chance; Studio Rivbea; Cymbalism; Impressionistic; Villa Paradiso; 4 On The Floor; Days Of Yore

JOE LOVANO to dziś niewątpliwie jeden z najlepszych saksofonistów jazzowych. Pochodzący z klasy GARY BURTONA w Berklee College Of Music jazzman, ma na swoim koncie współpracę z takimi muzykami jak choćby: JOHN SCOFIELD,  CHET BAKER, WOODY HERMAN, MEL LEWIS, ELVIN JONES i JACK DeJONETTE.
Jest niezwykle wszechstronnym i płodnym jazzmanem, a jednym z jego projektów w latach 90. było zawiązanie Tria Fascination, którego skład stanowili oprócz lidera: Dave Holland (bas) i Elvin Jones (perkusja).
Pierwszy z nich to legendarny muzyk, mający na swym koncie wspólne nagrania z MILESEM DAVISEM (m.in. słynne płyty: ,,In A Silent Way'', 1969 i ,,Bitches Brew'', 1970), CHICKIEM COREA i ANTHONY BRAXTONEM (projekt CIRCLE), JOHNEM ABERCROMBIE i JACKIEM DeJONETTE (trio GATEWAY), oraz ALBERTEM MANGERSDORFFEM i ELVINEM JONESEM.
Drugi z muzyków, z którymi Lovano nagrał tą płytę to wzięty perkusista pracujący m.in. z DONALDEM BYRDEM, SONNYM ROLLINSEM, JOHNEM COLTRANEM czy DUKEM ELLINGTONEM.
Na płycie ,,Trio Fascination'' mamy więc muzyków z ,,górnej półki'', których nazwiska i dorobek są gwarancją muzyki najwyższej jakości, a logo wytwórni Blue Note umieszczone na krążku jest dodatkową gwarancją zarówno pod względem artystycznym jak i jakości technicznej nagrań. Lovano słyszymy na płycie grającego nie tylko na saksofonach (tenorowym, sopranowym i altowym), ale też na klarnecie.
Album zawiera dziesięć kompozycji lidera, zróżnicowanych klimatycznie i skierowanych w większości do bardziej zaawansowanych słuchaczy, choć znajdują się tu i rzeczy mogące przypaść do gustu odbiorcom mniej osłuchanym z improwizacjami jazzowymi, jak choćby ballada ,,Ghost Of A Chance'', w której saksofon maluje wspaniałą opowieść na tle pląsającego kontrabasu i ,,szemrania'' szczoteczkami Elvina Jonesa -to prawdziwa jazzowa perełka!
Tytuł płyty opatrzony jest dopiskiem ,,Edition One'', trzy lata później bowiem ukazała się płyta: ,,Trio Fascination. Edition Two'', na której znalazły się nagrania Lovano dokonane z trzema różnymi triami. Nie było już tam jednak tak znakomitych muzyków jak na omawianej płycie, uważanej przez smakoszy jazzu za zawierającą najlepsze dokonania JOE LOVANO z triem jazzowym jakie zostały zarejestrowane.

,,Lovano jest postrzegany jako jeden z najciekawszych tenorzystów lat 90.''

(Dionizy Piątkowski: ,,Encyklopedia Muzyki Popularnej: Jazz'')

Tagi: jazz L
22:50, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

 LIONEL HAMPTON: Ring Dem Vibes (CD 1976 / 2000)

Ring dem bells; Seven come eleven; On the sunny side of the street; Blue Lou; Psychedelic Sally; Vibraphone blues; Hamp's thing

Najwięksi wibrafoniści jazzu? Trzy nazwiska: MILT JACKSON, GARY BURTON i LIONEL HAMPTON.
Płyta ,,Ring Dem Vibes'' jest reedycją albumu Hamptona z roku 1976 zatytułowanego: ,,Blue Star'', wydaną w serii pięćdziesięciu największych albumów jazzowych nagranych w Paryżu. Krążek wydany został w formie efektownego digipacka z dołączoną książeczką, a nagrania poddano 24-bitowemu remasteringowi, dzięki czemu materiał wypełniający CD brzmi wyśmienicie.
To kwintesencja tego co w jazzie osobiście kocham najbardziej: niezwykła ekspresja, wirtuozeria wszystkich muzyków, z których każdy zaznacza swą obecność wytrawnymi solówkami, oraz bardzo rozbudowane lecz przejrzyste i czytelne improwizacje. Lider nie jest muzykiem, którego słyszymy zawsze na pierwszym planie, lecz po prostu jednym z członków bandu. Oprócz wibrafonu: dużo wspaniale brzmiącej gitary (niezwykły wirtuoz: William Mackel), organy Hammonda (Reynold Mullins), sola perkusji (Sam Woodyard), saksofony (Michel Attenoux i Gerard Badini) a nawet wokal samego Hamptona, który choć wokalistą wybitnym nigdy nie był -ekspresją i witalnością potrafił sprawić, iż głosu jego słucha się wyśmienicie (choćby w otwierającym płytę utworze tytułowym, czy standardzie ,,On The Sunny Side Of The Street'').
Prawdziwym skarbem na płycie jest wspaniała interpretacja tematu Horace Silvera: ,,Psychedelic Sally''. W tym blisko 11-minutowym utworze Hampton wyprawia na swoich ,,cymbałkach'' niezwykłe zupełnie rzeczy, a W.Mackel wspomagany zawiłą linią kontrabasu Michela Gaudry osiąga chyba apogeum swojego gitarowego wirtuozerstwa (znam tylko jednego gitarzystę, który potrafi w taki sposób frazować... ale on ma na imię Jarek :-) . W połowie utworu pojawia się fantastyczna trąbka (Claude Gousset) ,,podpierana'' rockowo chwilami wręcz brzmiącym kontrabasem, po niezwykłej minucie sola zastąpiona saksofonem tenorowym G.Badiniego, który z kolei ustępuje miejsca fortepianowi (Raymond Fol). Całość zespala Hampton uderzający w wibrafon, sapiący do mikrofonu i pokrzykujący. Psychodeliczny jazz? Jak najbardziej! Jeśli coś takiego istnieje, to ,,Psychedelic Sally'' w tej interpretacji jest tego esencją.
Po psychodelii czas na bluesa. ,,Vibraphone Blues'': wokal Hamptona brzmi tutaj niczym śpiew rasowego bluesmana, charakterystyczne brzmienie hammondów i wspaniała gitara natomiast brzmią jakby z ,,innej bajki''. Te dwa utwory to opus magnum całego albumu!
Jak dobrze że są jeszcze takie płyty! Płyty, które nagrane zostały wiele lat temu a czekają na odkrycie. Dopiero teraz ,,odkryłem'' dla siebie ten album nagrany 35 lat temu i od teraz zostanie już ze mną na zawsze w Moim Muzycznym Świecie.
Za ,,pierwszym podejsciem'' wysłuchałem krążka dwukrotnie raz za razem, a później powtórzyłem sobie jeszcze raz ,,Psychedelic Sally'' i jeszcze raz ,,Vibraphone Blues''. Tak szybko nie pokryje się ta płyta kurzem na mojej półce - ) . Jak mogłem dotyczas bez niej żyć?
Podczas swojej długiej i owocnej kariery muzycznej Hampton grał m.in z LOUISEM ARMSTRONGIEM, BENNY GOODMANEM, ARTEM FARMEREM, QUINCY JONESEM, CHARLESEM MINGUSEM, CLARKIEM TERRY, STANEM GETZEM, OSCAREM PETERSONEM i ARTEM TATUMEM. Zmarł w 2002 roku w wieku 94 lat do końca życia pozostając aktywnym jazzmanem, mimo artretyzmu i udaru mózgu jakiego doznał podczas koncertu w Paryżu w 1991 roku (ostatni koncert zagrał w 2001 roku, na kilka tygodni przed śmiercią). Muzyka jaką po sobie pozostawił uczyniła go jednak nieśmiertelnym a dziś coraz to nowi miłośnicy jazzu odkrywają dla siebie kolejne jego nagrania, czego moja skromna osoba jest dowodem.


,,Gdyby nie było Hamptona z jego elektryzującymi improwizacjami, nieposkromionym dynamizmem, zadziwiającym entuzjazmem i najzwyklejszym umiłowaniem życia i muzyki, swiat byłby bez wątpienia inny''

(Dionizy Piątkowski: ,,Encyklopedia Muzyki Popularnej: Jazz'')

Tagi: H jazz
22:38, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 kwietnia 2011

str.A: Blues In My Shoes; Squeeze Me; Straight No Chaser; Big Band Blues
str.B: Une Mes; Warm Hearted Mood; Shell Game

Wznowienie wcześniej wydanej płyty, na którą złożyły się nagrania dokonane podczas koncertu w Warszawie z udziałem m.in. słynnego perkusisty polskiego jazzu: Czesława Bartkowskiego. Unikat na skalę światową w dziedzinie jazzu: płyta z zapisem tego występu ukazała się tylko w Polsce! Wśród brawurowo wykonanych w big bandowej konwencji utworów, znajdziemy tu standardy takie jak: ,,Squeeze Me'' -Duke'a Ellingtona, czy ,,Straight No Chaser'' -Theloniousa Monka. Niezwykle klimatycznie brzmi też w tej interpretacji ,,Warm Hearted Mood''.
Szkoda tylko że płyta, podobnie jak kilka innych tworzących serię Klubu Płytowego Pe-Es-Jotu ,,Biały Kruk Czarnego Krążka'', wydana została w tak żałośnie koszmarnej okładce.

Tagi: jazz T
00:05, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 kwietnia 2011

Fire; Voodoo Child; Rainy Day, Dream Away; Manic Depression; Third Stone From The Sun; Purple Haze; Little Wing; Up From The Skies; Crosstown Traffic; The Wind Cries Mary; Red House


W momencie gdy piszę ten tekst; płyta jest jak dotąd ostatnim albumem JARKA ŚMIETANY. Niezwykły, zaskakujący projekt gitarzysty jazzowego, który zmierzył się z pomnikowymi dziełami rockowego gitarowego króla! JAREK ŚMIETANA postanowił tym albumem oddać hołd gitarzyście, któremu m.in. zawdzięcza sięgnięcie w wieku kilkunastu lat po gitarę. Jak zwykle zebrał muzyków ,,z najwyższej półki'' (m.in. Paweł Mąciwoda (SCORPIONS), NIGEL KENNEDY, Maciej Sikała i tradycyjnie: WOJTEK KAROLAK) i nagrał płytę będącą ewenementem na skalę światową. Oto bowiem nagrał utwory JIMIEGO HENDRIXA gitarzysta będący sam wielką indywidualnością -gitarzysta który ma własne wypracowane brzmienie i rozpoznawalny sposób gry. Powstała płyta, która jest skrzyżowaniem dwóch muzycznych geniuszy: Największego jazzmana wśród muzyków rockowych (Hendrix), oraz Największego rockmana wśród jazzmanów (Śmietana). Śmiem twierdzić, iż przez wszystkie lata nikt na świecie nie nagrał tak wspaniałej płyty z utworami Hendrixa! Zdarzało się w przeszłości JARKOWI ŚMIETANIE ,,podśpiewywać'' z gitarą -na tej płycie jednak po raz pierwszy od początku do końca słyszymy wokal Mistrza, brzmiący niezwykle głęboko i mocno. Chciałoby się powiedzieć: ,,czarny, bluesowy głos''.
Płytę otwiera ,,Fire'' kończący hendrixowskie koncerty, podczas wykonywania tego utworu bowiem na koncertach Śmietana rozstrzaskuje a często również podpala gitarę. Również ,,śmietankowa'' wersja studyjna tego utworu niesie w sobie niezwykłą wręcz dynamikę i ekspresję. Ciekawe co powiedziałby sam Hendrix na skrzypce NIGELA KENNEDY'EGO brzmiące niezwykle rockowo w tym nagraniu.
,,Voodoo Child'' to ,,zarąbista'' partia harmonijki ustnej Ł.Wiśniewskiego i ,,kaczkowata'' gitara Śmietany oraz magiczne solo karolakowych hammondów.
Bardzo typowo dla Śmietany brzmi ,,Rainy Day, Dream Away''; słuchając tej wersji hendrixowskiego utworu zdecydowanie zapominamy o pierwowzorze.
 Podobnie jest z ,,Manic Depression'', który to utwor po wysłuchaniu tej wersji trudno wyobrazić sobie choćby bez... partii saksofonu tenorowego.
Oprócz rozpoznawalnych od pierwszych dźwięków kompozycji, Śmietana sięgnął po takie ,,cudeńka'' jak choćby ,,Third Stone From The Sun'' odkrywając zupełnie nowe oblicze tego utworu. Nieznane mi dotąd walory tej urokliwej kompozycji sprawiły, iż od czasu wysłuchania tej płyty jest to jeden z moich ulubionych utworów Hendrixa, ale... w wykonaniu zespołu JARKA ŚMIETANY. To niezwykłe, iż są rzeczy sprzed wielu, wielu lat: na pozór znane nam kompozycje, w których dzięki innemu podejściu odkryć możemy całkiem nowe barwy. Tu pasują nawet... didżejskie skrecze (,,Third Stone ...'' i ,,Purple Haze''), których nie mogę strawić słuchając niektórych współczesnych produkcji muzycznych.
,,Little Wing'' w tej wersji po prostu... ,,powala''. STING nagrywając z wielkimi jazzmanami swój moim zdaniem najlepszy album ,,...Nothing Like The Sun'' (1987) umieścił na płycie również ,,Little Wing'', nagrane wraz z zespołem GILA EVANSA, ale nie było z nim tam ...NIGELA KENNEDY i JARKA ŚMIETANY, którzy wygrywają konkurencję o hendrixowskie ,,Małe Skrzydełko''.
Mniej przekonywująco brzmią może ,,Up From The Skies'' i ,,Crosstown Traffic'' (mimo świetnej solówki Kennedy'ego), choć dla zwolenników pierwotnych hendrixowskich wersji ,,mniejsza'' ingerencja Śmietany w oryginalne wersje może być atrybutem tych nagrań.
Funkująco a zarazem bluesowo brzmi ,,The Wind Cries Mary'', w której gitara Śmietany brzmi czysto (bez przetworników), a organy Hammonda (Karolak) grają również prostą i nieskomplikowaną solówkę.
Płytę kończy najbardziej bluesowo brzmiący ,,Red House'' (ozdobiony partią harmonijki A.Krupy), który jest być może przedsmakiem tego co czeka nas na kolejnej płycie JARKA ŚMIETANY: ,,I Love The Blues'' -dla mnie osobiście: najbardziej oczekiwanej płycie 2011 roku.
Tymczasem dziękuję za hendrixowskie koncerty, których byłem dwukrotnie świadkiem (patrz:
Poznań, Leszno), za ,,nowego Hendrixa'' którego Tak nigdy przedtem nie słyszałem i za tą płytę, którą otrzymałem od Największego Polskiego Gitarzysty podczas ostatniego naszego spotkania.

Kilimanjaro; Where Are You From; Passion; Quo Vadis; City Of Spring; Way To Oasis; Taniec Garbusa; Untitled Song; Kilimanjaro

ZBIGNIEW SEIFERT to jedna z tych postaci polskiej muzyki jazzowej, która zdecydowanie większą sławę zyskała na świecie niż w Polsce. Nagrywał z największymi osobistościami świata jazzu, jak Jack DeJohnette czy sam John Scofield (nie wszyscy wiedzą, iż ten drugi grał u Seiferta jako muzyk sesyjny -nie odwrotnie!). Niewielu tej klasy skrzypków jazzowych zaszczyciło muzykę jazzową XX wieku. ZBIGNIEW SEIFERT to postać wybitna, jednocześnie w Polsce znana jedynie dzięki albumowi koncertowemu ,,Kilimanjaro''.
Jak napiasłem powyżej; niewielu tej klasy szkrzypków jazzowych zaszczyciło świat jazzu swą twórczością, jednakże nasz ,,jazzowy kameleon'' JAREK ŚMIETANA odnalazł dziewięć wspólczesnych wielkich skrzypiec jazzu pod nazwiskami takimi jak:Didier Lockwood, Jerry Goodman czy Krzesimir Dębski i namówił ich do oddania hołdu twórczości Seiferta. Owocem tego jest płyta nagrana i wydana w 30. rocznicę przedwcześnie zmarłego Muzyka, jaka przypadła w roku 2009.
Dziewięciu wielkich skrzypków wykonuje wraz z zespołem JARKA ŚMIETANY osiem kompozycji Seiferta, płytę bowiem otwiera i zamyka słynne ,,Kilimanjaro'' w dwóch różnych wersjach.
Znamienne, iż jest to płyta Wielkiego Gitarzysty Jazzowego, na której to; nie gitara jest instrumentem przewodnim -lecz skrzypce. W zespole towarzyszącym poszczególnym solistom, oprócz Śmietany znajdziemy też takie nazwiska jak Janusz Grzywacz (obecnie: LABORATORIUM), czy Zbigniew Wegehaupt. A więc istna ,,śmietanka jazzowa'' (sic!). Nie znaczy to jednak, iż gitary Mistrza Śmietany na płycie jest mało; porywające sola pojawiają się w miejsce skrzypiec, by po chwili ponownie ustąpić smyczkowi (brawurowo, wręcz... rockowo zagrana pierwsza 11-minutowa wersja ,,Kilimanjaro'', gdzie Śmietana prowadzi wyśmienity dialog z Jerrym Goodmanem).
W drugim utworze (,,Where Are You From'') zdeformowana wokaliza towarzysząca nam podczas całego nagrania, powtarzana niczym mantra, tworzy niepowtarzalny klimacik, solo Wegehaupta w środku utworu powala, a Mateusz Smoczyński ,,wycina'' takie solówki, których chyba niepowstydziłby sam ZBIGNIEW SEIFERT. Swoją drogą, ciekawe jak oceniłby tą płytę bohater, któremu została ona poświęcona.
W trzecim utworze przysłowiowe i dosłowne,,pierwsze skrzypce'' gra sam światowej sławy muzyk z najwyższej półki: Didier Lockwood! ,,Passion'' -to kolejna klasyka Seiferta, z którą z wielkim powodzeniem zmierzył się zespół J.Śmietany. Szybki rytm i dynamiczna perkusja, a skrzypce przy użyciu różnego rodzaju przetworników (z których stosowania słynie D.Lockwood) grają z prawdziwą, tytułową ,,pasją''... no i Pan Jarek nie daje i tym razem za wygraną, wygrywając na swoim ,,Mayones'ie'' niebywałe rzeczy, aż chce się krzyknąć: ,,This Is Jazz, But It's Rock'n'roll Too!''.

Od początku kolejnego nagrania: ,,Quo Vadis'' słychać wyraźnie kto gra w tym utworze (bez sprawdzania na okładce): jedyny w swoim rodzaju, tak charakterystycznie brzmiący Krzesimir Dębski! Spokojny w swym klimacie utwór wspaniale kontrastuje z manierą Dębskiego i gdyby nie gitara J.Śmietany i fortepian Piotra Wyleżola, można by odnieść wrażenie iż to jedna z jego kompozycji nagrana wspólnie ze STRING CONNECTION.
,,City Of Spring'' -to z kolei klimat bliższy dokonaniom zespołu Śmietany sprzed lat: EXTRA BALL. Na skrzypcach tym razem słyszymy Christiana Howesa, a długie wyśmienite solo fortepianowe to po raz kolejny zasługa P.Wyleżola.
,,Way To Oasis'' -leniwie rozkołysana gitara we wstępie i po chwili już są... skrzypce Marka Feldmana. Przyjemny, jak można dziś napisać: ,,smooth jazzowy'' klimat i niezwykle zagrane przez J.Grzywacza solo na elektronicznych instrumentach klawiszowych, dzięki któremu zbliżyliśmy się do klimatów spod znaku starego SBB.
Jedyny polski tytuł na płycie! ,,Taniec Garbusa''. Na skrzypcach tym razem Maciej Strzelczyk, a JAROSŁAW ŚMIETANA brzmi w tym utworze bardzo tradycyjnie i tak dla siebie charakterystycznie (mam na własny użytek takie określenie: ,,śmietankowe brzmienie''). Gustownej solówki nie poskąpił i tym razem Wyleżol.
Podobny w klimacie do ,,Where Are You From'' (nr 2) jest ósmy utwór na płycie: ,,Untitled Song''; spokojny i ...mantryczny w odbiorze, poprzez powtarzający się motyw basowy Wegehaupta, wzbogacony brzmieniem bongosów. Na skrzypcach: Adam Bałdych.
Na koniec jeszcze repryza ,,Kilimanjaro'' -spinającego niczym klamra cały album, zagrana w mistrzowski sposób przez Pierre Blancharda -wspaniały temat i wspaniałe zakończenie tego tribute-albumu, potęgujące wrażenie płyty konceptualnej.
To kolejny wielki projekt JARKA ŚMIETANY i nie ostatni (później mieliśmy Hendrixa i płytę ze standardami bluesowymi). Brawo!

SKŁAD:

Jarek Śmietana - gitary

Piotr Wyleżoł - fortepiany

Zbigniew Wegehaupt - kontrabas

Adam Czerwiński - perkusja

Sławek Berny - instr. perkusyjne 

Janusz Grzywacz - instr. klawiszowe


Kilimanjaro /with J.Goodman/;

Where Are You From /with M.Smoczyński/;

Passion /with D.Lockwood/;

Quo Vadis /with K.Dębski/;

City Of Spring /with Ch.Howes/;

Way To Oasis /with M.Feldman/;

Taniec Garbusa /with M.Strzelczyk/;

Untitled Song /with A.Bałdych/;

Kilimanjaro /with P.Blanchard/

23:55, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

CD:

Part I ''Birth''; Part II ''Okapi''; Part III ''Children''; Part IV ''Dance''; Part V ''My Love And Inspiration''

LP:

str.A: Part I ''Birth''; Part II ''Okapi''

str.B: Part III ''Children''; Part IV ''Dance''; Part V ''My Love And Inspiration''

LP Wspaniały projekt! Pięcioczęściowa suita napisana i zaaranżowana przez Genialnego JARKA ŚMIETANĘ. Do nagrania Mistrz zaprosił, tradycyjnie już: muzyków z najwyższej półki: Eddie Henderson (trąbka), Nigel Kennedy (skrzypce), David Liebman (saksofon), Piotr Wyleżoł (fortepian), Ed Schuller (kontrabas) i wspaniały Adam Czerwiński (perkusja). Tym co wyróżnia to przedsięwzięcie jest udział w nagraniu ,,Jesiennej Suity'' Chamber Orchestra Of Galicja pod dyrekcją wyśmienitego Krzesimira Dębskiego, któremu Śmietana powierzył orkiestrację. W dwóch utworach z płyty kompozycyjnie wsparł Śmietanę: W.Sendecki.
Powstało dzieło na skalę światową, któremu zdecydowanie należy się godne miejsce wśród wielkich utworów XXI wieku zarówno w kategorii jazzu jak i szeroko pojętej instrumentalnej muzyki klasycyzującej.
Całość rozpoczyna przecudna część pierwsza: ,,Birth'', w której dosłownie rzuca na kolana brzmienie orkiestry i niezwykle radosna linia melodyczna, ukazująca jesień jako porę radosną, mieniącą się wieloma barwami. Śmietana niczym malarz, przekazuje nam swoją wizję jesieni nie upstrzonej tandetną kolorystyką, lecz ukazaną kolorami pięknymi, subtelnymi, pełnymi głębi...
Druga część suity: ,,Okapi'' -to już typowo jazzowa kompozycja będąca w moim odczuciu ukłonem w stronę stojącego za pulpitem K.Dębskiego, gdyż zarówno aranżacja całości jak i partia skrzypiec N.Kennedy'ego kojarzy się z charakterystyczną manierą wielkiego polskiego skrzypka jazzowego i kompozytora. Soczyste partie ,,śmietankowej'' gitary natomiast brzmią na tle orkiestry w finale tej części doskonale.
Drugą stronę płyty winylowej otwiera część III: ,,Children'' ozdobiona wspaniałymi partiami raz: ,,przytłumionej'', innym razem brzmiącej ,,soczyście'' trąbki E.Hendersona i przede wszystkim rozbudowanym solem tej Jedynej na Świecie Gitary i nie myślę tu o rodzaju instrumentu, lecz charakterystycznej ,,duszy'', którą słychać z sześciu strun. Tylko jeden Muzyk TAK gra! Spokojny, senny utwór kończy się ,,davisowskimi'' wzdychaniami trąbki.
,,Dance'' to utwór o skocznej (jakby osadzonej w tradycji słowiańskiej muzyki ludowej) rytmice, oparty na partii skrzypiec, w którym ozdobą jest bardzo rozbudowana solówka gitary brzmiąca naprawdę niezwykle na tle orkiestry. Poza tym jest tu wszystko: partia skrzypiec, solo na saksofonie sopranowym (Liebman), partia całej sekcji smyczkowej... i to wszystko zawarte jest w zadwie 5 i pół minutowym utworze (najkrótszej części suity).
Na koniec dajemy się porwać nostalgii i słuchamy przecudnej kompozycji Genialnego Kompozytora: ,,My Love And Inspiration'' gdzie Śmietana czaruje nas brzmieniami instrumentu akustycznego. Słuchałem tej kompozycji w innym opracowaniu, lecz zdecydowanie wersję z ,,Autumn Suite'' uważam za wzorcową. Pojawia się tu również wspaniałe solo fortepianowe (Wyleżoł) i ,,nucona'' partia kontrabasu (Schuller). Perła! Cały album natomiast to naszyjnik z pereł.
Płyta pierwotnie ukazała się w wersji CD w roku 2006, a dopiero po trzech latach udało się ją wydać na płycie gramofonowej. Estetyczna, rozkładana okładka ozdobiona pięknymi, utzymanymi w jesiennym klimacie fotografiami i płyta w indywidualnej kopercie to niewątpliwe atrybuty tego wydawnictwa. Szkoda tylko że sama płyta winylowa brzmi tak kiepsko, tym bardziej iż zapisano na niej doprawdy przecudne dźwięki.

CD Piękna, kompaktowa edycja tej płyty natomiast jest wręcz wzorem, zarówno pod względem edycji jak i jakości dźwięku (krążek pokryty został ponadto warstwą 24 -karatowego złota). 
W tym przypadku niestety tylko na CD cieszyć się mogę pełnią brzmienia zawartej tu Muzyki, a w przypadku tej płyty jest to wyjątkowo ważne.

23:53, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

   

Już nie zapomnisz mnie; Gdzie ci mężczyźni; Why Not This Way; Cała jesteś w skowronkach; Pod Papugami; To ostatnia niedziela; Little B.B.; Dni, których nie znamy; Kiedy byłem małym chłopcem; Jej portret; bonus track: Kiedy byłem małym chłopcem (alternate arrangement)

Jeden z wielu wspaniałych projektów JARKA ŚMIETANY. Tym razem mamy do czynienia z standardami polskiej piosenki ,,przefiltrowanymi'' przez niesamowitą wyobraźnię Śmietany. Każda z piosenek wykonana przez trio Gitarzysty (oczywiście w wersjach instrumentalnych), robi wrażenie zupełnie nowych utworów, gdyż ukazują zupełnie inne oblicze znanych nam kompozycji, a nierzadko odkrywa w popularnych melodiach całkiem nowe niuanse, których mogliśmy nie dostrzec w pierwotnych wykonaniach SKALDÓW, MARKA GRECHUTY czy TADEUSZA NALEPY. Na starannie wydanym krążku znajdują się też dwie zupełnie nowe kompozycje: ,,Why Not This Way'' -Śmietany, oraz ,,Little B.B.'' -WOJCIECHA KAROLAKA, które nie odbiegają klimatem od tytułowych ,,standardów'', a stanowią świetne uzupełnienie tej imponującej kolekcji. Imponującej, bowiem na płycie znajdują się takie tytuły jak choćby: ,,Gdzie ci mężczyźni'', ,,Dni, których nie znamy'', ,,Cała jesteś w skowronkach'' czy ,,Kiedy byłem małym chłopcem''.
Słuchając płyty odnosi się do tego stopnia wrażenie spójności, iż doprawdy trudno chwilami postrzegać zestaw jako składankę złożoną z kompozycji różnych autorów, gdyż można ulec złudzeniu iż materiał na płytę został napisany, jeśli nie przez J.Śmietanę -to dla Niego z myślą o tej płycie.
Mistrzostwem jest ,,Cała jesteś w skowronkach'', gdzie odkrywamy zupełnie nowe oblicze tej uroczej melodii (przed laty: piosenka SKALDÓW). Aranżacja i wykonanie tego utworu na ,,Polish Standards'' ,,znokautowało'' mnie od pierwszego przesłuchania. JAREK ŚMIETANA stworzył na bazie tej piosenki niemal nową kompozycję, ubarwiając ją dodatkowymi smaczkami poza podstawową linią melodyczną. Gdy w 1min 30sek trwania nagrania pojawia się po raz pierwszy melodyka refrenu: gitara Śmietany poruszająco łka i wzrusza. Karolak w tym utworze gra oszczędnie, zaledwie akompaniując Mistrzowi, a Adam Czerwiński przy pomocy ,,szczoteczek'' potęguje niesłychany klimat cudownej kompozycji. Nie odbieram tego nagrania jako ,,innej wersji'' piosenki SKALDÓW -to dla mnie zupełnie nowy utwór istniejący niezależnie.
To nie jedyna perełka na płycie. Śmietana m.in. odważył się nagrać ,,Kiedy byłem małym chłopcem'' TADEUSZA NALEPY, co należy traktować jako swego rodzaju wyzwanie. To hołd Wielkiego Gitarzysty dla Wielkiego Gitarzysty. Jak można się domyślić: JAREK ŚMIETANA zagrał ten utwór ,,po swojemu'' tworząc nagranie o charakterystycznym ,,śmietankowym brzmieniu'' nie profanując bynajmniej utworu, lecz ukazując uniwersalność standardu Nalepy. Jako ostatni numer dołączono jako ,,bonus track'' alternatywną wersję nagrania, bardziej rozbudowaną i wzbogaconą (może trochę niepotrzebnie) niewyraźnym, celowo zdeformowanym wokalem Śmietany.
W kilku utworach trio ŚMIETANA KAROLAK CZERWIŃSKI wspomagają JANUSZ MUNIAK (saksofon) oraz Thomas Celis Sanchez na różnego rodzaju perkusyjnych ,,przeszkadzajkach''.
Nie chce chwilami się wierzyć iż Muzycy potrafili stworzyć tak bogate brzmieniowo aranżacje przy pomocy gitary, hammondów i perkusji.
Po przesłuchaniu płyty w wyobraźni zacząłem układać materiał na ewentualne ,,Polish Standards 2''. Trochę jest jeszcze tych standardów, których z radością wysłuchałbym w wykonaniu Tych Muzyków.
Trudno przejść obojętnie wobec oprawy graficznej płyt wydawanych przez JSR (Jarek Śmietana Records). Okładkę ,,Polish Standards'' ilustruje zdjęcie głównych bohaterów płyty w strojach kosmicznych z emblematami graficznymi tej płyty oraz albumu ,,Whats Going On?''. W środku natomiast umieszczono awangardowe fotografie symbolizujące 3.
Płytę JAROSŁAW ŚMIETANA zadedykował swemu ojcu -to kolejny prywatny gest Artysty od czasu zadedykowania płyty ,,Talking Guitar'' (1984) swej córce -Alicji.

CD1: A Story Of Polish Jazz; Witchi Tai Too (live); Mr Soul; I Loves You Porgy / Bess You Is My Woman; Flowers In Mind; It's You Or No One; My Slavic Soul; Sometimes In Winter (live)
CD2: Summertime; Just In Tune; If You Love Me; Duża Żaba; My Love And Inspiration; Parisian Hot Stuff; In A Sentimental Mood (live); As Good As Always; Blues For Ch.M.

W przypadku geniuszu muzycznego JARKA ŚMIETANY nie potrafię być obiektywny pisząc o Jego płytach, gdyż jakiś czas temu zatraciłem zdolność zimnej oceny dokonań Polskiego Mistrza Gitary. Najczęściej we wstępach do różnego rodzaju artykułów, recenzji, relacji czy wywiadów z Muzykiem, padają określenia: ,,najwybitniejszy..., największy..., najlepszy... -polski gitarzysta jazzowy''. Nie mam najmniejszych zastrzeżeń co do tych najczęściej wobec Śmietany używanych epitetów. Dwupłytowe wydawnictwo ,,My Love And Inspiration'' wydane w serii ,,Złota Kolekcja Polskiego Jazzu'' to przekrój dokonań JARKA ŚMIETANY z lat 1990-2004. Brakuje jakiegoś nagrania reprezentatywnego dla lat 80., gdyż jeśli chodzi o wcześniejsze nagrania z grupą EXTRA BALL -myślę iż byłby to materiał na osobną płytę. Ponad dwugodzinny spektakl z muzyką JARKA ŚMIETANY otwiera ,,A Story Of Polish Jazz'' -rewelacyjna pod względem tekstowym opowieść o historii jazzu w Polsce, ilustrowana solówkami zaczerpniętymi z nagrań m.in. TOMASZA STAŃKI, MICHAŁA URBANIAKA, ZBIGNIEWA NAMYSŁOWSKIEGO, JANA PTASZYNA WRÓBLEWSKIEGO i wielu innych. Ten niezwykły, blisko jedenastominutowy rapowany utwór to wyjątkowa perełka w dorobku Śmietany. Pamiętam, iż jakiś czas temu podobną rzecz zrobił QUINCY JONES na płycie ,,Back On The Block'' nagranej z raperami, wykorzystując sample legend światowego jazzu. JAREK ŚMIETANA poszedł dalej i stworzył niesamowitą wręcz wizytówkę jazzowej Polski. Utwór nagrany został w dwóch wersjach językowych i pomimo, iż jest opowieścią o polskich jazzmanach, zdecydowanie wolę wersję z ,,amerykańskim'' rapem nieodżałowanego STEVE LOGANA ...cóż, najlepiej rapują czarni.
Na płytach oprócz nagrań studyjnych, znajdziemy również koncertowe perełki, jak ,,Witchi Tai Too'' (2004), czy fragmenty koncertów w międzynarodowym składzie: ,,In A Sentimental Mood'' (1995) i ,,Sometimes In Winter'' (2002, wspaniała trzynastominutowa wersja wykonana wraz z NIGELEM KENNEDY). Oprócz autorskich kompozycji mamy przyjemność wysłuchania w tym zbiorze także standardów George'a Gershwina (,,I Loves You Porgy / Bess You Is My Woman'' z ,,Porgy And Bess''-duet z Karen Edwards, czy nieśmiertelnego ,,Summertime'') oraz Duke'a Ellingtona (wspomniany ,,In A Sentimental Mood'').
Pomimo braku nagrań z lat 80., ,,My Love And Inspiration'' jest dość reprezentatywną wizytówką JARKA ŚMIETANY do roku 2005 (rok wydania zestawu). Muzyk jawi się nam nie tylko jako niezwykły kompozytor, wirtuoz, lecz także jako wyśmienity interpretator klasyki jazzowej oraz gitarzysta grający bardzo ...melodyjnie, a może ...ładnie. To ostatnie określenie pochodzi bezpośrednio z wypowiedzi Muzyka, umieszczonej w książeczce wydawnictwa a pochodzącej z roku 1995: ,,Chcemy aby nasza muzyka (mowa o zespole EXTRA BALL) była i jazzowa, i trochę romantyzująca... i żeby była ładna!''. Wspomniana książeczka umieszczona obok dwóch srebrnych krążków w plastikowym pudełku zawiera esej K.Brodackiego, artykuł L.Kotlarskiego z pisma ,,Jazz Forum'', dokładne dane dotyczące poszczególnych nagrań, tzn. rok nagrania, skład zespołu, kompozytorzy (szkoda że nie ma informacji: z której katalogowej płyty pochodzi dana ścieżka), oraz próbę przedstawienia dyskografii JARKA ŚMIETANY (wydawca asekuracyjnie umieścił przypis: ,,Ważniejsza dyskografia'').

The Blues; Volunteered Slavery; God Bless The Child; Body And Soul; Poinciana; Line For Lyons; Sweet Georgia Bright; When I Fall In Love; Georgia On My Mind; Love Letters; The First Take; The Duke

Długo szukałem tej płyty, jako że nakład jej został wyczerpany a ze względu na specyfikę wydawnictwa (krążek został wydany wyłącznie dla prenumeratorów miesięcznika ,,Jazz Forum'' w roku 1999 ) i raczej nic nie wskazuje na to iż miałby zostać wznowiony.
Tytuł płyty mówi sam za siebie: ,,Extra krem śmietankowy'', w składzie którego jako goście lidera pojawiają się m.in. takie nazwiska jak: ART FARMER, JOHN ABERCROMBIE, RONNIE BURRAGE, KAREN EDWARDS, BRAD TERRY, WOJCIECH KAROLAK, ANDRZEJ ZAUCHA, TOMASZ SZUKALSKI i inni.
Nagrania, które wypełniają płytę pochodzą z lat 1993 - 1999 i wydane zostały wcześniej już na innych albumach, lecz całość zespalają dwie miniatury gitarowe Śmietany, których próżno szukać na innych wydawnictwach: rozpoczynająca płytę: ,,The Blues'' i kończąca całość ,,The Duke'' DAVE'A BRUBECKA. Choćby dlatego jako kolekcjoner ,,śmietankowych'' płyt, czułem się zobowiązany do pozyskania i tej pozycji na specjalną półkę poświeconą płytom Wielkiego Gitarzysty. Wśród tytułów znajdziemy m.in. ,,God Bless The Child'' -tym razem nie w wersji instrumentalnej, którą zachwycałem się opisując płytę ,,Ballads And Other Songs'' (1993), lecz z wokalem zaprzyjaźnionej z Gitarzystą Karen Edwards. Wokal pojawia się też w wspaniałej wersji ,,Georgia On My Mind'' (A.Zaucha) oraz w wyśmienitym blisko 9-minutowym bluesującym numerze ,,Volunteered Slavery'', będącym prawdziwą esensją wszechstronności JARKA ŚMIETANY.
Pomimo przekrojowości materiału, krążek brzmi spójnie i słucha go się wyśmienicie jako całości. Nie jest to jedyny kompilacyjny album Śmietany, w roku 2005 bowiem ukazało się podwójne wydawnictwo ,,My Love And Inspiration''. Podobnie jak w przypadku tamtego albumu, tak i tu brakuje trochę nagrań z lat 70. i 80. i może trochę szkoda, iż wybór nagrań ograniczony został tylko do 7 lat twórczości JARKA ŚMIETANY. Z powodzeniem bowiem mogłoby w tym ,,kremie'' znaleźć się choćby jeszcze takie cudeńko jak choćby ,,Relaxing At Camarillo'' z KRZYSZTOFEM ŚCIERAŃSKIM (1986), którego na niniejszym albumie w ogóle nie ma wśród wielu ,,śmietanowych gwiazd'', bądź któreś z nagrań dokonanych z Jose Torresem. Należy jednak zdać sobie sprawę, iż oprócz zamysłu twórczego przy kompilowaniu płyty, na jej ostateczny kształt miały też zapewne różnego rodzaju uwarunkowania dotyczące praw do publikacji utworów i tym tłumaczę sobie powyższe rozważania.
Od czasu wydania tego CD (1999) JAREK ŚMIETANA brał udział w wielu tworzonych przez siebie projektach z udziałem wielu kolejnych znakomitości muzycznych (jak choćby Steve Logan, Krzesimir Dębski, Ryszard Rynkowski czy Z-Star), dlatego świetnym posunięciem byłoby pomyślenie nad płytą ,,Extra Cream 2''.

Medley: I Loves You Porgy/Bess You Is My Woman; Stolen Moments; Chelsea Bridge; Girl Talk; If You Love Me; Flowers In Mind; Dream Clock; Follow The Fellow; Skylark; Theme From ''Rosemary's Baby''

Po sukcesie albumu ,,Ballads And Other Songs'' (1993), JAREK ŚMIETANA powrócił do projektu nagrywając następną płytę w podobnym klimacie, zatytułowaną tym razem: ,,Songs And Other Ballads''. Szukałem pierwszego wydania tej płyty (w dodatkowym tekturowym etui) i znalazłem w ...kolekcji samego Muzyka, który zawsze stara się posiadać po kilka egzemplarzy swoich płyt. JAREK ŚMIETANA przywiózł dla mnie tą płytę i sprezentował mi ją podczas naszego spotkania 1 i 2 kwietnia w Mosinie za co jestem bardzo Mu wdzięczny.
Tym razem materiał zarejestrowano z udziałem orkiestry kameralnej Sinfonietta Cracovia (p.dyr. W.Pieregorólki), oraz m.in. legendarnego ARTA FARMERA, MICHAŁA URBANIAKA, TOMASZA SZUKALSKIEGO i oczywiście WOJTKA KAROLAKA. Powstała płyta wyśmienita! W dwóch utworach (,,Stolen Moments'' i ,,Theme from ''Rosemary's Baby'') na płycie zamiast orkiestry pojawia się Jazz Stars Big Band. Na te utwory zwróciłem szczególną uwagę po spotkaniu z JARKIEM ŚMIETANĄ 1 i 2 kwietnia w Mosinie, kiedy podczas rozmowy wyznał mi, iż kolejnym projektem po ,,I Love The Blues'' (płyta wkrótce ukazać się ma w sprzedaży), będzie cały album z big bandem.
Już od początku wpadamy w specyficzny nastrój dzięki połączonym z sobą dwóm gershwinowskim tematom z ,,Porgy And Bess''. Potężne brzmienie orkiestry tworzy niezwykły klimat, a gitara Śmietany w takich choćby utworach jak ,,Stolen Moments'' (jest tu też świetne fortepianowe solo Karolaka) brzmi na tle dużej orkiestry znakomicie.
Śmietana ,,daje pograć'' wszystkim wielkim muzykom, jakich zaprosił na sesję; w ,,Chelsea Bridge'' słyszymy Szukalskiego pogrywającego z Karolakiem, którzy po chwili ustępują miejsca wspaniałej trąbce Farmera grającej na tle ,,szczoteczek'' Ronniego Burrage; w ,,Girl Talk'' z kolei jest więcej miejsca dla akustycznego basu Andrzeja Cudzicha i saksofonu Piotra Barona.
Po pięknym nastrojowym temacie ,,If You Love Me'' z przepięknie łkającą na tle sekcji smyczkowej gitarą -pora na pierwszą z dwóch kompozycji Śmietany umieszczoną wśród wielkich standardów: ,,Flowers In Mind'' -zawiłe struktury gitarowe, ,,zaawansowane'' solo Karolaka, nieregularne linie basu, rozimprowizowane solo saksofonu altowego i ,,łomocząca'' perkusja... to najbardziej jazzowy utwór na tej jazzowej płycie.
,,Dream Clock'' to nastrojowo zagrana kompozycja Joe Zawinula z pięknie brzmiącą ,,śmietankową'' gitarą klasyczną i potężnymi akcentami orkiestry. Dźwięki gitary klasycznej przeplatają się w finale z ,,drapieżnie'' brzmiącą gitarą elektryczną, dzięki czemu wykonanie tego utworu w tej formie nie byłoby możliwe podczas koncertu.
,,Follow The Fellow'' to wspaniała ,,perełka'' na płycie; kompozycja JARKA ŚMIETANY utrzymana w radosnym klimacie samby, ozdobiona solówkami skrzypiec, fortepianu, perkusji i ...wokalem Śmietany. Rozbudowane, bogate brzmienie najróżniejszych instrumentów perkusyjnych w tym utworze przywodzi skojarzenia z SANTANĄ.
Po klimatycznym, nastrojowym ,,Skylark'' pora na ostatnie nagranie, którym jest najsłynniejszy temat Krzysztofa KOMEDY z filmu ,,Dziecko Rosemary'' wykonany z big bandem i ozdobiony partią MICHAŁA URBANIAKA.
Płyta na najwyższym z możliwych, światowym poziomie. Może porównując krążek z wcześniejszą ,,pierwszą częścią'': ,,Ballads And Other Songs'', mniej tutaj tych od razu rozpoznawalnych tematów jazzowych, za to nagranie płyty z ,,prawdziwą'' orkiestrą robi ogromne wrażenie. Płyta została obsypana wieloma nagrodami (m.in. Nagrodą Fryderyka w 1998 roku w kategorii ,,Jazzowy album roku'').

How Long Has This Been Going On; Flute Salad; My Funny Valentine; God Bless The Child; Medley: Laura / My Foolish Heart; With The Song In My Heart; My Ship; Summertime; Bubbles; Poinciana; My One, And Only Love

Szukałem pierwszego wydania tej płyty w tekturowym etui z wyciętym kształtem gitary widocznej pod spodem, w książeczce płyty nałożonej na pudełko CD i ...udało się!

JAROSŁAW ŚMIETANA zanim zaczął sam wydawać niezwykle starannie swoje płyty, zawsze w pozytywny sposób ingerował u wydawców w ostateczną formę edycji płyt. Tak było też w przypadku słynącej raczej z niechlujności edycyjnej, firmy Starling. Późniejsze edycje płyty ,,Ballads And Other Songs'' niestety pozbawione już były opisywanych powyżej walorów i wydane zostały tylko w tradycyjnym pudełku.
Śmietana to muzyczny kameleon potrafiący z gitarą znaleźć się zarówno w repertuarze pop, bluesie, rocku, muzyce klasycyzującej a także co ma miejsce w tym przypadku: muzyce big bandowej a więc klimacie zgoła odmiennym niźli tria czy kwartety jazzowe, a już na pewno dalekim od JIMIEGO HENDRIXA.
W estetycznej książeczce dołączonej do płyty (tak; w przypadku tej poszukiwanej dotąd przeze mnie edycji: ,,dołączonej'' a nie umieszczonej w pudełku CD) Pan Jarek pisze o jedynej swojej własnej kompozycji znajdującej się na krążku: ,,Bubbles'', iż najlepiej słucha się jej ,,pijąc szampana w dobrym towarzystwie''. Myślę, że to stwierdzenie mogłoby dotyczyć całej tej płyty, której słucha się wspaniale wieczorem przy lampce szampana, nawet jeśli jedynym ,,dobrym towarzystwem'' jest tylko ta płyta.
Jedenascie utworów, w większości znanych standardów składa się na płytę, przy której godzina mija błyskawicznie i jedyną rzeczą na jaką mamy ochotę po jej wysłuchaniu jest ponowne jej odtworzenie i ...ponowne napełnienie lampki szampana.
Do nagrania płyty JAREK ŚMIETANA zaprosił tak wspaniałych Muzyków jak: oczywiście -WOJTEK KAROLAK, będący autorem orkiestracji całości i grający na instrumentach klawiszowych, Andrzej Cudzich -akustyczny bas i Ronnie Burrage -perkusja. Poza podstawowym składem na płycie usłyszymy m.in. PIOTRA WOJTASIKA i BRADA TERRYEGO a nad programowaniem keyboardów i komputerów czuwał nikt inny jak sam JANUSZ GRZYWACZ (LABORATORIUM). Wielkie nazwiska na płytach Śmietany to od zawsze standard.
Płytę Twórca dedykuje pamięci swego przyjaciela: Andrzeja Zauchy, którego wykonanie ,,God Bless The Child'' wywarło na Gitarzyście ogromne wrażenie przed laty. Oczywiście nie zabrakło tego tematu na płycie, a dla mnie ,,śmietankowa'' interpretacja tej kompozycji to najwspanialsze minuty tej płyty.
,,My Funny Valentine'' to jedna z najpiękniejszych ballad jazzowych świata, a na tej płycie brzmi niezwykle poruszająco jako hołd dla ,,najwspanialszego interpretatora tej ballady'': MILESA DAVISA. Śmietana od pewnego czasu myśli o płycie w całości poświęconej twórczości Davisa, a ja przypomnę omawianą w innym miejscu na tym blogu płycie ,,Silent Way Of Miles D.'' JOACHIMA MENCELA (RECENZJA) z nieocenionym wkładem JARKA ŚMIETANY. ,,My Funny Valentine'' nie jest kompozycją Davisa, lecz jak zauważa Gitarzysta: ,,Siłą jazzu jest miedzy innymi to, że częściej kojarzymy z utworem jego wykonawcę niż kompozytora''. Święte słowa Panie Jarku! Ja z kolei zawsze ,,God Bless The Child'' kojarzyłem z jedyną w swoim rodzaju interpretacją BILLIE HOLIDAY... aż do czasu wysłuchania wersji z płyty ,,Songs And Other Ballads''. Teraz moje skojarzenia dzielić będę na Panią Billie i Pana Jarka. Interpretacja tego standardu przez JARKA ŚMIETANĘ powaliła mnie na kolana! Zupełnie inny wymiar estetyki... i ten wspaniały Gibson, na którym w TAKI sposób potrafi grać tylko jeden gitarzysta spośród mi znanych! Jeśli ktoś kojarzy ,,God Bless The Child'' tylko z BILLIE HOLIDAY, to chcąc być bogatszym winien koniecznie poznać interpretację JARKA ŚMIETANY!  
Ciekawostką jest kompozycja Kurta Weilla: ,,My Ship'', którą Śmietana odkrywa dla nas w pięknym stylu jako jeden z wielu niedocenionych tematów jazzowych. Pierwotną interpretację jazzową weillowskiego tematu znajdziemy na płycie M.Davisa: ,,Miles Ahead'' (1962) i po wysłuchaniu płyty J.Śmietany sięgnąłem po ten winylowy skarb na mojej półce by podzielić zdanie Gitarzysty, iż to zdecydowanie zbyt rzadko mimo swego piękna, przypominany temat. Nie jestem w stanie natomiast zliczyć znanych mi wykonań najsłynniejszej pieśni jazzowej ,,Summertime''. Na krążku JAROSŁAWA ŚMIETANY brzmi wspaniale; W.Karolak dyskretnie maluje tło na instrumentach klawiszowych, na pierwszym planie natomiast wyśmienita trąbka z tłumikiem Piotra Wojtasika... a co wyprawia Ronnie Burrage na perkusji! W takich momentach stwierdzam, iż to co robię (tzn. pisanie o muzyce) najzwyczajniej w świecie nie ma najmniejszego sensu. Tego trzeba po prostu posłuchać! Nagranie to znajdziemy również na podwójnym, kompilacyjnym albumie JAROSŁAWA ŚMIETANY: ,,My Love And Inspiration'' (2005). Wydawać by się mogło, iż cokolwiek zabrzmieć by miało na tej płycie po ,,Summertime'' -zabrzmi ubogo i płytko. Nie dotyczy to Tej Płyty! Autorska kompozycja Mistrza Śmietany: wspomniana ,,Bubbles'' w niczym nie ustępuje kompozycjom George'a i Iry Gershwinów, czy spółce Rodgers-Hart, w których otoczeniu znalazła się w programie płyty... jest wręcz jej wyjątkową ozdobą. To prawdziwy majstersztyk!
WOJCIECH KAROLAK ,,odwalił kawał dobrej roboty'' pracując nad orkiestracją całego albumu. Brzmienie orkiestry, tak ciepłe i klimatyczne towarzyszy nam podczas słuchania całej tej płyty, jak i wydanej kilka lat później kontunuacji zamysłu, zatytułowanej przewrotnie tym razem: ,,Songs And Other Ballads'' (1997), za którą JAREK ŚMIETANA otrzymał w roku 1998 nagrodę Fryderyka w kategorii ,,jazzowy album roku''.

str.A: Femme Fatale; Zingaro; Serena
str.B: A Thousand Times; Out Of The Night

1). Wspaniała płyta, wspaniałego nieodżałowanego gitarzysty z Węgier, który zrobił oszałamiającą karierę na świecie. To on jest kompozytorem słynnej ,,Gypsy Queen'' spopularyzowanej przez SANTANĘ. Niniejsza płyta jest ostatnim krążkiem wydanym za życia Gitarzysty, który zmarł w 1982 roku w Budapeszcie. Na płycie usłyszymy też legendarnego pianistę Chicka Corea i jego zespół (rewelacyjna orkiestracja przywodząca na myśl historyczny już album ,,Return To Forever'' Corei, lub może ze względu na rozmach -,,Children Of Sanchez'' CHUCKA MANGIONE, w utworze: ,,A Thousand Times''). Szczególną uwagę zwraca też utwór tytułowy płyty (to druga z zaledwie dwóch kompozycji autorskich Gabora Szabo na tej płycie).
Doskonale znam dwa inne albumy Gitarzysty: ,,Small World'' (1972) i ,,Belsta River'' (nagrana z udziałem m.in. Włodka Gulgowskiego -1978), gdyż mam je na półce i często do nich wracam. Płytę ,,Femme Fatale'' z przyjemnością dołączam do swojej kolekcji.

2). Gabor Szabo -węgierski gitarzysta i kompozytor, zmarły w 1982 roku, powszechnie znany jako kompozytor ''Gypsy Queen'' wylansowanej przez Carlosa Santanę, ale przede wszystkim wyśmienity gitarzysta mający na swym koncie mnóstwo doskonałych płyty nagranych jako leader. Takim właśnie albumem jest: ''Femme Fatale'' nagrana w roku 1981 na kilka miesięcy przed śmiercią. W nagraniach uczestniczył m.in. sam Chick Corea, który pojawia się bardzo wyraźnie na stronie drugiej tej płyty. Płyta nagrana została w USA w roku 1981.

Longplay otwiera tytułowa kompozycja samego Gabora Szabo: ''Femme Fatale''... i są to najbardziej dynamiczne minuty pierwszej strony tej płyty oscylujące chwilami na granicy jazz rock. Pozostałe dwa nagrania to rzeczy zdecydowanie spokojniejsze z przewodnią rolą gitary akustycznej. Pierwsza z nich to kompozycja legendarnego Antonio Carlosa Jobima: ''Zingaro'', a stronę kończy krótka ''Serana'' napisana przez Jamesa Harrah.
Druga stronę płyty wypełniają dwa nagrania. To tylko 17 minut. Najpierw ''A Thousand Times'' kompozycja Gabora Szabo z rewelacyjną orkiestracją przywodząca na myśl historyczny już album ,,Return To Forever'' Corei, i drugi utwór -kompozycja właśnie Chicka Corei: ''Out Of The Night''. Tylko gitara i fortepian Chicka Corei -perełka!
Oto jedna z tych płyt, które pomimo swej doskonałości nie doczekały się właściwego miejsca w tzw kanonie płytowym, ale ma bardzo znaczące miejsce w moim prywatnym rankingu ukochanych płyt.

23:23, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: Relaxing At Schwartbuck; Para Martha; New Romantic Expectation
str.B: Gutan Dance; Piosenka o WFG; Cantabile in H moll

Kolekcjoner płyt często zmuszany jest w swej pasji do różnego rodzaju kompromisów. Spotkało to i mnie, kiedy aby zdobyć inne interesujące tytuły ,,pozbyłem się'' w ramach wymiany kompletnego zbioru płyt winylowych grupy Krzesimira Dębskiego -STRING CONNECTION. Płyty te później wielokrotnie śniły mi się i do dziś nie udało mi się odbudować tej kolekcji. Bez chwili zastanowienia więc, gdy trafiła się okazja nabycia w idealnym stanie koncertowej płyty z 1984 roku -skorzystałem z niej.
Słuchając tych nagrań po latach z analogowego nośnika śmiem twierdzić, iż muzyka ta opiera się upływającemu czasowi i brzmi nad wyraz świeżo. Ponad skrzypce Pana Krzesimira stawiam sobie jednak na tym krążku niezwykłą wirtuozerię najlepszego polskiego basisty jazzowego -Krzysztofa Ścierańskiego.
Są jeszcze wspomnienia z czasów, gdy STRING CONNECTION stawiało dopiero swe pierwsze kroki na scenie jazzowej, związane z koncertem zespołu w Klubie Prasy i Książki na poznańskich Ratajach w 1981 roku. Miałem okazję wówczas poznać osobiście K.Dębskiego i nawet wspólnie z nim obejrzeć transmisję jakiegoś ważnego meczu w TV. Nigdy nie byłem kibicem piłki nożnej i pamiętam że było to dla mnie dość kłopotliwe :) . Przepadła gdzieś pamiątkowa dedykacja od Pana Dębskiego, lecz pamiętam iż napisane tam było: ,,Robertowi w bardzo ważnym dniu -Krzesimir Dębski''. Ważnym, gdyż mecz ten był chyba ważny... tylko z kim wówczas grali Polacy i o co?

23:21, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: Do Nothing Till You Hear From Me; Lost In Meditation; I Never Felt This Way Before
str.B: Come Sunday; Don't Get Around Much Anymore; Love You Madly

STANISŁAW SOJKA to bez wątpienia wybitny polski wokalista jazzowy, a płyta na której porwał się na Ellingtona uważana jest za jedną z najciekawszych polskich płyt jazzowych lat 80. Skład kwartetu towarzyszącego wokaliście jest również bardzo imponujący (grają z nim m.in. Zbigniew Wegehaupt i Włodzimierz Nahorny).
Co ja za to jednak mogę, iż zdecydowanie wolę STANISŁAWA SOJKĘ w repertuarze bardziej zbliżonym raczej estetyce tzw. smooth jazzu? Z całego krążka wybrałbym do wielokrotnego przesłuchania jedynie ,,Don't Get Around Much Anymore'', ale dlatego iż to po prostu piękna jazzowa piosenka.

18.01.2011 

23:16, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: My Gid And I; Jesus; Could You Believe; You've Got A Friend
str.B: Let It Be; Summertime; Isn't She Lovely; Amazing Grace


Nastoletni Staszek Sojka podczas koncertu w Filharmonii Narodowej w 1978 roku wykonuje przy własnym fortepianowym akompaniamencie głównie standardy muzyki soul i gospel. Jest to pierwsza płyta Sojki, którą dziś nazwano by ,,mini albumem'', jako że trwa zaledwie 27 minut. Gorąco przyjęty przez publiczność śpiewa we własnej, kształtującej się dopiero manierze takie kompozycje jak ,,My God And I'' RAYA CHARLESA, ,,Isn't She Lovely '' STEVIEGO WONDERA czy ,,Summertime'' GEORGE'A GERSHWINA. Wyjątkiem jest ,,Let It Be'' BEATLESÓW będące jedyną ,,białą'' kompozycją wykonaną podczas koncertu.
Oprócz wartości artystycznej, płyta ma też niewątpliwą wartość historyczną, jako pierwszy fonograficzny zapis głosu Artysty, którego po latach zaczęto nazywać ,,pierwszym głosem polskiego jazzu''. Ciekawostka i dość rzadka płyta winylowa.
W późniejszych wydaniach płyty w formie CD, koszmarną i idiotyczną okładkę duetu etatowych ,,artystów'' z ,,Poljazzu'' (Buszewicz-Majewski), o których wspominałem już na tym blogu, zastąpiono dwoma innymi, różniącymi się od siebie projektami.
Kolejnym albumem STANISŁAWA SOJKI była już słynna ,,Blublula'' nagrana z WOJCIECHEM KAROLAKIEM, wydana dwa lata później w serii ,,Polish jazz'', a trzecim album ,,Sojka Sings Ellington''. I tak to się zaczęło...

15.02.2011

23:14, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.1: Hymn Of The Seventh Galaxy; After The Cosmic Rain; Captain Senor Mouse
str.2: Theme To The Mothership; Space Circus Part I / Part II; The Game Maker

 ,,Hymn Of The Seventh Galaxy'' (1973) przynosi wiele zmian w porównaniu z dwoma pierwszymi albumami zespołu. Chwilami aż trudno uznać tą płytę za album tej samej formacji, która zarejestrowała dwa pierwsze tak odmienne od niej albumy. To zdecydowanie kolejny etap muzycznych poszukiwań C.Corei z zespołem. Z poprzedniego składu oprócz lidera pozostał tylko (ale też i: ,,aż'') STANLEY CLARKE (zamienił jednak kontrabas na elektryczną gitarę basową). Na perkusji gra wspaniały Lenny White, a zamiast saksofonu i fletu pojawia się bardzo rockowa gitara Billa Connorsa. Nie ma też wokalu. Dla wszystkich oczekujących kontyuacji dwóch pierwszych albumów, płyta będzie rozczarowaniem. Natomiast dla nie słyszących płyty wcześniej, a uwielbiających fussion i jazz-rockowe brzmienia... płyta może okazać się objawieniem.
Otrzymujemy płytę w zupełnie innym nastroju, jednakże wspaniałą i niezwykle ,,drapieżną''. Tu już nie ma damskich wokaliz, bajecznych dźwięków fletu i nastrojowych klimatów. Jest jazz-rock w czystej postaci, tak często pojawiający się w muzyce fussion. Dynamiczny utwór tytułowy jest zaledwie przygrywką do następującego po nim blisko 9-minutowego ,,After The Cosmic Rain'' z jeszcze bardziej rockowymi partiami gitary Connorsa, będącego kompozycją S.Clarke'a (resztę materiału napisał Corea).
Nie ma wytchnienia podczas kolejnego (również 9-minutowego) ,,Captain Senor Mouse'' w galopującym rytmie. Arsenał lidera został poszerzony o wiele innych instrumentów klawiszowych, tworząc nowocześniejsze (przypominam: jest rok 1973) brzmienia elektroniczne. W ,,Captain Senor Mouse'' słyszymy jednak również tak archaiczny instrument w muzyce jazzowej (rockowej?) jak klawesyn... brzmi wspaniale!
Drugą stronę płyty winylowej ,,Hymn Of The Seventh Galaxy'' wypełniają również trzy kompozycje. Płytę zdecydowanie zdominowali gitarzyści, co słychać również w ,,Theme To The Mothership'', podczas którego C.Corea jest zaledwie akompaniatorem dla solowych popisów B.Connorsa i S.Clarke'a, pozwalającym sobie zaledwie na jedną solówkę w drugiej części utworu.
Dwuczęściowa miniaturka ,,Space Circus'' to funkujący (głównie dzięki Clarke'owi) kawałek oparty na pomimo wszystko dość monotonnym riffie basowym.
,,The Game Maker'', będący zakończeniem tej płyty to dzięki zawiłym pasażom gitarowym progresywny w odbiorze utwór, mogący wywołać skojarzenia z Mahavishnu Orchestra i Johnem McLaughlinem.
Płyta zdecydowanie udana, lecz jakże odmienna od dwóch pierwszych albumów formacji CHICKA COREI.
...I tylko na rewersie okładki zarys wizerunku mewy bądź rybitwy przypomina nam pierwszy album ,,Return To Forever''.

23:03, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.I: Return To Forever; Crystal Silence; What Game Shall We Play Today
str.II: Sometime Ago - La Fiesta

Płytą, od czasu której usłyszenia zainteresowałem się muzyką CHICKA COREI był pierwszy album jego formacji, będący jednocześnie tytułem płyty: ,,Return To Forever'' (1972). Licencyjną płytę wydaną w ówczesnym Związku Radzieckim nakładem tamtejszej wytwórni Melodija, otrzymałem w latach 80. drogą korespondencyjną od mego znajomego, z którym prowadziłem wymianę licencyjnych longplayów wydawanych w Polsce, na wydawane za wschodnią granicą a niedostępne u nas. Wobec ,,astronomicznych'' w tamtych czasach cen płyt światowych wykonawców -trzeba było sobie jakoś radzić i zdobywać niedostępne w Polsce nagrania płytowe różnymi kanałami. Wiedziałem wówczas tylko tyle, iż to znany jazzowy pianista mający na swym koncie m.in. nagranie płyty ,,Bitches Brew'' (1969) z MILESEM DAVISEM. Przypomnę, iż były to czasy gdy muzyka nie była tak powszechnie dostępna jak dziś, a oferta księgarnii i sklepów muzycznych (nie było wówczas jako takich: sklepów płytowych) pozostawiała wiele (hmm... bardzo wiele!) do życzenia. Gdy usłyszałem tą płytę -przeżyłem  coś w rodzaju muzycznego objawienia. Oto bowiem porwała mnie muzyka powszechnie uważana za elitarną i nieprzystępną dla każdego: jazz. Postanowiłem, kiedy tylko będzie to w zasięgu moich możliwości -zaopatrzyć się w oryginalną edycję płyty, wydaną przez kultową wytwórnię ECM. Udało się to 10 lat później :) .
Otwierający płytę, tytułowy ,,Return To Forever'' z wokalizą Flory Purim: raz melodyjną, innym razem wręcz zadziorną a nawet przeistaczającą się w dramatyczny krzyk, wywołał u mnie skojarzenia z czymś w rodzaju ilustracji muzycznej do ambitnego filmu grozy. Stąd może skojarzenia z ,,Rosemary's Baby'' KOMEDY, choć ten 12-minutowy utwór odznacza się zdecydowanie większą dawką ekspresji i dramatyzmu niż kołysanka z filmu Polańskiego.
Drugi na płycie to ,,Crystal Silence'' zbudowany wokół partii saksofonu sopranowego (Joe Farrell), z leniwie snującymi się dźwiękami elektrycznego fortepianu kompozytora całej płyty: CHICKA COREI.
Ostatnie cztery i pół minuty pierwszej strony płyty to przeurocza piosenka utrzymana w rytmie samby: ,,What Game Shall We Play Today'', zaśpiewana oczywiście przez Florę Purim. W roku 1972 nie funkcjonowało jeszcze pojęcie ,,smooth jazz'', dziś jednak śmiało możnaby zdefiniować ten piękny utwór tym określeniem. Beztroska i z bajeczną lekkością zaśpiewana piosenka (słowa: Neville Potter) ubarwiona jest wspaniałymi solówkami fletu potęgującego efekt lekkości i radosnej ekstazy).
Prawdziwym jazzowym misterium jest strona druga płyty wypełniona dwuwątkową suitą: ,,Sometime Ago -La Fiesta''. Przez pierwszych kilka minut nic nie zwiastuje rozwinięcia się kompozycji w kierunku jaki obiera później. W trakcie trwania suity pojawia się kolejna urokliwa partia wokalna Flory Purim (,,Sometime Ago''). W zasadzie spokojnie z suity możnaby wyciąć kolejną (po ,,What Game Shall We Play Today'') uroczą piosenkę jazzową. Tym razem jednak w zdecydowanie szybszym rytmie, jeszcze barwniej okraszoną dźwiękami fletu i elektrycznego pianina z wspaniałą partią kontrabasu STANLEYA CLARKE'A. W drugiej części suity porywa nas niezwykła ,,La Fiesta''. Tutaj J.Farrell odkłada flet i ponownie sięga po saksofon, tutaj pojawiają się kastaniety, tutaj wibruje kontrabas Clarke'a w szybkim rytmie... Wielki, podniosły finał robiący doprawdy wrażenie prawdziwej jazzowej fiesty. Cytaty z tego utworu wiele razy pojawiały się później na różnych płytach (m.in. na omawianym przeze mnie jakiś czas temu i wcześniej wspomnianym albumie C.Corei i GABORA SZABO: ,,Femme Fatale'' 1981, czy ostatnim wspólnym dokonaniu Corei i GARY BURTONA: ,,The New Crystal Silence'', 2008). ,,La Fiesta'' była też inspiracją dla wielu muzyków tworzących utwory o podobnej strukturze dynamicznej w późniejszych latach (choćby CHUCK MANGIONE: ,,Children Of Sanchez'', 1978).
Myślę, iż w przypadku tego albumu nie będzie nadużyciem tak zdewaluowane ostatnio określenie: kultowy. Osobiście otaczam ,,kultem'' ten album jako całość, będącą niezwykle nowatorską pozycją, wyznaczającą w późniejszym okresie wiele kierunków fussion-jazzu. Również okładka tej płyty ma dla mnie kultowy charakter; często widząc nad taflą jeziora unoszącą się rybitwę -skojarzenia mam jednoznaczne a w głowie słyszę: ,,What Game Shall We Play Today'' :) .

Jako kolekcjoner płyt, zawsze miałem problemy z skatalogowaniem tej płyty pod względem wykonawcy. Płytę firmuje bowiem nazwisko CHICKA COREI, jednakże jej tytuł jest zarazem nazwą zespołu, która pojawia się na kolejnych albumach. Ostatecznie uznałem, iż jest to: CHICK COREA & RETURN TO FOREVER: ,,Return To Forever'' :) .
Zespół RETURN TO FOREVER nagrał osiem wyśmienitych płyt, które zdecydowanie bardziej przemawiają do mnie niż firmowane jako solowe albumy: płyty CHICKA COREI. Dlatego na zawsze pozostanę wierny pełnej dyskografii grupy, a ,,solowy'' dorobek płytowy jej twórcy traktuję wybiórczo, wybierając z niego niektóre pozycje.
Nie jestem, jak się okazuje odosobniony w takim podejsciu do solowej twórczości Corei, bowiem około 40% jego albumów jak obliczyli statystycy otrzymało w amerykańskich magazynach jazzowych noty poniżej: 6, w skali: 1-10.

23:01, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: Tea For Two; It Could Happen To You; Love Come Back To Me
str.B: Lullaby Of Birdland; I Want To Be Happy; Embraceable You; I've Got You Under My Skin By; Ornithology

Historyczny zapis koncertu słynnego pianisty z broadwayowskiego klubu ,,Royal Roost''.
Archiwalny zapis zawiera m.in. takie standardy jak wspaniałe ,,Tea For Two'' -czyli słynna ,,Herbatka dla dwojga'', ,,I've Got You Under My Skin By'' -Cole Portera (niezwykle spopularyzowany przez Franka Sinatrę), czy niesmiertelne ,,Ornithology'' -Charliego Parkera. Ze względu na nienajlepszą jakość tych histotycznych nagrań -pozycja zdecydowanie skierowana do zapalonych miłośników pianistyki jazzowej starej daty.

Tagi: jazz p
22:50, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: OLD TIMERS: Hear Me Talking; Specjalnie dla Ciebie; Making Whoopee; In The Mood
str.B: Marianna Wróblewska: Margie; Right Now; Georgia On My Mind; Mercedes Benz; Blue Holiday; Old Man River

Płyty winylowe dawały mozliwość podziału repertuarowego na dwie różne części (str.A i str.B). Miało to miejsce przy edycji kolejnej płyty z serii ,,Polish jazz''.
Ta niezwykle poszukiwana wśród koneserów seria znana jest na świecie, a japońscy kolekcjonerzy uważani za najbardziej perfekcyjnych są w stanie zapłacić majątek za niektóre tytuły zachowane w idealnym stanie (można to zaobserwować choćby na eBay-u). Pod nr.44 P.N.Muza wydała podzieloną na dwie części płytę zatytułowaną ,,Meeting''. Na jej pierwszej stronie znajdują się nagrania niezwykle popularnej grupy OLD TIMERS, specjalizującej się w jazzie tradycyjnym, na stronie drugiej natomiast standardy w wykonaniu czołowej polskiej wokalistki jazzowej MARIANNY WRÓBLEWSKIEJ.
Wśród klasyki jazzu tradycyjnego zawartej na str.A znajdują się m.in. ,,In The Mood'' -Glenna Millera i wiecznie odmładzany (ostatnio przez samego RODA STEWARTA): ,,Making Whoopie''. Jeśli chodzi o str.B tego unikatowego krążka po raz kolejny przekonałem się, iż wokalistyka jazzowa tego rodzaju to klimat nie trafiający w moje gusta. Nawet interpretacja ,,Mercedes Benz'' z repertuaru JANIS JOPLIN rozmija się z moimi oczekiwaniami odnośnie porywającej wersji tego utworu. Maniera wykonawcza Marianny Wróblewskiej zdecydowanie mi nie odpowiada.

22:43, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.1: Nightmare; Electric Moon; The Ram And The Scorpio; The Light
str.2: Virtue; Come Into My Life; The Mouzon Drum Suite
str.3: Poobli from ''Virtue''; Poobli from ''However''
str.4: First Frisco; Foreign Fun; Nothing But A Party (incl. Happy Birthday)

Perkusista Alphonse Mouzon urodził się w 1948 roku. Po ukończeniu Wilson High School, przeprowadził się do Nowego Jorku, gdzie kontynuował naukę studiując dramat i muzykę, oraz ...medycynę. Jako perkusista debiutował u boku Bobby'ego Thomasa, nastęnie rozpoczął współpracę z pianistą McCoy Tynerem. Wraz z saksofonistą Wayne Shorterem wstąpił do utworzonej przez pianistę Joe Zawinula formacji Weather Report, uważanej dziś za jeden z najważniejszych zespołów muzyki jazzowej. Zespół ten opuścił jednak tuż po wydaniu albumu zatytułowanego po prostu ,,Weather Report'' (1971), by w kolejnym roku podpisać niezależną umowę z kultową wytwórnią Blue Note.
Następną formacją perkusisty była grupa The Eleventh House założona wraz z Larrym Coryellem grająca jazz fussion. 
Pomimo nagrania wielu płyt solowych jako lider, A.Mouzon to jednak przede wszystkim wzięty muzyk sesyjny, którego bębny słychać na płytach światowej sławy jazzmanów jak choćby wspomniani: WAYNE SHORTER i McCOY TURNER  czy m.in. DONALD BYRD , HERBIE HANCOCK, Al Di Meola  i sam MILES DAVIS . Ponadto nagrywał bądź koncertował z m.in.: GILEM EVANSEM, GEORGEM BENSONEM, DIZZYM GILLESPIE, STANLEYEM CLARKE, , JACO PASTORIUSEM, NATHANEM EASTEM, ALBERTEM MANGELSDORFFEM, MICHELEM LEGRANDEM, FREDDIE HUBBARDEM, CHETEM BAKEREM, braćmi BRECKER, SONNY ROLLINSEM, ARTURO SANDOVALEM i wieloma innymi. Lista nagrań dokonanych z muzykami spoza świata jazzu jest również oszałamiająca, brał bowiem udział w nagraniach takich wykonawców jak: ROBERTA FLACK, STEVIE WONDER, ERIC CLAPTON, JEFF BECK, CARLOS SANTANA, PATRICK MORAZ, TOMMY BOLIN czy CHUBBY CHECKER.
Na album składają się dokonania Mouzona z lat 1975-1977.
Całą pierwszą stronę wypełniają utwory z albumu ,,In Search Of A Dream'' (1977) nagranego w wyśmienitym składzie (oprócz Mouzona grają na tej płycie: belgijski gitarzysta Philip Catherine, Joahim Kuhn i Stu Goldberg  na fortepianie, Bob Malik na saksofonie tenorowym i wspaniały basista Miroslav Vitous). To płyta nagrana w listopadzie 1977 roku w Stuttgarcie a wydana w roku kolejnym przez wytwórnię MPS. Pozostałe to dokonania studyjne z Kopenhagi i Ludwigsburga, oraz pochodzące z albumów Perkusisty: ,,However'' i ,,Virtue'' (blisko 19-minutowe ,,Poobli''), a także prawdziwa koncertowa perełka nagrana wspólnie z ALBERTEM MANGELSDORFFEM i JACO PASTORIUSEM podczas festiwalu ,,Berlin Jazz Days '76'' w Berlińskiej Filharmonii: ,,Foreign Fun'', będąca kompozycją Mangelsdorffa.
Album otwiera wyśmienita ,,Nightmare'' (kompozycja Mouzona) z wspaniałą partią gitary prowadzącej i wyeksponowaną linią ,,pląsającego'' basu: jazz rock  w czystej postaci okraszony solem fortepianu utrzymany w pulsującym, transowym rytmie z dominujacą (co oczywiste) perkusją.
Z kolei: ,,Electric Moon'' (skomponowana przez Philipa Catherine) nagrany wspólnie z kompozytorem tego utworu, belgijskim gitarzystą Philipem Catherine to ewidentny hołd dla brzmienia zespołu WEATHER REPORT.
,,The Ram And The Scorpio'' oparta jest na gitarowym refrenie z dominującą partią mooga (może dlatego mam skojarzenia z dokonaniami naszego rodzimego SBB z lat 70.).
Ponad 8-minutowa kompozycja Mouzona ,,Virtue'' to klimat preferowany przez nasze LABORATORIUM -utwór zabarwiony dźwiękami elektronicznych brzmień Stu Goldberga z wspaniałą partią saksofonu altowego Gary'ego Bartza i basem Weltona Gite. W tym samym składzie nagrany został kolejny utwór umieszczony w tym zestawie: nastrojowy i romantyczny, oparty na partii saksofonu ,,Come Into My Life''. ,,The Mouzon Drum Suite'' to solowy popis Pana Alfonsa podzielony na cztery odmienne w nastrojach części suity -niesamowicie się tego słucha!
Podczas jednej z sesji miały miejsce urodziny muzyka co zostało w dość żartobliwy sposób zarejestrowane na samym końcu dwupłytowego zestawu w postaci odśpiewanego ''Happy Birthday'' przez muzyków uczestniczących w sesji i realizatorów dźwięku. A warto wspomnieć iż wśród tych ostatnich znalazł się producent tej płyty -sam Joahim- Ernst Berendt -swego rodzaju ikona i zarazem wielki znawca jazzu w Niemczech.''Happy Birthday'' jest wstępem do utworu w najczystszym z możliwych stylu funky: ,,Nothing But A Party'' (kłaniają się GEORGE DUKE i STANLEY CLARKE).

Tagi: jazz M
22:24, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »