Recenzje ok. 2500 albumów. Klasyka, Jazz, Blues, Rock, Pop.
| < Luty 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28      

Yelena Eckemoff
Manu Katché

Colors
PREMIERA 22 LUTEGO 2019

Radosław Sobczak
Marcin T.Łukaszewski - Piano Etudes
(2018)

Symfonia Wielkopolska 1918 / Pieśni powstańcze
(2018)

Zuzanna Lisiecka
Schubert / Liszt - Schwanengesang

Anna Miernik
My Polish Reflection
(2018)

A TRE
Bargielski, Krzanowski, Moryto
(2018)

Wpisy z tagiem: polish jazz

sobota, 23 kwietnia 2011

Fire; Voodoo Child; Rainy Day, Dream Away; Manic Depression; Third Stone From The Sun; Purple Haze; Little Wing; Up From The Skies; Crosstown Traffic; The Wind Cries Mary; Red House


W momencie gdy piszę ten tekst; płyta jest jak dotąd ostatnim albumem JARKA ŚMIETANY. Niezwykły, zaskakujący projekt gitarzysty jazzowego, który zmierzył się z pomnikowymi dziełami rockowego gitarowego króla! JAREK ŚMIETANA postanowił tym albumem oddać hołd gitarzyście, któremu m.in. zawdzięcza sięgnięcie w wieku kilkunastu lat po gitarę. Jak zwykle zebrał muzyków ,,z najwyższej półki'' (m.in. Paweł Mąciwoda (SCORPIONS), NIGEL KENNEDY, Maciej Sikała i tradycyjnie: WOJTEK KAROLAK) i nagrał płytę będącą ewenementem na skalę światową. Oto bowiem nagrał utwory JIMIEGO HENDRIXA gitarzysta będący sam wielką indywidualnością -gitarzysta który ma własne wypracowane brzmienie i rozpoznawalny sposób gry. Powstała płyta, która jest skrzyżowaniem dwóch muzycznych geniuszy: Największego jazzmana wśród muzyków rockowych (Hendrix), oraz Największego rockmana wśród jazzmanów (Śmietana). Śmiem twierdzić, iż przez wszystkie lata nikt na świecie nie nagrał tak wspaniałej płyty z utworami Hendrixa! Zdarzało się w przeszłości JARKOWI ŚMIETANIE ,,podśpiewywać'' z gitarą -na tej płycie jednak po raz pierwszy od początku do końca słyszymy wokal Mistrza, brzmiący niezwykle głęboko i mocno. Chciałoby się powiedzieć: ,,czarny, bluesowy głos''.
Płytę otwiera ,,Fire'' kończący hendrixowskie koncerty, podczas wykonywania tego utworu bowiem na koncertach Śmietana rozstrzaskuje a często również podpala gitarę. Również ,,śmietankowa'' wersja studyjna tego utworu niesie w sobie niezwykłą wręcz dynamikę i ekspresję. Ciekawe co powiedziałby sam Hendrix na skrzypce NIGELA KENNEDY'EGO brzmiące niezwykle rockowo w tym nagraniu.
,,Voodoo Child'' to ,,zarąbista'' partia harmonijki ustnej Ł.Wiśniewskiego i ,,kaczkowata'' gitara Śmietany oraz magiczne solo karolakowych hammondów.
Bardzo typowo dla Śmietany brzmi ,,Rainy Day, Dream Away''; słuchając tej wersji hendrixowskiego utworu zdecydowanie zapominamy o pierwowzorze.
 Podobnie jest z ,,Manic Depression'', który to utwor po wysłuchaniu tej wersji trudno wyobrazić sobie choćby bez... partii saksofonu tenorowego.
Oprócz rozpoznawalnych od pierwszych dźwięków kompozycji, Śmietana sięgnął po takie ,,cudeńka'' jak choćby ,,Third Stone From The Sun'' odkrywając zupełnie nowe oblicze tego utworu. Nieznane mi dotąd walory tej urokliwej kompozycji sprawiły, iż od czasu wysłuchania tej płyty jest to jeden z moich ulubionych utworów Hendrixa, ale... w wykonaniu zespołu JARKA ŚMIETANY. To niezwykłe, iż są rzeczy sprzed wielu, wielu lat: na pozór znane nam kompozycje, w których dzięki innemu podejściu odkryć możemy całkiem nowe barwy. Tu pasują nawet... didżejskie skrecze (,,Third Stone ...'' i ,,Purple Haze''), których nie mogę strawić słuchając niektórych współczesnych produkcji muzycznych.
,,Little Wing'' w tej wersji po prostu... ,,powala''. STING nagrywając z wielkimi jazzmanami swój moim zdaniem najlepszy album ,,...Nothing Like The Sun'' (1987) umieścił na płycie również ,,Little Wing'', nagrane wraz z zespołem GILA EVANSA, ale nie było z nim tam ...NIGELA KENNEDY i JARKA ŚMIETANY, którzy wygrywają konkurencję o hendrixowskie ,,Małe Skrzydełko''.
Mniej przekonywująco brzmią może ,,Up From The Skies'' i ,,Crosstown Traffic'' (mimo świetnej solówki Kennedy'ego), choć dla zwolenników pierwotnych hendrixowskich wersji ,,mniejsza'' ingerencja Śmietany w oryginalne wersje może być atrybutem tych nagrań.
Funkująco a zarazem bluesowo brzmi ,,The Wind Cries Mary'', w której gitara Śmietany brzmi czysto (bez przetworników), a organy Hammonda (Karolak) grają również prostą i nieskomplikowaną solówkę.
Płytę kończy najbardziej bluesowo brzmiący ,,Red House'' (ozdobiony partią harmonijki A.Krupy), który jest być może przedsmakiem tego co czeka nas na kolejnej płycie JARKA ŚMIETANY: ,,I Love The Blues'' -dla mnie osobiście: najbardziej oczekiwanej płycie 2011 roku.
Tymczasem dziękuję za hendrixowskie koncerty, których byłem dwukrotnie świadkiem (patrz:
Poznań, Leszno), za ,,nowego Hendrixa'' którego Tak nigdy przedtem nie słyszałem i za tą płytę, którą otrzymałem od Największego Polskiego Gitarzysty podczas ostatniego naszego spotkania.

   

Już nie zapomnisz mnie; Gdzie ci mężczyźni; Why Not This Way; Cała jesteś w skowronkach; Pod Papugami; To ostatnia niedziela; Little B.B.; Dni, których nie znamy; Kiedy byłem małym chłopcem; Jej portret; bonus track: Kiedy byłem małym chłopcem (alternate arrangement)

Jeden z wielu wspaniałych projektów JARKA ŚMIETANY. Tym razem mamy do czynienia z standardami polskiej piosenki ,,przefiltrowanymi'' przez niesamowitą wyobraźnię Śmietany. Każda z piosenek wykonana przez trio Gitarzysty (oczywiście w wersjach instrumentalnych), robi wrażenie zupełnie nowych utworów, gdyż ukazują zupełnie inne oblicze znanych nam kompozycji, a nierzadko odkrywa w popularnych melodiach całkiem nowe niuanse, których mogliśmy nie dostrzec w pierwotnych wykonaniach SKALDÓW, MARKA GRECHUTY czy TADEUSZA NALEPY. Na starannie wydanym krążku znajdują się też dwie zupełnie nowe kompozycje: ,,Why Not This Way'' -Śmietany, oraz ,,Little B.B.'' -WOJCIECHA KAROLAKA, które nie odbiegają klimatem od tytułowych ,,standardów'', a stanowią świetne uzupełnienie tej imponującej kolekcji. Imponującej, bowiem na płycie znajdują się takie tytuły jak choćby: ,,Gdzie ci mężczyźni'', ,,Dni, których nie znamy'', ,,Cała jesteś w skowronkach'' czy ,,Kiedy byłem małym chłopcem''.
Słuchając płyty odnosi się do tego stopnia wrażenie spójności, iż doprawdy trudno chwilami postrzegać zestaw jako składankę złożoną z kompozycji różnych autorów, gdyż można ulec złudzeniu iż materiał na płytę został napisany, jeśli nie przez J.Śmietanę -to dla Niego z myślą o tej płycie.
Mistrzostwem jest ,,Cała jesteś w skowronkach'', gdzie odkrywamy zupełnie nowe oblicze tej uroczej melodii (przed laty: piosenka SKALDÓW). Aranżacja i wykonanie tego utworu na ,,Polish Standards'' ,,znokautowało'' mnie od pierwszego przesłuchania. JAREK ŚMIETANA stworzył na bazie tej piosenki niemal nową kompozycję, ubarwiając ją dodatkowymi smaczkami poza podstawową linią melodyczną. Gdy w 1min 30sek trwania nagrania pojawia się po raz pierwszy melodyka refrenu: gitara Śmietany poruszająco łka i wzrusza. Karolak w tym utworze gra oszczędnie, zaledwie akompaniując Mistrzowi, a Adam Czerwiński przy pomocy ,,szczoteczek'' potęguje niesłychany klimat cudownej kompozycji. Nie odbieram tego nagrania jako ,,innej wersji'' piosenki SKALDÓW -to dla mnie zupełnie nowy utwór istniejący niezależnie.
To nie jedyna perełka na płycie. Śmietana m.in. odważył się nagrać ,,Kiedy byłem małym chłopcem'' TADEUSZA NALEPY, co należy traktować jako swego rodzaju wyzwanie. To hołd Wielkiego Gitarzysty dla Wielkiego Gitarzysty. Jak można się domyślić: JAREK ŚMIETANA zagrał ten utwór ,,po swojemu'' tworząc nagranie o charakterystycznym ,,śmietankowym brzmieniu'' nie profanując bynajmniej utworu, lecz ukazując uniwersalność standardu Nalepy. Jako ostatni numer dołączono jako ,,bonus track'' alternatywną wersję nagrania, bardziej rozbudowaną i wzbogaconą (może trochę niepotrzebnie) niewyraźnym, celowo zdeformowanym wokalem Śmietany.
W kilku utworach trio ŚMIETANA KAROLAK CZERWIŃSKI wspomagają JANUSZ MUNIAK (saksofon) oraz Thomas Celis Sanchez na różnego rodzaju perkusyjnych ,,przeszkadzajkach''.
Nie chce chwilami się wierzyć iż Muzycy potrafili stworzyć tak bogate brzmieniowo aranżacje przy pomocy gitary, hammondów i perkusji.
Po przesłuchaniu płyty w wyobraźni zacząłem układać materiał na ewentualne ,,Polish Standards 2''. Trochę jest jeszcze tych standardów, których z radością wysłuchałbym w wykonaniu Tych Muzyków.
Trudno przejść obojętnie wobec oprawy graficznej płyt wydawanych przez JSR (Jarek Śmietana Records). Okładkę ,,Polish Standards'' ilustruje zdjęcie głównych bohaterów płyty w strojach kosmicznych z emblematami graficznymi tej płyty oraz albumu ,,Whats Going On?''. W środku natomiast umieszczono awangardowe fotografie symbolizujące 3.
Płytę JAROSŁAW ŚMIETANA zadedykował swemu ojcu -to kolejny prywatny gest Artysty od czasu zadedykowania płyty ,,Talking Guitar'' (1984) swej córce -Alicji.

CD1: A Story Of Polish Jazz; Witchi Tai Too (live); Mr Soul; I Loves You Porgy / Bess You Is My Woman; Flowers In Mind; It's You Or No One; My Slavic Soul; Sometimes In Winter (live)
CD2: Summertime; Just In Tune; If You Love Me; Duża Żaba; My Love And Inspiration; Parisian Hot Stuff; In A Sentimental Mood (live); As Good As Always; Blues For Ch.M.

W przypadku geniuszu muzycznego JARKA ŚMIETANY nie potrafię być obiektywny pisząc o Jego płytach, gdyż jakiś czas temu zatraciłem zdolność zimnej oceny dokonań Polskiego Mistrza Gitary. Najczęściej we wstępach do różnego rodzaju artykułów, recenzji, relacji czy wywiadów z Muzykiem, padają określenia: ,,najwybitniejszy..., największy..., najlepszy... -polski gitarzysta jazzowy''. Nie mam najmniejszych zastrzeżeń co do tych najczęściej wobec Śmietany używanych epitetów. Dwupłytowe wydawnictwo ,,My Love And Inspiration'' wydane w serii ,,Złota Kolekcja Polskiego Jazzu'' to przekrój dokonań JARKA ŚMIETANY z lat 1990-2004. Brakuje jakiegoś nagrania reprezentatywnego dla lat 80., gdyż jeśli chodzi o wcześniejsze nagrania z grupą EXTRA BALL -myślę iż byłby to materiał na osobną płytę. Ponad dwugodzinny spektakl z muzyką JARKA ŚMIETANY otwiera ,,A Story Of Polish Jazz'' -rewelacyjna pod względem tekstowym opowieść o historii jazzu w Polsce, ilustrowana solówkami zaczerpniętymi z nagrań m.in. TOMASZA STAŃKI, MICHAŁA URBANIAKA, ZBIGNIEWA NAMYSŁOWSKIEGO, JANA PTASZYNA WRÓBLEWSKIEGO i wielu innych. Ten niezwykły, blisko jedenastominutowy rapowany utwór to wyjątkowa perełka w dorobku Śmietany. Pamiętam, iż jakiś czas temu podobną rzecz zrobił QUINCY JONES na płycie ,,Back On The Block'' nagranej z raperami, wykorzystując sample legend światowego jazzu. JAREK ŚMIETANA poszedł dalej i stworzył niesamowitą wręcz wizytówkę jazzowej Polski. Utwór nagrany został w dwóch wersjach językowych i pomimo, iż jest opowieścią o polskich jazzmanach, zdecydowanie wolę wersję z ,,amerykańskim'' rapem nieodżałowanego STEVE LOGANA ...cóż, najlepiej rapują czarni.
Na płytach oprócz nagrań studyjnych, znajdziemy również koncertowe perełki, jak ,,Witchi Tai Too'' (2004), czy fragmenty koncertów w międzynarodowym składzie: ,,In A Sentimental Mood'' (1995) i ,,Sometimes In Winter'' (2002, wspaniała trzynastominutowa wersja wykonana wraz z NIGELEM KENNEDY). Oprócz autorskich kompozycji mamy przyjemność wysłuchania w tym zbiorze także standardów George'a Gershwina (,,I Loves You Porgy / Bess You Is My Woman'' z ,,Porgy And Bess''-duet z Karen Edwards, czy nieśmiertelnego ,,Summertime'') oraz Duke'a Ellingtona (wspomniany ,,In A Sentimental Mood'').
Pomimo braku nagrań z lat 80., ,,My Love And Inspiration'' jest dość reprezentatywną wizytówką JARKA ŚMIETANY do roku 2005 (rok wydania zestawu). Muzyk jawi się nam nie tylko jako niezwykły kompozytor, wirtuoz, lecz także jako wyśmienity interpretator klasyki jazzowej oraz gitarzysta grający bardzo ...melodyjnie, a może ...ładnie. To ostatnie określenie pochodzi bezpośrednio z wypowiedzi Muzyka, umieszczonej w książeczce wydawnictwa a pochodzącej z roku 1995: ,,Chcemy aby nasza muzyka (mowa o zespole EXTRA BALL) była i jazzowa, i trochę romantyzująca... i żeby była ładna!''. Wspomniana książeczka umieszczona obok dwóch srebrnych krążków w plastikowym pudełku zawiera esej K.Brodackiego, artykuł L.Kotlarskiego z pisma ,,Jazz Forum'', dokładne dane dotyczące poszczególnych nagrań, tzn. rok nagrania, skład zespołu, kompozytorzy (szkoda że nie ma informacji: z której katalogowej płyty pochodzi dana ścieżka), oraz próbę przedstawienia dyskografii JARKA ŚMIETANY (wydawca asekuracyjnie umieścił przypis: ,,Ważniejsza dyskografia'').

The Blues; Volunteered Slavery; God Bless The Child; Body And Soul; Poinciana; Line For Lyons; Sweet Georgia Bright; When I Fall In Love; Georgia On My Mind; Love Letters; The First Take; The Duke

Długo szukałem tej płyty, jako że nakład jej został wyczerpany a ze względu na specyfikę wydawnictwa (krążek został wydany wyłącznie dla prenumeratorów miesięcznika ,,Jazz Forum'' w roku 1999 ) i raczej nic nie wskazuje na to iż miałby zostać wznowiony.
Tytuł płyty mówi sam za siebie: ,,Extra krem śmietankowy'', w składzie którego jako goście lidera pojawiają się m.in. takie nazwiska jak: ART FARMER, JOHN ABERCROMBIE, RONNIE BURRAGE, KAREN EDWARDS, BRAD TERRY, WOJCIECH KAROLAK, ANDRZEJ ZAUCHA, TOMASZ SZUKALSKI i inni.
Nagrania, które wypełniają płytę pochodzą z lat 1993 - 1999 i wydane zostały wcześniej już na innych albumach, lecz całość zespalają dwie miniatury gitarowe Śmietany, których próżno szukać na innych wydawnictwach: rozpoczynająca płytę: ,,The Blues'' i kończąca całość ,,The Duke'' DAVE'A BRUBECKA. Choćby dlatego jako kolekcjoner ,,śmietankowych'' płyt, czułem się zobowiązany do pozyskania i tej pozycji na specjalną półkę poświeconą płytom Wielkiego Gitarzysty. Wśród tytułów znajdziemy m.in. ,,God Bless The Child'' -tym razem nie w wersji instrumentalnej, którą zachwycałem się opisując płytę ,,Ballads And Other Songs'' (1993), lecz z wokalem zaprzyjaźnionej z Gitarzystą Karen Edwards. Wokal pojawia się też w wspaniałej wersji ,,Georgia On My Mind'' (A.Zaucha) oraz w wyśmienitym blisko 9-minutowym bluesującym numerze ,,Volunteered Slavery'', będącym prawdziwą esensją wszechstronności JARKA ŚMIETANY.
Pomimo przekrojowości materiału, krążek brzmi spójnie i słucha go się wyśmienicie jako całości. Nie jest to jedyny kompilacyjny album Śmietany, w roku 2005 bowiem ukazało się podwójne wydawnictwo ,,My Love And Inspiration''. Podobnie jak w przypadku tamtego albumu, tak i tu brakuje trochę nagrań z lat 70. i 80. i może trochę szkoda, iż wybór nagrań ograniczony został tylko do 7 lat twórczości JARKA ŚMIETANY. Z powodzeniem bowiem mogłoby w tym ,,kremie'' znaleźć się choćby jeszcze takie cudeńko jak choćby ,,Relaxing At Camarillo'' z KRZYSZTOFEM ŚCIERAŃSKIM (1986), którego na niniejszym albumie w ogóle nie ma wśród wielu ,,śmietanowych gwiazd'', bądź któreś z nagrań dokonanych z Jose Torresem. Należy jednak zdać sobie sprawę, iż oprócz zamysłu twórczego przy kompilowaniu płyty, na jej ostateczny kształt miały też zapewne różnego rodzaju uwarunkowania dotyczące praw do publikacji utworów i tym tłumaczę sobie powyższe rozważania.
Od czasu wydania tego CD (1999) JAREK ŚMIETANA brał udział w wielu tworzonych przez siebie projektach z udziałem wielu kolejnych znakomitości muzycznych (jak choćby Steve Logan, Krzesimir Dębski, Ryszard Rynkowski czy Z-Star), dlatego świetnym posunięciem byłoby pomyślenie nad płytą ,,Extra Cream 2''.

Medley: I Loves You Porgy/Bess You Is My Woman; Stolen Moments; Chelsea Bridge; Girl Talk; If You Love Me; Flowers In Mind; Dream Clock; Follow The Fellow; Skylark; Theme From ''Rosemary's Baby''

Po sukcesie albumu ,,Ballads And Other Songs'' (1993), JAREK ŚMIETANA powrócił do projektu nagrywając następną płytę w podobnym klimacie, zatytułowaną tym razem: ,,Songs And Other Ballads''. Szukałem pierwszego wydania tej płyty (w dodatkowym tekturowym etui) i znalazłem w ...kolekcji samego Muzyka, który zawsze stara się posiadać po kilka egzemplarzy swoich płyt. JAREK ŚMIETANA przywiózł dla mnie tą płytę i sprezentował mi ją podczas naszego spotkania 1 i 2 kwietnia w Mosinie za co jestem bardzo Mu wdzięczny.
Tym razem materiał zarejestrowano z udziałem orkiestry kameralnej Sinfonietta Cracovia (p.dyr. W.Pieregorólki), oraz m.in. legendarnego ARTA FARMERA, MICHAŁA URBANIAKA, TOMASZA SZUKALSKIEGO i oczywiście WOJTKA KAROLAKA. Powstała płyta wyśmienita! W dwóch utworach (,,Stolen Moments'' i ,,Theme from ''Rosemary's Baby'') na płycie zamiast orkiestry pojawia się Jazz Stars Big Band. Na te utwory zwróciłem szczególną uwagę po spotkaniu z JARKIEM ŚMIETANĄ 1 i 2 kwietnia w Mosinie, kiedy podczas rozmowy wyznał mi, iż kolejnym projektem po ,,I Love The Blues'' (płyta wkrótce ukazać się ma w sprzedaży), będzie cały album z big bandem.
Już od początku wpadamy w specyficzny nastrój dzięki połączonym z sobą dwóm gershwinowskim tematom z ,,Porgy And Bess''. Potężne brzmienie orkiestry tworzy niezwykły klimat, a gitara Śmietany w takich choćby utworach jak ,,Stolen Moments'' (jest tu też świetne fortepianowe solo Karolaka) brzmi na tle dużej orkiestry znakomicie.
Śmietana ,,daje pograć'' wszystkim wielkim muzykom, jakich zaprosił na sesję; w ,,Chelsea Bridge'' słyszymy Szukalskiego pogrywającego z Karolakiem, którzy po chwili ustępują miejsca wspaniałej trąbce Farmera grającej na tle ,,szczoteczek'' Ronniego Burrage; w ,,Girl Talk'' z kolei jest więcej miejsca dla akustycznego basu Andrzeja Cudzicha i saksofonu Piotra Barona.
Po pięknym nastrojowym temacie ,,If You Love Me'' z przepięknie łkającą na tle sekcji smyczkowej gitarą -pora na pierwszą z dwóch kompozycji Śmietany umieszczoną wśród wielkich standardów: ,,Flowers In Mind'' -zawiłe struktury gitarowe, ,,zaawansowane'' solo Karolaka, nieregularne linie basu, rozimprowizowane solo saksofonu altowego i ,,łomocząca'' perkusja... to najbardziej jazzowy utwór na tej jazzowej płycie.
,,Dream Clock'' to nastrojowo zagrana kompozycja Joe Zawinula z pięknie brzmiącą ,,śmietankową'' gitarą klasyczną i potężnymi akcentami orkiestry. Dźwięki gitary klasycznej przeplatają się w finale z ,,drapieżnie'' brzmiącą gitarą elektryczną, dzięki czemu wykonanie tego utworu w tej formie nie byłoby możliwe podczas koncertu.
,,Follow The Fellow'' to wspaniała ,,perełka'' na płycie; kompozycja JARKA ŚMIETANY utrzymana w radosnym klimacie samby, ozdobiona solówkami skrzypiec, fortepianu, perkusji i ...wokalem Śmietany. Rozbudowane, bogate brzmienie najróżniejszych instrumentów perkusyjnych w tym utworze przywodzi skojarzenia z SANTANĄ.
Po klimatycznym, nastrojowym ,,Skylark'' pora na ostatnie nagranie, którym jest najsłynniejszy temat Krzysztofa KOMEDY z filmu ,,Dziecko Rosemary'' wykonany z big bandem i ozdobiony partią MICHAŁA URBANIAKA.
Płyta na najwyższym z możliwych, światowym poziomie. Może porównując krążek z wcześniejszą ,,pierwszą częścią'': ,,Ballads And Other Songs'', mniej tutaj tych od razu rozpoznawalnych tematów jazzowych, za to nagranie płyty z ,,prawdziwą'' orkiestrą robi ogromne wrażenie. Płyta została obsypana wieloma nagrodami (m.in. Nagrodą Fryderyka w 1998 roku w kategorii ,,Jazzowy album roku'').

How Long Has This Been Going On; Flute Salad; My Funny Valentine; God Bless The Child; Medley: Laura / My Foolish Heart; With The Song In My Heart; My Ship; Summertime; Bubbles; Poinciana; My One, And Only Love

Szukałem pierwszego wydania tej płyty w tekturowym etui z wyciętym kształtem gitary widocznej pod spodem, w książeczce płyty nałożonej na pudełko CD i ...udało się!

JAROSŁAW ŚMIETANA zanim zaczął sam wydawać niezwykle starannie swoje płyty, zawsze w pozytywny sposób ingerował u wydawców w ostateczną formę edycji płyt. Tak było też w przypadku słynącej raczej z niechlujności edycyjnej, firmy Starling. Późniejsze edycje płyty ,,Ballads And Other Songs'' niestety pozbawione już były opisywanych powyżej walorów i wydane zostały tylko w tradycyjnym pudełku.
Śmietana to muzyczny kameleon potrafiący z gitarą znaleźć się zarówno w repertuarze pop, bluesie, rocku, muzyce klasycyzującej a także co ma miejsce w tym przypadku: muzyce big bandowej a więc klimacie zgoła odmiennym niźli tria czy kwartety jazzowe, a już na pewno dalekim od JIMIEGO HENDRIXA.
W estetycznej książeczce dołączonej do płyty (tak; w przypadku tej poszukiwanej dotąd przeze mnie edycji: ,,dołączonej'' a nie umieszczonej w pudełku CD) Pan Jarek pisze o jedynej swojej własnej kompozycji znajdującej się na krążku: ,,Bubbles'', iż najlepiej słucha się jej ,,pijąc szampana w dobrym towarzystwie''. Myślę, że to stwierdzenie mogłoby dotyczyć całej tej płyty, której słucha się wspaniale wieczorem przy lampce szampana, nawet jeśli jedynym ,,dobrym towarzystwem'' jest tylko ta płyta.
Jedenascie utworów, w większości znanych standardów składa się na płytę, przy której godzina mija błyskawicznie i jedyną rzeczą na jaką mamy ochotę po jej wysłuchaniu jest ponowne jej odtworzenie i ...ponowne napełnienie lampki szampana.
Do nagrania płyty JAREK ŚMIETANA zaprosił tak wspaniałych Muzyków jak: oczywiście -WOJTEK KAROLAK, będący autorem orkiestracji całości i grający na instrumentach klawiszowych, Andrzej Cudzich -akustyczny bas i Ronnie Burrage -perkusja. Poza podstawowym składem na płycie usłyszymy m.in. PIOTRA WOJTASIKA i BRADA TERRYEGO a nad programowaniem keyboardów i komputerów czuwał nikt inny jak sam JANUSZ GRZYWACZ (LABORATORIUM). Wielkie nazwiska na płytach Śmietany to od zawsze standard.
Płytę Twórca dedykuje pamięci swego przyjaciela: Andrzeja Zauchy, którego wykonanie ,,God Bless The Child'' wywarło na Gitarzyście ogromne wrażenie przed laty. Oczywiście nie zabrakło tego tematu na płycie, a dla mnie ,,śmietankowa'' interpretacja tej kompozycji to najwspanialsze minuty tej płyty.
,,My Funny Valentine'' to jedna z najpiękniejszych ballad jazzowych świata, a na tej płycie brzmi niezwykle poruszająco jako hołd dla ,,najwspanialszego interpretatora tej ballady'': MILESA DAVISA. Śmietana od pewnego czasu myśli o płycie w całości poświęconej twórczości Davisa, a ja przypomnę omawianą w innym miejscu na tym blogu płycie ,,Silent Way Of Miles D.'' JOACHIMA MENCELA (RECENZJA) z nieocenionym wkładem JARKA ŚMIETANY. ,,My Funny Valentine'' nie jest kompozycją Davisa, lecz jak zauważa Gitarzysta: ,,Siłą jazzu jest miedzy innymi to, że częściej kojarzymy z utworem jego wykonawcę niż kompozytora''. Święte słowa Panie Jarku! Ja z kolei zawsze ,,God Bless The Child'' kojarzyłem z jedyną w swoim rodzaju interpretacją BILLIE HOLIDAY... aż do czasu wysłuchania wersji z płyty ,,Songs And Other Ballads''. Teraz moje skojarzenia dzielić będę na Panią Billie i Pana Jarka. Interpretacja tego standardu przez JARKA ŚMIETANĘ powaliła mnie na kolana! Zupełnie inny wymiar estetyki... i ten wspaniały Gibson, na którym w TAKI sposób potrafi grać tylko jeden gitarzysta spośród mi znanych! Jeśli ktoś kojarzy ,,God Bless The Child'' tylko z BILLIE HOLIDAY, to chcąc być bogatszym winien koniecznie poznać interpretację JARKA ŚMIETANY!  
Ciekawostką jest kompozycja Kurta Weilla: ,,My Ship'', którą Śmietana odkrywa dla nas w pięknym stylu jako jeden z wielu niedocenionych tematów jazzowych. Pierwotną interpretację jazzową weillowskiego tematu znajdziemy na płycie M.Davisa: ,,Miles Ahead'' (1962) i po wysłuchaniu płyty J.Śmietany sięgnąłem po ten winylowy skarb na mojej półce by podzielić zdanie Gitarzysty, iż to zdecydowanie zbyt rzadko mimo swego piękna, przypominany temat. Nie jestem w stanie natomiast zliczyć znanych mi wykonań najsłynniejszej pieśni jazzowej ,,Summertime''. Na krążku JAROSŁAWA ŚMIETANY brzmi wspaniale; W.Karolak dyskretnie maluje tło na instrumentach klawiszowych, na pierwszym planie natomiast wyśmienita trąbka z tłumikiem Piotra Wojtasika... a co wyprawia Ronnie Burrage na perkusji! W takich momentach stwierdzam, iż to co robię (tzn. pisanie o muzyce) najzwyczajniej w świecie nie ma najmniejszego sensu. Tego trzeba po prostu posłuchać! Nagranie to znajdziemy również na podwójnym, kompilacyjnym albumie JAROSŁAWA ŚMIETANY: ,,My Love And Inspiration'' (2005). Wydawać by się mogło, iż cokolwiek zabrzmieć by miało na tej płycie po ,,Summertime'' -zabrzmi ubogo i płytko. Nie dotyczy to Tej Płyty! Autorska kompozycja Mistrza Śmietany: wspomniana ,,Bubbles'' w niczym nie ustępuje kompozycjom George'a i Iry Gershwinów, czy spółce Rodgers-Hart, w których otoczeniu znalazła się w programie płyty... jest wręcz jej wyjątkową ozdobą. To prawdziwy majstersztyk!
WOJCIECH KAROLAK ,,odwalił kawał dobrej roboty'' pracując nad orkiestracją całego albumu. Brzmienie orkiestry, tak ciepłe i klimatyczne towarzyszy nam podczas słuchania całej tej płyty, jak i wydanej kilka lat później kontunuacji zamysłu, zatytułowanej przewrotnie tym razem: ,,Songs And Other Ballads'' (1997), za którą JAREK ŚMIETANA otrzymał w roku 1998 nagrodę Fryderyka w kategorii ,,jazzowy album roku''.

str.A: Relaxing At Schwartbuck; Para Martha; New Romantic Expectation
str.B: Gutan Dance; Piosenka o WFG; Cantabile in H moll

Kolekcjoner płyt często zmuszany jest w swej pasji do różnego rodzaju kompromisów. Spotkało to i mnie, kiedy aby zdobyć inne interesujące tytuły ,,pozbyłem się'' w ramach wymiany kompletnego zbioru płyt winylowych grupy Krzesimira Dębskiego -STRING CONNECTION. Płyty te później wielokrotnie śniły mi się i do dziś nie udało mi się odbudować tej kolekcji. Bez chwili zastanowienia więc, gdy trafiła się okazja nabycia w idealnym stanie koncertowej płyty z 1984 roku -skorzystałem z niej.
Słuchając tych nagrań po latach z analogowego nośnika śmiem twierdzić, iż muzyka ta opiera się upływającemu czasowi i brzmi nad wyraz świeżo. Ponad skrzypce Pana Krzesimira stawiam sobie jednak na tym krążku niezwykłą wirtuozerię najlepszego polskiego basisty jazzowego -Krzysztofa Ścierańskiego.
Są jeszcze wspomnienia z czasów, gdy STRING CONNECTION stawiało dopiero swe pierwsze kroki na scenie jazzowej, związane z koncertem zespołu w Klubie Prasy i Książki na poznańskich Ratajach w 1981 roku. Miałem okazję wówczas poznać osobiście K.Dębskiego i nawet wspólnie z nim obejrzeć transmisję jakiegoś ważnego meczu w TV. Nigdy nie byłem kibicem piłki nożnej i pamiętam że było to dla mnie dość kłopotliwe :) . Przepadła gdzieś pamiątkowa dedykacja od Pana Dębskiego, lecz pamiętam iż napisane tam było: ,,Robertowi w bardzo ważnym dniu -Krzesimir Dębski''. Ważnym, gdyż mecz ten był chyba ważny... tylko z kim wówczas grali Polacy i o co?

23:21, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: Do Nothing Till You Hear From Me; Lost In Meditation; I Never Felt This Way Before
str.B: Come Sunday; Don't Get Around Much Anymore; Love You Madly

STANISŁAW SOJKA to bez wątpienia wybitny polski wokalista jazzowy, a płyta na której porwał się na Ellingtona uważana jest za jedną z najciekawszych polskich płyt jazzowych lat 80. Skład kwartetu towarzyszącego wokaliście jest również bardzo imponujący (grają z nim m.in. Zbigniew Wegehaupt i Włodzimierz Nahorny).
Co ja za to jednak mogę, iż zdecydowanie wolę STANISŁAWA SOJKĘ w repertuarze bardziej zbliżonym raczej estetyce tzw. smooth jazzu? Z całego krążka wybrałbym do wielokrotnego przesłuchania jedynie ,,Don't Get Around Much Anymore'', ale dlatego iż to po prostu piękna jazzowa piosenka.

18.01.2011 

23:16, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: My Gid And I; Jesus; Could You Believe; You've Got A Friend
str.B: Let It Be; Summertime; Isn't She Lovely; Amazing Grace


Nastoletni Staszek Sojka podczas koncertu w Filharmonii Narodowej w 1978 roku wykonuje przy własnym fortepianowym akompaniamencie głównie standardy muzyki soul i gospel. Jest to pierwsza płyta Sojki, którą dziś nazwano by ,,mini albumem'', jako że trwa zaledwie 27 minut. Gorąco przyjęty przez publiczność śpiewa we własnej, kształtującej się dopiero manierze takie kompozycje jak ,,My God And I'' RAYA CHARLESA, ,,Isn't She Lovely '' STEVIEGO WONDERA czy ,,Summertime'' GEORGE'A GERSHWINA. Wyjątkiem jest ,,Let It Be'' BEATLESÓW będące jedyną ,,białą'' kompozycją wykonaną podczas koncertu.
Oprócz wartości artystycznej, płyta ma też niewątpliwą wartość historyczną, jako pierwszy fonograficzny zapis głosu Artysty, którego po latach zaczęto nazywać ,,pierwszym głosem polskiego jazzu''. Ciekawostka i dość rzadka płyta winylowa.
W późniejszych wydaniach płyty w formie CD, koszmarną i idiotyczną okładkę duetu etatowych ,,artystów'' z ,,Poljazzu'' (Buszewicz-Majewski), o których wspominałem już na tym blogu, zastąpiono dwoma innymi, różniącymi się od siebie projektami.
Kolejnym albumem STANISŁAWA SOJKI była już słynna ,,Blublula'' nagrana z WOJCIECHEM KAROLAKIEM, wydana dwa lata później w serii ,,Polish jazz'', a trzecim album ,,Sojka Sings Ellington''. I tak to się zaczęło...

15.02.2011

23:14, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: OLD TIMERS: Hear Me Talking; Specjalnie dla Ciebie; Making Whoopee; In The Mood
str.B: Marianna Wróblewska: Margie; Right Now; Georgia On My Mind; Mercedes Benz; Blue Holiday; Old Man River

Płyty winylowe dawały mozliwość podziału repertuarowego na dwie różne części (str.A i str.B). Miało to miejsce przy edycji kolejnej płyty z serii ,,Polish jazz''.
Ta niezwykle poszukiwana wśród koneserów seria znana jest na świecie, a japońscy kolekcjonerzy uważani za najbardziej perfekcyjnych są w stanie zapłacić majątek za niektóre tytuły zachowane w idealnym stanie (można to zaobserwować choćby na eBay-u). Pod nr.44 P.N.Muza wydała podzieloną na dwie części płytę zatytułowaną ,,Meeting''. Na jej pierwszej stronie znajdują się nagrania niezwykle popularnej grupy OLD TIMERS, specjalizującej się w jazzie tradycyjnym, na stronie drugiej natomiast standardy w wykonaniu czołowej polskiej wokalistki jazzowej MARIANNY WRÓBLEWSKIEJ.
Wśród klasyki jazzu tradycyjnego zawartej na str.A znajdują się m.in. ,,In The Mood'' -Glenna Millera i wiecznie odmładzany (ostatnio przez samego RODA STEWARTA): ,,Making Whoopie''. Jeśli chodzi o str.B tego unikatowego krążka po raz kolejny przekonałem się, iż wokalistyka jazzowa tego rodzaju to klimat nie trafiający w moje gusta. Nawet interpretacja ,,Mercedes Benz'' z repertuaru JANIS JOPLIN rozmija się z moimi oczekiwaniami odnośnie porywającej wersji tego utworu. Maniera wykonawcza Marianny Wróblewskiej zdecydowanie mi nie odpowiada.

22:43, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
Amandla; U' N' L'; Los Feliz; Jean Pierre; Someday My Prince Will Come; So What; Joshua; Nature Boy
JOACHIM MENCEL to obok LESZKA MOŻDŻERA jeden z najlepszych polskich pianistów jazzowych młodego pokolenia. Regularnie nagrywa i koncertuje z amerykańskim klarnecistą BRADEM TERRY. Ponadto w swoim dorobku ma współpracę z takimi muzykami jak: PIOTR WOJTASIK, JANUSZ MUNIAK, NIGEL KENNEDY, DAVID FRIEDMAN, CHARLIE MARIANO, TERRY CLARKE, ZBIGNIEW NAMYSŁOWSKI czy JAREK ŚMIETANA. W 1992 roku założył grupę New Life'm, w którym śpiewa dziś Natalia Niemen, 10 lat później utworzył nową formację o nazwie jmTrio. Jest kompozytorem, autorem i aranżerem piosenek wykonywanych przez m.in. Mieczysława Szcześniaka, Annę Marię Jopek czy Karolinę Styła. Oprócz jazzu i pop, komponuje muzykę klasyczną, oraz ilustracyjną.

W roku 1995 nakładem krakowskiej wytwórni Gowi ukazała się płyta zawierająca nagrania pochodzące z dwóch różnych sesji z lat 1994/95 dokonane w dwóch różnych kwintetach oraz w duecie. Utwory pochodzące z tych sesji łączy nazwisko MILESA DAVISA, bowiem są to kompozycje z repertuaru największego trębacza i to zarówno kompozycje samego Davisa, jak i utwory, które Davis włączył do swego repertuaru. Oprócz autorskich kompozycji M.Davisa, takich jak: ,,U' N' L'', ,,Jean-Pierre'', ,,Joshua'' czy słynne ,,So What'', na krążku znajdziemy też dwie kompozycje MARCUSA MILLERA spopularyzowane przez Davisa: popularna ,,Amandla'', oraz ,,Los Feliz''.
Płyta rozdzielona jest na dwie części duetem Mencela z Davidem Friedmanem (wibrafon): ,,Someday My Prince Will Come'' Franka Churchilla.
Pierwsza część płyty to 4 nagrania dokonane w kwintecie ze wspomnianym Friedmanem, oraz D.Goodhew (saksofon), A.Kowalewskim (bas) i Ł.Żyta (perkusja).
Na część drugą krążka składają się trzy utwory nagrane rok wcześniej niż reszta płyty w ,,gwiazdorskim'' składzie z JAROSŁAWEM ŚMIETANĄ (gitara), ZBIGNIEWEM NAMYSŁOWSKIM (saksofon), M.Pośpieszalskim (bas) i C.Konradem (perkusja).
Dwa różne składy, dwie różne sesje -a jednak płyta jest bardzo spójna. O nagraniu płyty z utworami MILESA DAVISA, wspominał niedawno JAREK ŚMIETANA, gdyż podobnie jak dla JOACHIMA MENCELA -największym jazzowym idolem nie jest żaden z pianistów jazzowych, tak dla Śmietany -żaden z gitarzystów. W obu przypadkach jest nim właśnie MILES DAVIS.
Jak się okazuje utwory Davisa świetnie mogą brzmieć nie tylko grane na trąbce, lecz także na fortepianie czy gitarze.
Płyta Mencela ,,Silent Way Of Miles D.'' zabiera nas w swej pierwszej części w magiczny świat brzmień fortepianu, wibrafonu i saksofonu. Ten ostatni z wymienionych instrumentów jednak nie zastępuje bynajmniej trąbki, lecz tworzy często zupełnie inne niezależne struktury melodyczne. Partie grane w oryginale przed laty przez Davisa grane są przemiennie przez różne instrumenty. Choć dominującym na płycie jest z racji lidera: fortepian -w pierwszej części płyty niezwykle często pojawia się wibrafon D.Friedmana, co wytwarza doprawdy ciepłą i intymną atmosferę. Mimo dwóch różnych składów i rocznego odstępu dzielącego dwie różne sesje (a może właśnie dzięki temu), płyty jako całości słucha się wspaniale -stanowi ona jakby osobną, niezależną kompozycję JOACHIMA MENCELA, złożoną z poszczególnych ,,davisowskich'' tematów.

Po dwóch utrzymanych w średnim tempie utworach (,,Amandla'', ,,U' N' L'') następuje wyciszenie i dość poetycko brzmiący ,,Los Feliz'' z rozbudowaną improwizacyjnie partią fortepianu, by po ośmiu minutach porwał nas radosny lecz zawiły melodycznie ,,Jean-Pierre''.
Muzycy schodzą ze sceny, na której pozostaje tylko pianista i wibrafonista; ,,Someday My Prince Will Come'' to przerywnik z rozimprowizowaną strukturą fortepianu.
Wibrafonista schodzi ze sceny, a do pianisty dołączają wielcy polscy jazzmani, by przez finałowe 25 minut płyty porwać nas brzmieniem bardziej energicznym, zastępując nastrojowy wibrafon jazzową gitarą i bardziej wyeksponowanym basem. Słynny temat ,,So What'' w tym wykonaniu porwie najbardziej znieczulonych jazzowo słuchaczy; charakterystyczne brzmienie Najlepszej Jazzowej Gitary towarzyszy nam od początku utworu, by po chwili ustąpić miejsca żywiołowej partii lidera. Ten z kolei po chwili ,,oddaje głos'' Wielkiemu Namysłowskiemu, a nad całością unosi się wspaniale ,,pląsająca'' perkusja i rytmiczny bas. Śmietana gra swoje partie wyśmienicie... aż strach wyobrazić sobie Jego ewentualną autorską płytę z utworami Davisa. ,,Joshua'' to spokojniejsza kompozycja, w której wiodącym instrumentem w tej wersji wydaje się być saksofon Namysłowskiego. Mencel jednak właśnie w tym utworze wygrywa jedną z najlepszych improwizowanych solówek na całej płycie. ,,Śmietankowa gitara'' brzmi tutaj jakby bardziej pod GEORGE'A BENSONA tworząc pasaże na tle ,,szarpanego'' basu C.Konrada. Na dwie minuty przed końcem utworu wraca charakterystyczny temat przewodni saksofonu, by wyciszając się ,,zrobić miejsce'' dla impresji fortepianowej zagranej tylko z udziałem perkusji.
,,Nature Boy''. Cichy, stonowany rytm perkusji i po chwili saksofon Namysłowskiego grający ten tak doskonale znany temat... dołącza fortepian; utwór sączy się w spokojnym, refleksyjnym nastroju. Mencel z Namysłowskim prowadzą dialog, podczas którego saksofon modyfikuje temat przewodni, a fortepian go ,,komentuje''. W zasadzie ostatnie 9 minut płyty należy do fortepianu i saksofonu; bas gra oszczędnie, gitara tworzy tło, a perkusja zaledwie nadaje rytm... i tak spokojnie, powoli... instrumenty jakby spowalniają, wyciszając się jednocześnie, pozostawiając słuchacza w ciszy, której nie chce się przerwać jeszcze przez dobrych kilkadziesiąt sekund. Tak jakby ta cisza, którą muzycy pozostawili po sobie była częscią kompozycji... ,,Silent Way ...''

Ostatnią godzinę spędziłem z Wspaniałymi Muzykami. Słuchałem MILESA DAVISA. Chociaż trąbka nie zabrzmiała ani przez moment; oczyma wyobraźni widziałem na tej wyimaginowanej scenie puste miejsce, mikrofon i ten charakterystyczny instrument z założonym tłumikiem, na którym nikt nie ośmieli się już zagrać.
Piękna płyta.

22:18, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.1: Straight No Chaser; A Virgin From Nowa Huta
str.2: What's Up In The Forest; Blue Light Pilot

Płyta koncertowa reaktywowanej niedawno grupy LABORATORIUM. Longplay pochodzi z roku 1982 i zawiera zapis koncertowy z Teatru Stu. W tym okresie w składzie zespołu nie było już Krzysztofa Ścierańskiego -teraz po latach, w reaktywowanym zespole -ponownie gra na basie!. Znamienne, jak żywiołowo odbierana była ta, nie zawsze łatwa w odbiorze muzyka, co słychać na koncercie sprzed 29 lat. Jak wiadomo, muzyka LABORATORIUM osadzona jest bardzo w klimatach progresywnego jazz rocka, może więc zadowolić zarówno miłośników jazzu jak i rocka. Oprócz kompozycji Janusza Grzywacza, na krążku znajdziemy też wyśmienicie wykonany ,,Straigh No Chaser'' Theloniousa Monka.
Wspaniale brzmi ta płyta na winylu -warto posłuchać.

22:09, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

 

str.A: Things Ain't What They Used To Be; I Let A Song Go Out Of My Heart; Take The ''A'' Train; Don't Get Around Much Anymore
str.B: It Don't Mean A Thing; Solitude; C Jam Blues; Dedicated To Duke

Zgoła odmienne oblicze Ellingtona niż na płycie ,,Sojka Sings Ellington'' omówionej przeze mnie w innym miejscu, poznajemy na płycie legendarnej formacji JAZZ BAND BALL ORCHESTRA. Takie podejście do klasyki Ellingtona zdecydowanie bardziej mi odpowiada. Na płycie znajduje się również wspomniany w recenzji poprzedniej płyty evergreen ,,Don't Get Around Much Anymore'' a także m.in. rewelacyjny, ponadczasowy ,,Take A Train''. O tym że płyta wydana została w wyjątkowo niełaskawych dla polskiej fonografii czasach niech świadczy koperta zastępcza w jakiej wydano część nakładu tego longplaya.

21:46, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

Prelude in E minor; Etude in A minor; Polonaise in C sharp minor; Mazurka in F minor; Prelude in C minor; Waltz in D flat major; Prelude in E minor

W ubiegłym roku obchodziliśmy ,,Rok Fryderyka Chopina'', w związku z tym z kompozycjami Chopina zmierzyło się wielu muzyków, również spoza środowiska (tu padnie nielubiane przeze mnie określenie): ,,muzyki poważnej''. Podczas trwania całorocznego festiwalu, kiedy to najróżniejsi muzycy sięgali po klasykę kompozytora, na mnie największe wrażenie zrobiły projekty Leszka Możdżera (wspaniała płyta: ,,Impressions On Chopin'', 2010), oraz ,,Rock Loves Chopin '' (projekt koncertowy, w który zaangażowani byli m.in. Marek Raduli i RYSZARD SYGITOWICZ).
Postanowiłem sięgnąć do przeszłości i dotrzeć do wcześniejszych ,,nieklasycznych'' interpretacji muzyki Fryderyka Chopina, nie sprowokowanych obchodami ,,Roku Chopinowskiego''. W swoich poszukiwaniach trafiłem na płytę nagraną w 1992 roku przez jazzowe trio ANDRZEJA JAGODZIŃSKIEGO, w skład którego oprócz lidera weszli: Adam Cegielski oraz legendarny perkusista Czesław ,,Mały'' Bartkowski.
Płytę ,,spina'' klamra w postaci otwierającego ,,Prelude in E minor'' i kończącej krótkiej impresji osnutej wokół tego tematu.
Na uwagę zasługuje jazzowe podejście do tematu z zachowaniem konwencji strukturalnej chopinowskich tematów. Tu nie ma rozbudowanych i rozimprowizowanych impresji osnutych wokół głównych tematów. Większość nagrań to czyste transkrypcje kompozycji Chopina zachowujące zamysł koncepcyjny Wielkiego Kompozytora, dokonane z wielkim szacunkiem dla oryginalnych zapisów nutowych. Wzorcowe mistrzostwo wykonawcze pod względem instrumentacji dalekie jest od późniejszego o 20 lat, jazzowego podejścia L.Możdżera. Tu nie ma popisów solowych tak daleko odbiegających od zamysłu twórczego Fryderyka Chopina, jakie znamy z późniejszych ,,nieklasycznych'' interpretacji.
Oczywiście teza jaką wysnułem może być przez niektórych poczytana jako brak polotu muzyków biorących udział w nagraniu, którzy mało włożyli w interpretację gotowych kompozycji. Dlatego płytę należy odbierać jako przetransponowanie Chopina na instrumentację jazzową, a nie własne interpretacje muzyków, odbiegające od tego co przed laty ułożył sobie w głowie Wielki Fryderyk.
Być może właśnie dzięki takim transkrypcjom, kolejni muzycy poszli dalej ,,ingerując'' w kompozycje i przedstawiając coraz to nowe i bardziej oddalone od oryginalnych kompozycji, własne spojrzenie na Chopina. Dlatego słuchając tego krążka należy mieć świadomość, iż nagrań dokonano 18 lat temu, kiedy mało kto porywał się na zmierzenie w sposób jazzowy z geniuszem Chopina.
Reasumując: uważam, iż słuchając kolejnych nagrań muzyków jazzowych czy rockowych będących swobodnymi impresjami wokół chopinowskich utworów, od czasu do czasu należy posłuchać tego rodzaju płyty, aby usłyszeć ,,Chopina na jazzowo'', lecz zagranego w sposób klasyczny.

21:42, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

Nostalgia; Loops; Pustynna burza; Piasek pustyni /inside: Bułgarski blues; Żegnaj Kuba; Afrykański blues / Footprints; Wykryto pewne nieprawidłowości; I Towers You; Edesseg

Projekt Krzysztofa Ścierańskiego ,,Music Painters'' (,,Malarze Muzyki'') liczy sobie już kilka lat. Początkowo zespół tworzyli oprócz lidera: Jose Torres i Bernard Maseli (okres ten dokumentują płyty: ,,Live'', oraz ,,Inna bajka''). Kolejnym wcieleniem ,,Malarzy Muzyki'' był skład uzupełniony o Marka Raduli, w którym Torresa zastąpił Paul Wertico (ex PAT METHENY Group, SBB). W aktualnym składzie na perkusji Wertico zastąpił Przemek Kuczyński i w tej konfiguracji K.Ścierański postanowił udokumentować fonograficznie kilka ostatnich lat muzycznych poszukiwań nagrywając studyjne opracowania granych na koncertach kompozycji. 23 pażdziernika 2010 roku ukazała się płyta kwartetu, firmowana i zatytułowana: ,,The Colors''.

Płyta zaczyna się gitarową frazą Marka Raduli, która towarzyszyć nam będzie w tle całego pierwszego nagrania (,,Nostalgia''). Po chwili rozbrzmiewać zaczyna bas Ścierańskiego, wchodzi perkusja i na blisko 10 minut wpadamy w transowy klimat utworu. Nagranie brzmi bardzo progresywnie, a Raduli tworzy niezwykle zawiłe struktury melodyczne. W połowie utworu chwila wytchnienia, elektroniczno-wibrafonowe pasaże... i dryfujemy dalej: teraz na plan pierwszy wysuwają się dżwięki midi a w tle charakterystycznie szarpane struny basowe i powtarzana niczym mantra od początku utworu fraza gitary. Wspaniały klimat!
,,Loops'' wprowadza nas w bardziej funkowy nastrój, poprzez wyeksponowaną do roli instrumentu solowego gitarę basową K.Ścierańskiego (skojarzenia ze sposobem gry STANLEY'A CLARKE'A). Tu również jest miejsce dla rozbudowanego sola na instrumentach elektronicznych, oraz tym razem spokojniejszej i bardziej stonowanej gitary Marka Raduli, lecz głównym instrumentem jest bas. Uwielbiam ten sposób gry na gitarze basowej! ,,Loops'' kończy solo perkusyjne i powrót do głównego motywu melodycznego.

Kolejnym nagraniem na płycie jest utwór, który miałem ostatnio okazję usłyszeć trzykrotnie na trzech koncertach Marka Raduli i Krzysztofa Ścierańskiego z grupą LABORATORIUM. Wersja płytowa zdecydowanie różni się od ,,laboratoryjnych'' wykonań koncertowych. Dalekowschodni, orientalny klimat ,,Pustynnej burzy'' potęgują dźwięki imitujące sitar i zdeformowany głos. Linia melodyczna kompozycji wywołuje jednoznaczne skojarzenia z muzyką arabską. To zdecydowanie jedna z najlepszych kompozycji Ścierańskiego wszechczasów!
Pozostajemy na pustyni, bowiem kolejne nagranie nosi tytuł: ,,Piasek pustyni''. Podobnie arabsko brzmiąca struktura wywołuje klimaty kojarzące mi się z ,,pustynną'' płytą grupy CAMEL: ,,Rajaz'', nawet gitara M.Raduli gra jakby podobne do A.Latimera frazy. Oczyma wyobraźni widzę rząd wielbłądów sunący karawaną przez pustynię. Trochę może ,,wyrwany z kontekstu'' jest wpleciony w utwór: ,,Bułgarski blues'', który tak naprawdę nie jest bluesem, lecz piękną impresją zagraną na gitarze basowej. Piękną! Może trochę szkoda tego wątku Panie Krzysztofie? Może byłby z tego wspaniały samoistny utwór?
,,Żegnaj Kuba'' -dedykowany zmarłemu przyjacielowi i ,,dobremu duchowi'' wcześniejszych ,,kolorowych'' poczynań -Kubie Florkowi to najspokojniejszy na krążku utwór, podczas którego najpiękniejsze części stanowią fragmenty z gitarą basową na pierwszym planie. Piękny, nastrojowy klimat psuje trochę ,,piszczące'' solo B.Maseli w środku utworu, ale na szczęście po chwili wraca ta jedyna w swoim rodzaju gitara Ścierańskiego, wzbudzająca tak niezwykłe emocje.
Egzotyczna wokaliza rozpoczyna ,,Afrykański blues''... Tak -to bardzo etniczna płyta. Krzysztof Ścierański zabiera nas na niej poprzez klimaty kompozycji w egzotyczne rejony globu jednocześnie sprawiając, iż płyta jest od 1 do 7 utworu jednolita i robi wrażenie zwartej, programowej całości. Egzotyczne ,,przeszkadzajki'' i stonowana perkusja P.Kuczyńskiego wprowadzają nas w kolejny utwór połączony pod numerem 6 w spisie nagrań z ,,Afrykańskim bluesem'': ,,Footprints''. To jedyna kompozycja na płycie nie napisana przez Ścierańskiego. Nasz najlepszy basista sięgnął do teki kompozytorskiej Wayne Shortera, aby przedstawić swoją wersję utworu a może raczej impresje na jej temat.
,,Wykryto pewne nieprawidłowości'' to kolejne na płycie nagranie, które miłośnicy K.Ścierańskiego uważać będą za dokonanie solowe basisty  z zespołem towarzyszącym. Krzysztof Ścierański napisał całą płytę, a że jest gitarzystą basowym -oczywistym wydaje się fakt iż pisze muzykę pod kątem tego instrumentu. Stąd dominujący w większości nagrań bas. ,,Wykryto pewne nieprawidłowości'' to jeden z niewielu utworów, w których nie drażni mnie brzmienie instrumentów B.Maseli, brzmiących tutaj dyskretnie i nie wysuwających się ani na moment na pierwszy plan. Traktuję ten krążek jako płytę gitarową, dlatego niektóre momenty płyty gdy B.Maseli wygrywa zbyt długo swoje przetworzone elektronicznie do granic przyzwoitości solo, po prostu mnie irytują.
Podczas jednej z niedawnych rozmów z K.Ścierańskim ośmieliłem się zauważyć, iż ostatnie dwa utwory na płycie ,,The Colors'' odbiegają od reszty pod względem zarówno struktury kompozycji jak i samego sposobu rejestracji i nie mogę wyzbyć się wrażenia, iż właściwa płyta kończy się na utworze ,,Wykryto...'', a pozostałe dwie ścieżki to tzw ,,bonus tracki'', a więc nagrania dodatkowe. Jak przyznał Pan Krzysztof: dwa ostatnie utwory zostały skomponowane i nagrane ,,na szybko'', natomiast reszta płyty składa się z rzeczy ogrywanych już wielokrotnie na koncertach i modyfikowanych. No cóż: utrzymany w klimacie funky ,,I Towers You'' może i wywołuje podczas słuchania rytmiczne ruchy kończyn dolnych, ale po jego przesłuchaniu nic nie zostaje w pamięci. Kończący płytę ,,Edesseg'' zbudowany na jednym basowym riffie to także utwór, któremu w sumie nic nie można zarzucić, oprócz tego że jest ...przeciętny, a po wysłuchaniu siedmiu wybitnych nagrań z tej płyty -ta ,,przeciętność'' wypada blado.
Na 9 nagrań -7 wybitnych i 2 przeciętne... hmmm... życzyłbym sobie jak najwięcej takich płyt jeszcze usłyszeć.

20:22, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: Moonlight Serenade; Little Brown Jug; Serenade In Blue; I've Got A Gal In Kalamazoo; In The Mood
str.B: Stardust; Pensylvania 6-5000; Perfidia; Chattanooga Choo-Choo; American Patrol

Przed 25.laty BIG WARSAW BAND ,,pod wodzą'' Stanisława Fiałkowskiego porwał się na nagranie płyty z największymi standardami mistrza swingu Glenna Millera. Jak pamiętam; płyta owego czasu cieszyła się dużym powodzeniem, a jak przekonałem się po upływie ćwierćwieku: do dnia dzisiejszego brzmi wyśmienicie. Nic nie może równać się z klimatem słynnej ,,Serenady księżycowej'' (,,Moonlight Serenade''), czy urokiem ,,Little Brown Jug'', a nieśmiertelny ,,In The Mood'' zawsze wywołuje te same emocje. Wspaniałe brzmienie warszawskiego big bandu z gościnnym udziałem w czterech utworach Andrzeja Rosiewicza, sprawia iż tej płyty winylowej z połowy lat 80. wciąż słucha się z równą przyjemnością.

19:38, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: I co z tego masz?; Kto ci na to pozwolił?; Nie drażnij mnie!; Nie ma jak, nie ma gdzie; Tak jak gdyby ktoś; Zrobię wszystko co zechcesz
str.B: Na zawsze Ty; Trzy czwarte roku; Tokio; Przynajmniej nie mów nic; Tak chcę!

Nie chce się wierzyć, iż w tym roku minie 25 lat od premiery tej płyty, choć muszę zauważyć iż brzmienie bardzo wyeksponowanych instrumentów klawiszowych robi chwilami nieco archaiczne wrażenie. Taka była jednak estetyka lat 80. a EWA BEM to Artystka nigdy nie zostająca w tyle, zawsze nadążająca za rynkiem muzycznym (vide: ostatnia jak dotąd, wspaniała płyta ,,Kakadu'').
Całą muzykę na płytę ,,I co z tego masz?'' napisał Winicjusz Chróst. On też zagrał na klawiszach i gitarze w utworach opatrzonych (cóż... raz lepszymi -raz gorszymi) tekstami W.Jagielskiego. Ogromne wrażenie robi gitara W.Chrósta brzmiąca w niektórych utworach wspólnie z basem Krzysztofa Ścierańskiego doprawdy wspaniale a Andrzej Przybielski i jego trąbka (z tłumikiem a la Miles Davis) dopełnia całości.
W utworze ,,Zrobię wszystko co zechcesz'' dzięki ,,szarpanemu'' stylowi K.Ścierańskiego i zastosowaniu vocodera zniekształcającego głos EWY BEM  nie mogę oprzeć się skojarzeniom z wspólnymi dokonaniami (również z lat 80.) Gerorge Duka i Stanleya Clarke. Najmniej oparła się czasowi tytułowa piosenka, której słuchając nie mogę uwierzyć, iż od czasu jej nagrania minęło ćwierć wieku!

Tagi: b polish jazz
19:37, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
1 ... 16