Recenzje ponad 2000 albumów. Klasyka, Jazz, Blues, Rock, Pop.
| < Grudzień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            

ANTONI WOJNAR

The Nochats' Dance

The 14
The Future Ain't What It Used To Be
(premiera 1 stycznia 2019)

Alessandro Stradella
Il Trespolo Tutore
(2018)

POZNAŃSKA PIĘTNASTKA
Big Club Band
(2018)

Katarzyna MUSIAŁ
My Spanish Heart
(2018)

Urszula Kryger / Agata Górska-Kołodziejska
Women Of Music - Songs
(2018)

Wpisy z tagiem: polish jazz

sobota, 23 kwietnia 2011

str.A: Relaxing At Schwartbuck; Para Martha; New Romantic Expectation
str.B: Gutan Dance; Piosenka o WFG; Cantabile in H moll

Kolekcjoner płyt często zmuszany jest w swej pasji do różnego rodzaju kompromisów. Spotkało to i mnie, kiedy aby zdobyć inne interesujące tytuły ,,pozbyłem się'' w ramach wymiany kompletnego zbioru płyt winylowych grupy Krzesimira Dębskiego -STRING CONNECTION. Płyty te później wielokrotnie śniły mi się i do dziś nie udało mi się odbudować tej kolekcji. Bez chwili zastanowienia więc, gdy trafiła się okazja nabycia w idealnym stanie koncertowej płyty z 1984 roku -skorzystałem z niej.
Słuchając tych nagrań po latach z analogowego nośnika śmiem twierdzić, iż muzyka ta opiera się upływającemu czasowi i brzmi nad wyraz świeżo. Ponad skrzypce Pana Krzesimira stawiam sobie jednak na tym krążku niezwykłą wirtuozerię najlepszego polskiego basisty jazzowego -Krzysztofa Ścierańskiego.
Są jeszcze wspomnienia z czasów, gdy STRING CONNECTION stawiało dopiero swe pierwsze kroki na scenie jazzowej, związane z koncertem zespołu w Klubie Prasy i Książki na poznańskich Ratajach w 1981 roku. Miałem okazję wówczas poznać osobiście K.Dębskiego i nawet wspólnie z nim obejrzeć transmisję jakiegoś ważnego meczu w TV. Nigdy nie byłem kibicem piłki nożnej i pamiętam że było to dla mnie dość kłopotliwe :) . Przepadła gdzieś pamiątkowa dedykacja od Pana Dębskiego, lecz pamiętam iż napisane tam było: ,,Robertowi w bardzo ważnym dniu -Krzesimir Dębski''. Ważnym, gdyż mecz ten był chyba ważny... tylko z kim wówczas grali Polacy i o co?

23:21, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: Do Nothing Till You Hear From Me; Lost In Meditation; I Never Felt This Way Before
str.B: Come Sunday; Don't Get Around Much Anymore; Love You Madly

STANISŁAW SOJKA to bez wątpienia wybitny polski wokalista jazzowy, a płyta na której porwał się na Ellingtona uważana jest za jedną z najciekawszych polskich płyt jazzowych lat 80. Skład kwartetu towarzyszącego wokaliście jest również bardzo imponujący (grają z nim m.in. Zbigniew Wegehaupt i Włodzimierz Nahorny).
Co ja za to jednak mogę, iż zdecydowanie wolę STANISŁAWA SOJKĘ w repertuarze bardziej zbliżonym raczej estetyce tzw. smooth jazzu? Z całego krążka wybrałbym do wielokrotnego przesłuchania jedynie ,,Don't Get Around Much Anymore'', ale dlatego iż to po prostu piękna jazzowa piosenka.

18.01.2011 

23:16, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: My Gid And I; Jesus; Could You Believe; You've Got A Friend
str.B: Let It Be; Summertime; Isn't She Lovely; Amazing Grace


Nastoletni Staszek Sojka podczas koncertu w Filharmonii Narodowej w 1978 roku wykonuje przy własnym fortepianowym akompaniamencie głównie standardy muzyki soul i gospel. Jest to pierwsza płyta Sojki, którą dziś nazwano by ,,mini albumem'', jako że trwa zaledwie 27 minut. Gorąco przyjęty przez publiczność śpiewa we własnej, kształtującej się dopiero manierze takie kompozycje jak ,,My God And I'' RAYA CHARLESA, ,,Isn't She Lovely '' STEVIEGO WONDERA czy ,,Summertime'' GEORGE'A GERSHWINA. Wyjątkiem jest ,,Let It Be'' BEATLESÓW będące jedyną ,,białą'' kompozycją wykonaną podczas koncertu.
Oprócz wartości artystycznej, płyta ma też niewątpliwą wartość historyczną, jako pierwszy fonograficzny zapis głosu Artysty, którego po latach zaczęto nazywać ,,pierwszym głosem polskiego jazzu''. Ciekawostka i dość rzadka płyta winylowa.
W późniejszych wydaniach płyty w formie CD, koszmarną i idiotyczną okładkę duetu etatowych ,,artystów'' z ,,Poljazzu'' (Buszewicz-Majewski), o których wspominałem już na tym blogu, zastąpiono dwoma innymi, różniącymi się od siebie projektami.
Kolejnym albumem STANISŁAWA SOJKI była już słynna ,,Blublula'' nagrana z WOJCIECHEM KAROLAKIEM, wydana dwa lata później w serii ,,Polish jazz'', a trzecim album ,,Sojka Sings Ellington''. I tak to się zaczęło...

15.02.2011

23:14, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: OLD TIMERS: Hear Me Talking; Specjalnie dla Ciebie; Making Whoopee; In The Mood
str.B: Marianna Wróblewska: Margie; Right Now; Georgia On My Mind; Mercedes Benz; Blue Holiday; Old Man River

Płyty winylowe dawały mozliwość podziału repertuarowego na dwie różne części (str.A i str.B). Miało to miejsce przy edycji kolejnej płyty z serii ,,Polish jazz''.
Ta niezwykle poszukiwana wśród koneserów seria znana jest na świecie, a japońscy kolekcjonerzy uważani za najbardziej perfekcyjnych są w stanie zapłacić majątek za niektóre tytuły zachowane w idealnym stanie (można to zaobserwować choćby na eBay-u). Pod nr.44 P.N.Muza wydała podzieloną na dwie części płytę zatytułowaną ,,Meeting''. Na jej pierwszej stronie znajdują się nagrania niezwykle popularnej grupy OLD TIMERS, specjalizującej się w jazzie tradycyjnym, na stronie drugiej natomiast standardy w wykonaniu czołowej polskiej wokalistki jazzowej MARIANNY WRÓBLEWSKIEJ.
Wśród klasyki jazzu tradycyjnego zawartej na str.A znajdują się m.in. ,,In The Mood'' -Glenna Millera i wiecznie odmładzany (ostatnio przez samego RODA STEWARTA): ,,Making Whoopie''. Jeśli chodzi o str.B tego unikatowego krążka po raz kolejny przekonałem się, iż wokalistyka jazzowa tego rodzaju to klimat nie trafiający w moje gusta. Nawet interpretacja ,,Mercedes Benz'' z repertuaru JANIS JOPLIN rozmija się z moimi oczekiwaniami odnośnie porywającej wersji tego utworu. Maniera wykonawcza Marianny Wróblewskiej zdecydowanie mi nie odpowiada.

22:43, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
Amandla; U' N' L'; Los Feliz; Jean Pierre; Someday My Prince Will Come; So What; Joshua; Nature Boy
JOACHIM MENCEL to obok LESZKA MOŻDŻERA jeden z najlepszych polskich pianistów jazzowych młodego pokolenia. Regularnie nagrywa i koncertuje z amerykańskim klarnecistą BRADEM TERRY. Ponadto w swoim dorobku ma współpracę z takimi muzykami jak: PIOTR WOJTASIK, JANUSZ MUNIAK, NIGEL KENNEDY, DAVID FRIEDMAN, CHARLIE MARIANO, TERRY CLARKE, ZBIGNIEW NAMYSŁOWSKI czy JAREK ŚMIETANA. W 1992 roku założył grupę New Life'm, w którym śpiewa dziś Natalia Niemen, 10 lat później utworzył nową formację o nazwie jmTrio. Jest kompozytorem, autorem i aranżerem piosenek wykonywanych przez m.in. Mieczysława Szcześniaka, Annę Marię Jopek czy Karolinę Styła. Oprócz jazzu i pop, komponuje muzykę klasyczną, oraz ilustracyjną.

W roku 1995 nakładem krakowskiej wytwórni Gowi ukazała się płyta zawierająca nagrania pochodzące z dwóch różnych sesji z lat 1994/95 dokonane w dwóch różnych kwintetach oraz w duecie. Utwory pochodzące z tych sesji łączy nazwisko MILESA DAVISA, bowiem są to kompozycje z repertuaru największego trębacza i to zarówno kompozycje samego Davisa, jak i utwory, które Davis włączył do swego repertuaru. Oprócz autorskich kompozycji M.Davisa, takich jak: ,,U' N' L'', ,,Jean-Pierre'', ,,Joshua'' czy słynne ,,So What'', na krążku znajdziemy też dwie kompozycje MARCUSA MILLERA spopularyzowane przez Davisa: popularna ,,Amandla'', oraz ,,Los Feliz''.
Płyta rozdzielona jest na dwie części duetem Mencela z Davidem Friedmanem (wibrafon): ,,Someday My Prince Will Come'' Franka Churchilla.
Pierwsza część płyty to 4 nagrania dokonane w kwintecie ze wspomnianym Friedmanem, oraz D.Goodhew (saksofon), A.Kowalewskim (bas) i Ł.Żyta (perkusja).
Na część drugą krążka składają się trzy utwory nagrane rok wcześniej niż reszta płyty w ,,gwiazdorskim'' składzie z JAROSŁAWEM ŚMIETANĄ (gitara), ZBIGNIEWEM NAMYSŁOWSKIM (saksofon), M.Pośpieszalskim (bas) i C.Konradem (perkusja).
Dwa różne składy, dwie różne sesje -a jednak płyta jest bardzo spójna. O nagraniu płyty z utworami MILESA DAVISA, wspominał niedawno JAREK ŚMIETANA, gdyż podobnie jak dla JOACHIMA MENCELA -największym jazzowym idolem nie jest żaden z pianistów jazzowych, tak dla Śmietany -żaden z gitarzystów. W obu przypadkach jest nim właśnie MILES DAVIS.
Jak się okazuje utwory Davisa świetnie mogą brzmieć nie tylko grane na trąbce, lecz także na fortepianie czy gitarze.
Płyta Mencela ,,Silent Way Of Miles D.'' zabiera nas w swej pierwszej części w magiczny świat brzmień fortepianu, wibrafonu i saksofonu. Ten ostatni z wymienionych instrumentów jednak nie zastępuje bynajmniej trąbki, lecz tworzy często zupełnie inne niezależne struktury melodyczne. Partie grane w oryginale przed laty przez Davisa grane są przemiennie przez różne instrumenty. Choć dominującym na płycie jest z racji lidera: fortepian -w pierwszej części płyty niezwykle często pojawia się wibrafon D.Friedmana, co wytwarza doprawdy ciepłą i intymną atmosferę. Mimo dwóch różnych składów i rocznego odstępu dzielącego dwie różne sesje (a może właśnie dzięki temu), płyty jako całości słucha się wspaniale -stanowi ona jakby osobną, niezależną kompozycję JOACHIMA MENCELA, złożoną z poszczególnych ,,davisowskich'' tematów.

Po dwóch utrzymanych w średnim tempie utworach (,,Amandla'', ,,U' N' L'') następuje wyciszenie i dość poetycko brzmiący ,,Los Feliz'' z rozbudowaną improwizacyjnie partią fortepianu, by po ośmiu minutach porwał nas radosny lecz zawiły melodycznie ,,Jean-Pierre''.
Muzycy schodzą ze sceny, na której pozostaje tylko pianista i wibrafonista; ,,Someday My Prince Will Come'' to przerywnik z rozimprowizowaną strukturą fortepianu.
Wibrafonista schodzi ze sceny, a do pianisty dołączają wielcy polscy jazzmani, by przez finałowe 25 minut płyty porwać nas brzmieniem bardziej energicznym, zastępując nastrojowy wibrafon jazzową gitarą i bardziej wyeksponowanym basem. Słynny temat ,,So What'' w tym wykonaniu porwie najbardziej znieczulonych jazzowo słuchaczy; charakterystyczne brzmienie Najlepszej Jazzowej Gitary towarzyszy nam od początku utworu, by po chwili ustąpić miejsca żywiołowej partii lidera. Ten z kolei po chwili ,,oddaje głos'' Wielkiemu Namysłowskiemu, a nad całością unosi się wspaniale ,,pląsająca'' perkusja i rytmiczny bas. Śmietana gra swoje partie wyśmienicie... aż strach wyobrazić sobie Jego ewentualną autorską płytę z utworami Davisa. ,,Joshua'' to spokojniejsza kompozycja, w której wiodącym instrumentem w tej wersji wydaje się być saksofon Namysłowskiego. Mencel jednak właśnie w tym utworze wygrywa jedną z najlepszych improwizowanych solówek na całej płycie. ,,Śmietankowa gitara'' brzmi tutaj jakby bardziej pod GEORGE'A BENSONA tworząc pasaże na tle ,,szarpanego'' basu C.Konrada. Na dwie minuty przed końcem utworu wraca charakterystyczny temat przewodni saksofonu, by wyciszając się ,,zrobić miejsce'' dla impresji fortepianowej zagranej tylko z udziałem perkusji.
,,Nature Boy''. Cichy, stonowany rytm perkusji i po chwili saksofon Namysłowskiego grający ten tak doskonale znany temat... dołącza fortepian; utwór sączy się w spokojnym, refleksyjnym nastroju. Mencel z Namysłowskim prowadzą dialog, podczas którego saksofon modyfikuje temat przewodni, a fortepian go ,,komentuje''. W zasadzie ostatnie 9 minut płyty należy do fortepianu i saksofonu; bas gra oszczędnie, gitara tworzy tło, a perkusja zaledwie nadaje rytm... i tak spokojnie, powoli... instrumenty jakby spowalniają, wyciszając się jednocześnie, pozostawiając słuchacza w ciszy, której nie chce się przerwać jeszcze przez dobrych kilkadziesiąt sekund. Tak jakby ta cisza, którą muzycy pozostawili po sobie była częscią kompozycji... ,,Silent Way ...''

Ostatnią godzinę spędziłem z Wspaniałymi Muzykami. Słuchałem MILESA DAVISA. Chociaż trąbka nie zabrzmiała ani przez moment; oczyma wyobraźni widziałem na tej wyimaginowanej scenie puste miejsce, mikrofon i ten charakterystyczny instrument z założonym tłumikiem, na którym nikt nie ośmieli się już zagrać.
Piękna płyta.

22:18, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.1: Straight No Chaser; A Virgin From Nowa Huta
str.2: What's Up In The Forest; Blue Light Pilot

Płyta koncertowa reaktywowanej niedawno grupy LABORATORIUM. Longplay pochodzi z roku 1982 i zawiera zapis koncertowy z Teatru Stu. W tym okresie w składzie zespołu nie było już Krzysztofa Ścierańskiego -teraz po latach, w reaktywowanym zespole -ponownie gra na basie!. Znamienne, jak żywiołowo odbierana była ta, nie zawsze łatwa w odbiorze muzyka, co słychać na koncercie sprzed 29 lat. Jak wiadomo, muzyka LABORATORIUM osadzona jest bardzo w klimatach progresywnego jazz rocka, może więc zadowolić zarówno miłośników jazzu jak i rocka. Oprócz kompozycji Janusza Grzywacza, na krążku znajdziemy też wyśmienicie wykonany ,,Straigh No Chaser'' Theloniousa Monka.
Wspaniale brzmi ta płyta na winylu -warto posłuchać.

22:09, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

 

str.A: Things Ain't What They Used To Be; I Let A Song Go Out Of My Heart; Take The ''A'' Train; Don't Get Around Much Anymore
str.B: It Don't Mean A Thing; Solitude; C Jam Blues; Dedicated To Duke

Zgoła odmienne oblicze Ellingtona niż na płycie ,,Sojka Sings Ellington'' omówionej przeze mnie w innym miejscu, poznajemy na płycie legendarnej formacji JAZZ BAND BALL ORCHESTRA. Takie podejście do klasyki Ellingtona zdecydowanie bardziej mi odpowiada. Na płycie znajduje się również wspomniany w recenzji poprzedniej płyty evergreen ,,Don't Get Around Much Anymore'' a także m.in. rewelacyjny, ponadczasowy ,,Take A Train''. O tym że płyta wydana została w wyjątkowo niełaskawych dla polskiej fonografii czasach niech świadczy koperta zastępcza w jakiej wydano część nakładu tego longplaya.

21:46, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

Prelude in E minor; Etude in A minor; Polonaise in C sharp minor; Mazurka in F minor; Prelude in C minor; Waltz in D flat major; Prelude in E minor

W ubiegłym roku obchodziliśmy ,,Rok Fryderyka Chopina'', w związku z tym z kompozycjami Chopina zmierzyło się wielu muzyków, również spoza środowiska (tu padnie nielubiane przeze mnie określenie): ,,muzyki poważnej''. Podczas trwania całorocznego festiwalu, kiedy to najróżniejsi muzycy sięgali po klasykę kompozytora, na mnie największe wrażenie zrobiły projekty Leszka Możdżera (wspaniała płyta: ,,Impressions On Chopin'', 2010), oraz ,,Rock Loves Chopin '' (projekt koncertowy, w który zaangażowani byli m.in. Marek Raduli i RYSZARD SYGITOWICZ).
Postanowiłem sięgnąć do przeszłości i dotrzeć do wcześniejszych ,,nieklasycznych'' interpretacji muzyki Fryderyka Chopina, nie sprowokowanych obchodami ,,Roku Chopinowskiego''. W swoich poszukiwaniach trafiłem na płytę nagraną w 1992 roku przez jazzowe trio ANDRZEJA JAGODZIŃSKIEGO, w skład którego oprócz lidera weszli: Adam Cegielski oraz legendarny perkusista Czesław ,,Mały'' Bartkowski.
Płytę ,,spina'' klamra w postaci otwierającego ,,Prelude in E minor'' i kończącej krótkiej impresji osnutej wokół tego tematu.
Na uwagę zasługuje jazzowe podejście do tematu z zachowaniem konwencji strukturalnej chopinowskich tematów. Tu nie ma rozbudowanych i rozimprowizowanych impresji osnutych wokół głównych tematów. Większość nagrań to czyste transkrypcje kompozycji Chopina zachowujące zamysł koncepcyjny Wielkiego Kompozytora, dokonane z wielkim szacunkiem dla oryginalnych zapisów nutowych. Wzorcowe mistrzostwo wykonawcze pod względem instrumentacji dalekie jest od późniejszego o 20 lat, jazzowego podejścia L.Możdżera. Tu nie ma popisów solowych tak daleko odbiegających od zamysłu twórczego Fryderyka Chopina, jakie znamy z późniejszych ,,nieklasycznych'' interpretacji.
Oczywiście teza jaką wysnułem może być przez niektórych poczytana jako brak polotu muzyków biorących udział w nagraniu, którzy mało włożyli w interpretację gotowych kompozycji. Dlatego płytę należy odbierać jako przetransponowanie Chopina na instrumentację jazzową, a nie własne interpretacje muzyków, odbiegające od tego co przed laty ułożył sobie w głowie Wielki Fryderyk.
Być może właśnie dzięki takim transkrypcjom, kolejni muzycy poszli dalej ,,ingerując'' w kompozycje i przedstawiając coraz to nowe i bardziej oddalone od oryginalnych kompozycji, własne spojrzenie na Chopina. Dlatego słuchając tego krążka należy mieć świadomość, iż nagrań dokonano 18 lat temu, kiedy mało kto porywał się na zmierzenie w sposób jazzowy z geniuszem Chopina.
Reasumując: uważam, iż słuchając kolejnych nagrań muzyków jazzowych czy rockowych będących swobodnymi impresjami wokół chopinowskich utworów, od czasu do czasu należy posłuchać tego rodzaju płyty, aby usłyszeć ,,Chopina na jazzowo'', lecz zagranego w sposób klasyczny.

21:42, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

Nostalgia; Loops; Pustynna burza; Piasek pustyni /inside: Bułgarski blues; Żegnaj Kuba; Afrykański blues / Footprints; Wykryto pewne nieprawidłowości; I Towers You; Edesseg

Projekt Krzysztofa Ścierańskiego ,,Music Painters'' (,,Malarze Muzyki'') liczy sobie już kilka lat. Początkowo zespół tworzyli oprócz lidera: Jose Torres i Bernard Maseli (okres ten dokumentują płyty: ,,Live'', oraz ,,Inna bajka''). Kolejnym wcieleniem ,,Malarzy Muzyki'' był skład uzupełniony o Marka Raduli, w którym Torresa zastąpił Paul Wertico (ex PAT METHENY Group, SBB). W aktualnym składzie na perkusji Wertico zastąpił Przemek Kuczyński i w tej konfiguracji K.Ścierański postanowił udokumentować fonograficznie kilka ostatnich lat muzycznych poszukiwań nagrywając studyjne opracowania granych na koncertach kompozycji. 23 pażdziernika 2010 roku ukazała się płyta kwartetu, firmowana i zatytułowana: ,,The Colors''.

Płyta zaczyna się gitarową frazą Marka Raduli, która towarzyszyć nam będzie w tle całego pierwszego nagrania (,,Nostalgia''). Po chwili rozbrzmiewać zaczyna bas Ścierańskiego, wchodzi perkusja i na blisko 10 minut wpadamy w transowy klimat utworu. Nagranie brzmi bardzo progresywnie, a Raduli tworzy niezwykle zawiłe struktury melodyczne. W połowie utworu chwila wytchnienia, elektroniczno-wibrafonowe pasaże... i dryfujemy dalej: teraz na plan pierwszy wysuwają się dżwięki midi a w tle charakterystycznie szarpane struny basowe i powtarzana niczym mantra od początku utworu fraza gitary. Wspaniały klimat!
,,Loops'' wprowadza nas w bardziej funkowy nastrój, poprzez wyeksponowaną do roli instrumentu solowego gitarę basową K.Ścierańskiego (skojarzenia ze sposobem gry STANLEY'A CLARKE'A). Tu również jest miejsce dla rozbudowanego sola na instrumentach elektronicznych, oraz tym razem spokojniejszej i bardziej stonowanej gitary Marka Raduli, lecz głównym instrumentem jest bas. Uwielbiam ten sposób gry na gitarze basowej! ,,Loops'' kończy solo perkusyjne i powrót do głównego motywu melodycznego.

Kolejnym nagraniem na płycie jest utwór, który miałem ostatnio okazję usłyszeć trzykrotnie na trzech koncertach Marka Raduli i Krzysztofa Ścierańskiego z grupą LABORATORIUM. Wersja płytowa zdecydowanie różni się od ,,laboratoryjnych'' wykonań koncertowych. Dalekowschodni, orientalny klimat ,,Pustynnej burzy'' potęgują dźwięki imitujące sitar i zdeformowany głos. Linia melodyczna kompozycji wywołuje jednoznaczne skojarzenia z muzyką arabską. To zdecydowanie jedna z najlepszych kompozycji Ścierańskiego wszechczasów!
Pozostajemy na pustyni, bowiem kolejne nagranie nosi tytuł: ,,Piasek pustyni''. Podobnie arabsko brzmiąca struktura wywołuje klimaty kojarzące mi się z ,,pustynną'' płytą grupy CAMEL: ,,Rajaz'', nawet gitara M.Raduli gra jakby podobne do A.Latimera frazy. Oczyma wyobraźni widzę rząd wielbłądów sunący karawaną przez pustynię. Trochę może ,,wyrwany z kontekstu'' jest wpleciony w utwór: ,,Bułgarski blues'', który tak naprawdę nie jest bluesem, lecz piękną impresją zagraną na gitarze basowej. Piękną! Może trochę szkoda tego wątku Panie Krzysztofie? Może byłby z tego wspaniały samoistny utwór?
,,Żegnaj Kuba'' -dedykowany zmarłemu przyjacielowi i ,,dobremu duchowi'' wcześniejszych ,,kolorowych'' poczynań -Kubie Florkowi to najspokojniejszy na krążku utwór, podczas którego najpiękniejsze części stanowią fragmenty z gitarą basową na pierwszym planie. Piękny, nastrojowy klimat psuje trochę ,,piszczące'' solo B.Maseli w środku utworu, ale na szczęście po chwili wraca ta jedyna w swoim rodzaju gitara Ścierańskiego, wzbudzająca tak niezwykłe emocje.
Egzotyczna wokaliza rozpoczyna ,,Afrykański blues''... Tak -to bardzo etniczna płyta. Krzysztof Ścierański zabiera nas na niej poprzez klimaty kompozycji w egzotyczne rejony globu jednocześnie sprawiając, iż płyta jest od 1 do 7 utworu jednolita i robi wrażenie zwartej, programowej całości. Egzotyczne ,,przeszkadzajki'' i stonowana perkusja P.Kuczyńskiego wprowadzają nas w kolejny utwór połączony pod numerem 6 w spisie nagrań z ,,Afrykańskim bluesem'': ,,Footprints''. To jedyna kompozycja na płycie nie napisana przez Ścierańskiego. Nasz najlepszy basista sięgnął do teki kompozytorskiej Wayne Shortera, aby przedstawić swoją wersję utworu a może raczej impresje na jej temat.
,,Wykryto pewne nieprawidłowości'' to kolejne na płycie nagranie, które miłośnicy K.Ścierańskiego uważać będą za dokonanie solowe basisty  z zespołem towarzyszącym. Krzysztof Ścierański napisał całą płytę, a że jest gitarzystą basowym -oczywistym wydaje się fakt iż pisze muzykę pod kątem tego instrumentu. Stąd dominujący w większości nagrań bas. ,,Wykryto pewne nieprawidłowości'' to jeden z niewielu utworów, w których nie drażni mnie brzmienie instrumentów B.Maseli, brzmiących tutaj dyskretnie i nie wysuwających się ani na moment na pierwszy plan. Traktuję ten krążek jako płytę gitarową, dlatego niektóre momenty płyty gdy B.Maseli wygrywa zbyt długo swoje przetworzone elektronicznie do granic przyzwoitości solo, po prostu mnie irytują.
Podczas jednej z niedawnych rozmów z K.Ścierańskim ośmieliłem się zauważyć, iż ostatnie dwa utwory na płycie ,,The Colors'' odbiegają od reszty pod względem zarówno struktury kompozycji jak i samego sposobu rejestracji i nie mogę wyzbyć się wrażenia, iż właściwa płyta kończy się na utworze ,,Wykryto...'', a pozostałe dwie ścieżki to tzw ,,bonus tracki'', a więc nagrania dodatkowe. Jak przyznał Pan Krzysztof: dwa ostatnie utwory zostały skomponowane i nagrane ,,na szybko'', natomiast reszta płyty składa się z rzeczy ogrywanych już wielokrotnie na koncertach i modyfikowanych. No cóż: utrzymany w klimacie funky ,,I Towers You'' może i wywołuje podczas słuchania rytmiczne ruchy kończyn dolnych, ale po jego przesłuchaniu nic nie zostaje w pamięci. Kończący płytę ,,Edesseg'' zbudowany na jednym basowym riffie to także utwór, któremu w sumie nic nie można zarzucić, oprócz tego że jest ...przeciętny, a po wysłuchaniu siedmiu wybitnych nagrań z tej płyty -ta ,,przeciętność'' wypada blado.
Na 9 nagrań -7 wybitnych i 2 przeciętne... hmmm... życzyłbym sobie jak najwięcej takich płyt jeszcze usłyszeć.

20:22, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: Moonlight Serenade; Little Brown Jug; Serenade In Blue; I've Got A Gal In Kalamazoo; In The Mood
str.B: Stardust; Pensylvania 6-5000; Perfidia; Chattanooga Choo-Choo; American Patrol

Przed 25.laty BIG WARSAW BAND ,,pod wodzą'' Stanisława Fiałkowskiego porwał się na nagranie płyty z największymi standardami mistrza swingu Glenna Millera. Jak pamiętam; płyta owego czasu cieszyła się dużym powodzeniem, a jak przekonałem się po upływie ćwierćwieku: do dnia dzisiejszego brzmi wyśmienicie. Nic nie może równać się z klimatem słynnej ,,Serenady księżycowej'' (,,Moonlight Serenade''), czy urokiem ,,Little Brown Jug'', a nieśmiertelny ,,In The Mood'' zawsze wywołuje te same emocje. Wspaniałe brzmienie warszawskiego big bandu z gościnnym udziałem w czterech utworach Andrzeja Rosiewicza, sprawia iż tej płyty winylowej z połowy lat 80. wciąż słucha się z równą przyjemnością.

19:38, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: I co z tego masz?; Kto ci na to pozwolił?; Nie drażnij mnie!; Nie ma jak, nie ma gdzie; Tak jak gdyby ktoś; Zrobię wszystko co zechcesz
str.B: Na zawsze Ty; Trzy czwarte roku; Tokio; Przynajmniej nie mów nic; Tak chcę!

Nie chce się wierzyć, iż w tym roku minie 25 lat od premiery tej płyty, choć muszę zauważyć iż brzmienie bardzo wyeksponowanych instrumentów klawiszowych robi chwilami nieco archaiczne wrażenie. Taka była jednak estetyka lat 80. a EWA BEM to Artystka nigdy nie zostająca w tyle, zawsze nadążająca za rynkiem muzycznym (vide: ostatnia jak dotąd, wspaniała płyta ,,Kakadu'').
Całą muzykę na płytę ,,I co z tego masz?'' napisał Winicjusz Chróst. On też zagrał na klawiszach i gitarze w utworach opatrzonych (cóż... raz lepszymi -raz gorszymi) tekstami W.Jagielskiego. Ogromne wrażenie robi gitara W.Chrósta brzmiąca w niektórych utworach wspólnie z basem Krzysztofa Ścierańskiego doprawdy wspaniale a Andrzej Przybielski i jego trąbka (z tłumikiem a la Miles Davis) dopełnia całości.
W utworze ,,Zrobię wszystko co zechcesz'' dzięki ,,szarpanemu'' stylowi K.Ścierańskiego i zastosowaniu vocodera zniekształcającego głos EWY BEM  nie mogę oprzeć się skojarzeniom z wspólnymi dokonaniami (również z lat 80.) Gerorge Duka i Stanleya Clarke. Najmniej oparła się czasowi tytułowa piosenka, której słuchając nie mogę uwierzyć, iż od czasu jej nagrania minęło ćwierć wieku!

Tagi: b polish jazz
19:37, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
1 ... 16