Recenzje ok. 2000 albumów. Klasyka, Jazz, Blues, Rock, Pop.

JAZZ

Polski Jazz

KLASYKA

Blues, Rock

POP

PŁYTY: A - Z:
_____________________________

Wpisy z tagiem: John McLaughlin

piątek, 23 października 2015

Django; Waltz For Debby; My Favourite Things; When Love Is Far Away; Midsummer Night; My Romance; My Foolish Heart; Belo Horizonte; Stella by Starlight; We Will Meet Again; Naima; No Return; For Jaco; Healing Hands; Gotta Dance; Seven Sisters; The Wait; Luki; 3 Willows; Lotus Feet.

czwartek, 26 lipca 2012

The Mahavishnu Orchestra John McLAUGHLIN /LP 1988 (1972-1974), Amiga/

piątek, 23 grudnia 2011

 John McLAUGHLIN, Al di MEOLA, Paco de LUCIA: Friday Night In San Francisco /1981 Philips LP/CD/

(str.1:) Mediterranean Sundance / Rio Ancho; Short Tales of the Black Forest; (str.2:) Frevo Rasgado; Fantasia Suite; Guardian Angel

 ''Friday Night In San Francisco'' -album nagrany przez trzech spośród bezwzględnie najlepszych gitarzystów jakich mamy zaszczyt gościć na tej planecie: Ala DiMeolę, Paco DeLucię i Johna McLaughlina. Płyta koncertowa choć na końcu uzupełniona utworem studyjnym. To płyta z roku1981 zawierająca nagrania z grudnia 1980.
Płytę tą traktuję jako album, którego nie klasyfikuję w swoim muzycznym świecie jako jedną z ukochanych płyt jazzowych lecz po prostu jako jeden z najwspanialszych albumów jaki ukazał się na świecie kiedykolwiek i gdziekolwiek. Katalogując ten album zawsze mam problem z wykonawcą;  jest to bowiem zarówno płyta Johna McLaughlina jak i płyta Ala Di Meoli i zarazem płyta Paco DeLucii. Trzech spośród najwspanialszych gitarzystów świata spotkało się pierwszy raz właśnie wówczas w San Francisco 5 grudnia 1980 roku w The Warfield Theatre. Panowie zagrali razem jeden z najwspanialszych wspólnych koncertów , również dla każdego z nich z osobna: jeden z najważniejszych, najdoskonalszych koncertów. Choć McLaughlin, DeLucia i Di Meola spotykali się później jeszcze wielokrotnie -nigdy nie udało im się przeskoczyć tej poprzeczki z 1980 roku.
To płyta, która uważana jest za jedne z najwspanialszych dokonań muzyki gitarowej w zakresie zarówno stylu flamenco jak i jazzu.
Druga strona tego krążka (w wersji analogowej) jest chyba trochę mniej znana ... ale właśnie podczas tej drugiej części płyty mamy okazję w dwóch utworach usłyszeć wszystkich trzech panów jednocześnie.
Coś jeszcze mi się nasunęło w zwiazku z tą płytą -okładka... niby nieciekawa... takie pstrokate, poskręcane liiternictwo n czarnym tle, a jednak jest to jedna z tych okładek... tak charakterystycznych i od razu rozpoznawalnych.

Powyższy tekst spisany został z komentarza do radiowej prezentacji płyty w RadioJAZZ.FM z 29.11 i 06.12.2011

czwartek, 21 lipca 2011

 John McLAUGHLIN: Floating Point /CD 2008/
Abbaji (For Alla Rakha); Raju; Maharina; Off The One; The Voice; Inside Out; 14U; Five Peace Band

Muszę przyznać, iż długo przekonywałem się do brzmienia gitary, która nie brzmi jak gitara. Syntezator gitarowy z powodzeniem stosowany jest już od lat m.in. przez PATA METHENY'EGO i JOHNA McLAUGHLINA, że wymienię najsłynniejszych wirtuozów gitary jazzowej, którzy stosują efekt elektronicznego przetworzenia dźwięku wydobywanego z gitary. Zawsze twierdziłem, iż każdy instrument ma swoją rolę w muzyce i sprawianie by jeden z nich udawał drugi jest bez sensu. Pod wpływem jednak tego trendu jaki zapanował wśród Największych, uległem i ,,nauczyłem się'' słuchać gitary brzmiącej chwilami zupełnie inaczej niż dźwięki do jakich przyzwyczajony byłem przez całe lata.
Na płycie ,,Floating Point'' JOHN McLAUGHLIN -jeden z największych gitarzystów stąpających po tej ziemi daje upust swej wirtuozerii na syntezatorze gitarowym, prezentując osiem premierowych kompozycji nagranych w Indiach a zmiksowanych w studio w Monaco. Gitarzyście, tradycyjnie już towarzyszą wspaniali hinduscy muzycy z rewelacyjną sekcją rytmiczną: Ranjit Barot (drums) i Hadrien Feraud (bass) na czele.
Doskonale słucha mi się tej płyty podczas któregoś z kolei odtworzenia.
,,Off The One'', w którym podstawową linię melodyczną wygrywa na flecie niejaki Shashantt to jeden z moich faworytów na tym krążku. Perkusja brzmi tu rewelacyjnie a melodyka kompozycji mieści się w bardzo tradycyjnych ramach konwencji jazzowej mimo oczywistego zabarwienia muzyką hinduską.
Im dalej, tym lepiej! Kolejny na płycie utwór ,,The Voice'' to wyśpiewywana, najbardziej chyba zbliżona do estetyki muzyki etnicznej kompozycja McLaughlina w tym zestawie. Typowy hinduski śpiew w tym utworze tworzy niezwykły klimat przywodząc skojarzenia z wokalnymi impresjami Jorgosa Skoliasa na tle muzycznych fantazji. Mantryczna konstrukcja utworu sprawia iż słuchając go zatracamy poczucie czasu i gdy utwór się wycisza, trudno uwierzyć iż minęło grubo ponad 9 minut.
,,14U'' to utrzymany w rytmie samby, melodyjny utwór, w którym ozdobą jest ponownie dźwięk fletu (bamboo flute). Klimat nagrania tworzy rodzaj muzycznej fiesty gdzie każdy instrument ma okazję zabrzmieć pierwszoplanowo, a dodatkowe instrumenty perkusyjne, na których gra niejaki Siuamani stwarzają wibracje rytmiczne znane nam choćby z nagrań Carlosa Santany.
Bardzo udana płyta.

22:43, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »