Recenzje ok. 2500 albumów. Klasyka, Jazz, Blues, Rock, Pop.
| < Marzec 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

NOWY ADRES

Od 1 marca wszystkie nowe wpisy
publikowane są pod adresem:

longplay1.blogspot.com

RSS
sobota, 23 kwietnia 2011

CD1: Make Me Know It; Soldier Boy; Stuck On You; Fame And Fortune; A Mess Of Blues; It Feels So Right; Fever; Like A Baby; It's Now Or Never; The Girl Of My Best Friend; Dirty, Dirty Feeling; The Thrill Of Your Love; I Gotta Know; Such A Night; Are You Lonesome Tonight?; Girl Next Door Went A'Walking; I Will Be Home Again; Reconsider Baby; Surrender; I'm Comin' Home; Gently; In Your Arms; Give Me The Right; I Feel So Bad; It's A Sin; I Want You With Me; There's Always Me
CD2: Starting Today; Sentimental Me; Judy; Put The Blame On Me; Kiss Me Quick; That's Someone You Never Forget; I'm Yours; His Latest Flame; Little Sister; For The Millionth And The Last Time; Good Luck Charm; Anything That's Part Of You; I Met Her Today; Night Rider; Something Blue; Gonna Get Back Home Somehow; (Such An) Easy Question; Fountain Of Love; Just For Old Time Sake; You'll Be Gone; I Feel That I've Known You Forever; Just Tell Her Jim Said Hello; Suspicion; She's Not You; Echoes Of Love; Please Don't Drag That String Around; (You're The) Devil In Disguise; Never Ending; What Now, What Next, Where To; Witchcraft; Finders Keepers, Losers Weepers; Love Me Tonight
CD3: (It's A) Long Lonely Highway; Western Union; Slowly But Surely; Blue River; Memphis Tennessee; Ask Me; It Hurts Me; Down In The Alley; Tommorow Is A Long Time; Love Letters; Beyond The Reef; Come What May; Fools Fall In Love; Indescribably Blue; I'll Remember You; If Every Day Was Like Christmas; Suppose; Guitar Man / Whad't I Say; Big Boss Man; Mine; Just Call Me Lonesome; Hi-Heel Sneakers; You Don't Know Me; Singing Tree; Too Much Monkey Business; U.S.Male
CD4: Long Black Limousine; This Is The Story; Wearin' That Loved On Look; You'll Think Of Me; A Little Bit Of Green; Gentle On My Mind; I'm Movin' On; Don't Cry Daddy; Inherit The Wind; Mama Liked The Roses; My Little Friend; In The Ghetto; Rubberneckin'; From A Jack To A King; Hey Jude; Without Love (There Is Nothing); I'll Hold You In mY Heart (Till i Can Hold You In My Arms); I'll Be There; Suspicious Minds; True Love Travels On A Gravel Road; Stranger In My Own Home Town; And The Grass Won't Pay No Mind; Power Of My Love
CD5: After Loving You; Do You Know Who I Am; Kentucky Rain; Only The Strong Survive; It Keeps Right On A-Hurtin';Any Day Now; If I'm A Fool (For Loving You); The Fair's Moving On; Who Am I?; This Time / I Can't Stop Loving You; In The Ghetto; Suspicious Minds; Kentucky Rain; Big Boss Man; Down In The Alley; Memphis Tennessee; I'm Yours; His Latest Flame; That's Someone You Never Forget; Surrender; It's Now Or Never; Love Me Tender / Witchcraft

W 1993 roku po raz pierwszy ukazało się pięciopłytowe wydawnictwo z nagraniami ELVISA PRESLEYA: ,,From Nashville To Memphis -The Essential 60's Masters I''. W roku ubiegłym firma RCA postanowiła wydać ponownie tek boks w nieco innej formie edycyjnej -całość efektownie wydano w formie książki formatu mieszczącego się na półce z filmami DVD. W książce zamieszczono ponad 100 fotografii, w tym mnóstwo reprodukcji rzadkich okładek singli, oraz plakatów z epoki. Zdjęcia z tego boksu są dla mnie uzupełnieniem zbioru fotografii jakie w ilości ponad czterystu zostały opublikowane w książce -albumie ,,Nieznane fotografie'', w który zaopatrzyłem się również w ubiegłym roku (ale to temat na osobny wpis). Trochę irytuje mnie sposób umieszczenia płyt w tej edycji: są dosłownie wciśnięte jedna na drugiej w rewersach sztywnej oprawy tego zbioru. Myślę, iż po kolejnym ,,bolesnym'' wyłuskiwaniu płyty CD z tego plastikowego wklejonego wewnątrz ,,wynalazku'' zdecydyję się na umieszczenie płyt w osobnych pudełkach. Mam już kilka takich wydawnictw, z których wyciśnięcie płyty groziło jej porysowaniem i zdecydowałem się na taką formę przechowywania przynależnych do boksu płytek. Wspomnę tu choćby o pierwszej edycji ,,Pulse'' -PINK FLOYD, gdzie wyciągając płytę musiałem niestety naruszyć jej nieskazitelną powierzchnię lub piękny boks ,,Love Is The Song We Sing -San Francisco Nuggets 1965-1970'' z 2007 roku. W obu przypadkach jako dbający o nieskazitelność płyt musiałem ingerować w zamysł wydawcy. Trochę to dziwne; tego typu wydawnictwa skierowane są raczej dla kolekcjonerów, a więc ludzi którzy starają się dbać o jakość swoich płyt -dlaczego tak jest? W tym miejscu przytoczę inny przykład, w którym problem dotyczył co prawda nie płyt, lecz niechlujnie sklejonej książeczki. Po zakupie wydawnictwa LED ZEPPELIN: ,,Boxed Set2'' ze zgrozą stwierdziłem iż po przeglądnięciu niezwykle bogatej i grubej książeczki, zaczynają wypadać z niej strony. Przy okazji rozmawiając ze znajomym (jeszcze bardziej ,,zakręconym'' na punkcie płyt) zapytałem go czy ma z tym wydawnictwem podobny problem. -,,Tak'' -odparł -,,Sprzedałem te płyty z rozklejoną książeczką, ale uprzednio ją sobie zeskanowałem. Teraz mam nowy egzemplarz i nie będę go oglądał, bo wiem że się rozklei''. Ha! Na szczęście w przypadku bezmyślnie powciskanych w różnego rodzaju boksy krążków można uniknąć takiego absurdu przepakowując je na własny użytek i zabezpieczając, skoro wydawca tego nie zrobił projektując opakowanie.
Miało być o muzyce, ale cóż można napisać odkrywczego o nagraniach ELVISA PRESLEYA? Poddaję się. Muszę wspomnieć jednak, iż na pięciu płytach wchodzących w zestaw ,,From Nashville To Memphis'' znajduje się 130 nagrań z lat 1960-1970, lecz co najważniejsze: nie wszystkie nagrania są ogólnie dostępne na katologowych płytach. Właśnie to jest główną przyczyną zaopatrzenia się przeze mnie w to wydawnictwo, a poza tym... to było tuż przed Gwiazdką -więc tym bardziej czuję się usprawiedliwiony :). Znajdziemy tu m.in.alternatywne wersje takich nagrań jak: ,,Come What May'', ,,I'll Remember You'', ,,Suppose'', ,,In The Ghetto'', ,,Suspicious Minds'', ,,Kentucky Rain'', ,,Big Boss Man'', ,,Down In The Alley'', ,,Memphis Tennessee'', ,,I'm Yours'', ,,His Latest Flame'', ,,That's Someone You Never Forget'', ,,Surrender'', ,,It's Now Or Never'', czy połączone w tych wersjach ze sobą: ,,This Time / I Can't Stop Loving You'', lub ,,Love Me Tender / Witchcraft'' -z legendarnego występu w programie Franka Sinatry ,,Timex Special''! Wszystko jest dokładnie opisane: daty, miejsca nagrania, skład zespołu towarzyszącego, czyli tak jak powinno wyglądać tego typu wydawnictwo. Poza tym jest to zestaw, który powinien zadowolić również kogoś, kto chciałby mieć coś więcej niż ,,zbiór wielkich przebojów Elvisa'', gdyż po prostu fajnie się tego słucha nie tylko z punktu widzenia (a może: słyszenia) kolekcjonera płyt Elvisa. No to czekam na nową edycję drugiej części ,,From Nashville To Memphis''. Może ukaże się przed tegoroczną Gwiazdką? :)

06.01.2011

22:53, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

Str.1: Jailhouse Rock; All Shook Up; Trying To Get To You; (Let Me Be Your) Teddy Bear; Got A Lot O' Livin' To Do; Hound Dog; Heartbreak Hotel; Mystery Train; One-Sided Love Affair; Lawdy Miss Clawdy
Str.2: A Big Hunk O' Love; Shake, Rattle And Roll; Wear My Ring Around Your Neck; I Got Stung; One Night; So Glad You're Mine; I Got A Woman; Hard Headed Woman; King Creole; Tutti Frutti
Str.3: Don't Be Cruel; I Need Your Love Tonight; Too Much; Blue Suede Shoes; Baby Let's Play House; That's All Right; Long Tall Sally; My Baby Left Me; Ready Teddy; Rip It Up
Str.4: Treat Me Nice; Mean Woman Blues; Party; Dixieland Rock; I'm Left, You're Right, She's Gone; Blueberry Hill; (You're So Square) Baby I Don't Care; Money Honey; Paralyzed; Good Rockin' Tonight

W tym roku mija 33.rocznica Jego śmierci. Jest niekwestionowanym rekordzistą jesli chodzi o ilość wydawanych płyt. Od 33.lat z wiadomych przyczyn nie możemy cieszyć się Jego kolejnymi piosenkami, mimo to każdego roku ukazuje się nakładem firmy RCA przynajmniej kilka nowych tytułów płyt. Są to najczęściej nowe masteringi starych nagrań, wydawane we wspaniałych edycjach i często skompilowane w ciekawych zestawach. Nie ma na świecie drugiego artysty, który mógłby poszczycić się taką ilością najróżniejszych składanek jak ELVIS PRESLEY. Miałby dziś 75 lat i nie wiadomo jak potrafiłby odnaleźć się w dzisiejszych czasach jako aktywny artysta. Wiadomo jednak, iż jako legenda trwa wiecznie a po Jego płyty sięgają kolejne pokolenia.
Jako namiętny i silnie uzależniony zbieracz płyt winylowych z radością sięgam po kolejne tytuły, jakie wydawane są na analogowych (czytaj: prawdziwych) płytach zarówno przez macierzysty koncern płytowy Elvisa: RCA, jak też inne, mniejsze firmy wydające płyty gramofonowe. Dlatego też nie mogłem przejść obojętnie obok najnowszej kompilacji zatytułowanej: ,,Rocks On'', zawierającej jak tytuł wskazuje utwory ukazujące rockowe oblicze Presleya. Nagrania zebrane na tym dwupłytowym wydawnictwie pochodzą głównie z drugiej połowy lat 50., gdyż ten właśnie okres w karierze Elvisa był powodem uznania Go Królem Rock'n'rolla po wsze czasy. Płyty wydała niewielka wytwórnia Vinyl Passion, specjalizująca się w płytach gramofonowych, dlatego jakości krążków nie mam nic do zarzucenia: gruby, ciężki, wysokiej jakości winyl i długość jednej strony longplaya nie przekraczająca 25 minut zapewniają przyzwoite analogowe brzmienie tym (pochodzącym sprzed 60.lat) nagraniom. Edycja płyty również zadowalająca: ciekawy projekt graficzny rozkładanej okładki na wysokiej jakości grubej tekturze, oraz daty realizacji przy każdym spośród czterdziestu tytułów wypełniających cztery strony albumu.
Jeśli chodzi o repertuar, nie zabrakło wśród tytułów tych kojarzących się jednoznacznie z tytułem wydawnictwa i tzw ,,okresem wczesnego Elvisa'' zarówno tych najważniejszych jak choćby: ,,Jailhouse Rock'', ,,Hound Dog'', ,,Tutti Frutti'', ,,Blue Suede Shoes'', ,,Party'' czy ,,Long Tall Sally'', jak i tych dających chwile wytchnienia, zabarwionych bluesem: ,,Heartbreak Hotel'', ,,One Night'', ,,Mean Woman Blues'' i ,,Blueberry Hill''. Ktoś mógłby powiedzieć: ile razy można słuchać tych samych nagrań, nawet jeśli wydawane są w coraz to nowszych i bardziej atrakcyjnych kompilacjach? Ja w przypadku Elvisa odpowiem: w nieskończoność! Jest w tych utworach coś co niestety nieosiągalne jest dla większości produkcji muzycznych: ponadczasowość!
Wciąż pojawiają się nowe powody by sięgać po dokonania Elvisa: ostatnio była to kolekcjonerska edycja replik singli Presleya wydana na czarnych płytach CD w miniaturkach oryginalnych kopert sprzed lat, oraz seria płyt-książek wydana w cyklu ,,Biblioteka Gazety Wyborczej''. Wciąż pojawiają się też nowe powody by wizerunek Elvisa pojawiał się na plakatach i bilboardach: ostatnio z okazji koncertów w hołdzie Królowi, oraz w ramach promocji wspomnianej serii płyt B.G.W. Wszystko to sprawia, iż w oklepanym sloganie: ,,Elvis żyje'' zawarta jest szczera prawda. Elvis żyje zdecydowanie bardziej niż wielu innych czynnie nagrywających i koncertujących wielkich artystów, a dzięki współcześnie wydawanym płytom gramofonowym obcujemy z takim Elvisem jakim był stąpając po świecie, który nie znał jeszcze płyt CD, a tym bardziej formatu mp3, płyty natomiast kojarzyły się z czarnym 12-calowym krążkiem a nie zbiorem plików w komputerze ściągniętym z jakiegoś Torenta.
Elvis żyje i niech żyją płyty gramofonowe!
22:52, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: Tea For Two; It Could Happen To You; Love Come Back To Me
str.B: Lullaby Of Birdland; I Want To Be Happy; Embraceable You; I've Got You Under My Skin By; Ornithology

Historyczny zapis koncertu słynnego pianisty z broadwayowskiego klubu ,,Royal Roost''.
Archiwalny zapis zawiera m.in. takie standardy jak wspaniałe ,,Tea For Two'' -czyli słynna ,,Herbatka dla dwojga'', ,,I've Got You Under My Skin By'' -Cole Portera (niezwykle spopularyzowany przez Franka Sinatrę), czy niesmiertelne ,,Ornithology'' -Charliego Parkera. Ze względu na nienajlepszą jakość tych histotycznych nagrań -pozycja zdecydowanie skierowana do zapalonych miłośników pianistyki jazzowej starej daty.

Tagi: jazz p
22:50, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

(LP1 str.1:)Angel Dance; House Of Cards; Central Two-O-Nine; Silver Rider
(LP1 str.2:)You Can't Buy My Love; Falling In Love Again; The Only Sound That Matters; Monkey
(LP 2:) Candy, I'll Marry You Someday; Harm's Swift Way; Satan Your Kingdom Must Come Down; Even This Shall Pass Away

,,You Got  It'', ,,She's A Mystery To Me'' i ,,California Blue'' -to trzy single z rewelacyjnego i niestety ostatniego albumu ROYA ORBISONA: ,,Mystery Girl''. Omawiany w tym miejscu ,,Windsurfer'' jest kolejnym singlem z bestselerowego albumu, zawierającym jednak na str.B koncertowe nagranie ,,wycięte'' z zapowiadanego wówczas pośmiertnego albumu: ,,A Black & White Night'' nagranego przez Orbisona z takimi muzykami jak: ELVIS COSTELLO czy BRUCE SPRINGSTEEN, a firmowanego jako ,,ROY ORBISON and Friends''.
Do małej płytki dołączono wkładkę z opisem... fajnie :) .

Tagi: o Pop
22:44, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: OLD TIMERS: Hear Me Talking; Specjalnie dla Ciebie; Making Whoopee; In The Mood
str.B: Marianna Wróblewska: Margie; Right Now; Georgia On My Mind; Mercedes Benz; Blue Holiday; Old Man River

Płyty winylowe dawały mozliwość podziału repertuarowego na dwie różne części (str.A i str.B). Miało to miejsce przy edycji kolejnej płyty z serii ,,Polish jazz''.
Ta niezwykle poszukiwana wśród koneserów seria znana jest na świecie, a japońscy kolekcjonerzy uważani za najbardziej perfekcyjnych są w stanie zapłacić majątek za niektóre tytuły zachowane w idealnym stanie (można to zaobserwować choćby na eBay-u). Pod nr.44 P.N.Muza wydała podzieloną na dwie części płytę zatytułowaną ,,Meeting''. Na jej pierwszej stronie znajdują się nagrania niezwykle popularnej grupy OLD TIMERS, specjalizującej się w jazzie tradycyjnym, na stronie drugiej natomiast standardy w wykonaniu czołowej polskiej wokalistki jazzowej MARIANNY WRÓBLEWSKIEJ.
Wśród klasyki jazzu tradycyjnego zawartej na str.A znajdują się m.in. ,,In The Mood'' -Glenna Millera i wiecznie odmładzany (ostatnio przez samego RODA STEWARTA): ,,Making Whoopie''. Jeśli chodzi o str.B tego unikatowego krążka po raz kolejny przekonałem się, iż wokalistyka jazzowa tego rodzaju to klimat nie trafiający w moje gusta. Nawet interpretacja ,,Mercedes Benz'' z repertuaru JANIS JOPLIN rozmija się z moimi oczekiwaniami odnośnie porywającej wersji tego utworu. Maniera wykonawcza Marianny Wróblewskiej zdecydowanie mi nie odpowiada.

22:43, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

WILLIE NELSON: Willie / Before His Time (LP 1977)


str.A: One In A Row; I'd Trade All Of My Tomorows (For Just One Yesterday); She's Not For You; You Ought To Hear Me Cry; To Make A Long Story Short (She's Gone)
str.B: I'm A Memory; Stay Away From Lonely Places; It Should Be Easier Now; Little Things; How Long Have You Been There

WILLIE NELSON: Once More With Feeling (2LP's 1983)
str.A: What Can You Do To Me Now?; Sunday Mornin' Comin' Down; I'm So Lonesome I Could Cry; Fire And Rain
str.B: I'm A Memory; Yours Love; That's Why I Love Her So; Today I Started Loving You Again
str.C: Crazy Arms; Pins And Needles (In My Heart); Who Do I Know In Dallas; Once More With Feeling
str.D: Both Sides Now; Everybody's Talkin'; One Has My Name (The Other Has My Heart); It Could Be Said That Way

Dwa wydawnictwa z piosenkami WILLIE NELSONA.
Pierwsze z nich to katalogowa płyta z roku 1977. W tym okresie Legenda Muzyki Country zbliżał się stylistycznie bardzo do tradycyjnej piosenki pop -słychać to na tej płycie bardzo wyraźnie. Wszystkie utwory mimo to, wykonane są w charakterystycznym stylu i manierze wykonawczej Nelsona. Niezwykłe ciepło bijące od tych piosenek i teksty traktujące o zwykłych, codziennych problemach i dylematach sprawiają, iż chce się zaśpiewać za LONSTAREM: ,,Ten stary Willie znów śpiewa właśnie o mnie''.
Bardzo króciutka płyta (niewiele ponad 26 minut!) zachowana jest w stanie idealnym, nie pozbawiona jest nawet folii na okładce. Wytłoczona w Kanadzie przez RCA.
Drugie wydawnictwo zawiera dwie płyty i pochodzi z roku 1983, płyty wytłoczone zaś zostały w USA (również przez RCA). Nieprawdopodobne brzmienie winyla i brak najmniejszych trzasków! Takich płyt właśnie dotyczy opis, który przypomniałem sobie niedawno z prasy sprzed lat: ,,Charakterystyczny szelest igły przesuwajacej się po winylu, ciepła i głęboka barwa dźwięku, prawie namacalne brzmienie''. Wspaniale się tego słucha :) .

Tagi: n Pop
22:36, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.1: Quiet Head; Duane; China Cowboy; South Park Song
str.2: You Wonder Why; Sory Baby; Ten Days Before; Shagya; Trip Alsacienne

Aleksander Mrożek to jeden z tych muzyków, którym zdecydowanie nie powiodło się pod względem zyskania należnej i proporcjonalnej do umiejętności, popularności i uznania. Był współtwórcą płyty sespołu 2 PLUS 1: ,,Irlandzki tancerz'' (1979). Na przełomie lat 70. i 80. wchodził w skład zespołu PORTER BAND nagrywając zeń legendarną płytę ,,Helicopters'' (1980), będącą objawieniem na polskim rynku fonograficznym (JOHN PORTER i jego ,,Band'' nigdy później nie powtórzyli sukcesu debiutanckiej płyty) oraz album koncertowy ,,Mobilization'' (1981).  W 1981 roku nagrywa z IZABELĄ TROJANOWSKĄ longplay ,,Układy'', następnie wraz z wcześniej założoną grupą STALOWY BAGAŻ (początkowo towarzyszącą Trojanowskiej) rejestruje materiał na płytę długogrającą, która na skutek wprowadzenia stanu wojennego w Polsce, nigdy nie została wydana. W kolejnych latach udzielał się jako muzyk sesyjny, a w roku 1984 zasila skład zespołu Jan Kowalski, który po nagraniu zaledwie jednej płyty -rozpada się. Rok później jest założycielem grupy RECYDYWA BLUES BAND, a w roku 1989 nagrał omawianą tu płytę ,,Shagya''. Koniec epoki płyt winylowych w Polsce łączył się z wydawaniem złożonego wcześniej w Polskich Nagraniach materiału w niezwykle niskich nakładach, który po wyprzedaniu najzwyczajniej w świecie nie był wznawiany. Płytę Mrożka spotkał taki właśnie los. Dzięki temu jest to dziś bardzo poszukiwana pozycja (podobnie jak wydane w tym okresie tytuły: ,,Sadhana'' SŁAWOMIRA KULPOWICZA (1989) czy  ,,Touch Of Touch'' JAROSŁAWA ŚMIETANY (1989) -nie wydane do dnia dzisiejszego w formie CD).
,,Shagya'' to płyta umiejscowiona w niesłychanie popularnym pod koniec lat 80. nurcie ,,new age music''. Mrożek ,,obsługuje'' na płycie wszystkie instrumenty jawiąc się nam jako wirtuoz z powodzeniem grający na najróżniejszych odmianach gitar (akustyczna, klasyczna, elektryczna, dobro, slide, pedal steel...), ale również na hinduskim sitarze, perkusji i harmonijce. Niezwykle interesująco słucha się tej płyty, w której mimo zachowania konwencji new age napotykamy na najróżniejsze brzmienia. Dzięki szerokiemu instrumentarium Twórcy płyta nie nuży, lecz niezwykle wciąga. Poszczególne utwory to nie tylko luźne gitarowe impresje lecz bardzo rozbudowane i przemyślane kompozycyjnie utwory, jak choćby zabierający nas na prerię ,,China Cowboy'' czy bardzo romantyczny ,,You Wonder Why'' otwierający drugą stronę longplaya. Mrożek skomponował cały materiał na płytę z wyjątkiem utworu ,,Sorry Baby'', który jest kompozycją Micka Abrahamsa (JETHRO TULL, BLODWYN PIG). To rasowy blues (jak przystało na kompozytora) zagrany oraz jako jedyny utwór również: zaśpiewany przez Mrożka z towarzyszeniem ...ptaków.
Ciekawe czy są jakiekolwiek szanse na ukazanie się w najbliższym czasie płyty na nośniku CD -minęły 22 lata!

Tagi: M rock blues
22:25, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.1: Nightmare; Electric Moon; The Ram And The Scorpio; The Light
str.2: Virtue; Come Into My Life; The Mouzon Drum Suite
str.3: Poobli from ''Virtue''; Poobli from ''However''
str.4: First Frisco; Foreign Fun; Nothing But A Party (incl. Happy Birthday)

Perkusista Alphonse Mouzon urodził się w 1948 roku. Po ukończeniu Wilson High School, przeprowadził się do Nowego Jorku, gdzie kontynuował naukę studiując dramat i muzykę, oraz ...medycynę. Jako perkusista debiutował u boku Bobby'ego Thomasa, nastęnie rozpoczął współpracę z pianistą McCoy Tynerem. Wraz z saksofonistą Wayne Shorterem wstąpił do utworzonej przez pianistę Joe Zawinula formacji Weather Report, uważanej dziś za jeden z najważniejszych zespołów muzyki jazzowej. Zespół ten opuścił jednak tuż po wydaniu albumu zatytułowanego po prostu ,,Weather Report'' (1971), by w kolejnym roku podpisać niezależną umowę z kultową wytwórnią Blue Note.
Następną formacją perkusisty była grupa The Eleventh House założona wraz z Larrym Coryellem grająca jazz fussion. 
Pomimo nagrania wielu płyt solowych jako lider, A.Mouzon to jednak przede wszystkim wzięty muzyk sesyjny, którego bębny słychać na płytach światowej sławy jazzmanów jak choćby wspomniani: WAYNE SHORTER i McCOY TURNER  czy m.in. DONALD BYRD , HERBIE HANCOCK, Al Di Meola  i sam MILES DAVIS . Ponadto nagrywał bądź koncertował z m.in.: GILEM EVANSEM, GEORGEM BENSONEM, DIZZYM GILLESPIE, STANLEYEM CLARKE, , JACO PASTORIUSEM, NATHANEM EASTEM, ALBERTEM MANGELSDORFFEM, MICHELEM LEGRANDEM, FREDDIE HUBBARDEM, CHETEM BAKEREM, braćmi BRECKER, SONNY ROLLINSEM, ARTURO SANDOVALEM i wieloma innymi. Lista nagrań dokonanych z muzykami spoza świata jazzu jest również oszałamiająca, brał bowiem udział w nagraniach takich wykonawców jak: ROBERTA FLACK, STEVIE WONDER, ERIC CLAPTON, JEFF BECK, CARLOS SANTANA, PATRICK MORAZ, TOMMY BOLIN czy CHUBBY CHECKER.
Na album składają się dokonania Mouzona z lat 1975-1977.
Całą pierwszą stronę wypełniają utwory z albumu ,,In Search Of A Dream'' (1977) nagranego w wyśmienitym składzie (oprócz Mouzona grają na tej płycie: belgijski gitarzysta Philip Catherine, Joahim Kuhn i Stu Goldberg  na fortepianie, Bob Malik na saksofonie tenorowym i wspaniały basista Miroslav Vitous). To płyta nagrana w listopadzie 1977 roku w Stuttgarcie a wydana w roku kolejnym przez wytwórnię MPS. Pozostałe to dokonania studyjne z Kopenhagi i Ludwigsburga, oraz pochodzące z albumów Perkusisty: ,,However'' i ,,Virtue'' (blisko 19-minutowe ,,Poobli''), a także prawdziwa koncertowa perełka nagrana wspólnie z ALBERTEM MANGELSDORFFEM i JACO PASTORIUSEM podczas festiwalu ,,Berlin Jazz Days '76'' w Berlińskiej Filharmonii: ,,Foreign Fun'', będąca kompozycją Mangelsdorffa.
Album otwiera wyśmienita ,,Nightmare'' (kompozycja Mouzona) z wspaniałą partią gitary prowadzącej i wyeksponowaną linią ,,pląsającego'' basu: jazz rock  w czystej postaci okraszony solem fortepianu utrzymany w pulsującym, transowym rytmie z dominujacą (co oczywiste) perkusją.
Z kolei: ,,Electric Moon'' (skomponowana przez Philipa Catherine) nagrany wspólnie z kompozytorem tego utworu, belgijskim gitarzystą Philipem Catherine to ewidentny hołd dla brzmienia zespołu WEATHER REPORT.
,,The Ram And The Scorpio'' oparta jest na gitarowym refrenie z dominującą partią mooga (może dlatego mam skojarzenia z dokonaniami naszego rodzimego SBB z lat 70.).
Ponad 8-minutowa kompozycja Mouzona ,,Virtue'' to klimat preferowany przez nasze LABORATORIUM -utwór zabarwiony dźwiękami elektronicznych brzmień Stu Goldberga z wspaniałą partią saksofonu altowego Gary'ego Bartza i basem Weltona Gite. W tym samym składzie nagrany został kolejny utwór umieszczony w tym zestawie: nastrojowy i romantyczny, oparty na partii saksofonu ,,Come Into My Life''. ,,The Mouzon Drum Suite'' to solowy popis Pana Alfonsa podzielony na cztery odmienne w nastrojach części suity -niesamowicie się tego słucha!
Podczas jednej z sesji miały miejsce urodziny muzyka co zostało w dość żartobliwy sposób zarejestrowane na samym końcu dwupłytowego zestawu w postaci odśpiewanego ''Happy Birthday'' przez muzyków uczestniczących w sesji i realizatorów dźwięku. A warto wspomnieć iż wśród tych ostatnich znalazł się producent tej płyty -sam Joahim- Ernst Berendt -swego rodzaju ikona i zarazem wielki znawca jazzu w Niemczech.''Happy Birthday'' jest wstępem do utworu w najczystszym z możliwych stylu funky: ,,Nothing But A Party'' (kłaniają się GEORGE DUKE i STANLEY CLARKE).

Tagi: jazz M
22:24, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.1: Nightmare; Electric Moon; Shoreline; The Light
str.2: The Unknown Journey; The Ram And The Scorpio; In Search Of A Dream; Playing Between The Beat; Nothing But A Party (incl. Happy Birthday)

1). Perkusista Alphonse Mouzon urodził się w 1948 roku. Po ukończeniu Wilson High School, przeprowadził się do Nowego Jorku, gdzie kontynuował naukę studiując dramat i muzykę, oraz ...medycynę. Jako perkusista debiutował u boku Bobby'ego Thomasa, nastęnie rozpoczął współpracę z pianistą McCoy Tynerem. Wraz z saksofonistą Wayne Shorterem wstąpił do utworzonej przez pianistę Joe Zawinula formacji Weather Report, uważanej dziś za jeden z najważniejszych zespołów muzyki jazzowej. Zespół ten opuścił jednak tuż po wydaniu albumu zatytułowanego po prostu ,,Weather Report'' (1971), by w kolejnym roku podpisać niezależną umowę z kultową wytwórnią Blue Note.
Następną formacją perkusisty była grupa The Eleventh House założona wraz z Larrym Coryellem grająca jazz fussion. 
Pomimo nagrania wielu płyt solowych jako lider, A.Mouzon to jednak przede wszystkim wzięty muzyk sesyjny, którego bębny słychać na płytach światowej sławy jazzmanów jak choćby wspomniani: WAYNE SHORTER i McCOY TURNER  czy m.in. DONALD BYRD , HERBIE HANCOCK, Al Di Meola  i sam MILES DAVIS . Ponadto nagrywał bądź koncertował z m.in.: GILEM EVANSEM, GEORGEM BENSONEM, DIZZYM GILLESPIE, STANLEYEM CLARKE, , JACO PASTORIUSEM, NATHANEM EASTEM, ALBERTEM MANGELSDORFFEM, MICHELEM LEGRANDEM, FREDDIE HUBBARDEM, CHETEM BAKEREM, braćmi BRECKER, SONNY ROLLINSEM, ARTURO SANDOVALEM i wieloma innymi. Lista nagrań dokonanych z muzykami spoza świata jazzu jest również oszałamiająca, brał bowiem udział w nagraniach takich wykonawców jak: ROBERTA FLACK, STEVIE WONDER, ERIC CLAPTON, JEFF BECK, CARLOS SANTANA, PATRICK MORAZ, TOMMY BOLIN czy CHUBBY CHECKER.
Album zatytułowany ''In Search Of A Dream'' to katalogowy album Perkusisty zawierający w większości Jego własne kompozycje, a nagrany został w wyśmienitym składzie (oprócz Mouzona grają na tej płycie: belgijski gitarzysta Philip Catherine, Joahim Kuhn i Stu Goldberg  na fortepianie, Bob Malik na saksofonie tenorowym i wspaniały basista Miroslav Vitous). To płyta nagrana w listopadzie 1977 roku w Stuttgarcie a wydana w roku kolejnym przez wytwórnię MPS.
Nagraną w Niemczech, z pięcioma muzykami płytę otwiera wyśmienita ,,Nightmare'' (kompozycja Mouzona) z wspaniałą partią gitary prowadzącej i wyeksponowaną linią ,,pląsającego'' basu: jazz rock  w czystej postaci okraszony solem fortepianu utrzymany w pulsującym, transowym rytmie z dominujacą (co oczywiste) perkusją.
Z kolei: ,,Electric Moon'' (skomponowana przez gitarzystę składu Philipa Catherine) nagrany wspólnie z kompozytorem tego utworu, belgijskim gitarzystą Philipem Catherine to ewidentny hołd dla brzmienia zespołu WEATHER REPORT.
''Shoreline'' to z kolei kompozycja pianisty zespołu Joachima Kuhna. Jako ostatnia na pierwszej stronie płyty znalazła się kompozycja wspomnianego Miroslava Vitousa nagrana tylko w duecie z Alphonse Mouzonem, jednak Vitous gra tutaj oprócz basu również na mini moogu imitującym dźwięk skrzypiec.
Podczas sesji miały miejsce urodziny muzyka co zostało w dość żartobliwy sposób zarejestrowane na samym końcu płyty w postaci odśpiewanego ''Happy Birthday'' przez muzyków uczestniczących a sesji i realizatorów dźwięku. A warto wspomnieć iż wśród tych ostatnich znalazł się producent tej płyty -sam Joahim- Ernst Berendt -swego rodzaju ikona i zarazem wielki znawca jazzu w Niemczech.
Jeszcze bardziej udaną wydaje się być strona druga płyty, gdzie Artysta stworzył istny ,,przekładaniec'' nastrojów zestawiając obok siebie klimatyczną ,,The Unknown Journey'' osnutą wokół mantrycznych dźwięków elektrycznego pianina z pełną furii kompozycją ,,The Ram And The Scorpio'' opartą na gitarowym refrenie z dominującą partią mooga (może dlatego mam skojarzenia z dokonaniami naszego rodzimego SBB z lat 70.). Wytchnieniem jest ,,In Search Of A Dream'' z pięknym motywem saksofonu tenorowego, po czym słuchamy wybitnie perkusyjnego tematu nagranego tylko przy użyciu ,,bębnów'' (,,Playing Between The Beat''), a całość kończy rozpoczęty odśpiewanym Mouzonowi przez muzyków uczestniczących w sesji w dniu jego urodzin: ,,Happy Birthday'', utwór w najczystszym z możliwych stylu funky: ,,Nothing But A Party'' (kłaniają się GEORGE DUKE i STANLEY CLARKE).
Doprawdy świetna i zdecydowanie niedoceniona płyta!

2). Jest wielu muzyków, którzy pomimo ogromnego wkładu w wiele nagrań znanych wykonawców, nie doczekało się ogólnoświatowej sławy przynależnej liderom, a ich nazwiska niewiele mówią przeciętnemu słuchaczowi. Tacy muzycy to zwykle tzw. sidemani, a więc instrumentaliści biorący udział w wielu sesjach nagraniowych dla innych muzyków, bądź nagrywający z nimi wspólnie jako towarzyszący instrumentaliści. Niewielu z nich zdobywa sławę u przeciętnych słuchaczy -zdobywają ją natomiast wśród znanych muzyków zabiegających o ich udział w sesjach.
Takim właśnie Artystą jest perkusista Alhonse Mouzon.
Płyta ''In Search Of A Dream'' nagrana w listopadzie 1977 roku w Stuttgarcie. Podczas sesji miały miejsce urodziny muzyka co zostało w dość żartobliwy sposób zarejestrowane na samym końcu płyty w postaci odśpiewanego Happy Birthday przez muzyków uczestniczących a sesji i realizatorów dźwięku. A warto wspomnieć iż wśród tych ostatnich znalazł się producent tej płyty -sam Joahim- Ernst Berendt -swego rodzaju ikona i zarazem wielki znawca jazzu w Niemczech.
Alphonse Mouzon koncertował kilka lat temu w Polsce -grał m.in. też w poznańskim klubie Blue Note. To bardzo barwna postać Artysta oprócz wykształcenia medycznego i muzycznego, studiował również aktorstwo w Hollywood. Pojawił się trzecioplanowe rolach w takich m.in. filmach jak wyśmienity ,,That Thing You Do'' (w reżyserii Toma Hanksa), ,,Córka prezydenta'' (z Michaelem Keatonem i Katie Holmes) czy rewelacyjny film biograficzny o życiu RAYA CHARLESA: ,,Ray''.
Strona druga płyty ''In Search Of A Dream'' to istny ,,przekładaniec'' nastrojów który rozpoczyna: ,,The Unknown Journey'' osnuta wokół mantrycznych dźwięków elektrycznego pianina, później pełna furii kompozycja ,,The Ram And The Scorpio'' oparta na gitarowym refrenie z dominującą partią mooga, spokojne nagranie tytułowe ,,In Search Of A Dream'' z pięknym motywem saksofonu tenorowego, perkusyjne solo ,,Playing Between The Beat'' a całość kończy rozpoczęty odśpiewanym Mouzonowi wspomnianym ,,Happy Birthday'', utwór w najczystszym z możliwych stylu funky: ,,Nothing But A Party''
Wszystkie utwory są kompozycjami Alphonse Mouzona.
Alphonse Mouzon oraz Philip Catherine -gitara, Bob Malik -saksofon, Miroslav Vitous -gitara basowa i Stu Goldberg -organy. Stu Goldebrg grał na drugiej stronie płyty na instrumentach klawiszowych, natomiast na stronie pierwszej na klawiszach grał w składzie znany z wyśmienitego występu na Bielskiej Zadymce Jazzowej 2012: Joahim Kuhn, który wówczas wystąpił w duecie z Archie Shepem.

Tagi: jazz M
22:22, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.1: Steppin' In A Slide Zone; Under Moonshine; Had To Fall In Love; I'll Be Level With You; Driftwood
str.2: Top Rank Suite; I'm Your Man; Survival; One Step Into The Light; The Day We Meet Again

Piękna i niedoceniana płyta! Jak wiadomo druga połowa lat 70. nie była zbyta łaskawa dla MOODY BLUES. Zespół wziął ,,drugi oddech'' dopiero w następnym dziesiecioleciu (wówczas to ukazały się przebojowe albumy: ,,The Other Side Of Life'', ,,Long Distance Voyager'' czy ,,Sur La Mer''. Tymczasem na płycie ,,Octave'' znalazło się mnóstwo  wspaniałej muzyki! Zawsze miałem słabość do charakterystycznego wokalu Justina Haywarda i ciepłego brzmienia The MOODY BLUES, więc z ogromną przyjemnością przypomniałem sobie ten album na płycie analogowej. Smyczkowe aranżacje niektórych utworów (jak choćby ,,Under Moonshine'') ,,zalatują'' może trochę ELECTRIC LIGHT ORCHESTRA z tamtego okresu, ale w pewnym czasie te dwa zespoły były przecież całkiem niedaleko siebie. Nie ma na tym albumie wielkich przebojów ani wybitnych rockowych arcydzieł znanych z innych płyt zespołu, lecz jest to doprawdy udany album.
Płytę kończy wspaniała koda ,,The Day We Meet Again'', a ja zastanawiam się: dlaczego dziś już nikt tak nie gra?
Staranne wydanie macierzystej wytwórnii zespołu -Decca w albumowej, rozkladanej okładce plus dodatkowa wkładka.

Tagi: M rock blues
22:21, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

Brother Louie; Just We Two (Mona Lisa); Lady Lai; Doctor For My Heart; Save Me -Don't Break Me; Atlantis Is Calling (S.O.S. For Love); Keep Love Alive; Hey You; Angie's Heart; Only Love Can Break My Heart

Hmmm... że niby skąd w tym miejscu taka płyta? Nie stronię od różnych muzycznych klimatów i produkcji, i staram się dostrzegać w pop kulturze najróżniejsze zjawiska.,, Zjawisko'' o nazwie MODERN TALKING było w latach 80. niewątpliwym fenomenem. Tajemnicą sukcesu brzmienia wykreowanego w studio przez niemieckiego producenta i inżyniera dźwięku Dietera Bohlena był charakterystyczny taneczny rytm, na tle którego obdarzony ,,anielskim'' głosem Thomas Anders wyśpiewywał chwytliwe melodie. Takie proste i banalne -a jednak wydanie pierwszej płyty zespołu ,,1st Album'' (złosliwi twierdzili że tylko dzięki numeracji płyt, można było je rozróżnić) okazało się sukcesem na skalę światową. Jak grzyby po deszczu  powstawać zaczęły nagrania różnych wykonawców utrzymane w podobnym klimacie (m.in. BAD BOYS BLUE w tym okresie), a i sam Dieter Bohlen oprócz MODERN TALKING ,,wyprodukował'' bliźniacze pod względem brzmieniowym nagrania często zapomnianych wykonawców przyczyniając się do ich come backu, że wspomnę tu choćby zrealizowane przez niego płyty Chrisa Normana (ex- SMOKIE) czy LESLIE McKEOWNA (ex- BAY CITY ROLLERS). Równolegle z działalnością w MODERN TALKING prowadził też BLUE SYSTEM realizując się w tym projekcie jako główny wokalista, oraz wylansował C.C.CATCH. Do dziś uważam pierwszy album C.C.CATCH: ,,Catch The Catch'' za majstersztyk produkcyjny, jeśli chodzi o brzmienie. Słuchanie tej płyty z nośnika winylowego robi na mnie mimo upływu lat i dezaktualizacji niektórych rozwiązań realizacyjnych -ogromne wrażenie. Podobnie pierwszy i drugi album MODERN TALKING a później... No cóż na trzeciej płycie nie było jeszcze tak źle...
Płyty zespołu w wersjach winylowych posiadam od dawna -zawsze uważałem okładki wczesnych płyt zespołu za małe arcydziełka modern (sic!) -artu. ,,Ready For Romance'' w oryginalnej wersji winylowej (nie: jednej z bułgarskich edycji, które po koniec lat 80. zasypały nasze komisy płytowe) posiada srebrną foliowaną, niemalże lustrzaną kopertę. Niestety pierwsze wydania CD płyt M.T. wydane zostały bardzo skromnie. Taka jest też edycja jaką uzupełniam dziś brakujące na półce z kompaktami miejsce między ,,2nd'' a ,,4th Album''.
Również brzmienie płyty zdecydowanie bardziej odpowiada mi w wersji z czarnego krążka, ale to chyba zależne jest od specyfiki wypracowanego w niemieckim studio w połowie lat 80. brzmienia.
Największe przeboje z trzeciego albumu to: ,,Brother Louie'' i ,,Atlantis Is Calling (S.O.S. For Love)''. Mnie jednak najbardziej zawsze podobała się z tego krążka urokliwa melodia: ,,Just We Two (Mona Lisa)''.
W ubiegłym roku połowa duetu MODERN TALKING: Thomas Anders koncertował w Polsce, podczas występów przypominając przeboje z najlepszego okresu. Relację z jednego z koncertów, którego byłem świadkiem znajdziecie TUTAJ

Tagi: M Pop
22:20, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
Amandla; U' N' L'; Los Feliz; Jean Pierre; Someday My Prince Will Come; So What; Joshua; Nature Boy
JOACHIM MENCEL to obok LESZKA MOŻDŻERA jeden z najlepszych polskich pianistów jazzowych młodego pokolenia. Regularnie nagrywa i koncertuje z amerykańskim klarnecistą BRADEM TERRY. Ponadto w swoim dorobku ma współpracę z takimi muzykami jak: PIOTR WOJTASIK, JANUSZ MUNIAK, NIGEL KENNEDY, DAVID FRIEDMAN, CHARLIE MARIANO, TERRY CLARKE, ZBIGNIEW NAMYSŁOWSKI czy JAREK ŚMIETANA. W 1992 roku założył grupę New Life'm, w którym śpiewa dziś Natalia Niemen, 10 lat później utworzył nową formację o nazwie jmTrio. Jest kompozytorem, autorem i aranżerem piosenek wykonywanych przez m.in. Mieczysława Szcześniaka, Annę Marię Jopek czy Karolinę Styła. Oprócz jazzu i pop, komponuje muzykę klasyczną, oraz ilustracyjną.

W roku 1995 nakładem krakowskiej wytwórni Gowi ukazała się płyta zawierająca nagrania pochodzące z dwóch różnych sesji z lat 1994/95 dokonane w dwóch różnych kwintetach oraz w duecie. Utwory pochodzące z tych sesji łączy nazwisko MILESA DAVISA, bowiem są to kompozycje z repertuaru największego trębacza i to zarówno kompozycje samego Davisa, jak i utwory, które Davis włączył do swego repertuaru. Oprócz autorskich kompozycji M.Davisa, takich jak: ,,U' N' L'', ,,Jean-Pierre'', ,,Joshua'' czy słynne ,,So What'', na krążku znajdziemy też dwie kompozycje MARCUSA MILLERA spopularyzowane przez Davisa: popularna ,,Amandla'', oraz ,,Los Feliz''.
Płyta rozdzielona jest na dwie części duetem Mencela z Davidem Friedmanem (wibrafon): ,,Someday My Prince Will Come'' Franka Churchilla.
Pierwsza część płyty to 4 nagrania dokonane w kwintecie ze wspomnianym Friedmanem, oraz D.Goodhew (saksofon), A.Kowalewskim (bas) i Ł.Żyta (perkusja).
Na część drugą krążka składają się trzy utwory nagrane rok wcześniej niż reszta płyty w ,,gwiazdorskim'' składzie z JAROSŁAWEM ŚMIETANĄ (gitara), ZBIGNIEWEM NAMYSŁOWSKIM (saksofon), M.Pośpieszalskim (bas) i C.Konradem (perkusja).
Dwa różne składy, dwie różne sesje -a jednak płyta jest bardzo spójna. O nagraniu płyty z utworami MILESA DAVISA, wspominał niedawno JAREK ŚMIETANA, gdyż podobnie jak dla JOACHIMA MENCELA -największym jazzowym idolem nie jest żaden z pianistów jazzowych, tak dla Śmietany -żaden z gitarzystów. W obu przypadkach jest nim właśnie MILES DAVIS.
Jak się okazuje utwory Davisa świetnie mogą brzmieć nie tylko grane na trąbce, lecz także na fortepianie czy gitarze.
Płyta Mencela ,,Silent Way Of Miles D.'' zabiera nas w swej pierwszej części w magiczny świat brzmień fortepianu, wibrafonu i saksofonu. Ten ostatni z wymienionych instrumentów jednak nie zastępuje bynajmniej trąbki, lecz tworzy często zupełnie inne niezależne struktury melodyczne. Partie grane w oryginale przed laty przez Davisa grane są przemiennie przez różne instrumenty. Choć dominującym na płycie jest z racji lidera: fortepian -w pierwszej części płyty niezwykle często pojawia się wibrafon D.Friedmana, co wytwarza doprawdy ciepłą i intymną atmosferę. Mimo dwóch różnych składów i rocznego odstępu dzielącego dwie różne sesje (a może właśnie dzięki temu), płyty jako całości słucha się wspaniale -stanowi ona jakby osobną, niezależną kompozycję JOACHIMA MENCELA, złożoną z poszczególnych ,,davisowskich'' tematów.

Po dwóch utrzymanych w średnim tempie utworach (,,Amandla'', ,,U' N' L'') następuje wyciszenie i dość poetycko brzmiący ,,Los Feliz'' z rozbudowaną improwizacyjnie partią fortepianu, by po ośmiu minutach porwał nas radosny lecz zawiły melodycznie ,,Jean-Pierre''.
Muzycy schodzą ze sceny, na której pozostaje tylko pianista i wibrafonista; ,,Someday My Prince Will Come'' to przerywnik z rozimprowizowaną strukturą fortepianu.
Wibrafonista schodzi ze sceny, a do pianisty dołączają wielcy polscy jazzmani, by przez finałowe 25 minut płyty porwać nas brzmieniem bardziej energicznym, zastępując nastrojowy wibrafon jazzową gitarą i bardziej wyeksponowanym basem. Słynny temat ,,So What'' w tym wykonaniu porwie najbardziej znieczulonych jazzowo słuchaczy; charakterystyczne brzmienie Najlepszej Jazzowej Gitary towarzyszy nam od początku utworu, by po chwili ustąpić miejsca żywiołowej partii lidera. Ten z kolei po chwili ,,oddaje głos'' Wielkiemu Namysłowskiemu, a nad całością unosi się wspaniale ,,pląsająca'' perkusja i rytmiczny bas. Śmietana gra swoje partie wyśmienicie... aż strach wyobrazić sobie Jego ewentualną autorską płytę z utworami Davisa. ,,Joshua'' to spokojniejsza kompozycja, w której wiodącym instrumentem w tej wersji wydaje się być saksofon Namysłowskiego. Mencel jednak właśnie w tym utworze wygrywa jedną z najlepszych improwizowanych solówek na całej płycie. ,,Śmietankowa gitara'' brzmi tutaj jakby bardziej pod GEORGE'A BENSONA tworząc pasaże na tle ,,szarpanego'' basu C.Konrada. Na dwie minuty przed końcem utworu wraca charakterystyczny temat przewodni saksofonu, by wyciszając się ,,zrobić miejsce'' dla impresji fortepianowej zagranej tylko z udziałem perkusji.
,,Nature Boy''. Cichy, stonowany rytm perkusji i po chwili saksofon Namysłowskiego grający ten tak doskonale znany temat... dołącza fortepian; utwór sączy się w spokojnym, refleksyjnym nastroju. Mencel z Namysłowskim prowadzą dialog, podczas którego saksofon modyfikuje temat przewodni, a fortepian go ,,komentuje''. W zasadzie ostatnie 9 minut płyty należy do fortepianu i saksofonu; bas gra oszczędnie, gitara tworzy tło, a perkusja zaledwie nadaje rytm... i tak spokojnie, powoli... instrumenty jakby spowalniają, wyciszając się jednocześnie, pozostawiając słuchacza w ciszy, której nie chce się przerwać jeszcze przez dobrych kilkadziesiąt sekund. Tak jakby ta cisza, którą muzycy pozostawili po sobie była częscią kompozycji... ,,Silent Way ...''

Ostatnią godzinę spędziłem z Wspaniałymi Muzykami. Słuchałem MILESA DAVISA. Chociaż trąbka nie zabrzmiała ani przez moment; oczyma wyobraźni widziałem na tej wyimaginowanej scenie puste miejsce, mikrofon i ten charakterystyczny instrument z założonym tłumikiem, na którym nikt nie ośmieli się już zagrać.
Piękna płyta.

22:18, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.1: W.A.Mozart: Symphonie N 25 en Sol mineur; G.B.Pergolesi: Stabat Mater; Musique Bohemienne Du Debut Du 18 Siecle: Babak and Hungarians; W.A.Mozart: Serenade pour instruments a vent; L'enlevement an Serail; Symphonie N29 en La.
str.2: W.A.Mozart: Concerto pour deux pianos; Messe en Ut mineur; Symphonie Concertante
str.3: W.A.Mozart: Concerto pour piano en Mi bemol majeur; Les Noces de Figaro Acte III; Les Noces de Figaro Acte IV; Don Juan Acte II
str.4: W.A.Mozart: Zaindes aria Rube Sanft; Requiem: Introitus, Dies Irae, Rex Tremendae Majestatis, Confulatis, Lacrymosa; Concerto pour piano

Ilekroć oglądam wspaniały film Milosa Formana ,,Amadeus'', ulegam niezwykłemu klimatowi obrazu, który tak wspaniale współgra z muzyką, o której opowiada. Oprócz tego, iż jest to film będący niejako biografią Wolfganga Amadeusza Mozarta, jest to jednocześnie niezwykle wciągający dramat mogący zainteresować nawet osoby, które za muzyką Mozarta nie przepadają (są takie osoby?). Dramaturgia filmu opowiadającego przecież o muzyce, potęgowana jest poprzez ilustrowanie poszczególnych scen fragmentami nie zawsze biograficznie związanymi z pokazywaną sceną, lecz dopasowanymi pod względem właśnie dramaturgii i ladunku emocjonalnego. ,,Amadeus''  z 1984 roku, to dla mnie osobiście jeden z najlepszych filmów wszechczasów, w pełni zasługujący na Oskara, którego otrzymał -po prostu filmowo-muzyczny majstersztyk!
Pięknie wydany, dwupłytowy album, bogato ilustrowany zdjęciami z filmu (niech żyją duże okładki płyt winylowych!), jaki udało mi się niedawno pozyskać do zbiorów zawiera 20 niezwykłych utworów wykorzystanych w filmie. Wykonawcą jest ta sama orkiestra pod dyrekcją tego samego dyrygenta, których usłyszeć możemy podczas filmu -album zawiera bowiem oryginalną ścieżkę dźwiękową. Dyrygentem jest niezwykły, znany mi z wielu innych płyt: Wielki Neville Marriner, pod którego wodzą muzycy Academy Of St.Martin-In-The-Fields brzmią niezwykle.
Płyty zawierają ścieżkę muzyczną do filmu, ale z powodzeniem pełnić mogą rolę płyty zawierającej najsłynniejsze utwory Mozarta, znajdziemy tu bowiem fragmenty symfonii, koncertów fortepianowych, oper i niezwykłego, zawsze przyprawiającego mnie o dreszcze: ,,Requiem''.
Perełka!

Tagi: M
22:16, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

Like A Prayer; Like A Prayer -12'' Extended Remix-; Like A Prayer -12'' Club Version-

,,Wzorcowy'' singel CD jeśli chodzi o edycję. Powierzchnia małej 3-calowej płytki wykorzystana maksymalnie -ponad 19 minut muzyki! Niestety jeśli chodzi o zawartość muzyczną -jest to rzecz dla naprawdę wielkich miłośników MADONNY. Przez te 19 minut słuchamy bowiem trzech różnych wersji utworu ,,Like A Prayer'' -tytułowego z promowanej tym ,,maleństwem'' albumu z 1989 roku. Dla mnie 19-minutowe przebrnięcie przez mixy jednego utworu wymagało dużo cierpliwości i samozaparcia. Jednak jak nie cieszyć się takim ,,maleństwem''?

Tagi: M Pop
22:15, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

Skocznie i wesoło, czyli tak jak zawsze to bywa z MANDESSEM.
Drugą stronę płytki wypełnia jednak koszmarek, którego nie będę już więcej słuchał.

Tagi: M Pop
22:13, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.1: Straight No Chaser; A Virgin From Nowa Huta
str.2: What's Up In The Forest; Blue Light Pilot

Płyta koncertowa reaktywowanej niedawno grupy LABORATORIUM. Longplay pochodzi z roku 1982 i zawiera zapis koncertowy z Teatru Stu. W tym okresie w składzie zespołu nie było już Krzysztofa Ścierańskiego -teraz po latach, w reaktywowanym zespole -ponownie gra na basie!. Znamienne, jak żywiołowo odbierana była ta, nie zawsze łatwa w odbiorze muzyka, co słychać na koncercie sprzed 29 lat. Jak wiadomo, muzyka LABORATORIUM osadzona jest bardzo w klimatach progresywnego jazz rocka, może więc zadowolić zarówno miłośników jazzu jak i rocka. Oprócz kompozycji Janusza Grzywacza, na krążku znajdziemy też wyśmienicie wykonany ,,Straigh No Chaser'' Theloniousa Monka.
Wspaniale brzmi ta płyta na winylu -warto posłuchać.

22:09, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: Take The ,,A'' Train; Send In The Clowns; Granada Smoothie; Body And Soul; Malaguena
str.B: Stompin' At The Savoy; Turtle Talk; Bogota; All The Things You Are

Kolejna płyta wydana w serii ,,Biały Kruk Czarnego Krążka'' zawiera nagrania orkiestry STANA KENTONA dokonane podczas koncertu w klubie ,,Stodoła'' w Warszawie w roku 1976.
Już od pierwszych taktów nieśmiertelnego tematu ,,Take The ,,A'' Train'' słychać, iż mamy do czynienia z doprawdy światowej klasy muzykami. Rewelacyjne brzmienie zespołu prowadzonego przez słynnego pianistę dosłownie zwala z nóg! To jest to brzmienie i klimat, który w big bandowych wykonaniach lubię najbardziej. Szybkość, brawura, wspomagana przez towarzyszące nam od początku do końca conga -perkusja oraz brzmienie puzonów i trąbek, prowadzących rozbudowane aranżacyjnie dialogi. Najwyższa klasa!
Słychać, iż publiczność od początku reaguje niezwykle żywiołowo, szkoda więc że klimat koncertu psują wyciszenia między utworami, które nie pozwalają nam zamknąć oczu i wyobrazić sobie że przenieśliśmy się 35 lat wstecz do ,,Stodoły'' i uczestniczymy w tym koncercie... A koncert musiał być nieziemski!
P.S. Duet plastyczny: Buszewicz-Majewski odpowiedzialny za kretyńską okładkę płyty zasługuje co najmniej na publiczny pręgierz.
Tagi: jazz k
22:04, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

Live Like Horses (Studio version); Live Like Horses (Live Finale version); I Guess That's Why They Call It The Blues (live); Live Like Horses (Elton John solo studio version)


Płytę ,,Love Songs'' ELTONA JOHNA mam w kolekcji od lat, niedawno jednak w ręce wpadła mi limitowana edycja tego wydawnictwa spakowana dodatkowo w tekturowe etui wraz z 20-minutowym singlem nagranym przez Eltona z Luciano Pavarottim. Jak łatwo się domyślić już jej z rąk nie wypuściłem :).
Płyta ,,Love Songs'' nie różni się niczym od ogólnie dostępnej wersji, natomiast singel dołączony do niej jest prawdziwym rarytasem. Na płytce znajdują się trzy wersje ,,Live Like Horses'': studyjna z Luciano Pavarottim, której próżno szukać na innych wydawnictwach, koncertowa z Pavarottim -pochodząca z albumu ,,Pavarotti & Friends For War Child'' (1996), oraz studyjna wersja Eltona -solo. Ponadto znajdziemy tu ,,I Guess That's Why They Call It The Blues'' wykonane przez ELTONA JOHNA podczas koncertu ,,Pavarotti & Friends'', a więc wersja również niedostępna na ,,długogrających'' płytach E.Johna.
Ot, ciekawostka!

21:50, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

Niezwykle starannie pod względem edycji wydany drobiazg.. Wydany w rozkładanej ,,albumowej'' okładce singel, wyposażony w stylową dodatkowo umieszczoną wewnątrz kopertę wewnętrzną był ,,pilotem'' dwupłytowego albumu ,,The Very Best Of Elton John'' z roku 1990. Wewnątrz rozkładanego mini albumiku: dokładny spis utworów z albumu z informacjami notowań na listach przebojów. Na stronie pierwszej tej ,,miniaturki'' znalazł się wówczas premierowy utwór ,,You Gotta Love Someone'', na drugiej: zajmujący wówczas pierwsze miejsce w zestawieniach: ,,Sacrifice''. Małe -a cieszy :) .

21:49, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
str.1: Minstrel In The Gallery; Cross-Eyed Mary; A New day Yesterday; Bouree; Thick As A Brick Edit #4
str.2: Warchild; A Passion Play Edit #9; To Cry You A Song; Too Old To Rock'N'Roll: Too Young To Die; Glory Row
JETHRO TULL to jeden z moich zdecydowanych faworytów... od zawsze. Z uporem maniaka kompletuję dyskografię zespołu na płytach winylowych i właśnie udało mi się zdobyć zachowany w niemal idealnym stanie egzemplarz drugiej części oficjalnej składanki ,,The Best ...''. Obie części mam od dawna na płytach CD, jednak oryginalne wydanie na winylu sprzed 34 lat, sprawiło iż zasłuchałem się ponownie w wybrane z różnych albumów JETHRO TULL utwory składające się na płytę ,,Repeat -The Best Of Jethro Tull Vol.II''. Oryginalne, pierwsze wydanie płyty charakteryzują wytłoczone na okładce napisy widoczne pod światło bądź wyczuwalne przy dotyku.
Jako że płyta jest kontynuacją wydanej wcześniej składanki: ,,M.U. -The Best Of JETHRO TULL'', nie znajdziemy na niej: ,,Aqualung'', ,,Locomotive Breath'', czy najsłynniejszego fragmentu suity ,,Thick As A Brick'', gdyż umieszczone zostały w części pierwszej.
Płytę otwiera wspaniały ,,Minstrel In The Gallery'', a ze słynnego albumu ,,Aqualung'' pochodzi drugie nagranie: ,,Zezowata Mary'' (,,Cross-Eyed Mary''). Wspaniały album ,,Stand Up'' reprezentują dwa nagrania: rewelacyjny, bluesowy ,,A New Day Yesterday'' i słynny ,,bachowski'', instrumentalny temat ,,Bouree''. Pierwszą stronę kończy czwarty temat z suity ,,Thick As A Brick'', który będąc krótką częścią 40-minutowej całości, broni się również jako niezależne samoistne nagranie (,,Thick As A Brick Edit #4'').
Drugą stronę longplaya wypełniają tytułowe nagrania z płyt: ,,Warchild'', ,,A Passion Play'' i ,,Too Old To Rock'N'Roll: Too Young To Die'' (ten ostatni to jeden z moich ulubionych utworów JT, stąd też tytuł dzisiejszego wpisu), ,,To Cry You A Song'' oraz wówczas premierowe nagranie: ,,Glory Row'', będące przyczyną zakupu w owym czasie tej płyty również przez fanów posiadających wszystkie pozostałe nagrania na innych longplayach.
Płyta ta wraz z pierwszą częścią: ,,M.U. -The Best Of JETHRO TULL'' stanowi niezwykle obiektywny zestaw nagrań zespołu dokonanych w pierwszym okresie działalności (do 1977 roku). W późniejszych latach ukazały się kolejne kompilacje, uzupełnione o późniejsze utwory, z których najbardziej udanymi są moim zdaniem: ,,Original Masters'' (1985 -wydana również w formie LP) i ,,The Very Best Of '' wydana (niestety tylko w wersji CD) w roku 2001.
Płyty JETHRO TULL zajmują szczególne miejsce w mojej kolekcji; brzmienie i klimat poszczególnych krążków, będących i nie -będących jednocześnie:  tzw ,,concept albumami'' uważam za niepowtarzalne i jedyne w swoim rodzaju. Pomimo charakterystycznego brzmienia i właściwych zespołowi aranżacji, specyficznych z punku widzenia muzyki rockowej kompozycji; wysłuchanie każdej płyty przynosi zgoła odmienne doznania. Inaczej słucha się stricte bluesowego w klimacie debiutu ,,This Was'' (1968), zupełnie inny klimat przynoszą opowieści włóczęgi na ,,Aqualung'' (1971), 40-minutowa suita ,,Thick As A Brick'' (1972) -to w ogóle specyficzna płyta, klimat lasu towarzyszy przez cały czas słuchania ,,Songs From The Wood'' (1977), a arktyczny mróz wręcz fizycznie odczuwalny jest podczas zasłuchania się w płytę ,,Stormwatch'' (1979). Album z 1982 roku: ,,The Broadsword And The Beast'' podzielony został z kolei na dwie części (dwie strony płyty winylowej), które pomimo iż składają się z krótkich kilkuminutowych utworów -tworzą dwie niezależne opowieści. Z tego albumu pochodzi słynne ,,Cheerio'', którym JETHRO TULL kończy każdy swój koncert (a w radiowej ,,Trójce'' Piotr Kaczkowski rozpoczyna nim od lat swoje wieczorne, niedzielne  audycje). Po ,,Cheerio'' wiadomo zawsze iż nie będzie już kolejnego bisu, a możemy się spodziewać jedynie zapalenia świateł i piosenki ,,What A Wonderful World'' w wykonaniu LOUISA ARMSTRONGA odtworzonej z taśmy. Takie zakończenie koncertu miałem okazję usłyszeć i zobaczyć na kilku koncertach zespołu z DVD i takiego zakończenia koncertu byłem świadkiem w 1997 roku, kiedy ten jeden, jedyny raz zobaczyłem i usłyszałem JETHRO TULL na żywo.

Słuchając tej ,,składanki'' JT, podczas każdego kolejnego nagrania wracam na kilka minut do konkretnego albumu, z którego pochodzi dany utwór i czuję nieodpartą chęć sięgnięcia po daną płytę i wysłuchanie jej w całości ...no to mam czego słuchać przez najbliższych kilka dni :)
JETHRO TULL to zdecydowanie jeden z największych zespołów muzyki rockowej XX wieku.

P.S. Do inspiracji zespołem JETHRO TULL przyznawała się w Polsce m.in. REPUBLIKA. Oprócz zastosowania fletu w muzyce rockowej i wykorzystania niektórych ,,patentów'' IANA ANDERSONA w partiach solowych GRZEGORZA CIECHOWSKIEGO; w słynne czarno-białe pasy będące poźniej znakiem rozpoznawczym REPUBLIKI wymalowana była kiedyś gitara widoczna na koncertach JT w pierwszym okresie działalności zespołu.

21:48, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

 

str.A: Things Ain't What They Used To Be; I Let A Song Go Out Of My Heart; Take The ''A'' Train; Don't Get Around Much Anymore
str.B: It Don't Mean A Thing; Solitude; C Jam Blues; Dedicated To Duke

Zgoła odmienne oblicze Ellingtona niż na płycie ,,Sojka Sings Ellington'' omówionej przeze mnie w innym miejscu, poznajemy na płycie legendarnej formacji JAZZ BAND BALL ORCHESTRA. Takie podejście do klasyki Ellingtona zdecydowanie bardziej mi odpowiada. Na płycie znajduje się również wspomniany w recenzji poprzedniej płyty evergreen ,,Don't Get Around Much Anymore'' a także m.in. rewelacyjny, ponadczasowy ,,Take A Train''. O tym że płyta wydana została w wyjątkowo niełaskawych dla polskiej fonografii czasach niech świadczy koperta zastępcza w jakiej wydano część nakładu tego longplaya.

21:46, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

Oxygene 7; Oxygene 8; Oxygene 9; Oxygene 10; Oxygene 11; Oxygene 12; Oxygene 13

Kontynuacja historycznej już dziś płyty Jarre'a ,,Oxygene'' (1976). Jednego z dwóch (obok ,,Equinoxe'', 1978), albumów dzięki którym multiinstrumentalista i kompozytor zyskał światową sławę. Oczywiście można zadać sobie pytanie czy płyta z 1976 roku wymagała kontynuacji, bądź uzupełnienia pod postacią tego krążka, czy omawiana tu pozycja była po prostu przedsięwzięciem czysto komercyjnym, mającym na celu reanimację przygasającej gwiazdy Jarre'a w drugiej połowie lat 90. Czy traktować ten album jako samoistną płytę czy drugą część kompozycji z roku 1976?
Nie ulega wątpliwości fakt, iż pomimo że nagranie ,,Equinoxe 1-6'' dzieli od ,,7-13'' 21 lat -sposób realizacji i brzmienie obu krążków utrzymane jest w podobnej stylistyce i konwencji. Tutaj również mamy do czynienia z efektami stereofonicznymi znanymi z ,,pierwszej części'' i mozaikowymi układami melodycznymi tworzącymi poszczególne części. Po wielu jakże różnych płytach jakie ukazały się pomiędzy obydwiema płytami ,,Oxygene'', że wspomnę tu choćby taki album jak zbudowany na klimatach industrialnych ,,Revolutions'' (1988), Jarre wraca do brzmień, za które pokochali go miłośnicy muzyki elektronicznej; pastelowe dźwięki przebogato ozdobione efektami burzy, szumu morza, śpiewem ptaków itp, z których wyłaniają się urokliwe i często po prostu ,,wpadające w ucho'' rozwiązania melodyczne.
W roku 2005 w Gdańsku odbyło się spektakularne widowisko utrwalone zarówno na płycie CD jak i DVD: ,,Live From Gdańsk'', podczas którego to niebywale zabrzmiała jedna z części omawianej tu płyty: ,,Oxygene 8.''.

Tagi: J
21:45, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: Tyle słońca w całym mieście; Jaki jesteś jeszcze nie wiem; Żeby szczęśliwym być; Mój, tylko mój; Biały wiersz od Ciebie; Zawsze gdzieś czeka ktoś
str.B: Za każdy uśmiech; Jak w taki dzień deszczowy; Staruszek świat; Będzie dość; Gdzie są dzisiaj tamci ludzie; Nic nie może wiecznie trwać

Klasyczna już dziś płyta, jeśli chodzi o polską piosenkę -12 największych przebojów ANNY JANTAR. To jedna z najlepiej sprzedających się w latach 80. płyt w Polsce!
Nic nie dorówna urokowi takich piosenek jak: ,,Tyle słońca w całym mieście'', ,,Żeby szczęśliwym być'', ,,Mój, tylko mój'', ,,Zawsze gdzieś czeka ktoś'', ,,Za każdy uśmiech'' czy ,,Staruszek świat''. Często zastanawiam się jak dalej potoczyłaby się kariera Pani Anny, gdyby nie została w tak tragiczny sposób przerwana przed ponad 30 laty. Ostatnie dokonania ANNY JANTAR świadczyły o zdecydowanym unowocześnieniu brzmienia, czego możemy doświadczyć słuchając ostatniego nagrania w tym zbiorze: ,,Nic nie może wiecznie trwać'' z BUDKĄ SUFLERA, wpasowanego w stylistykę początku lat 80., kiedy największe sukcesy odnosiły IZABELA TROJANOWSKA I URSZULA nagrywające również z tą grupą . Niedawno posiadłem też ostatni premierowy album Piosenkarki zatytułowany po prostu ,,Anna Jantar'' w zremasterowanej edycji CD, nagrany z towarzyszeniem zespołów PERFECT i właśnie: BUDKA SUFLERA (z niego oprócz wspomnianego przeboju, pochodzi też duet ze Z.Hołdysem: ,,Spocząć''). Sentymentalnie, melodyjnie, przyjemnie...

Tagi: J Pop
21:43, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

Prelude in E minor; Etude in A minor; Polonaise in C sharp minor; Mazurka in F minor; Prelude in C minor; Waltz in D flat major; Prelude in E minor

W ubiegłym roku obchodziliśmy ,,Rok Fryderyka Chopina'', w związku z tym z kompozycjami Chopina zmierzyło się wielu muzyków, również spoza środowiska (tu padnie nielubiane przeze mnie określenie): ,,muzyki poważnej''. Podczas trwania całorocznego festiwalu, kiedy to najróżniejsi muzycy sięgali po klasykę kompozytora, na mnie największe wrażenie zrobiły projekty Leszka Możdżera (wspaniała płyta: ,,Impressions On Chopin'', 2010), oraz ,,Rock Loves Chopin '' (projekt koncertowy, w który zaangażowani byli m.in. Marek Raduli i RYSZARD SYGITOWICZ).
Postanowiłem sięgnąć do przeszłości i dotrzeć do wcześniejszych ,,nieklasycznych'' interpretacji muzyki Fryderyka Chopina, nie sprowokowanych obchodami ,,Roku Chopinowskiego''. W swoich poszukiwaniach trafiłem na płytę nagraną w 1992 roku przez jazzowe trio ANDRZEJA JAGODZIŃSKIEGO, w skład którego oprócz lidera weszli: Adam Cegielski oraz legendarny perkusista Czesław ,,Mały'' Bartkowski.
Płytę ,,spina'' klamra w postaci otwierającego ,,Prelude in E minor'' i kończącej krótkiej impresji osnutej wokół tego tematu.
Na uwagę zasługuje jazzowe podejście do tematu z zachowaniem konwencji strukturalnej chopinowskich tematów. Tu nie ma rozbudowanych i rozimprowizowanych impresji osnutych wokół głównych tematów. Większość nagrań to czyste transkrypcje kompozycji Chopina zachowujące zamysł koncepcyjny Wielkiego Kompozytora, dokonane z wielkim szacunkiem dla oryginalnych zapisów nutowych. Wzorcowe mistrzostwo wykonawcze pod względem instrumentacji dalekie jest od późniejszego o 20 lat, jazzowego podejścia L.Możdżera. Tu nie ma popisów solowych tak daleko odbiegających od zamysłu twórczego Fryderyka Chopina, jakie znamy z późniejszych ,,nieklasycznych'' interpretacji.
Oczywiście teza jaką wysnułem może być przez niektórych poczytana jako brak polotu muzyków biorących udział w nagraniu, którzy mało włożyli w interpretację gotowych kompozycji. Dlatego płytę należy odbierać jako przetransponowanie Chopina na instrumentację jazzową, a nie własne interpretacje muzyków, odbiegające od tego co przed laty ułożył sobie w głowie Wielki Fryderyk.
Być może właśnie dzięki takim transkrypcjom, kolejni muzycy poszli dalej ,,ingerując'' w kompozycje i przedstawiając coraz to nowe i bardziej oddalone od oryginalnych kompozycji, własne spojrzenie na Chopina. Dlatego słuchając tego krążka należy mieć świadomość, iż nagrań dokonano 18 lat temu, kiedy mało kto porywał się na zmierzenie w sposób jazzowy z geniuszem Chopina.
Reasumując: uważam, iż słuchając kolejnych nagrań muzyków jazzowych czy rockowych będących swobodnymi impresjami wokół chopinowskich utworów, od czasu do czasu należy posłuchać tego rodzaju płyty, aby usłyszeć ,,Chopina na jazzowo'', lecz zagranego w sposób klasyczny.

21:42, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »