Recenzje ok. 2500 albumów. Klasyka, Jazz, Blues, Rock, Pop.
| < Luty 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28      

Yelena Eckemoff
Manu Katché

Colors
PREMIERA 22 LUTEGO 2019

Radosław Sobczak
Marcin T.Łukaszewski - Piano Etudes
(2018)

Symfonia Wielkopolska 1918 / Pieśni powstańcze
(2018)

Zuzanna Lisiecka
Schubert / Liszt - Schwanengesang

Anna Miernik
My Polish Reflection
(2018)

A TRE
Bargielski, Krzanowski, Moryto
(2018)

RSS
sobota, 23 kwietnia 2011

str.1: Light Up; Lorelei; Mother Dear; Lonely Child
str.2: Midnight Ride; Born For Adventure; Prelude 12; Suite Madame Blue

STYX to jedna z tych światowej sławy grup, które w Polsce wyjątkowo nie zdobyły należytego rozgłosu (podobnie jak choćby BARCLAY JAMES HARVEST czy KANSAS). Nie ma to oczywiście najmniejszego wpływu na fakt, iż wkład zespołu do światowej muzyki rockowej jest ogromny.
Określenie ,,rock symfoniczny'', jakie funkcjonowało w obiegu jakiś czas temu, idealnie pasuje do określenia zawartości piątej płyty amerykańskiego kwintetu z roku 1975. Osiem bardzo robudowanych aranżacyjnie utworów tworzy płytę, na której harmoniczne linie wokalne i niezwykłe pasaże wygrywane na instrumentach klawiszowych idealnie współgrają z rockowymi, ciężko brzmiącymi gitarami.
Grupie STYX udało się wylansować kilka przebojów, lecz ja zdecydowanie wolę te bardziej złożone i bogato brzmiące mini suity, a z takich właśnie składa się omawiany w tym miejscu album ,,Equinox''.

Tagi: rock blues s
23:22, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: Relaxing At Schwartbuck; Para Martha; New Romantic Expectation
str.B: Gutan Dance; Piosenka o WFG; Cantabile in H moll

Kolekcjoner płyt często zmuszany jest w swej pasji do różnego rodzaju kompromisów. Spotkało to i mnie, kiedy aby zdobyć inne interesujące tytuły ,,pozbyłem się'' w ramach wymiany kompletnego zbioru płyt winylowych grupy Krzesimira Dębskiego -STRING CONNECTION. Płyty te później wielokrotnie śniły mi się i do dziś nie udało mi się odbudować tej kolekcji. Bez chwili zastanowienia więc, gdy trafiła się okazja nabycia w idealnym stanie koncertowej płyty z 1984 roku -skorzystałem z niej.
Słuchając tych nagrań po latach z analogowego nośnika śmiem twierdzić, iż muzyka ta opiera się upływającemu czasowi i brzmi nad wyraz świeżo. Ponad skrzypce Pana Krzesimira stawiam sobie jednak na tym krążku niezwykłą wirtuozerię najlepszego polskiego basisty jazzowego -Krzysztofa Ścierańskiego.
Są jeszcze wspomnienia z czasów, gdy STRING CONNECTION stawiało dopiero swe pierwsze kroki na scenie jazzowej, związane z koncertem zespołu w Klubie Prasy i Książki na poznańskich Ratajach w 1981 roku. Miałem okazję wówczas poznać osobiście K.Dębskiego i nawet wspólnie z nim obejrzeć transmisję jakiegoś ważnego meczu w TV. Nigdy nie byłem kibicem piłki nożnej i pamiętam że było to dla mnie dość kłopotliwe :) . Przepadła gdzieś pamiątkowa dedykacja od Pana Dębskiego, lecz pamiętam iż napisane tam było: ,,Robertowi w bardzo ważnym dniu -Krzesimir Dębski''. Ważnym, gdyż mecz ten był chyba ważny... tylko z kim wówczas grali Polacy i o co?

23:21, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

All I Ask Of You; On My Way To You; Life Story; Emotion

Piękny 18-minutowy gadżecik! 3-calowy, malutki singelek pilotujący płytę ,,Till I Loved You''. Ostatnie wydawnictwo BARBRY STREISAND w mojej kolekcji, której gorącym miłośnikiem jestem od zawsze to do niedawna wspaniały dwupłytowy (w wersji winylowej) album ,,Love Is The Answer'' (2009). Dzięki kolekcjonerskiemu zacięciu, zdobyłem teraz płytkę sprzed 23 lat -taką, której próżnoby szukać w sklepach muzycznych. Ta malutka płytka zawiera 4 nagrania: ,,All I Ask Of You'' i ,,On My Way To You'' pochodzące z promowanego wówczas albumu, ale też prawdziwe perełki, których nie znajdziemy na innych płytach! ,,Life Story'' z roku 1980 to utwór pozornie pochodzący z legendarnego albumu ,,Guilty''. Pozornie: gdyż tu otrzymujemy jego dłuższą wersję, jaka ostatecznie nie znalazła się na płycie w 1980 roku. Drugą perełką jest 5-minutowe ,,Emotion''.
Wzorcowy singel! Tak właśnie powinny wyglądać single CD! Just Perfect!

23:20, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.1: Sweet Little Rock 'N' Roller; Lochinvr; Farewell; Sailor; Bring It On Home To Me / You Send Me; Let Me Be Your Car
str.2: (You Make Me Feel Like) A Natural Man; Dixie Toot; Hard Road; I've Grown Accustomed To Her Face; Girl From The North Country; Mine For Me

Pamiętajmy o tym, iż ROD STEWART zanim stał się gwiazdą disco, a następnie pajacem pod muchą chrypiącym do znudzenia amerykańskie standardy, był przed laty wyśmienitym wokalistą rockowym. Po zakończeniu współpracy z zespołem SMALL FACES oraz z grupą JEFFA BECKA, z powodzeniem kontynuował karierę solową i zdarzało mu się nagrać tak rewelacyjne płyty, jak ta wydana w 1974 roku, a nagrana m.in. z takimi znakomitościami jak: Ray Cooper, czy Ron Wood. Nie tylko udział R.Wooda w nagraniu tej płyty nadaje jej charakter ,,rollingstonesopodobnej'', bowiem cały liczny zespół brzmi doprawdy bardzo rockowo i na swój wspaniały sposób: ,,hałaśliwie''.
ROD STEWART ,,wziął na warsztat'' takie utwory jak ,,Sweet Little Rock 'N' Roller'' CHUCKA BERRY'EGO, ,,Girl From The North Country'' BOBA DYLANA, ,,Mine For Me'' PAULA McCARTNEYA czy ,,Let Me Be Your Car'' ELTONA JOHNA, oraz umieścił na płycie kilka własnych, co uczyniło z niej naprawdę wybitną pozycję w dyskografii artysty. Słucha się tego po latach niezwykle. Ta płyta nie zestarzała się, jak nie starzeją się plyty The ROLLING STONES. Jeśli kogoś irytują te nawiązania do ,,Stonesów'' -proszę posłuchać tej płyty dziś, po latach.
Album ,,Smiler'' miałem kiedyś na winylu w opłakanym stanie, na CD mam od lat zremasterowaną edycję z 1995 roku, a teraz udało mi się zdobyć tzw ,,1st press'' pięknie wydany przez wytwórnię Mercury w rozkładanej okładce z dodatkową wkładką.
Niech żyją winyle!

Tagi: Pop s
23:18, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

CD1: Greetings From Asbury Park, N.J.: Blinded By The Nighr; Grovin 'Up; Mary Queen Of Arkansas; Does This Bus Stop At 82nd Street?; Lost In The Flood; The Angel; For You; Spirit In The Night; It's Hard To Be A Saint In The City
CD2: The Wild, The Innocent And The E Street Shuffle: The E Street Shufle; 4th Of July, Asbury Park (Sandy); Kitty's Back; Wild Billy's Circus Story; Incidnt On 57th Street; Rosalita (Come Out Tonight); New York City Srenade
CD3: Born To Run: Thunder Road; Tenth Avenue Freeze-Out; Night; Backstreets; Born To Run; She's The One; Meeting Across The River; Jungleland
CD4: Darkness On The Edge Of Town: Badlands; Adam Raised A Cain; Something In The Night; Candy's Room; Racing In The Street; The Promised Land; Factory; Streets Of Fire; Prove It All Night; Darkness On The Edge Of Town
CD5: The River disc 1: The Ties That Bind; Sherry Darling; Jackson Cage; Two Hearts; Independence Day; Hungry Heart; Out In The Street; Crush On You; You Can Look (But You Better Not Touch); I Wanna Marry You; The River
CD6: The River disc 2: Point Blank; Cadillac Ranch; I'm A Rocker; Fade Away; Stolen Car; Ramrod; The Price You Pay; Drive All Night; Wreck On The Highway
CD7: Nebraska: Nebraska; Atlantic City; Mansion On The Hill; Johnny 99; Highway Patrolman; State Trooper; Used Cars; Open All Night; My Father's House; Reason To Believe
CD8: Born In The U.S.A.: Born In The U.S.A.; Cover Me; Darlington County; Working On The Highway; Downbound Train; I'm On Fire; No Surrender; Bobby Jean; I'm Goin' Down; Gloty Days; Dancing In The Dark; My Hometown

W roku 2010 oprócz wydawnictwa ,,Promise'' i kolejnej ,,koncertówki'':  ,,London Calling Live In Hyde Park'' miłośników Springsteena uraczono efektownym, otwieranym od góry pudełkiem celowo stylizowanym na podniszczone, zatytułowanym ,,The Collection 1973-84'', zawierającym 7 pierwszych albumów BRUCE'A SPRINGSTEENA:
,,Greettings From Asbury Park, N.J.'' (1973)
,,The Wild, The Innocent And The E Street Shuffle'' (1973)
,,Born To Run'' (1975)
,,Darkness On The Edge Of Town'' (1978)
,,The River'' (1980) -album dwupłytowy
,,Nebraska'' (1982)
,,Born In The U.S.A.'' (1984)
Każda z płyt umieszczona jest w dokładnej replice okładki płyty winylowej -brawo! Zadbano o szczegóły, jak brzegi okładek i zachowanie oryginalnych proporcji, dzięki czemu co prawda część zamieszczonych tekstów w formacie okładki płyty gramofonowej, po zmniejszeniu do formatu CD jest nieczytelna -ale to wszystko mamy w dołączonej do płyt książeczce (są tam też umieszczone jeszcze raz reprodukcje pierwszych stron okładek). Szkoda że płyt nie umieszczono dodatkowo w replikach kopert wewnętrznych, jak to się czyni w Japonii wydając CD jako ,,vinyl replica'' (choć do ,,Greetings...'' dołączono miniaturkę oryginalnej wkładki wewnątrz okładki).
Do podstawowego programu poszczególnych płyt nie dołączono żadnych bonusów -i dobrze: jak dokładna replika -to replika. Często zastanawiam się nad stosownością dodawania utworów do stworzonych kiedyś płyt. Skoro zamysł artysty przed laty był taki, aby płyta wyglądała (grała) tak a nie inaczej -czy stosowna jest ingerencja wydawcy po latach? Poza tym słuchając niektórych nowych edycji starych albumów nie mogę znieść dodatków w rodzaju: wywiad z wykonawcą, czy fragmenty prób (niechlujnie na dodatek zmontowane). Szczytem szczytów było zbeszczeszczenie zawartości muzycznej płyt grupy JETHRO TULL: ,,Aqualung'' (edycja 1996) i ,,Thick As A Brick'' (edycja 1997) -notabene przecudnie wydanych z okazji 25-lecia premiery- poprzez dodanie oprócz innych wersji klasycznych nagrań ...kilkunastominutowych wywiadów z muzykami. Słuchając później tych płyt po raz n-ty po kilku zdaniach nosowo jąkającego się Iana Andersona, zirytowany po prostu wyłączałem płytę. Można przecież w takich wypadkach dołożyć dodatkowy dysk do osobnego wysłuchania. Większe koszty produkcji, a co za tym idzie: cena? Owszem, ale to przecież edycja dla kolekcjonera -zwykły ,,zjadacz'' kupi normalną, tańszą edycję. Ekologia? ...że niby dodatkowa wyprodukowana blaszka pokryta czymś tam? To dlaczego single CD są takiego samego formatu co normalne (czytaj: długie) płyty? Przed wielu laty single CD były po prostu mniejszymi krążkami, a w kieszeniach odtwarzaczy było mniejsze, okrągłe zagłębienie, gdzie umieszczano płytkę (pamiętam choćby singla PINK FLOYD z płyty ,,A Momentary Lapse Of Reason'' w takim formacie -dziś to prawdziwy rarytas). Komu to przeszkadzało?
No więc...:) BRUCE w boksie jest bez bonusów i tak ma być! Nagrania brzmią świetnie dzięki remasteringowi (nareszcie ,,Drive All Night'' już u mnie tak strasznie nie trzeszczy :) ). Piękna edycja pierwszych 7 albumów: od chłopięcego wręcz Springsteena na surowo brzmiącym ,,Greetings...'' poprzez Wielkie Albumy ,,Born To Run'' i ,,The River'' aż do Największego: ,,Born In The U.S.A.'' (w Polsce od tego czasu dopiero Springsteen tak naprawdę zaistniał w świadomości przeciętnego polskiego słuchacza).
Wzorcowa edycja ...no, nie licząc braku kopert :) . Mam nadzieję że dalszy ciąg nastąpi i czekam na ,,The Collection 1984-...no powiedzmy do 99'' -tak jakoś chyba by wypadło :)

Tagi: rock blues s
23:17, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: Do Nothing Till You Hear From Me; Lost In Meditation; I Never Felt This Way Before
str.B: Come Sunday; Don't Get Around Much Anymore; Love You Madly

STANISŁAW SOJKA to bez wątpienia wybitny polski wokalista jazzowy, a płyta na której porwał się na Ellingtona uważana jest za jedną z najciekawszych polskich płyt jazzowych lat 80. Skład kwartetu towarzyszącego wokaliście jest również bardzo imponujący (grają z nim m.in. Zbigniew Wegehaupt i Włodzimierz Nahorny).
Co ja za to jednak mogę, iż zdecydowanie wolę STANISŁAWA SOJKĘ w repertuarze bardziej zbliżonym raczej estetyce tzw. smooth jazzu? Z całego krążka wybrałbym do wielokrotnego przesłuchania jedynie ,,Don't Get Around Much Anymore'', ale dlatego iż to po prostu piękna jazzowa piosenka.

18.01.2011 

23:16, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: My Gid And I; Jesus; Could You Believe; You've Got A Friend
str.B: Let It Be; Summertime; Isn't She Lovely; Amazing Grace


Nastoletni Staszek Sojka podczas koncertu w Filharmonii Narodowej w 1978 roku wykonuje przy własnym fortepianowym akompaniamencie głównie standardy muzyki soul i gospel. Jest to pierwsza płyta Sojki, którą dziś nazwano by ,,mini albumem'', jako że trwa zaledwie 27 minut. Gorąco przyjęty przez publiczność śpiewa we własnej, kształtującej się dopiero manierze takie kompozycje jak ,,My God And I'' RAYA CHARLESA, ,,Isn't She Lovely '' STEVIEGO WONDERA czy ,,Summertime'' GEORGE'A GERSHWINA. Wyjątkiem jest ,,Let It Be'' BEATLESÓW będące jedyną ,,białą'' kompozycją wykonaną podczas koncertu.
Oprócz wartości artystycznej, płyta ma też niewątpliwą wartość historyczną, jako pierwszy fonograficzny zapis głosu Artysty, którego po latach zaczęto nazywać ,,pierwszym głosem polskiego jazzu''. Ciekawostka i dość rzadka płyta winylowa.
W późniejszych wydaniach płyty w formie CD, koszmarną i idiotyczną okładkę duetu etatowych ,,artystów'' z ,,Poljazzu'' (Buszewicz-Majewski), o których wspominałem już na tym blogu, zastąpiono dwoma innymi, różniącymi się od siebie projektami.
Kolejnym albumem STANISŁAWA SOJKI była już słynna ,,Blublula'' nagrana z WOJCIECHEM KAROLAKIEM, wydana dwa lata później w serii ,,Polish jazz'', a trzecim album ,,Sojka Sings Ellington''. I tak to się zaczęło...

15.02.2011

23:14, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

CD1: Wednesday Morning, 3 A.M.: You Can Tell The World; Last Night I Had Strangest Dream; Bleecker Street; Sparrow; Benedictus; The Sound Of Silence; He Was My Brother; Peggy-O; Go Tell It On The Mountain; The Sun Is Burning; The Times They Are A-Changin' Wednesday Morning, 3 A.M.; Bleecker Street; He Was My Brother; The Sun Is Burning
CD2: Sounds Of Silence: The Sound Of Silence; Leaves That Are Green; Blessed; Kathy's Song; Somewhere They Can't Find Me; Anji; Richard Cory; A Most Peculiar Man; April Come She Will; We've Got A Groovy Thing Goin'; I Am A Rock; Blues Run The Game; Barbriallen; Rose Of Aberdeen; Roving Gambler
CD3: Parsley, Sage, Rosemary And Thyme: Scarborough Fair / Canticle; Patterns; Cloudy; Homeward Bound; The Big Bright Green Pleasure MAchine; The 59th Street Bridge Song (Feelin' Groovy); The Dangling Conversation; Flowers Never Bend With The Rainfall; A Simple Desultory Phillipic (Or How I Was Robert McNamara'd Into Submission); For Emily, Whenever I May Find Her; A Poem On The Underground Wall; 7 O'Clock News / Silent Night; Patterns; A Poem On The Underground Wall
CD4: Bookends: Bookends Theme; Save The Life Of My Child; America; Overs; Voices Of Old People; Old Friends; Bookends Theme; Fakin' It; Punky's Dilemma; Mrs.Robinson (From The Motion Picture ''The Graduate''); A Hazy Shade Of Winter; At The Zoo; You Don't Know Where Your Interest Lies; Old Friends
CD5: Bridge Over Troubled Water: Bridge Over Troubled Water; El Condor Pasa (If I Could); Cecilia; Keep The Customer Satisfied; So Long, Frank Lloyd Wright; The Boxer; Baby Driver; The Only Living Boy In New York; Why Don't You Write Me; Bye Bye Love; Song For The Asking; Feuilles-O; Bridge Over Troubled Water

Jest to zbiór pierwszych pięciu płyt duetu (z pominięciem zbioru piosenek z filmu ,,Absolwent'' z roku 1968). Wszystkie płyty uzupełnione są o dodatkowe bonusy (choć mogłoby ich być trochę więcej), czyli wersje demo, alternatywne podejścia (m.in. ,,Bridge Over Troubled Water'' w wersji z sierpnia 1969, podczas gdy ,,właściwą'' wersję panowie Paul i Art zarejestrowali dopiero w listopadzie). Jest też nagranie z drugiej strony singla ,,Old Friends'': ,,You Don't Know Interest Lies''. To wszystko co prawda już było na remasterowanych edycjach poszczególnych płyt ale tym razem otrzymujemy wszystko efektownie podane w jednym boksie -książce. Dużo zdjęć, obowiązkowo w dużym formacie reprodukcje oryginalnych okładek i dokładne opisy dyskograficzne. Zastanawiam się tylko czy dobrze uczyniłem pozbywając się dotychczasowych wydań na pojedynczych kompaktach, ale co tam... przecież mam najwłaściwsze wydania tych płyt... oczywiście na winylach :).
Te pięc płyt duetu SIMON & GARFUNKEL to wszystkie studyjne ,,kolejne'' płyty duetu. Szkoda że nie dołączono do zestawu wspomnianego ,,Absolwenta'' (,,The Graduate'' 1968), gdyż oprócz znanych z innych płyt piosenek znalazło się tam również parę fajnych rzeczy. Miło byłoby, gdyby wydawca (Columbia) ,,wypuścił'' drugą ,,książkę-boks'', w której oprócz ,,Absolwenta'' umieściłby albumy koncertowe duetu (w tym: słynny ,,The Concert In Central Park'' -do tej pory nie mam tego albumu w wersji CD). Pierwsza edycja tego zestawu ukazała się w 2001 roku i wówczas nie było kontynuacji -może więc tym razem?

06.01.2011

_______________

Tagi: g Pop s
23:13, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

Str.1: Raised On Rocks; Sting In The Tail; Slave Me; The Good Die Young; No Limit; Rock Zone
Str.2: Lorelei; Turn You On; Let's Rock!; SLD; Spirit Of Rock; The Best Is Yet To Come

SCORPIONS rusza w pożegnalną trasę koncertową, wydaje ostatnią płytę i kończy działalność! Tak w skrócie możnaby streścić wiadomości dotyczące jednej z największych grup rockowych świata z ostatnich miesięcy.

Po albumie ,,Humanity Hour I'' z roku 2007 wyczekiwałem na kolejną płytę zespołu i doczekałem się! Po wstępnym zapoznaniu się z materiałem ,,Sting In The Tail'' podjąłem decyzję zdobycia i tego krążka w wersji winylowej. To wspaniałe, iż pomimo wszystko płyty naszych ukochanych wykonawców dostępne są także w wersjach winylowych. Nie ma ich co prawda w każdym sklepie muzycznym, ale dla chcącego nic trudnego! W porównaniu z wydaniem poprzedniego longplaya SCORPIONS z roku 2007, edycja nowej płyty jest trochę skromna: pojedyncza, nie rozkładana okładka, brak indywidualnej koperty wewnętrznej (podobnie zresztą jak przy ,,Humanity Hour I''). Brzmi jednak niesamowicie -tak jak przystało na płytę gramofonową XXI wieku!

,,Raised On Rock'' to mocny początek albumu: potężne brzmienie ubarwione ciekawymi efektami (wah-wah) i ...ta gitara R.Schenkera i ...ten głos K.Meine... i ,,jesteśmy w domu'': SCORPIONS w wyśmienitej formie! W drugim numerze nie zwalniamy tempa! Tytułowy kawałek albumu z wykrzyczanym refrenem podniesie ciśnienie każdemu. Co rzuca się w oczy (czy moze raczej uszy) to jakby jeszcze cięższe brzmienie gitar niż to jakim cieszylismy się na ,,Humanity Hour I''. ,,Slave Me'' to taki typowy scorpionsowy rocker, natomiast wytchnienie czeka nas przy czwartym numerze (,,The Good Die Young''), lecz i tu gitary brzmią potężnie a grzmot perkusji jest niesamowity -to taki charakterystyczny dla SCORPIONS hymn rockowy, którymi czarują nas od zawsze. Po kolejnym typowym dla zespołu kawałku (,,No Limit''), mocne zakończenie pierwszej strony winyla: ,,Rock Zone'' -galopujący rytm i wspaniałe solo gitarowe w środku utworu -nie może byc lepiej! Obracamy krążek na drugą stronę i... niespodzianka! ,,Lorelei'' to jedna z tych ballad SCORPIONS, które od lat poruszają nas i wzruszają. Gdybyśmy żyli w lepszych i łaskawszych dla rocka czasach byłby to zapewne wielki przebój na miarę choćby ,,Still Loving You'' czy ,,When The Smoke Is Going Down''. Dość tych sentymentów -kolejne nagranie to już soczysty i krwisty ,,Turn You On''! Ciężkie i monumentalne brzmienie to atrybuty ,,Let's Rock!'' -musze to powtórzyć: SCORPIONS na najnowszej płycie brzmi naprawdę ciężej niż kiedykolwiek! Dialogi gitarowe w ,,Let's Rock!'' robią naprawdę wyjątkowo metalowe wrażenie. Trochę moze za krótki ten utwór: mogliby tak przekomarzać się gitarowo jeszcze ze dwie minuty... Drugą balladą rockową na longplayu jest ,,SLD'', po raz kolejny wzrusza nas to brzmienie i charakterystyczne właściwe dla tylko tej grupy linie melodyczne. SCORPIONS przed laty wypracowali niezawodną receptę na rockową balladę, która sprawdza się doskonale od tylu już lat... ,,Duch rocka nigdy nie umrze'' -słyszymy w refrenie ,,Spirit Of Rock'' i trudno temu zaprzeczyć słuchając Takich Płyt jak ,,Sting In The Tail'' w roku 2010! A na koniec... no cóż... to jeden z tych utworów do wspólnego śpiewania podczas koncertów... to jeden z tych scorpionsowych hymnów... to jeden z tych utworów, po którego zakończeniu mamy ochotę posłuchać go raz jeszcze ...od początku... Ja zrobię to dopiero za kilkadziesiąt minut, gdyż odwracam płytę z powrotem na str.A i słucham całości od początku. To nie może być Ich ostatnia płyta! Tak się nie robi! Nie przyjmuję tego do wiadomości.

20.05.2010

Tagi: rock blues s
23:11, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
Singel promujący w 1990 roku album SCORPIONS: ,,Best Of Rockers N' Ballads''. Ciekawa okładka prezentuje zespól z rosyjskimi fanami przez cerkwią Wasyla Błogosławionego na Placu Czerwonym w Moskwie. Właśnie dla takich drobiazgów zbiera się single!
Na stronie A: ,,Is There Anybody There'' -jeden z wielkich przebojów SCORPIONSÓW z lat 90., ciekawie zabarwiony rytmami ...reggae(?). Na rewersie płytki jeden z tytułowych ,,rockers'' z promowanego longplaya: ,,The Zoo''.

15.02.2011

Tagi: rock blues s
23:10, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.1: Hymn Of The Seventh Galaxy; After The Cosmic Rain; Captain Senor Mouse
str.2: Theme To The Mothership; Space Circus Part I / Part II; The Game Maker

 ,,Hymn Of The Seventh Galaxy'' (1973) przynosi wiele zmian w porównaniu z dwoma pierwszymi albumami zespołu. Chwilami aż trudno uznać tą płytę za album tej samej formacji, która zarejestrowała dwa pierwsze tak odmienne od niej albumy. To zdecydowanie kolejny etap muzycznych poszukiwań C.Corei z zespołem. Z poprzedniego składu oprócz lidera pozostał tylko (ale też i: ,,aż'') STANLEY CLARKE (zamienił jednak kontrabas na elektryczną gitarę basową). Na perkusji gra wspaniały Lenny White, a zamiast saksofonu i fletu pojawia się bardzo rockowa gitara Billa Connorsa. Nie ma też wokalu. Dla wszystkich oczekujących kontyuacji dwóch pierwszych albumów, płyta będzie rozczarowaniem. Natomiast dla nie słyszących płyty wcześniej, a uwielbiających fussion i jazz-rockowe brzmienia... płyta może okazać się objawieniem.
Otrzymujemy płytę w zupełnie innym nastroju, jednakże wspaniałą i niezwykle ,,drapieżną''. Tu już nie ma damskich wokaliz, bajecznych dźwięków fletu i nastrojowych klimatów. Jest jazz-rock w czystej postaci, tak często pojawiający się w muzyce fussion. Dynamiczny utwór tytułowy jest zaledwie przygrywką do następującego po nim blisko 9-minutowego ,,After The Cosmic Rain'' z jeszcze bardziej rockowymi partiami gitary Connorsa, będącego kompozycją S.Clarke'a (resztę materiału napisał Corea).
Nie ma wytchnienia podczas kolejnego (również 9-minutowego) ,,Captain Senor Mouse'' w galopującym rytmie. Arsenał lidera został poszerzony o wiele innych instrumentów klawiszowych, tworząc nowocześniejsze (przypominam: jest rok 1973) brzmienia elektroniczne. W ,,Captain Senor Mouse'' słyszymy jednak również tak archaiczny instrument w muzyce jazzowej (rockowej?) jak klawesyn... brzmi wspaniale!
Drugą stronę płyty winylowej ,,Hymn Of The Seventh Galaxy'' wypełniają również trzy kompozycje. Płytę zdecydowanie zdominowali gitarzyści, co słychać również w ,,Theme To The Mothership'', podczas którego C.Corea jest zaledwie akompaniatorem dla solowych popisów B.Connorsa i S.Clarke'a, pozwalającym sobie zaledwie na jedną solówkę w drugiej części utworu.
Dwuczęściowa miniaturka ,,Space Circus'' to funkujący (głównie dzięki Clarke'owi) kawałek oparty na pomimo wszystko dość monotonnym riffie basowym.
,,The Game Maker'', będący zakończeniem tej płyty to dzięki zawiłym pasażom gitarowym progresywny w odbiorze utwór, mogący wywołać skojarzenia z Mahavishnu Orchestra i Johnem McLaughlinem.
Płyta zdecydowanie udana, lecz jakże odmienna od dwóch pierwszych albumów formacji CHICKA COREI.
...I tylko na rewersie okładki zarys wizerunku mewy bądź rybitwy przypomina nam pierwszy album ,,Return To Forever''.

23:03, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

You're Everything; Light As A Feather; Captain Marvel; 500 Miles High; Children's Song; Spain

Drugą płytą grupy CHICK COREA AND RETURN TO FOREVER jest nagrany w dokładnie tym samym składzie co pierwsza płyta kilka miesięcy wcześniej -album ,,Light As A Feather'' (1972). Płyta zawiera 6 utworów: 3 dłuższe ok. 10-minutowe i trzy krótsze jazzowe miniaturki. Nie ma więc tutaj tak monumentalnie rozbudowanej kompozycji jak wypełniająca drugą stronę pierwszego albumu formacji.
Płytę otwiera ,,You're Everything'' -w sumie przeciętny jazzowy utworek zaśpiewany tym razem w jakby ,,innym duchu'' przez F.Purim.
Wszystkie teksty na album (podobnie jak w przypadku pierwszej płyty), napisał N.Potter. Wyjątkiem jest druga na płycie kompozycja, będąca zarazem tytułem płyty: ,,Light As A Feather'', do której słowa napisała sama wokalistka udzielająca się na tej płycie również jako ,,obsługująca'' różnego rodzaju perkusyjne przeszkadzajki wspaniale wzbogacające brzmienie płyty. W utworze tytułowym płyty słuchamy wyśmienitych partii basowych STANLEYA CLARKE'A ,,pojedynkujących'' się w połowie nagrania z klawiszami Corei... no i ten śpiew FLORY PURIM zespajający i jakby godzący te wszystkie ,,przekomarzania się'' instrumentów pod koniec. Świetny utwór!
Nawiązaniem klimatycznym do ,,La Fiesta'' z albumu ,,Return To Forever'' wydaje się być ,,Captain Marvel'' z pląsającym basem, ,,lewitującym'' fletem i wokalizą -refrenem. Perkusja wspaniałego AIRTO MOREIRY w tym utworze w wyjątkowo bogaty sposób została uzupełniona ,,przeszkadzajkami'' Pani Flory (napracowała się bardzo podczas tych pięciu minut :) ).
Czas na drugi dłuższy utwór: ,,500 Miles High''. Krótki, aczkolwiek urokliwy tekst zaśpiewany na początku utworu jest punktem wyjscia do rozbudowanych improwizacji JOE FARRELLA i CHICKA COREI ubarwianych w tle tymi najróżniejszymi ,,stukaniami'' FLORY PURIM. Tego wyśmienicie się słucha! Kiedy saksofon milknie a klawisze ograniczają się do dyskretnego akompaniamentu: na planie pierwszym pojawia się kontrabas Clarke'a. Po chwili ,,maszyna dźwięków'' rusza dalej a krótki odśpiewany fragment tekstu, który rozpoczął kompozycje, zwieńcza ją w wielkim stylu.
,,Children's Song'' to delikatny uroczy i łagodny przerywnik utrzymany w ,,pozytywkowym'' nastroju, pozwalający na ,,wzięcie oddechu'' przed 10-minutowym finałem.
,,Spain'' rozpoczyna cytat z ,,Concerto D'Aranjuez'' Joaquina Rodrigo, przekształcający się w jazzową fiestę, znowu wywołującą skojarzenia do finału poprzedniej płyty zespołu. Po raz kolejny: piękna wokaliza i beztroski a jednocześnie skłaniający do lekkiej zadumu nastrój.
Wielka szkoda, że skład RETURN TO FOREVER, w którym dokonano nagrań na dwa pierwsze albumy formacji -nie utrzymał się na kolejnych płytach.

Tagi: C Chick Corea R
23:02, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.I: Return To Forever; Crystal Silence; What Game Shall We Play Today
str.II: Sometime Ago - La Fiesta

Płytą, od czasu której usłyszenia zainteresowałem się muzyką CHICKA COREI był pierwszy album jego formacji, będący jednocześnie tytułem płyty: ,,Return To Forever'' (1972). Licencyjną płytę wydaną w ówczesnym Związku Radzieckim nakładem tamtejszej wytwórni Melodija, otrzymałem w latach 80. drogą korespondencyjną od mego znajomego, z którym prowadziłem wymianę licencyjnych longplayów wydawanych w Polsce, na wydawane za wschodnią granicą a niedostępne u nas. Wobec ,,astronomicznych'' w tamtych czasach cen płyt światowych wykonawców -trzeba było sobie jakoś radzić i zdobywać niedostępne w Polsce nagrania płytowe różnymi kanałami. Wiedziałem wówczas tylko tyle, iż to znany jazzowy pianista mający na swym koncie m.in. nagranie płyty ,,Bitches Brew'' (1969) z MILESEM DAVISEM. Przypomnę, iż były to czasy gdy muzyka nie była tak powszechnie dostępna jak dziś, a oferta księgarnii i sklepów muzycznych (nie było wówczas jako takich: sklepów płytowych) pozostawiała wiele (hmm... bardzo wiele!) do życzenia. Gdy usłyszałem tą płytę -przeżyłem  coś w rodzaju muzycznego objawienia. Oto bowiem porwała mnie muzyka powszechnie uważana za elitarną i nieprzystępną dla każdego: jazz. Postanowiłem, kiedy tylko będzie to w zasięgu moich możliwości -zaopatrzyć się w oryginalną edycję płyty, wydaną przez kultową wytwórnię ECM. Udało się to 10 lat później :) .
Otwierający płytę, tytułowy ,,Return To Forever'' z wokalizą Flory Purim: raz melodyjną, innym razem wręcz zadziorną a nawet przeistaczającą się w dramatyczny krzyk, wywołał u mnie skojarzenia z czymś w rodzaju ilustracji muzycznej do ambitnego filmu grozy. Stąd może skojarzenia z ,,Rosemary's Baby'' KOMEDY, choć ten 12-minutowy utwór odznacza się zdecydowanie większą dawką ekspresji i dramatyzmu niż kołysanka z filmu Polańskiego.
Drugi na płycie to ,,Crystal Silence'' zbudowany wokół partii saksofonu sopranowego (Joe Farrell), z leniwie snującymi się dźwiękami elektrycznego fortepianu kompozytora całej płyty: CHICKA COREI.
Ostatnie cztery i pół minuty pierwszej strony płyty to przeurocza piosenka utrzymana w rytmie samby: ,,What Game Shall We Play Today'', zaśpiewana oczywiście przez Florę Purim. W roku 1972 nie funkcjonowało jeszcze pojęcie ,,smooth jazz'', dziś jednak śmiało możnaby zdefiniować ten piękny utwór tym określeniem. Beztroska i z bajeczną lekkością zaśpiewana piosenka (słowa: Neville Potter) ubarwiona jest wspaniałymi solówkami fletu potęgującego efekt lekkości i radosnej ekstazy).
Prawdziwym jazzowym misterium jest strona druga płyty wypełniona dwuwątkową suitą: ,,Sometime Ago -La Fiesta''. Przez pierwszych kilka minut nic nie zwiastuje rozwinięcia się kompozycji w kierunku jaki obiera później. W trakcie trwania suity pojawia się kolejna urokliwa partia wokalna Flory Purim (,,Sometime Ago''). W zasadzie spokojnie z suity możnaby wyciąć kolejną (po ,,What Game Shall We Play Today'') uroczą piosenkę jazzową. Tym razem jednak w zdecydowanie szybszym rytmie, jeszcze barwniej okraszoną dźwiękami fletu i elektrycznego pianina z wspaniałą partią kontrabasu STANLEYA CLARKE'A. W drugiej części suity porywa nas niezwykła ,,La Fiesta''. Tutaj J.Farrell odkłada flet i ponownie sięga po saksofon, tutaj pojawiają się kastaniety, tutaj wibruje kontrabas Clarke'a w szybkim rytmie... Wielki, podniosły finał robiący doprawdy wrażenie prawdziwej jazzowej fiesty. Cytaty z tego utworu wiele razy pojawiały się później na różnych płytach (m.in. na omawianym przeze mnie jakiś czas temu i wcześniej wspomnianym albumie C.Corei i GABORA SZABO: ,,Femme Fatale'' 1981, czy ostatnim wspólnym dokonaniu Corei i GARY BURTONA: ,,The New Crystal Silence'', 2008). ,,La Fiesta'' była też inspiracją dla wielu muzyków tworzących utwory o podobnej strukturze dynamicznej w późniejszych latach (choćby CHUCK MANGIONE: ,,Children Of Sanchez'', 1978).
Myślę, iż w przypadku tego albumu nie będzie nadużyciem tak zdewaluowane ostatnio określenie: kultowy. Osobiście otaczam ,,kultem'' ten album jako całość, będącą niezwykle nowatorską pozycją, wyznaczającą w późniejszym okresie wiele kierunków fussion-jazzu. Również okładka tej płyty ma dla mnie kultowy charakter; często widząc nad taflą jeziora unoszącą się rybitwę -skojarzenia mam jednoznaczne a w głowie słyszę: ,,What Game Shall We Play Today'' :) .

Jako kolekcjoner płyt, zawsze miałem problemy z skatalogowaniem tej płyty pod względem wykonawcy. Płytę firmuje bowiem nazwisko CHICKA COREI, jednakże jej tytuł jest zarazem nazwą zespołu, która pojawia się na kolejnych albumach. Ostatecznie uznałem, iż jest to: CHICK COREA & RETURN TO FOREVER: ,,Return To Forever'' :) .
Zespół RETURN TO FOREVER nagrał osiem wyśmienitych płyt, które zdecydowanie bardziej przemawiają do mnie niż firmowane jako solowe albumy: płyty CHICKA COREI. Dlatego na zawsze pozostanę wierny pełnej dyskografii grupy, a ,,solowy'' dorobek płytowy jej twórcy traktuję wybiórczo, wybierając z niego niektóre pozycje.
Nie jestem, jak się okazuje odosobniony w takim podejsciu do solowej twórczości Corei, bowiem około 40% jego albumów jak obliczyli statystycy otrzymało w amerykańskich magazynach jazzowych noty poniżej: 6, w skali: 1-10.

23:01, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

Blue Christmas; Here Comes Santa Claus (Right Down Santa Claus Lane); White Christmas; Santa Bring My Baby Back (To Me); I'll Be Home For Christmas; Santa Claus Is Back In Town; O Little Town Of Bethlehem; Silent Night; If Every Day Was Like Christmas; O Come, All Ye Faithful; The First Noel; On A Snowy Christmas Night; Winter Wonderland; The Wonderful World Of Christmas; It Won't Seem Like Christmas (Without You)

Dołączona przed ostatnimi Świętami do ,,The Mail On Sunday'' płyta jest skromniejszą wersją oficjalnie wydanego albumu ,,Christmas Peace'' (zamiast 20 nagrań, w tej wersji mamy 15). Nie byłbym w stanie doliczyć się ile razy słyszałem słowo: ,,christmas'' wysłuchując tych nagrań (w samych tylko tytułach 15 piosenek użyto go 7 razy :) ).
Oficjalnie za życia Elvisa ukazały się zaledwie dwa longplaye z piosenkami bożonarodzeniowymi, natomiast w późniejszych latach świątecznych płyt z piosenkami Presleya ,,wysypała'' się niezliczona wręcz ilość. Były to różnego rodzaju kompilacje nagrań z tych dwóch płyt, pośród które czasem wpasowywano też niektóre pieśni religijne Elvisa z innych krążków. Ostatnią, oficjalną świąteczną kompilacją wydaną przez Sony RCA jest właśnie ,,Christmas Peace'' zawierający komplet 25 kolęd i pastorałek w tym jedynym w swoim rodzaju wykonaniu. Omawiana tu ,,insertowa'' edycja płyty reklamuje na odwrocie koperty najnowsze wydawnictwo płytowe ELVISA PRESLEYA: ,,Viva Elvis''.

01.02.2011

22:54, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

CD1: Make Me Know It; Soldier Boy; Stuck On You; Fame And Fortune; A Mess Of Blues; It Feels So Right; Fever; Like A Baby; It's Now Or Never; The Girl Of My Best Friend; Dirty, Dirty Feeling; The Thrill Of Your Love; I Gotta Know; Such A Night; Are You Lonesome Tonight?; Girl Next Door Went A'Walking; I Will Be Home Again; Reconsider Baby; Surrender; I'm Comin' Home; Gently; In Your Arms; Give Me The Right; I Feel So Bad; It's A Sin; I Want You With Me; There's Always Me
CD2: Starting Today; Sentimental Me; Judy; Put The Blame On Me; Kiss Me Quick; That's Someone You Never Forget; I'm Yours; His Latest Flame; Little Sister; For The Millionth And The Last Time; Good Luck Charm; Anything That's Part Of You; I Met Her Today; Night Rider; Something Blue; Gonna Get Back Home Somehow; (Such An) Easy Question; Fountain Of Love; Just For Old Time Sake; You'll Be Gone; I Feel That I've Known You Forever; Just Tell Her Jim Said Hello; Suspicion; She's Not You; Echoes Of Love; Please Don't Drag That String Around; (You're The) Devil In Disguise; Never Ending; What Now, What Next, Where To; Witchcraft; Finders Keepers, Losers Weepers; Love Me Tonight
CD3: (It's A) Long Lonely Highway; Western Union; Slowly But Surely; Blue River; Memphis Tennessee; Ask Me; It Hurts Me; Down In The Alley; Tommorow Is A Long Time; Love Letters; Beyond The Reef; Come What May; Fools Fall In Love; Indescribably Blue; I'll Remember You; If Every Day Was Like Christmas; Suppose; Guitar Man / Whad't I Say; Big Boss Man; Mine; Just Call Me Lonesome; Hi-Heel Sneakers; You Don't Know Me; Singing Tree; Too Much Monkey Business; U.S.Male
CD4: Long Black Limousine; This Is The Story; Wearin' That Loved On Look; You'll Think Of Me; A Little Bit Of Green; Gentle On My Mind; I'm Movin' On; Don't Cry Daddy; Inherit The Wind; Mama Liked The Roses; My Little Friend; In The Ghetto; Rubberneckin'; From A Jack To A King; Hey Jude; Without Love (There Is Nothing); I'll Hold You In mY Heart (Till i Can Hold You In My Arms); I'll Be There; Suspicious Minds; True Love Travels On A Gravel Road; Stranger In My Own Home Town; And The Grass Won't Pay No Mind; Power Of My Love
CD5: After Loving You; Do You Know Who I Am; Kentucky Rain; Only The Strong Survive; It Keeps Right On A-Hurtin';Any Day Now; If I'm A Fool (For Loving You); The Fair's Moving On; Who Am I?; This Time / I Can't Stop Loving You; In The Ghetto; Suspicious Minds; Kentucky Rain; Big Boss Man; Down In The Alley; Memphis Tennessee; I'm Yours; His Latest Flame; That's Someone You Never Forget; Surrender; It's Now Or Never; Love Me Tender / Witchcraft

W 1993 roku po raz pierwszy ukazało się pięciopłytowe wydawnictwo z nagraniami ELVISA PRESLEYA: ,,From Nashville To Memphis -The Essential 60's Masters I''. W roku ubiegłym firma RCA postanowiła wydać ponownie tek boks w nieco innej formie edycyjnej -całość efektownie wydano w formie książki formatu mieszczącego się na półce z filmami DVD. W książce zamieszczono ponad 100 fotografii, w tym mnóstwo reprodukcji rzadkich okładek singli, oraz plakatów z epoki. Zdjęcia z tego boksu są dla mnie uzupełnieniem zbioru fotografii jakie w ilości ponad czterystu zostały opublikowane w książce -albumie ,,Nieznane fotografie'', w który zaopatrzyłem się również w ubiegłym roku (ale to temat na osobny wpis). Trochę irytuje mnie sposób umieszczenia płyt w tej edycji: są dosłownie wciśnięte jedna na drugiej w rewersach sztywnej oprawy tego zbioru. Myślę, iż po kolejnym ,,bolesnym'' wyłuskiwaniu płyty CD z tego plastikowego wklejonego wewnątrz ,,wynalazku'' zdecydyję się na umieszczenie płyt w osobnych pudełkach. Mam już kilka takich wydawnictw, z których wyciśnięcie płyty groziło jej porysowaniem i zdecydowałem się na taką formę przechowywania przynależnych do boksu płytek. Wspomnę tu choćby o pierwszej edycji ,,Pulse'' -PINK FLOYD, gdzie wyciągając płytę musiałem niestety naruszyć jej nieskazitelną powierzchnię lub piękny boks ,,Love Is The Song We Sing -San Francisco Nuggets 1965-1970'' z 2007 roku. W obu przypadkach jako dbający o nieskazitelność płyt musiałem ingerować w zamysł wydawcy. Trochę to dziwne; tego typu wydawnictwa skierowane są raczej dla kolekcjonerów, a więc ludzi którzy starają się dbać o jakość swoich płyt -dlaczego tak jest? W tym miejscu przytoczę inny przykład, w którym problem dotyczył co prawda nie płyt, lecz niechlujnie sklejonej książeczki. Po zakupie wydawnictwa LED ZEPPELIN: ,,Boxed Set2'' ze zgrozą stwierdziłem iż po przeglądnięciu niezwykle bogatej i grubej książeczki, zaczynają wypadać z niej strony. Przy okazji rozmawiając ze znajomym (jeszcze bardziej ,,zakręconym'' na punkcie płyt) zapytałem go czy ma z tym wydawnictwem podobny problem. -,,Tak'' -odparł -,,Sprzedałem te płyty z rozklejoną książeczką, ale uprzednio ją sobie zeskanowałem. Teraz mam nowy egzemplarz i nie będę go oglądał, bo wiem że się rozklei''. Ha! Na szczęście w przypadku bezmyślnie powciskanych w różnego rodzaju boksy krążków można uniknąć takiego absurdu przepakowując je na własny użytek i zabezpieczając, skoro wydawca tego nie zrobił projektując opakowanie.
Miało być o muzyce, ale cóż można napisać odkrywczego o nagraniach ELVISA PRESLEYA? Poddaję się. Muszę wspomnieć jednak, iż na pięciu płytach wchodzących w zestaw ,,From Nashville To Memphis'' znajduje się 130 nagrań z lat 1960-1970, lecz co najważniejsze: nie wszystkie nagrania są ogólnie dostępne na katologowych płytach. Właśnie to jest główną przyczyną zaopatrzenia się przeze mnie w to wydawnictwo, a poza tym... to było tuż przed Gwiazdką -więc tym bardziej czuję się usprawiedliwiony :). Znajdziemy tu m.in.alternatywne wersje takich nagrań jak: ,,Come What May'', ,,I'll Remember You'', ,,Suppose'', ,,In The Ghetto'', ,,Suspicious Minds'', ,,Kentucky Rain'', ,,Big Boss Man'', ,,Down In The Alley'', ,,Memphis Tennessee'', ,,I'm Yours'', ,,His Latest Flame'', ,,That's Someone You Never Forget'', ,,Surrender'', ,,It's Now Or Never'', czy połączone w tych wersjach ze sobą: ,,This Time / I Can't Stop Loving You'', lub ,,Love Me Tender / Witchcraft'' -z legendarnego występu w programie Franka Sinatry ,,Timex Special''! Wszystko jest dokładnie opisane: daty, miejsca nagrania, skład zespołu towarzyszącego, czyli tak jak powinno wyglądać tego typu wydawnictwo. Poza tym jest to zestaw, który powinien zadowolić również kogoś, kto chciałby mieć coś więcej niż ,,zbiór wielkich przebojów Elvisa'', gdyż po prostu fajnie się tego słucha nie tylko z punktu widzenia (a może: słyszenia) kolekcjonera płyt Elvisa. No to czekam na nową edycję drugiej części ,,From Nashville To Memphis''. Może ukaże się przed tegoroczną Gwiazdką? :)

06.01.2011

22:53, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

Str.1: Jailhouse Rock; All Shook Up; Trying To Get To You; (Let Me Be Your) Teddy Bear; Got A Lot O' Livin' To Do; Hound Dog; Heartbreak Hotel; Mystery Train; One-Sided Love Affair; Lawdy Miss Clawdy
Str.2: A Big Hunk O' Love; Shake, Rattle And Roll; Wear My Ring Around Your Neck; I Got Stung; One Night; So Glad You're Mine; I Got A Woman; Hard Headed Woman; King Creole; Tutti Frutti
Str.3: Don't Be Cruel; I Need Your Love Tonight; Too Much; Blue Suede Shoes; Baby Let's Play House; That's All Right; Long Tall Sally; My Baby Left Me; Ready Teddy; Rip It Up
Str.4: Treat Me Nice; Mean Woman Blues; Party; Dixieland Rock; I'm Left, You're Right, She's Gone; Blueberry Hill; (You're So Square) Baby I Don't Care; Money Honey; Paralyzed; Good Rockin' Tonight

W tym roku mija 33.rocznica Jego śmierci. Jest niekwestionowanym rekordzistą jesli chodzi o ilość wydawanych płyt. Od 33.lat z wiadomych przyczyn nie możemy cieszyć się Jego kolejnymi piosenkami, mimo to każdego roku ukazuje się nakładem firmy RCA przynajmniej kilka nowych tytułów płyt. Są to najczęściej nowe masteringi starych nagrań, wydawane we wspaniałych edycjach i często skompilowane w ciekawych zestawach. Nie ma na świecie drugiego artysty, który mógłby poszczycić się taką ilością najróżniejszych składanek jak ELVIS PRESLEY. Miałby dziś 75 lat i nie wiadomo jak potrafiłby odnaleźć się w dzisiejszych czasach jako aktywny artysta. Wiadomo jednak, iż jako legenda trwa wiecznie a po Jego płyty sięgają kolejne pokolenia.
Jako namiętny i silnie uzależniony zbieracz płyt winylowych z radością sięgam po kolejne tytuły, jakie wydawane są na analogowych (czytaj: prawdziwych) płytach zarówno przez macierzysty koncern płytowy Elvisa: RCA, jak też inne, mniejsze firmy wydające płyty gramofonowe. Dlatego też nie mogłem przejść obojętnie obok najnowszej kompilacji zatytułowanej: ,,Rocks On'', zawierającej jak tytuł wskazuje utwory ukazujące rockowe oblicze Presleya. Nagrania zebrane na tym dwupłytowym wydawnictwie pochodzą głównie z drugiej połowy lat 50., gdyż ten właśnie okres w karierze Elvisa był powodem uznania Go Królem Rock'n'rolla po wsze czasy. Płyty wydała niewielka wytwórnia Vinyl Passion, specjalizująca się w płytach gramofonowych, dlatego jakości krążków nie mam nic do zarzucenia: gruby, ciężki, wysokiej jakości winyl i długość jednej strony longplaya nie przekraczająca 25 minut zapewniają przyzwoite analogowe brzmienie tym (pochodzącym sprzed 60.lat) nagraniom. Edycja płyty również zadowalająca: ciekawy projekt graficzny rozkładanej okładki na wysokiej jakości grubej tekturze, oraz daty realizacji przy każdym spośród czterdziestu tytułów wypełniających cztery strony albumu.
Jeśli chodzi o repertuar, nie zabrakło wśród tytułów tych kojarzących się jednoznacznie z tytułem wydawnictwa i tzw ,,okresem wczesnego Elvisa'' zarówno tych najważniejszych jak choćby: ,,Jailhouse Rock'', ,,Hound Dog'', ,,Tutti Frutti'', ,,Blue Suede Shoes'', ,,Party'' czy ,,Long Tall Sally'', jak i tych dających chwile wytchnienia, zabarwionych bluesem: ,,Heartbreak Hotel'', ,,One Night'', ,,Mean Woman Blues'' i ,,Blueberry Hill''. Ktoś mógłby powiedzieć: ile razy można słuchać tych samych nagrań, nawet jeśli wydawane są w coraz to nowszych i bardziej atrakcyjnych kompilacjach? Ja w przypadku Elvisa odpowiem: w nieskończoność! Jest w tych utworach coś co niestety nieosiągalne jest dla większości produkcji muzycznych: ponadczasowość!
Wciąż pojawiają się nowe powody by sięgać po dokonania Elvisa: ostatnio była to kolekcjonerska edycja replik singli Presleya wydana na czarnych płytach CD w miniaturkach oryginalnych kopert sprzed lat, oraz seria płyt-książek wydana w cyklu ,,Biblioteka Gazety Wyborczej''. Wciąż pojawiają się też nowe powody by wizerunek Elvisa pojawiał się na plakatach i bilboardach: ostatnio z okazji koncertów w hołdzie Królowi, oraz w ramach promocji wspomnianej serii płyt B.G.W. Wszystko to sprawia, iż w oklepanym sloganie: ,,Elvis żyje'' zawarta jest szczera prawda. Elvis żyje zdecydowanie bardziej niż wielu innych czynnie nagrywających i koncertujących wielkich artystów, a dzięki współcześnie wydawanym płytom gramofonowym obcujemy z takim Elvisem jakim był stąpając po świecie, który nie znał jeszcze płyt CD, a tym bardziej formatu mp3, płyty natomiast kojarzyły się z czarnym 12-calowym krążkiem a nie zbiorem plików w komputerze ściągniętym z jakiegoś Torenta.
Elvis żyje i niech żyją płyty gramofonowe!
22:52, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: Tea For Two; It Could Happen To You; Love Come Back To Me
str.B: Lullaby Of Birdland; I Want To Be Happy; Embraceable You; I've Got You Under My Skin By; Ornithology

Historyczny zapis koncertu słynnego pianisty z broadwayowskiego klubu ,,Royal Roost''.
Archiwalny zapis zawiera m.in. takie standardy jak wspaniałe ,,Tea For Two'' -czyli słynna ,,Herbatka dla dwojga'', ,,I've Got You Under My Skin By'' -Cole Portera (niezwykle spopularyzowany przez Franka Sinatrę), czy niesmiertelne ,,Ornithology'' -Charliego Parkera. Ze względu na nienajlepszą jakość tych histotycznych nagrań -pozycja zdecydowanie skierowana do zapalonych miłośników pianistyki jazzowej starej daty.

Tagi: jazz p
22:50, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

(LP1 str.1:)Angel Dance; House Of Cards; Central Two-O-Nine; Silver Rider
(LP1 str.2:)You Can't Buy My Love; Falling In Love Again; The Only Sound That Matters; Monkey
(LP 2:) Candy, I'll Marry You Someday; Harm's Swift Way; Satan Your Kingdom Must Come Down; Even This Shall Pass Away

,,You Got  It'', ,,She's A Mystery To Me'' i ,,California Blue'' -to trzy single z rewelacyjnego i niestety ostatniego albumu ROYA ORBISONA: ,,Mystery Girl''. Omawiany w tym miejscu ,,Windsurfer'' jest kolejnym singlem z bestselerowego albumu, zawierającym jednak na str.B koncertowe nagranie ,,wycięte'' z zapowiadanego wówczas pośmiertnego albumu: ,,A Black & White Night'' nagranego przez Orbisona z takimi muzykami jak: ELVIS COSTELLO czy BRUCE SPRINGSTEEN, a firmowanego jako ,,ROY ORBISON and Friends''.
Do małej płytki dołączono wkładkę z opisem... fajnie :) .

Tagi: o Pop
22:44, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: OLD TIMERS: Hear Me Talking; Specjalnie dla Ciebie; Making Whoopee; In The Mood
str.B: Marianna Wróblewska: Margie; Right Now; Georgia On My Mind; Mercedes Benz; Blue Holiday; Old Man River

Płyty winylowe dawały mozliwość podziału repertuarowego na dwie różne części (str.A i str.B). Miało to miejsce przy edycji kolejnej płyty z serii ,,Polish jazz''.
Ta niezwykle poszukiwana wśród koneserów seria znana jest na świecie, a japońscy kolekcjonerzy uważani za najbardziej perfekcyjnych są w stanie zapłacić majątek za niektóre tytuły zachowane w idealnym stanie (można to zaobserwować choćby na eBay-u). Pod nr.44 P.N.Muza wydała podzieloną na dwie części płytę zatytułowaną ,,Meeting''. Na jej pierwszej stronie znajdują się nagrania niezwykle popularnej grupy OLD TIMERS, specjalizującej się w jazzie tradycyjnym, na stronie drugiej natomiast standardy w wykonaniu czołowej polskiej wokalistki jazzowej MARIANNY WRÓBLEWSKIEJ.
Wśród klasyki jazzu tradycyjnego zawartej na str.A znajdują się m.in. ,,In The Mood'' -Glenna Millera i wiecznie odmładzany (ostatnio przez samego RODA STEWARTA): ,,Making Whoopie''. Jeśli chodzi o str.B tego unikatowego krążka po raz kolejny przekonałem się, iż wokalistyka jazzowa tego rodzaju to klimat nie trafiający w moje gusta. Nawet interpretacja ,,Mercedes Benz'' z repertuaru JANIS JOPLIN rozmija się z moimi oczekiwaniami odnośnie porywającej wersji tego utworu. Maniera wykonawcza Marianny Wróblewskiej zdecydowanie mi nie odpowiada.

22:43, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

WILLIE NELSON: Willie / Before His Time (LP 1977)


str.A: One In A Row; I'd Trade All Of My Tomorows (For Just One Yesterday); She's Not For You; You Ought To Hear Me Cry; To Make A Long Story Short (She's Gone)
str.B: I'm A Memory; Stay Away From Lonely Places; It Should Be Easier Now; Little Things; How Long Have You Been There

WILLIE NELSON: Once More With Feeling (2LP's 1983)
str.A: What Can You Do To Me Now?; Sunday Mornin' Comin' Down; I'm So Lonesome I Could Cry; Fire And Rain
str.B: I'm A Memory; Yours Love; That's Why I Love Her So; Today I Started Loving You Again
str.C: Crazy Arms; Pins And Needles (In My Heart); Who Do I Know In Dallas; Once More With Feeling
str.D: Both Sides Now; Everybody's Talkin'; One Has My Name (The Other Has My Heart); It Could Be Said That Way

Dwa wydawnictwa z piosenkami WILLIE NELSONA.
Pierwsze z nich to katalogowa płyta z roku 1977. W tym okresie Legenda Muzyki Country zbliżał się stylistycznie bardzo do tradycyjnej piosenki pop -słychać to na tej płycie bardzo wyraźnie. Wszystkie utwory mimo to, wykonane są w charakterystycznym stylu i manierze wykonawczej Nelsona. Niezwykłe ciepło bijące od tych piosenek i teksty traktujące o zwykłych, codziennych problemach i dylematach sprawiają, iż chce się zaśpiewać za LONSTAREM: ,,Ten stary Willie znów śpiewa właśnie o mnie''.
Bardzo króciutka płyta (niewiele ponad 26 minut!) zachowana jest w stanie idealnym, nie pozbawiona jest nawet folii na okładce. Wytłoczona w Kanadzie przez RCA.
Drugie wydawnictwo zawiera dwie płyty i pochodzi z roku 1983, płyty wytłoczone zaś zostały w USA (również przez RCA). Nieprawdopodobne brzmienie winyla i brak najmniejszych trzasków! Takich płyt właśnie dotyczy opis, który przypomniałem sobie niedawno z prasy sprzed lat: ,,Charakterystyczny szelest igły przesuwajacej się po winylu, ciepła i głęboka barwa dźwięku, prawie namacalne brzmienie''. Wspaniale się tego słucha :) .

Tagi: n Pop
22:36, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.1: Quiet Head; Duane; China Cowboy; South Park Song
str.2: You Wonder Why; Sory Baby; Ten Days Before; Shagya; Trip Alsacienne

Aleksander Mrożek to jeden z tych muzyków, którym zdecydowanie nie powiodło się pod względem zyskania należnej i proporcjonalnej do umiejętności, popularności i uznania. Był współtwórcą płyty sespołu 2 PLUS 1: ,,Irlandzki tancerz'' (1979). Na przełomie lat 70. i 80. wchodził w skład zespołu PORTER BAND nagrywając zeń legendarną płytę ,,Helicopters'' (1980), będącą objawieniem na polskim rynku fonograficznym (JOHN PORTER i jego ,,Band'' nigdy później nie powtórzyli sukcesu debiutanckiej płyty) oraz album koncertowy ,,Mobilization'' (1981).  W 1981 roku nagrywa z IZABELĄ TROJANOWSKĄ longplay ,,Układy'', następnie wraz z wcześniej założoną grupą STALOWY BAGAŻ (początkowo towarzyszącą Trojanowskiej) rejestruje materiał na płytę długogrającą, która na skutek wprowadzenia stanu wojennego w Polsce, nigdy nie została wydana. W kolejnych latach udzielał się jako muzyk sesyjny, a w roku 1984 zasila skład zespołu Jan Kowalski, który po nagraniu zaledwie jednej płyty -rozpada się. Rok później jest założycielem grupy RECYDYWA BLUES BAND, a w roku 1989 nagrał omawianą tu płytę ,,Shagya''. Koniec epoki płyt winylowych w Polsce łączył się z wydawaniem złożonego wcześniej w Polskich Nagraniach materiału w niezwykle niskich nakładach, który po wyprzedaniu najzwyczajniej w świecie nie był wznawiany. Płytę Mrożka spotkał taki właśnie los. Dzięki temu jest to dziś bardzo poszukiwana pozycja (podobnie jak wydane w tym okresie tytuły: ,,Sadhana'' SŁAWOMIRA KULPOWICZA (1989) czy  ,,Touch Of Touch'' JAROSŁAWA ŚMIETANY (1989) -nie wydane do dnia dzisiejszego w formie CD).
,,Shagya'' to płyta umiejscowiona w niesłychanie popularnym pod koniec lat 80. nurcie ,,new age music''. Mrożek ,,obsługuje'' na płycie wszystkie instrumenty jawiąc się nam jako wirtuoz z powodzeniem grający na najróżniejszych odmianach gitar (akustyczna, klasyczna, elektryczna, dobro, slide, pedal steel...), ale również na hinduskim sitarze, perkusji i harmonijce. Niezwykle interesująco słucha się tej płyty, w której mimo zachowania konwencji new age napotykamy na najróżniejsze brzmienia. Dzięki szerokiemu instrumentarium Twórcy płyta nie nuży, lecz niezwykle wciąga. Poszczególne utwory to nie tylko luźne gitarowe impresje lecz bardzo rozbudowane i przemyślane kompozycyjnie utwory, jak choćby zabierający nas na prerię ,,China Cowboy'' czy bardzo romantyczny ,,You Wonder Why'' otwierający drugą stronę longplaya. Mrożek skomponował cały materiał na płytę z wyjątkiem utworu ,,Sorry Baby'', który jest kompozycją Micka Abrahamsa (JETHRO TULL, BLODWYN PIG). To rasowy blues (jak przystało na kompozytora) zagrany oraz jako jedyny utwór również: zaśpiewany przez Mrożka z towarzyszeniem ...ptaków.
Ciekawe czy są jakiekolwiek szanse na ukazanie się w najbliższym czasie płyty na nośniku CD -minęły 22 lata!

Tagi: M rock blues
22:25, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.1: Nightmare; Electric Moon; The Ram And The Scorpio; The Light
str.2: Virtue; Come Into My Life; The Mouzon Drum Suite
str.3: Poobli from ''Virtue''; Poobli from ''However''
str.4: First Frisco; Foreign Fun; Nothing But A Party (incl. Happy Birthday)

Perkusista Alphonse Mouzon urodził się w 1948 roku. Po ukończeniu Wilson High School, przeprowadził się do Nowego Jorku, gdzie kontynuował naukę studiując dramat i muzykę, oraz ...medycynę. Jako perkusista debiutował u boku Bobby'ego Thomasa, nastęnie rozpoczął współpracę z pianistą McCoy Tynerem. Wraz z saksofonistą Wayne Shorterem wstąpił do utworzonej przez pianistę Joe Zawinula formacji Weather Report, uważanej dziś za jeden z najważniejszych zespołów muzyki jazzowej. Zespół ten opuścił jednak tuż po wydaniu albumu zatytułowanego po prostu ,,Weather Report'' (1971), by w kolejnym roku podpisać niezależną umowę z kultową wytwórnią Blue Note.
Następną formacją perkusisty była grupa The Eleventh House założona wraz z Larrym Coryellem grająca jazz fussion. 
Pomimo nagrania wielu płyt solowych jako lider, A.Mouzon to jednak przede wszystkim wzięty muzyk sesyjny, którego bębny słychać na płytach światowej sławy jazzmanów jak choćby wspomniani: WAYNE SHORTER i McCOY TURNER  czy m.in. DONALD BYRD , HERBIE HANCOCK, Al Di Meola  i sam MILES DAVIS . Ponadto nagrywał bądź koncertował z m.in.: GILEM EVANSEM, GEORGEM BENSONEM, DIZZYM GILLESPIE, STANLEYEM CLARKE, , JACO PASTORIUSEM, NATHANEM EASTEM, ALBERTEM MANGELSDORFFEM, MICHELEM LEGRANDEM, FREDDIE HUBBARDEM, CHETEM BAKEREM, braćmi BRECKER, SONNY ROLLINSEM, ARTURO SANDOVALEM i wieloma innymi. Lista nagrań dokonanych z muzykami spoza świata jazzu jest również oszałamiająca, brał bowiem udział w nagraniach takich wykonawców jak: ROBERTA FLACK, STEVIE WONDER, ERIC CLAPTON, JEFF BECK, CARLOS SANTANA, PATRICK MORAZ, TOMMY BOLIN czy CHUBBY CHECKER.
Na album składają się dokonania Mouzona z lat 1975-1977.
Całą pierwszą stronę wypełniają utwory z albumu ,,In Search Of A Dream'' (1977) nagranego w wyśmienitym składzie (oprócz Mouzona grają na tej płycie: belgijski gitarzysta Philip Catherine, Joahim Kuhn i Stu Goldberg  na fortepianie, Bob Malik na saksofonie tenorowym i wspaniały basista Miroslav Vitous). To płyta nagrana w listopadzie 1977 roku w Stuttgarcie a wydana w roku kolejnym przez wytwórnię MPS. Pozostałe to dokonania studyjne z Kopenhagi i Ludwigsburga, oraz pochodzące z albumów Perkusisty: ,,However'' i ,,Virtue'' (blisko 19-minutowe ,,Poobli''), a także prawdziwa koncertowa perełka nagrana wspólnie z ALBERTEM MANGELSDORFFEM i JACO PASTORIUSEM podczas festiwalu ,,Berlin Jazz Days '76'' w Berlińskiej Filharmonii: ,,Foreign Fun'', będąca kompozycją Mangelsdorffa.
Album otwiera wyśmienita ,,Nightmare'' (kompozycja Mouzona) z wspaniałą partią gitary prowadzącej i wyeksponowaną linią ,,pląsającego'' basu: jazz rock  w czystej postaci okraszony solem fortepianu utrzymany w pulsującym, transowym rytmie z dominujacą (co oczywiste) perkusją.
Z kolei: ,,Electric Moon'' (skomponowana przez Philipa Catherine) nagrany wspólnie z kompozytorem tego utworu, belgijskim gitarzystą Philipem Catherine to ewidentny hołd dla brzmienia zespołu WEATHER REPORT.
,,The Ram And The Scorpio'' oparta jest na gitarowym refrenie z dominującą partią mooga (może dlatego mam skojarzenia z dokonaniami naszego rodzimego SBB z lat 70.).
Ponad 8-minutowa kompozycja Mouzona ,,Virtue'' to klimat preferowany przez nasze LABORATORIUM -utwór zabarwiony dźwiękami elektronicznych brzmień Stu Goldberga z wspaniałą partią saksofonu altowego Gary'ego Bartza i basem Weltona Gite. W tym samym składzie nagrany został kolejny utwór umieszczony w tym zestawie: nastrojowy i romantyczny, oparty na partii saksofonu ,,Come Into My Life''. ,,The Mouzon Drum Suite'' to solowy popis Pana Alfonsa podzielony na cztery odmienne w nastrojach części suity -niesamowicie się tego słucha!
Podczas jednej z sesji miały miejsce urodziny muzyka co zostało w dość żartobliwy sposób zarejestrowane na samym końcu dwupłytowego zestawu w postaci odśpiewanego ''Happy Birthday'' przez muzyków uczestniczących w sesji i realizatorów dźwięku. A warto wspomnieć iż wśród tych ostatnich znalazł się producent tej płyty -sam Joahim- Ernst Berendt -swego rodzaju ikona i zarazem wielki znawca jazzu w Niemczech.''Happy Birthday'' jest wstępem do utworu w najczystszym z możliwych stylu funky: ,,Nothing But A Party'' (kłaniają się GEORGE DUKE i STANLEY CLARKE).

Tagi: jazz M
22:24, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.1: Nightmare; Electric Moon; Shoreline; The Light
str.2: The Unknown Journey; The Ram And The Scorpio; In Search Of A Dream; Playing Between The Beat; Nothing But A Party (incl. Happy Birthday)

1). Perkusista Alphonse Mouzon urodził się w 1948 roku. Po ukończeniu Wilson High School, przeprowadził się do Nowego Jorku, gdzie kontynuował naukę studiując dramat i muzykę, oraz ...medycynę. Jako perkusista debiutował u boku Bobby'ego Thomasa, nastęnie rozpoczął współpracę z pianistą McCoy Tynerem. Wraz z saksofonistą Wayne Shorterem wstąpił do utworzonej przez pianistę Joe Zawinula formacji Weather Report, uważanej dziś za jeden z najważniejszych zespołów muzyki jazzowej. Zespół ten opuścił jednak tuż po wydaniu albumu zatytułowanego po prostu ,,Weather Report'' (1971), by w kolejnym roku podpisać niezależną umowę z kultową wytwórnią Blue Note.
Następną formacją perkusisty była grupa The Eleventh House założona wraz z Larrym Coryellem grająca jazz fussion. 
Pomimo nagrania wielu płyt solowych jako lider, A.Mouzon to jednak przede wszystkim wzięty muzyk sesyjny, którego bębny słychać na płytach światowej sławy jazzmanów jak choćby wspomniani: WAYNE SHORTER i McCOY TURNER  czy m.in. DONALD BYRD , HERBIE HANCOCK, Al Di Meola  i sam MILES DAVIS . Ponadto nagrywał bądź koncertował z m.in.: GILEM EVANSEM, GEORGEM BENSONEM, DIZZYM GILLESPIE, STANLEYEM CLARKE, , JACO PASTORIUSEM, NATHANEM EASTEM, ALBERTEM MANGELSDORFFEM, MICHELEM LEGRANDEM, FREDDIE HUBBARDEM, CHETEM BAKEREM, braćmi BRECKER, SONNY ROLLINSEM, ARTURO SANDOVALEM i wieloma innymi. Lista nagrań dokonanych z muzykami spoza świata jazzu jest również oszałamiająca, brał bowiem udział w nagraniach takich wykonawców jak: ROBERTA FLACK, STEVIE WONDER, ERIC CLAPTON, JEFF BECK, CARLOS SANTANA, PATRICK MORAZ, TOMMY BOLIN czy CHUBBY CHECKER.
Album zatytułowany ''In Search Of A Dream'' to katalogowy album Perkusisty zawierający w większości Jego własne kompozycje, a nagrany został w wyśmienitym składzie (oprócz Mouzona grają na tej płycie: belgijski gitarzysta Philip Catherine, Joahim Kuhn i Stu Goldberg  na fortepianie, Bob Malik na saksofonie tenorowym i wspaniały basista Miroslav Vitous). To płyta nagrana w listopadzie 1977 roku w Stuttgarcie a wydana w roku kolejnym przez wytwórnię MPS.
Nagraną w Niemczech, z pięcioma muzykami płytę otwiera wyśmienita ,,Nightmare'' (kompozycja Mouzona) z wspaniałą partią gitary prowadzącej i wyeksponowaną linią ,,pląsającego'' basu: jazz rock  w czystej postaci okraszony solem fortepianu utrzymany w pulsującym, transowym rytmie z dominujacą (co oczywiste) perkusją.
Z kolei: ,,Electric Moon'' (skomponowana przez gitarzystę składu Philipa Catherine) nagrany wspólnie z kompozytorem tego utworu, belgijskim gitarzystą Philipem Catherine to ewidentny hołd dla brzmienia zespołu WEATHER REPORT.
''Shoreline'' to z kolei kompozycja pianisty zespołu Joachima Kuhna. Jako ostatnia na pierwszej stronie płyty znalazła się kompozycja wspomnianego Miroslava Vitousa nagrana tylko w duecie z Alphonse Mouzonem, jednak Vitous gra tutaj oprócz basu również na mini moogu imitującym dźwięk skrzypiec.
Podczas sesji miały miejsce urodziny muzyka co zostało w dość żartobliwy sposób zarejestrowane na samym końcu płyty w postaci odśpiewanego ''Happy Birthday'' przez muzyków uczestniczących a sesji i realizatorów dźwięku. A warto wspomnieć iż wśród tych ostatnich znalazł się producent tej płyty -sam Joahim- Ernst Berendt -swego rodzaju ikona i zarazem wielki znawca jazzu w Niemczech.
Jeszcze bardziej udaną wydaje się być strona druga płyty, gdzie Artysta stworzył istny ,,przekładaniec'' nastrojów zestawiając obok siebie klimatyczną ,,The Unknown Journey'' osnutą wokół mantrycznych dźwięków elektrycznego pianina z pełną furii kompozycją ,,The Ram And The Scorpio'' opartą na gitarowym refrenie z dominującą partią mooga (może dlatego mam skojarzenia z dokonaniami naszego rodzimego SBB z lat 70.). Wytchnieniem jest ,,In Search Of A Dream'' z pięknym motywem saksofonu tenorowego, po czym słuchamy wybitnie perkusyjnego tematu nagranego tylko przy użyciu ,,bębnów'' (,,Playing Between The Beat''), a całość kończy rozpoczęty odśpiewanym Mouzonowi przez muzyków uczestniczących w sesji w dniu jego urodzin: ,,Happy Birthday'', utwór w najczystszym z możliwych stylu funky: ,,Nothing But A Party'' (kłaniają się GEORGE DUKE i STANLEY CLARKE).
Doprawdy świetna i zdecydowanie niedoceniona płyta!

2). Jest wielu muzyków, którzy pomimo ogromnego wkładu w wiele nagrań znanych wykonawców, nie doczekało się ogólnoświatowej sławy przynależnej liderom, a ich nazwiska niewiele mówią przeciętnemu słuchaczowi. Tacy muzycy to zwykle tzw. sidemani, a więc instrumentaliści biorący udział w wielu sesjach nagraniowych dla innych muzyków, bądź nagrywający z nimi wspólnie jako towarzyszący instrumentaliści. Niewielu z nich zdobywa sławę u przeciętnych słuchaczy -zdobywają ją natomiast wśród znanych muzyków zabiegających o ich udział w sesjach.
Takim właśnie Artystą jest perkusista Alhonse Mouzon.
Płyta ''In Search Of A Dream'' nagrana w listopadzie 1977 roku w Stuttgarcie. Podczas sesji miały miejsce urodziny muzyka co zostało w dość żartobliwy sposób zarejestrowane na samym końcu płyty w postaci odśpiewanego Happy Birthday przez muzyków uczestniczących a sesji i realizatorów dźwięku. A warto wspomnieć iż wśród tych ostatnich znalazł się producent tej płyty -sam Joahim- Ernst Berendt -swego rodzaju ikona i zarazem wielki znawca jazzu w Niemczech.
Alphonse Mouzon koncertował kilka lat temu w Polsce -grał m.in. też w poznańskim klubie Blue Note. To bardzo barwna postać Artysta oprócz wykształcenia medycznego i muzycznego, studiował również aktorstwo w Hollywood. Pojawił się trzecioplanowe rolach w takich m.in. filmach jak wyśmienity ,,That Thing You Do'' (w reżyserii Toma Hanksa), ,,Córka prezydenta'' (z Michaelem Keatonem i Katie Holmes) czy rewelacyjny film biograficzny o życiu RAYA CHARLESA: ,,Ray''.
Strona druga płyty ''In Search Of A Dream'' to istny ,,przekładaniec'' nastrojów który rozpoczyna: ,,The Unknown Journey'' osnuta wokół mantrycznych dźwięków elektrycznego pianina, później pełna furii kompozycja ,,The Ram And The Scorpio'' oparta na gitarowym refrenie z dominującą partią mooga, spokojne nagranie tytułowe ,,In Search Of A Dream'' z pięknym motywem saksofonu tenorowego, perkusyjne solo ,,Playing Between The Beat'' a całość kończy rozpoczęty odśpiewanym Mouzonowi wspomnianym ,,Happy Birthday'', utwór w najczystszym z możliwych stylu funky: ,,Nothing But A Party''
Wszystkie utwory są kompozycjami Alphonse Mouzona.
Alphonse Mouzon oraz Philip Catherine -gitara, Bob Malik -saksofon, Miroslav Vitous -gitara basowa i Stu Goldberg -organy. Stu Goldebrg grał na drugiej stronie płyty na instrumentach klawiszowych, natomiast na stronie pierwszej na klawiszach grał w składzie znany z wyśmienitego występu na Bielskiej Zadymce Jazzowej 2012: Joahim Kuhn, który wówczas wystąpił w duecie z Archie Shepem.

Tagi: jazz M
22:22, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.1: Steppin' In A Slide Zone; Under Moonshine; Had To Fall In Love; I'll Be Level With You; Driftwood
str.2: Top Rank Suite; I'm Your Man; Survival; One Step Into The Light; The Day We Meet Again

Piękna i niedoceniana płyta! Jak wiadomo druga połowa lat 70. nie była zbyta łaskawa dla MOODY BLUES. Zespół wziął ,,drugi oddech'' dopiero w następnym dziesiecioleciu (wówczas to ukazały się przebojowe albumy: ,,The Other Side Of Life'', ,,Long Distance Voyager'' czy ,,Sur La Mer''. Tymczasem na płycie ,,Octave'' znalazło się mnóstwo  wspaniałej muzyki! Zawsze miałem słabość do charakterystycznego wokalu Justina Haywarda i ciepłego brzmienia The MOODY BLUES, więc z ogromną przyjemnością przypomniałem sobie ten album na płycie analogowej. Smyczkowe aranżacje niektórych utworów (jak choćby ,,Under Moonshine'') ,,zalatują'' może trochę ELECTRIC LIGHT ORCHESTRA z tamtego okresu, ale w pewnym czasie te dwa zespoły były przecież całkiem niedaleko siebie. Nie ma na tym albumie wielkich przebojów ani wybitnych rockowych arcydzieł znanych z innych płyt zespołu, lecz jest to doprawdy udany album.
Płytę kończy wspaniała koda ,,The Day We Meet Again'', a ja zastanawiam się: dlaczego dziś już nikt tak nie gra?
Staranne wydanie macierzystej wytwórnii zespołu -Decca w albumowej, rozkladanej okładce plus dodatkowa wkładka.

Tagi: M rock blues
22:21, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »