Recenzje ok. 2000 albumów. Klasyka, Jazz, Blues, Rock, Pop.

JAZZ

Polski Jazz

KLASYKA

Blues, Rock

POP

PŁYTY: A - Z:
_____________________________
RSS
poniedziałek, 09 maja 2011

 KENNY ROGERS: The Hit Singles Collection (CD 1985)

Ruby Don't Take Your Love To Town; Tulsa Turnaround; Elvira; Reuben James; The King Of Oak Street; Me And Bobby McGee; Just Dropped In; For The Good Times; Something's Burning; Tell It All Brother; Sunshine; A Poem For My Little Lady; She Even Woke Me Up To Say Goodbye; But You Know I Love You; Heed The Call; I Believe In Music

Jedna z pierwszych płyt CD wydanych przez MCA! Wydaną w 1985 roku płytę kompaktową udało mi się nabyć jeszcze zafoliowaną! Po 26. latach od zafoliowania, została otwarta i po raz pierwszy przesłuchana.
Chyba był to pierwszy oficjalny kompakt KENNY ROGERSA jaki ukazał się na świecie, gdyż edycje CD jego katalogowych albumów ukazały się dopiero w późniejszych latach.
Na skromnie wówczas wydanym krążku znalazło się 16 utworów jakie pierwotnie ukazały się na małych winylowych singlach. Nie jest to jednak coś w rodzaju swoistego ,,Greatest Hits'', gdyż brakuje tutaj takich hitów jak choćby: ,,The Gambler'' czy ,,Lady''. Znajdziemy tu jednak jeden z największych przebojów Rogersa: ,,Ruby Don't Take Your Love To Town'' czy nie ustępujący mu popularnością ,,Reuben James''.
Słuchając takich nagrań jak ,,Tulsa Turnaround'' czy ,,Elvira'' trudno jednoznacznie sklasyfikować KENNY ROGERSA jako piosenkarza country. W utworach tych dość wyraźnie bowiem brzmią echa bluesa czy nawet soul. Ba! Taki kawałek jak (siódmy na płycie): ,,Just Dropped In'' to czysta psychodelia spod znaku IANA HUNTERA czy SYDA BARRETTA!
Jedną z najpiękniejszych piosenek na płycie jest (druga po ,,Me And Bobby McGee'' w tym zbiorze) napisana przez Krisa Kristoffersona: ,,For The Good Times''. Następująca po niej ,,Something's Burning'' to z kolei pełna ognia wersja kompozycji MACA DAVISA utrzymana w wspaniałym klimacie muzyki rockowej końca lat 60-tych. Nie jest to jedyna kompozycja Davisa na tej płycie -drugą bowiem jest urocza piosenka ,,A Poem For My Little Lady'', trzecią z kolei kończąca płytę ,,hymnowa'': ,,I Believe In Music''. Słuchając tej płyty zostałem sprowokowany do odszukania w mojej kolekcji, oprócz winylowych płyt Rogersa, również płyty MACA DAVISA, który jest kompozytorem i wykonawcą wielkim acz niedocenionym, a w Polsce śmiem twierdzić iż zupełnie nieznanym.
Choć gwiazda tego dziś siedemdziesięcioparoletniego Pana z siwą brodą nieco przygasła, czar i urok takich wylansowanych przez niego piosenek jak: ,,Ruby Don't Take Your Love To Town'' czy jego własna wersja standardu K.Kristoffersona ,,Me And Bobby McGee'' są nieśmiertelne i na zawsze wpisały się grubą czcionką w historię zarówno muzyki country jak i szeroko pojętej muzyki pop.
To jeden z tych wielkich interpetatorów, dzięki którym wszystkie wykonywane przez niego piosenki, choć nie napisane przez niego ani nawet: dla niego -brzmią jak jego własne i zapadają w pamięci jako ,,Piosenki KENNY ROGERSA''.

Tagi: Pop R
21:28, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

 CARAVAN: Here Am I (CD 2005 /2000/)

Here Am I; Chiefs And Indians; Can You Here Me?; All The Way; Very Smelly Grubby Little Oak; Love In Your Eye

Dla mnie grupa CARAVAN to przede wszystkim rewelacyjna płyta: ,,In The Land Of Grey And Pink'', będąca trzecim albumem zespołu z roku 1971, po który od czasu do czasu sięgam. Przyznam się jednak, iż nie byłem ,,na bieżąco'' w okresie reaktywacji zespołu w latach 90-tych. Z tym większą ciekawością sięgnąłem po płytę będącą reedycją albumu ,,Surprise Supplies'' (2000), nagranego na żywo w 1999 roku.  Z składu jaki pamiętam z płyty ,,In The Land ...'' pozostali: Pye Hastings (gitara, śpiew) i Richard Coughlan (perkusja).
Mimo to, już od pierwszych dźwięków albumu słychać iż rozwiązany na początku lat 80-tych, a reaktywowany 10 lat później zespół to nadal niewątpliwie jedna z największych grup rocka progresywnego jaka pojawiła się w historii i zarazem jedna z najbardziej niedocenionych grup w Kraju nad Wisłą. Zespół przez lata zachował charakterystyczne brzmienie tworzące coś w rodzaju mariażu muzyki folk z jazzem, podanego w iście rockowym sosie. W grupie pojawiły się wspaniale brzmiące skrzypce (G.Richardson) przywołujące na myśl dokonania grupy KANSAS (choćby fajne solo w utworze ,,Can You Here Me?'').
CARAVAN od czasu do czasu raczył nas dłuższymi formami w rodzaju suit rockowych. Na tym koncertowym albumie nie mogło być inaczej. Gdy wybrzmiała piękna ballada ozdobiona partiami fletu (,,All The Way''), pojawiły się dwie nieco dłuższe, kilkunastominutowe formy. Pierwsza z nich to zapowiedziana przez Hastingsa: ,,Very Smelly Grubby Little Oak'' -bajkowo rozbudowana suita, w której znalazło się miejsce zarówno na elektroniczne pejzaże (J.Schelhaas), solo fletu jak również na nieco dłuższe niż w pozostałych kompozycjach solo saksofonu. Drugi z dłuższych utworów wypełniających drugą część albumu to kończący całość 17-minutowy: ,,Love In Your Eye'' -to już prawdziwa uczta dla miłosników progresywnego brzmienia. Improwizujący na tle klawiszowo -skrzypcowych podkładów flet wywołuje skojarzenia z wczesnymi dokonaniami KING CRIMSON, a elektroniczne opracowanie tego dzieła przywołuje ducha PINK FLOYD z okresu ,,Echoes''.
Szkoda trochę, iż wyśmienitą okładkę pierwotnej edycji zastąpiono jakimś dziwolągiem plasycznym. Również jakość techniczna nagrań pozostawia wiele do życzenia, gdyż radość słuchania psuje wysoki poziom szumów. Czekam na lepszą edycję tej płyty, gdyż ta, która ukazała się w roku 2005 jest niestety wyjątkowo niechlujna a wkładka do CD pozbawiona jest jakichkolwiek informacji o tym gdzie, kiedy i w jakim składzie dokonano nagrań (wszystkie informacje zawarte w tekscie znalazłem w innych źródłach).
Polecam gorąco tą płytę, choć niekoniecznie w tym wydaniu z roku 2005 (seria ,,Noble Prices'').

Tagi: 1 C rock blues
21:19, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 maja 2011

 ADAM WENDT: Power Set (CD 2007)

Extreme Trio; Who Loves New Orleans; Musical Brother; Crazy Eddie; Seven Minutes; Brooklyn; One More Song; You Can Dance; Zusim Hi-Way; Musical Brother (bonus track)

Postać Adama Wendta znana jest nie tylko miłośnikom jazzu, bowiem jako utalentowany saksofonista jest również bardzo pożądanym muzykiem sesyjnym. Jego saksofon usłyszeć można na płytach m.in. takich wykonawców jak: GRZEGORZ CIECHOWSKI (,,Tak, tak!'', 1989), NOCNA ZMIANA BLUESA (,,Co tylko chcesz'', 1996; ,,Harmonijkowy as'', 2006) czy KASA CHORYCH (,,Rhythm & Plus'', 2006). W świecie jazzu znany jest jako muzyk zespołów WALK AWAY, YOUNG POWER i VINTAGE BAND, oraz przede wszystkim jako leader własnego POWER SET, pod szyldem którego nagrał trzy albumy a omawiana w tym miejscu płyta jest pierwszym z nich. Ponadto w roku 2007 ukazała się jego autorska płyta z utworami Krzysztofa KOMEDY: ,,Adam Wendt plays Komeda''.
Pierwszą płytę projektu POWER SET, w skład którego weszli oprócz lidera: Przemysław Raminiak (klawisze) i Marcin Jahr (perkusja) wypełnia 9 kompozycji Wendta i jedna propozycja klawiszowca tria: P.Raminiaka (fajna smooth -ballada ,,One More Song'').
Kiedy po zakończeniu czwartego nagrania (,,Crazy Eddie''), zabrzmiały pierwsze dźwięki ,,Seven Minutes'', już wiedziałem iż to jak dotąd najpiękniejsze nagranie płyty. Cudowna klimatyczna ballada jazzowa, podczas której P.Raminiak pojawia się z pięknymi partiami fortepianu zastępując saksofon wygrywający piękną nastrojową melodię. Doprawdy, kompozycja godna zyskania miana standardu i jestem przekonany, iż po jakimś czasie nim się stanie. Gościnnie na krążku pojawiają się też Robert Szydło (bas) i Artur Lesicki (gitara), bez którego ,,kaczkowania'' utwór ,,Brooklyn'' nie byłby tym czym jest... a jest kolejnym nagraniem z tej płyty, które umieściłem obok ,,Siedmiu minut'' jako najlepsze momenty płyty na swojej liście ,,killerów'' z przesłuchanych w ostatnich dniach płyt.
Bardzo udana płyta.

22:56, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

 JOE LOVANO: Trio Fascination (CD 1998)

New York Fascination; Sanctuary Park; Eternal Joy; Ghost Of A Chance; Studio Rivbea; Cymbalism; Impressionistic; Villa Paradiso; 4 On The Floor; Days Of Yore

JOE LOVANO to dziś niewątpliwie jeden z najlepszych saksofonistów jazzowych. Pochodzący z klasy GARY BURTONA w Berklee College Of Music jazzman, ma na swoim koncie współpracę z takimi muzykami jak choćby: JOHN SCOFIELD,  CHET BAKER, WOODY HERMAN, MEL LEWIS, ELVIN JONES i JACK DeJONETTE.
Jest niezwykle wszechstronnym i płodnym jazzmanem, a jednym z jego projektów w latach 90. było zawiązanie Tria Fascination, którego skład stanowili oprócz lidera: Dave Holland (bas) i Elvin Jones (perkusja).
Pierwszy z nich to legendarny muzyk, mający na swym koncie wspólne nagrania z MILESEM DAVISEM (m.in. słynne płyty: ,,In A Silent Way'', 1969 i ,,Bitches Brew'', 1970), CHICKIEM COREA i ANTHONY BRAXTONEM (projekt CIRCLE), JOHNEM ABERCROMBIE i JACKIEM DeJONETTE (trio GATEWAY), oraz ALBERTEM MANGERSDORFFEM i ELVINEM JONESEM.
Drugi z muzyków, z którymi Lovano nagrał tą płytę to wzięty perkusista pracujący m.in. z DONALDEM BYRDEM, SONNYM ROLLINSEM, JOHNEM COLTRANEM czy DUKEM ELLINGTONEM.
Na płycie ,,Trio Fascination'' mamy więc muzyków z ,,górnej półki'', których nazwiska i dorobek są gwarancją muzyki najwyższej jakości, a logo wytwórni Blue Note umieszczone na krążku jest dodatkową gwarancją zarówno pod względem artystycznym jak i jakości technicznej nagrań. Lovano słyszymy na płycie grającego nie tylko na saksofonach (tenorowym, sopranowym i altowym), ale też na klarnecie.
Album zawiera dziesięć kompozycji lidera, zróżnicowanych klimatycznie i skierowanych w większości do bardziej zaawansowanych słuchaczy, choć znajdują się tu i rzeczy mogące przypaść do gustu odbiorcom mniej osłuchanym z improwizacjami jazzowymi, jak choćby ballada ,,Ghost Of A Chance'', w której saksofon maluje wspaniałą opowieść na tle pląsającego kontrabasu i ,,szemrania'' szczoteczkami Elvina Jonesa -to prawdziwa jazzowa perełka!
Tytuł płyty opatrzony jest dopiskiem ,,Edition One'', trzy lata później bowiem ukazała się płyta: ,,Trio Fascination. Edition Two'', na której znalazły się nagrania Lovano dokonane z trzema różnymi triami. Nie było już tam jednak tak znakomitych muzyków jak na omawianej płycie, uważanej przez smakoszy jazzu za zawierającą najlepsze dokonania JOE LOVANO z triem jazzowym jakie zostały zarejestrowane.

,,Lovano jest postrzegany jako jeden z najciekawszych tenorzystów lat 90.''

(Dionizy Piątkowski: ,,Encyklopedia Muzyki Popularnej: Jazz'')

Tagi: jazz L
22:50, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

 LIONEL HAMPTON: Ring Dem Vibes (CD 1976 / 2000)

Ring dem bells; Seven come eleven; On the sunny side of the street; Blue Lou; Psychedelic Sally; Vibraphone blues; Hamp's thing

Najwięksi wibrafoniści jazzu? Trzy nazwiska: MILT JACKSON, GARY BURTON i LIONEL HAMPTON.
Płyta ,,Ring Dem Vibes'' jest reedycją albumu Hamptona z roku 1976 zatytułowanego: ,,Blue Star'', wydaną w serii pięćdziesięciu największych albumów jazzowych nagranych w Paryżu. Krążek wydany został w formie efektownego digipacka z dołączoną książeczką, a nagrania poddano 24-bitowemu remasteringowi, dzięki czemu materiał wypełniający CD brzmi wyśmienicie.
To kwintesencja tego co w jazzie osobiście kocham najbardziej: niezwykła ekspresja, wirtuozeria wszystkich muzyków, z których każdy zaznacza swą obecność wytrawnymi solówkami, oraz bardzo rozbudowane lecz przejrzyste i czytelne improwizacje. Lider nie jest muzykiem, którego słyszymy zawsze na pierwszym planie, lecz po prostu jednym z członków bandu. Oprócz wibrafonu: dużo wspaniale brzmiącej gitary (niezwykły wirtuoz: William Mackel), organy Hammonda (Reynold Mullins), sola perkusji (Sam Woodyard), saksofony (Michel Attenoux i Gerard Badini) a nawet wokal samego Hamptona, który choć wokalistą wybitnym nigdy nie był -ekspresją i witalnością potrafił sprawić, iż głosu jego słucha się wyśmienicie (choćby w otwierającym płytę utworze tytułowym, czy standardzie ,,On The Sunny Side Of The Street'').
Prawdziwym skarbem na płycie jest wspaniała interpretacja tematu Horace Silvera: ,,Psychedelic Sally''. W tym blisko 11-minutowym utworze Hampton wyprawia na swoich ,,cymbałkach'' niezwykłe zupełnie rzeczy, a W.Mackel wspomagany zawiłą linią kontrabasu Michela Gaudry osiąga chyba apogeum swojego gitarowego wirtuozerstwa (znam tylko jednego gitarzystę, który potrafi w taki sposób frazować... ale on ma na imię Jarek :-) . W połowie utworu pojawia się fantastyczna trąbka (Claude Gousset) ,,podpierana'' rockowo chwilami wręcz brzmiącym kontrabasem, po niezwykłej minucie sola zastąpiona saksofonem tenorowym G.Badiniego, który z kolei ustępuje miejsca fortepianowi (Raymond Fol). Całość zespala Hampton uderzający w wibrafon, sapiący do mikrofonu i pokrzykujący. Psychodeliczny jazz? Jak najbardziej! Jeśli coś takiego istnieje, to ,,Psychedelic Sally'' w tej interpretacji jest tego esencją.
Po psychodelii czas na bluesa. ,,Vibraphone Blues'': wokal Hamptona brzmi tutaj niczym śpiew rasowego bluesmana, charakterystyczne brzmienie hammondów i wspaniała gitara natomiast brzmią jakby z ,,innej bajki''. Te dwa utwory to opus magnum całego albumu!
Jak dobrze że są jeszcze takie płyty! Płyty, które nagrane zostały wiele lat temu a czekają na odkrycie. Dopiero teraz ,,odkryłem'' dla siebie ten album nagrany 35 lat temu i od teraz zostanie już ze mną na zawsze w Moim Muzycznym Świecie.
Za ,,pierwszym podejsciem'' wysłuchałem krążka dwukrotnie raz za razem, a później powtórzyłem sobie jeszcze raz ,,Psychedelic Sally'' i jeszcze raz ,,Vibraphone Blues''. Tak szybko nie pokryje się ta płyta kurzem na mojej półce - ) . Jak mogłem dotyczas bez niej żyć?
Podczas swojej długiej i owocnej kariery muzycznej Hampton grał m.in z LOUISEM ARMSTRONGIEM, BENNY GOODMANEM, ARTEM FARMEREM, QUINCY JONESEM, CHARLESEM MINGUSEM, CLARKIEM TERRY, STANEM GETZEM, OSCAREM PETERSONEM i ARTEM TATUMEM. Zmarł w 2002 roku w wieku 94 lat do końca życia pozostając aktywnym jazzmanem, mimo artretyzmu i udaru mózgu jakiego doznał podczas koncertu w Paryżu w 1991 roku (ostatni koncert zagrał w 2001 roku, na kilka tygodni przed śmiercią). Muzyka jaką po sobie pozostawił uczyniła go jednak nieśmiertelnym a dziś coraz to nowi miłośnicy jazzu odkrywają dla siebie kolejne jego nagrania, czego moja skromna osoba jest dowodem.


,,Gdyby nie było Hamptona z jego elektryzującymi improwizacjami, nieposkromionym dynamizmem, zadziwiającym entuzjazmem i najzwyklejszym umiłowaniem życia i muzyki, swiat byłby bez wątpienia inny''

(Dionizy Piątkowski: ,,Encyklopedia Muzyki Popularnej: Jazz'')

Tagi: H jazz
22:38, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 kwietnia 2011

ELVIS PRESLEY: Elvis Presley's Greatest Hits Volume I (LP 1959)

str.1: Heartbreak Hotel; I Was The One; I'm Left, You're Right, She's Gone; Tutti Frutti; Blue Suede Shoes; Don't Be Cruel; I Want You, I Need You, I Love You; My Baby Left Me

str.2: Hound Dog; Ready Teddy; I Love You Because; Anyway You Want Me (That's How I Will Be); Money Honey; I'm Gonna Sit Right Down And Cry; Blue Moon; Rip It Up

ELVIS PRESLEY: Elvis Presley's Greatest Hits Volume II (LP 1957-1970)

str.1: Long Tall Sally; Shake, Rattle And Roll; Old Shep; Lawdy Miss Clawdy; Playing For Keeps; All Shook Up; That's When Your Heartaches Begin; Too Much

str2: Mean Woman Blues; Blueberry Hill; Lonesome Cowboy; Let Me Be Your Teddy Bear from 'Loving You'; Paralysed; Let's Have A Party; Got A Lot Of Livin' To Do!; Trying To Get To You

Która to już z kolei składanka Elvisa w mojej kolekcji płyt winylowych? Za każdym razem zdobywając kolejne winylowe kompilacje Elvisa mam świadomość, iż to nie chęć zdobycia nagrań Presleya ułożonych w kolejnej już konstelacji mną kieruje, lecz po prostu kolekcjonerska mania zdobycia kolejnych krążków do prywatnego katalogu, a jednak za każdym razem, gdy kładę świeżo zdobyty elvisowski winyl na talerzu gramofonu, wiąże się to z pewnego rodzaju moim prywatnym muzycznym świętem i celebracją przesłuchiwania płyty gramofonowej ELVISA PRESLEYA. Tak było i tym razem, gdy słuchałem zapewne po raz kilkusetny takich przebojów jak: ,,Anyway You Want Me (That's How I Will Be)'', ,,Old Shep'', ,,Paralysed'' czy ,,Blue Moon'' z kolejnych płyt winylowych pozyskanych do prywatnej kolekcji. Trudno byłoby mi zliczyć wszystkie płyty z mojej półki, na których znajduje się: ,,Blue Suede Shoes'', ,,Don't Be Cruel'' czy ,,Long Tall Sally'', a jednak za każdym razem gdy słucham tych nagrań z kolejnych czarnych krążków wydanych w innych zestawieniach, w innych okładkach, bądź po prostu opatrzonych innym numerem katalogowym niż już posiadane, łaczy się to dla mnie z dużymi emocjami i wiąże z niemalże ,,nabożeństwem'' celebrowania odtworzenia płyty na gramofonie.
Wydawnictwo Reader's Digest specjalizuje się w najróżniejszych wielopłytowych składankach skierowanych do przeciętnego odbiorcy, będących tematycznymi kompilacjami zawierającymi nagrania różnych wykonawców, ale także zestawach płyt jednego konkretnego wykonawcy. Dziś dostępne są cztero- lub pięciopłytowe zestawy kompaktów m.in. ABBY, Richarda Claydermana czy właśnie ELVISA PRESLEYA. Przed laty jednak, zanim świat zdominowała płyta CD, Reader's Digest wydawał własne składanki pod postacią estetycznych kilkupłytowych zestawów płyt winylowych. Jednym z takich wydawnictw był zestaw 6 longplayów Elvisa, spakowanych w jeden karton jako ,,Elvis Presley's Greatest Hits'', ale także sprzedawanych osobno, w indywidualnych okładkach jako ,,Volume I'', ,,Volume II'' itd. Płyty zostały wydane w estetycznych okładkach, których rewersy po złożeniu całego kompletu tworzą jedno duże koncertowe zdjęcie Elvisa.
Dwie pierwsze płyty tej serii, bądź boxu pozyskałem właśnie do swoich zbiorów.

,,Elvis Presley's Greatest Hits Volume I'' to zestaw szesnastu nagrań począwszy od ,,Heartbreak Hotel'' a na ,,Rip It Up'' zakończywszy.
Druga płyta ,,Volume II'' zawiera podobnie jak ,,jedynka'' 16 nagrań pochodzących z lat 1957-1970 -jest więc tutaj dość duży 13-letni przedział czasowy, a więc np.,,All Shook Up'' (z roku 1957) sąsiaduje z ,,That's When Your Heartaches Begin'' (1970). Dzięki temu druga płyta jest bardziej reprezentatywna pod względem ,,największych przebojów EP'', jednakże należy i w tym przypadku mieć świadomość tego że krążek jest zaledwie częścią większej całości.
Do dnia dzisiejszego ukazują się coraz to nowsze zestawy oryginalnych nagrań Elvisa, a każdy Jego miłośnik ma i tak zapewne swoją ,,żelazną'' listę ukochanych nagrań ,,Króla''. Osobiście sam kiedyś takową stworzyłem dla własnej przyjemności, po czym bezustannie ją modyfikowałem i po pewnym czasie zarzuciłem ten projekt. Jakikolwiek zestaw nagrań ELVISA PRESLEYA, nawet stworzony przez największych na świecie miłośników i ekspertów Jego twórczości będzie zawsze zestawem subiektywnym i nie mogącym  usatysfakcjonować wszystkich Jego wielbicieli.

Tagi: Pop
22:50, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 kwietnia 2011

Wspaniały, charytatywny utwór powstał na fali popularności róznego rodzaju ,,Aid-ów''. Nagrana w towarzystwie ELTONA JOHNA, STEVIE WONDERA i Gladys Knight piosenka została napisana, wyprodukowana i zaaranżowana przez Burta Bacharacha i Carole Bayer Sager. Świetnie brzmi po blisko 30.latach.
Zanim wysłuchałem str B, sięgnąłem na półkę po longplay DIONNE WARWICK: ,,Friends'', z którego pochodzi piosenka ze strony pierwszej. Tak -nie myliłem się: na drugiej stronie wytłoczono utwór, który (jak to mówiło się wówczas): ,,nie zmieścił się na longplayu''. Album D.Warwick ,,Friends'' mam od lat i bardzo go lubię, dlatego wielką frajdę sprawiło mi wysłuchanie piosenki z tej sesji, której po prostu wcześniej nie znałem.
Ile jest jeszcze takich nagrań do odkrycia?

Tagi: Pop w
00:08, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
str.1: Crazy Life; Hollywood Holiday; There's No Time; Fling Of Mine; Granny Goodbye
str.2: Great Lake Canoe; Cherizar; One Woman Lover; Piano Song

Moją ulubioną płytą GINO VANNELLIEGO jest ,,Nightwalker'' z 1981 roku, która notabene przyniosła Artyście duży rozgłos i przyczyniła się do Jego niezwykłej popularności w pierwszej połowie lat 80. Tym razem sięgnąłem po płytę wydaną dużo wcześniej -debiutancki album ,,Crazy Life'', nagrany przez młodziutkiego, dopiero co odkrytego przez HERBA ALPERTA, 21-letniego Gino tuż po podpisaniu kontraktu z A&M Records. Słynny trębacz jest też producentem albumu, na który składa się dziewięć piosenek utrzymanych w ciepłym smooth-jazzowym nastroju.
Otwierająca płytę, tytułowa piosenka utrzymana w klimacie samby, ozdobiona pięknymi gitarowymi akordami brzmi chwilami tak jak gdyby nagrano ją wczoraj, a dziś mogłaby stać się przebojem. Myślę, iż na tym polega fenomen niektórych płyt -na ponadczasowości, która jak okazuje się nie jest wyłącznie domeną muzyki klasycznej.
Płyta podobnie jak inne, poźniejsze dokonania Kanadyjczyka, utrzymana jest w ciepłym klimacie, kojarzącym się z wieczorną lampką wina po ciężkim dniu, przynoszącą ulgę i wytchnienie (,,There's No Time'') i choć znajdziemy na niej także nastroje zbliżone do bluesa (,,Fling Of Mine''), czy ,,goręcej'' brzmiącą sambę: ,,Great Lake Canoe'' to na krążku ,,królują'' utwory wspaniale ,,leniwe'' -określane przeze mnie jako ,,sweet, soft and lazy''.
Niezwykle krótka, zaledwie 24-minutowa płyta wydana przed 38-laty (!), była niezwykle udanym debiutem Artysty, który później zachwycił świat takimi wspaniałymi rzeczami jak: ,,I Just Wanna Stop'', czy późniejsza: ,,Santa Rosa'' z wspomnianej płyty ,,Nightwalker'' (1981).
GINO VANNELLIEGO w mojej prywatnej subiektywnej kategorii odbierania Muzyki zawsze umieszczałem obok podobnych ,,nudziarzy'' jak MICHAEL FRANKS czy CRISTOPHER CROSS.
Tagi: Pop V
00:06, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: Blues In My Shoes; Squeeze Me; Straight No Chaser; Big Band Blues
str.B: Une Mes; Warm Hearted Mood; Shell Game

Wznowienie wcześniej wydanej płyty, na którą złożyły się nagrania dokonane podczas koncertu w Warszawie z udziałem m.in. słynnego perkusisty polskiego jazzu: Czesława Bartkowskiego. Unikat na skalę światową w dziedzinie jazzu: płyta z zapisem tego występu ukazała się tylko w Polsce! Wśród brawurowo wykonanych w big bandowej konwencji utworów, znajdziemy tu standardy takie jak: ,,Squeeze Me'' -Duke'a Ellingtona, czy ,,Straight No Chaser'' -Theloniousa Monka. Niezwykle klimatycznie brzmi też w tej interpretacji ,,Warm Hearted Mood''.
Szkoda tylko że płyta, podobnie jak kilka innych tworzących serię Klubu Płytowego Pe-Es-Jotu ,,Biały Kruk Czarnego Krążka'', wydana została w tak żałośnie koszmarnej okładce.

Tagi: jazz T
00:05, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 kwietnia 2011

Fire; Voodoo Child; Rainy Day, Dream Away; Manic Depression; Third Stone From The Sun; Purple Haze; Little Wing; Up From The Skies; Crosstown Traffic; The Wind Cries Mary; Red House


W momencie gdy piszę ten tekst; płyta jest jak dotąd ostatnim albumem JARKA ŚMIETANY. Niezwykły, zaskakujący projekt gitarzysty jazzowego, który zmierzył się z pomnikowymi dziełami rockowego gitarowego króla! JAREK ŚMIETANA postanowił tym albumem oddać hołd gitarzyście, któremu m.in. zawdzięcza sięgnięcie w wieku kilkunastu lat po gitarę. Jak zwykle zebrał muzyków ,,z najwyższej półki'' (m.in. Paweł Mąciwoda (SCORPIONS), NIGEL KENNEDY, Maciej Sikała i tradycyjnie: WOJTEK KAROLAK) i nagrał płytę będącą ewenementem na skalę światową. Oto bowiem nagrał utwory JIMIEGO HENDRIXA gitarzysta będący sam wielką indywidualnością -gitarzysta który ma własne wypracowane brzmienie i rozpoznawalny sposób gry. Powstała płyta, która jest skrzyżowaniem dwóch muzycznych geniuszy: Największego jazzmana wśród muzyków rockowych (Hendrix), oraz Największego rockmana wśród jazzmanów (Śmietana). Śmiem twierdzić, iż przez wszystkie lata nikt na świecie nie nagrał tak wspaniałej płyty z utworami Hendrixa! Zdarzało się w przeszłości JARKOWI ŚMIETANIE ,,podśpiewywać'' z gitarą -na tej płycie jednak po raz pierwszy od początku do końca słyszymy wokal Mistrza, brzmiący niezwykle głęboko i mocno. Chciałoby się powiedzieć: ,,czarny, bluesowy głos''.
Płytę otwiera ,,Fire'' kończący hendrixowskie koncerty, podczas wykonywania tego utworu bowiem na koncertach Śmietana rozstrzaskuje a często również podpala gitarę. Również ,,śmietankowa'' wersja studyjna tego utworu niesie w sobie niezwykłą wręcz dynamikę i ekspresję. Ciekawe co powiedziałby sam Hendrix na skrzypce NIGELA KENNEDY'EGO brzmiące niezwykle rockowo w tym nagraniu.
,,Voodoo Child'' to ,,zarąbista'' partia harmonijki ustnej Ł.Wiśniewskiego i ,,kaczkowata'' gitara Śmietany oraz magiczne solo karolakowych hammondów.
Bardzo typowo dla Śmietany brzmi ,,Rainy Day, Dream Away''; słuchając tej wersji hendrixowskiego utworu zdecydowanie zapominamy o pierwowzorze.
 Podobnie jest z ,,Manic Depression'', który to utwor po wysłuchaniu tej wersji trudno wyobrazić sobie choćby bez... partii saksofonu tenorowego.
Oprócz rozpoznawalnych od pierwszych dźwięków kompozycji, Śmietana sięgnął po takie ,,cudeńka'' jak choćby ,,Third Stone From The Sun'' odkrywając zupełnie nowe oblicze tego utworu. Nieznane mi dotąd walory tej urokliwej kompozycji sprawiły, iż od czasu wysłuchania tej płyty jest to jeden z moich ulubionych utworów Hendrixa, ale... w wykonaniu zespołu JARKA ŚMIETANY. To niezwykłe, iż są rzeczy sprzed wielu, wielu lat: na pozór znane nam kompozycje, w których dzięki innemu podejściu odkryć możemy całkiem nowe barwy. Tu pasują nawet... didżejskie skrecze (,,Third Stone ...'' i ,,Purple Haze''), których nie mogę strawić słuchając niektórych współczesnych produkcji muzycznych.
,,Little Wing'' w tej wersji po prostu... ,,powala''. STING nagrywając z wielkimi jazzmanami swój moim zdaniem najlepszy album ,,...Nothing Like The Sun'' (1987) umieścił na płycie również ,,Little Wing'', nagrane wraz z zespołem GILA EVANSA, ale nie było z nim tam ...NIGELA KENNEDY i JARKA ŚMIETANY, którzy wygrywają konkurencję o hendrixowskie ,,Małe Skrzydełko''.
Mniej przekonywująco brzmią może ,,Up From The Skies'' i ,,Crosstown Traffic'' (mimo świetnej solówki Kennedy'ego), choć dla zwolenników pierwotnych hendrixowskich wersji ,,mniejsza'' ingerencja Śmietany w oryginalne wersje może być atrybutem tych nagrań.
Funkująco a zarazem bluesowo brzmi ,,The Wind Cries Mary'', w której gitara Śmietany brzmi czysto (bez przetworników), a organy Hammonda (Karolak) grają również prostą i nieskomplikowaną solówkę.
Płytę kończy najbardziej bluesowo brzmiący ,,Red House'' (ozdobiony partią harmonijki A.Krupy), który jest być może przedsmakiem tego co czeka nas na kolejnej płycie JARKA ŚMIETANY: ,,I Love The Blues'' -dla mnie osobiście: najbardziej oczekiwanej płycie 2011 roku.
Tymczasem dziękuję za hendrixowskie koncerty, których byłem dwukrotnie świadkiem (patrz:
Poznań, Leszno), za ,,nowego Hendrixa'' którego Tak nigdy przedtem nie słyszałem i za tą płytę, którą otrzymałem od Największego Polskiego Gitarzysty podczas ostatniego naszego spotkania.

Kilimanjaro; Where Are You From; Passion; Quo Vadis; City Of Spring; Way To Oasis; Taniec Garbusa; Untitled Song; Kilimanjaro

ZBIGNIEW SEIFERT to jedna z tych postaci polskiej muzyki jazzowej, która zdecydowanie większą sławę zyskała na świecie niż w Polsce. Nagrywał z największymi osobistościami świata jazzu, jak Jack DeJohnette czy sam John Scofield (nie wszyscy wiedzą, iż ten drugi grał u Seiferta jako muzyk sesyjny -nie odwrotnie!). Niewielu tej klasy skrzypków jazzowych zaszczyciło muzykę jazzową XX wieku. ZBIGNIEW SEIFERT to postać wybitna, jednocześnie w Polsce znana jedynie dzięki albumowi koncertowemu ,,Kilimanjaro''.
Jak napiasłem powyżej; niewielu tej klasy szkrzypków jazzowych zaszczyciło świat jazzu swą twórczością, jednakże nasz ,,jazzowy kameleon'' JAREK ŚMIETANA odnalazł dziewięć wspólczesnych wielkich skrzypiec jazzu pod nazwiskami takimi jak:Didier Lockwood, Jerry Goodman czy Krzesimir Dębski i namówił ich do oddania hołdu twórczości Seiferta. Owocem tego jest płyta nagrana i wydana w 30. rocznicę przedwcześnie zmarłego Muzyka, jaka przypadła w roku 2009.
Dziewięciu wielkich skrzypków wykonuje wraz z zespołem JARKA ŚMIETANY osiem kompozycji Seiferta, płytę bowiem otwiera i zamyka słynne ,,Kilimanjaro'' w dwóch różnych wersjach.
Znamienne, iż jest to płyta Wielkiego Gitarzysty Jazzowego, na której to; nie gitara jest instrumentem przewodnim -lecz skrzypce. W zespole towarzyszącym poszczególnym solistom, oprócz Śmietany znajdziemy też takie nazwiska jak Janusz Grzywacz (obecnie: LABORATORIUM), czy Zbigniew Wegehaupt. A więc istna ,,śmietanka jazzowa'' (sic!). Nie znaczy to jednak, iż gitary Mistrza Śmietany na płycie jest mało; porywające sola pojawiają się w miejsce skrzypiec, by po chwili ponownie ustąpić smyczkowi (brawurowo, wręcz... rockowo zagrana pierwsza 11-minutowa wersja ,,Kilimanjaro'', gdzie Śmietana prowadzi wyśmienity dialog z Jerrym Goodmanem).
W drugim utworze (,,Where Are You From'') zdeformowana wokaliza towarzysząca nam podczas całego nagrania, powtarzana niczym mantra, tworzy niepowtarzalny klimacik, solo Wegehaupta w środku utworu powala, a Mateusz Smoczyński ,,wycina'' takie solówki, których chyba niepowstydziłby sam ZBIGNIEW SEIFERT. Swoją drogą, ciekawe jak oceniłby tą płytę bohater, któremu została ona poświęcona.
W trzecim utworze przysłowiowe i dosłowne,,pierwsze skrzypce'' gra sam światowej sławy muzyk z najwyższej półki: Didier Lockwood! ,,Passion'' -to kolejna klasyka Seiferta, z którą z wielkim powodzeniem zmierzył się zespół J.Śmietany. Szybki rytm i dynamiczna perkusja, a skrzypce przy użyciu różnego rodzaju przetworników (z których stosowania słynie D.Lockwood) grają z prawdziwą, tytułową ,,pasją''... no i Pan Jarek nie daje i tym razem za wygraną, wygrywając na swoim ,,Mayones'ie'' niebywałe rzeczy, aż chce się krzyknąć: ,,This Is Jazz, But It's Rock'n'roll Too!''.

Od początku kolejnego nagrania: ,,Quo Vadis'' słychać wyraźnie kto gra w tym utworze (bez sprawdzania na okładce): jedyny w swoim rodzaju, tak charakterystycznie brzmiący Krzesimir Dębski! Spokojny w swym klimacie utwór wspaniale kontrastuje z manierą Dębskiego i gdyby nie gitara J.Śmietany i fortepian Piotra Wyleżola, można by odnieść wrażenie iż to jedna z jego kompozycji nagrana wspólnie ze STRING CONNECTION.
,,City Of Spring'' -to z kolei klimat bliższy dokonaniom zespołu Śmietany sprzed lat: EXTRA BALL. Na skrzypcach tym razem słyszymy Christiana Howesa, a długie wyśmienite solo fortepianowe to po raz kolejny zasługa P.Wyleżola.
,,Way To Oasis'' -leniwie rozkołysana gitara we wstępie i po chwili już są... skrzypce Marka Feldmana. Przyjemny, jak można dziś napisać: ,,smooth jazzowy'' klimat i niezwykle zagrane przez J.Grzywacza solo na elektronicznych instrumentach klawiszowych, dzięki któremu zbliżyliśmy się do klimatów spod znaku starego SBB.
Jedyny polski tytuł na płycie! ,,Taniec Garbusa''. Na skrzypcach tym razem Maciej Strzelczyk, a JAROSŁAW ŚMIETANA brzmi w tym utworze bardzo tradycyjnie i tak dla siebie charakterystycznie (mam na własny użytek takie określenie: ,,śmietankowe brzmienie''). Gustownej solówki nie poskąpił i tym razem Wyleżol.
Podobny w klimacie do ,,Where Are You From'' (nr 2) jest ósmy utwór na płycie: ,,Untitled Song''; spokojny i ...mantryczny w odbiorze, poprzez powtarzający się motyw basowy Wegehaupta, wzbogacony brzmieniem bongosów. Na skrzypcach: Adam Bałdych.
Na koniec jeszcze repryza ,,Kilimanjaro'' -spinającego niczym klamra cały album, zagrana w mistrzowski sposób przez Pierre Blancharda -wspaniały temat i wspaniałe zakończenie tego tribute-albumu, potęgujące wrażenie płyty konceptualnej.
To kolejny wielki projekt JARKA ŚMIETANY i nie ostatni (później mieliśmy Hendrixa i płytę ze standardami bluesowymi). Brawo!

SKŁAD:

Jarek Śmietana - gitary

Piotr Wyleżoł - fortepiany

Zbigniew Wegehaupt - kontrabas

Adam Czerwiński - perkusja

Sławek Berny - instr. perkusyjne 

Janusz Grzywacz - instr. klawiszowe


Kilimanjaro /with J.Goodman/;

Where Are You From /with M.Smoczyński/;

Passion /with D.Lockwood/;

Quo Vadis /with K.Dębski/;

City Of Spring /with Ch.Howes/;

Way To Oasis /with M.Feldman/;

Taniec Garbusa /with M.Strzelczyk/;

Untitled Song /with A.Bałdych/;

Kilimanjaro /with P.Blanchard/

23:55, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

CD:

Part I ''Birth''; Part II ''Okapi''; Part III ''Children''; Part IV ''Dance''; Part V ''My Love And Inspiration''

LP:

str.A: Part I ''Birth''; Part II ''Okapi''

str.B: Part III ''Children''; Part IV ''Dance''; Part V ''My Love And Inspiration''

LP Wspaniały projekt! Pięcioczęściowa suita napisana i zaaranżowana przez Genialnego JARKA ŚMIETANĘ. Do nagrania Mistrz zaprosił, tradycyjnie już: muzyków z najwyższej półki: Eddie Henderson (trąbka), Nigel Kennedy (skrzypce), David Liebman (saksofon), Piotr Wyleżoł (fortepian), Ed Schuller (kontrabas) i wspaniały Adam Czerwiński (perkusja). Tym co wyróżnia to przedsięwzięcie jest udział w nagraniu ,,Jesiennej Suity'' Chamber Orchestra Of Galicja pod dyrekcją wyśmienitego Krzesimira Dębskiego, któremu Śmietana powierzył orkiestrację. W dwóch utworach z płyty kompozycyjnie wsparł Śmietanę: W.Sendecki.
Powstało dzieło na skalę światową, któremu zdecydowanie należy się godne miejsce wśród wielkich utworów XXI wieku zarówno w kategorii jazzu jak i szeroko pojętej instrumentalnej muzyki klasycyzującej.
Całość rozpoczyna przecudna część pierwsza: ,,Birth'', w której dosłownie rzuca na kolana brzmienie orkiestry i niezwykle radosna linia melodyczna, ukazująca jesień jako porę radosną, mieniącą się wieloma barwami. Śmietana niczym malarz, przekazuje nam swoją wizję jesieni nie upstrzonej tandetną kolorystyką, lecz ukazaną kolorami pięknymi, subtelnymi, pełnymi głębi...
Druga część suity: ,,Okapi'' -to już typowo jazzowa kompozycja będąca w moim odczuciu ukłonem w stronę stojącego za pulpitem K.Dębskiego, gdyż zarówno aranżacja całości jak i partia skrzypiec N.Kennedy'ego kojarzy się z charakterystyczną manierą wielkiego polskiego skrzypka jazzowego i kompozytora. Soczyste partie ,,śmietankowej'' gitary natomiast brzmią na tle orkiestry w finale tej części doskonale.
Drugą stronę płyty winylowej otwiera część III: ,,Children'' ozdobiona wspaniałymi partiami raz: ,,przytłumionej'', innym razem brzmiącej ,,soczyście'' trąbki E.Hendersona i przede wszystkim rozbudowanym solem tej Jedynej na Świecie Gitary i nie myślę tu o rodzaju instrumentu, lecz charakterystycznej ,,duszy'', którą słychać z sześciu strun. Tylko jeden Muzyk TAK gra! Spokojny, senny utwór kończy się ,,davisowskimi'' wzdychaniami trąbki.
,,Dance'' to utwór o skocznej (jakby osadzonej w tradycji słowiańskiej muzyki ludowej) rytmice, oparty na partii skrzypiec, w którym ozdobą jest bardzo rozbudowana solówka gitary brzmiąca naprawdę niezwykle na tle orkiestry. Poza tym jest tu wszystko: partia skrzypiec, solo na saksofonie sopranowym (Liebman), partia całej sekcji smyczkowej... i to wszystko zawarte jest w zadwie 5 i pół minutowym utworze (najkrótszej części suity).
Na koniec dajemy się porwać nostalgii i słuchamy przecudnej kompozycji Genialnego Kompozytora: ,,My Love And Inspiration'' gdzie Śmietana czaruje nas brzmieniami instrumentu akustycznego. Słuchałem tej kompozycji w innym opracowaniu, lecz zdecydowanie wersję z ,,Autumn Suite'' uważam za wzorcową. Pojawia się tu również wspaniałe solo fortepianowe (Wyleżoł) i ,,nucona'' partia kontrabasu (Schuller). Perła! Cały album natomiast to naszyjnik z pereł.
Płyta pierwotnie ukazała się w wersji CD w roku 2006, a dopiero po trzech latach udało się ją wydać na płycie gramofonowej. Estetyczna, rozkładana okładka ozdobiona pięknymi, utzymanymi w jesiennym klimacie fotografiami i płyta w indywidualnej kopercie to niewątpliwe atrybuty tego wydawnictwa. Szkoda tylko że sama płyta winylowa brzmi tak kiepsko, tym bardziej iż zapisano na niej doprawdy przecudne dźwięki.

CD Piękna, kompaktowa edycja tej płyty natomiast jest wręcz wzorem, zarówno pod względem edycji jak i jakości dźwięku (krążek pokryty został ponadto warstwą 24 -karatowego złota). 
W tym przypadku niestety tylko na CD cieszyć się mogę pełnią brzmienia zawartej tu Muzyki, a w przypadku tej płyty jest to wyjątkowo ważne.

23:53, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

   

Już nie zapomnisz mnie; Gdzie ci mężczyźni; Why Not This Way; Cała jesteś w skowronkach; Pod Papugami; To ostatnia niedziela; Little B.B.; Dni, których nie znamy; Kiedy byłem małym chłopcem; Jej portret; bonus track: Kiedy byłem małym chłopcem (alternate arrangement)

Jeden z wielu wspaniałych projektów JARKA ŚMIETANY. Tym razem mamy do czynienia z standardami polskiej piosenki ,,przefiltrowanymi'' przez niesamowitą wyobraźnię Śmietany. Każda z piosenek wykonana przez trio Gitarzysty (oczywiście w wersjach instrumentalnych), robi wrażenie zupełnie nowych utworów, gdyż ukazują zupełnie inne oblicze znanych nam kompozycji, a nierzadko odkrywa w popularnych melodiach całkiem nowe niuanse, których mogliśmy nie dostrzec w pierwotnych wykonaniach SKALDÓW, MARKA GRECHUTY czy TADEUSZA NALEPY. Na starannie wydanym krążku znajdują się też dwie zupełnie nowe kompozycje: ,,Why Not This Way'' -Śmietany, oraz ,,Little B.B.'' -WOJCIECHA KAROLAKA, które nie odbiegają klimatem od tytułowych ,,standardów'', a stanowią świetne uzupełnienie tej imponującej kolekcji. Imponującej, bowiem na płycie znajdują się takie tytuły jak choćby: ,,Gdzie ci mężczyźni'', ,,Dni, których nie znamy'', ,,Cała jesteś w skowronkach'' czy ,,Kiedy byłem małym chłopcem''.
Słuchając płyty odnosi się do tego stopnia wrażenie spójności, iż doprawdy trudno chwilami postrzegać zestaw jako składankę złożoną z kompozycji różnych autorów, gdyż można ulec złudzeniu iż materiał na płytę został napisany, jeśli nie przez J.Śmietanę -to dla Niego z myślą o tej płycie.
Mistrzostwem jest ,,Cała jesteś w skowronkach'', gdzie odkrywamy zupełnie nowe oblicze tej uroczej melodii (przed laty: piosenka SKALDÓW). Aranżacja i wykonanie tego utworu na ,,Polish Standards'' ,,znokautowało'' mnie od pierwszego przesłuchania. JAREK ŚMIETANA stworzył na bazie tej piosenki niemal nową kompozycję, ubarwiając ją dodatkowymi smaczkami poza podstawową linią melodyczną. Gdy w 1min 30sek trwania nagrania pojawia się po raz pierwszy melodyka refrenu: gitara Śmietany poruszająco łka i wzrusza. Karolak w tym utworze gra oszczędnie, zaledwie akompaniując Mistrzowi, a Adam Czerwiński przy pomocy ,,szczoteczek'' potęguje niesłychany klimat cudownej kompozycji. Nie odbieram tego nagrania jako ,,innej wersji'' piosenki SKALDÓW -to dla mnie zupełnie nowy utwór istniejący niezależnie.
To nie jedyna perełka na płycie. Śmietana m.in. odważył się nagrać ,,Kiedy byłem małym chłopcem'' TADEUSZA NALEPY, co należy traktować jako swego rodzaju wyzwanie. To hołd Wielkiego Gitarzysty dla Wielkiego Gitarzysty. Jak można się domyślić: JAREK ŚMIETANA zagrał ten utwór ,,po swojemu'' tworząc nagranie o charakterystycznym ,,śmietankowym brzmieniu'' nie profanując bynajmniej utworu, lecz ukazując uniwersalność standardu Nalepy. Jako ostatni numer dołączono jako ,,bonus track'' alternatywną wersję nagrania, bardziej rozbudowaną i wzbogaconą (może trochę niepotrzebnie) niewyraźnym, celowo zdeformowanym wokalem Śmietany.
W kilku utworach trio ŚMIETANA KAROLAK CZERWIŃSKI wspomagają JANUSZ MUNIAK (saksofon) oraz Thomas Celis Sanchez na różnego rodzaju perkusyjnych ,,przeszkadzajkach''.
Nie chce chwilami się wierzyć iż Muzycy potrafili stworzyć tak bogate brzmieniowo aranżacje przy pomocy gitary, hammondów i perkusji.
Po przesłuchaniu płyty w wyobraźni zacząłem układać materiał na ewentualne ,,Polish Standards 2''. Trochę jest jeszcze tych standardów, których z radością wysłuchałbym w wykonaniu Tych Muzyków.
Trudno przejść obojętnie wobec oprawy graficznej płyt wydawanych przez JSR (Jarek Śmietana Records). Okładkę ,,Polish Standards'' ilustruje zdjęcie głównych bohaterów płyty w strojach kosmicznych z emblematami graficznymi tej płyty oraz albumu ,,Whats Going On?''. W środku natomiast umieszczono awangardowe fotografie symbolizujące 3.
Płytę JAROSŁAW ŚMIETANA zadedykował swemu ojcu -to kolejny prywatny gest Artysty od czasu zadedykowania płyty ,,Talking Guitar'' (1984) swej córce -Alicji.

CD1: A Story Of Polish Jazz; Witchi Tai Too (live); Mr Soul; I Loves You Porgy / Bess You Is My Woman; Flowers In Mind; It's You Or No One; My Slavic Soul; Sometimes In Winter (live)
CD2: Summertime; Just In Tune; If You Love Me; Duża Żaba; My Love And Inspiration; Parisian Hot Stuff; In A Sentimental Mood (live); As Good As Always; Blues For Ch.M.

W przypadku geniuszu muzycznego JARKA ŚMIETANY nie potrafię być obiektywny pisząc o Jego płytach, gdyż jakiś czas temu zatraciłem zdolność zimnej oceny dokonań Polskiego Mistrza Gitary. Najczęściej we wstępach do różnego rodzaju artykułów, recenzji, relacji czy wywiadów z Muzykiem, padają określenia: ,,najwybitniejszy..., największy..., najlepszy... -polski gitarzysta jazzowy''. Nie mam najmniejszych zastrzeżeń co do tych najczęściej wobec Śmietany używanych epitetów. Dwupłytowe wydawnictwo ,,My Love And Inspiration'' wydane w serii ,,Złota Kolekcja Polskiego Jazzu'' to przekrój dokonań JARKA ŚMIETANY z lat 1990-2004. Brakuje jakiegoś nagrania reprezentatywnego dla lat 80., gdyż jeśli chodzi o wcześniejsze nagrania z grupą EXTRA BALL -myślę iż byłby to materiał na osobną płytę. Ponad dwugodzinny spektakl z muzyką JARKA ŚMIETANY otwiera ,,A Story Of Polish Jazz'' -rewelacyjna pod względem tekstowym opowieść o historii jazzu w Polsce, ilustrowana solówkami zaczerpniętymi z nagrań m.in. TOMASZA STAŃKI, MICHAŁA URBANIAKA, ZBIGNIEWA NAMYSŁOWSKIEGO, JANA PTASZYNA WRÓBLEWSKIEGO i wielu innych. Ten niezwykły, blisko jedenastominutowy rapowany utwór to wyjątkowa perełka w dorobku Śmietany. Pamiętam, iż jakiś czas temu podobną rzecz zrobił QUINCY JONES na płycie ,,Back On The Block'' nagranej z raperami, wykorzystując sample legend światowego jazzu. JAREK ŚMIETANA poszedł dalej i stworzył niesamowitą wręcz wizytówkę jazzowej Polski. Utwór nagrany został w dwóch wersjach językowych i pomimo, iż jest opowieścią o polskich jazzmanach, zdecydowanie wolę wersję z ,,amerykańskim'' rapem nieodżałowanego STEVE LOGANA ...cóż, najlepiej rapują czarni.
Na płytach oprócz nagrań studyjnych, znajdziemy również koncertowe perełki, jak ,,Witchi Tai Too'' (2004), czy fragmenty koncertów w międzynarodowym składzie: ,,In A Sentimental Mood'' (1995) i ,,Sometimes In Winter'' (2002, wspaniała trzynastominutowa wersja wykonana wraz z NIGELEM KENNEDY). Oprócz autorskich kompozycji mamy przyjemność wysłuchania w tym zbiorze także standardów George'a Gershwina (,,I Loves You Porgy / Bess You Is My Woman'' z ,,Porgy And Bess''-duet z Karen Edwards, czy nieśmiertelnego ,,Summertime'') oraz Duke'a Ellingtona (wspomniany ,,In A Sentimental Mood'').
Pomimo braku nagrań z lat 80., ,,My Love And Inspiration'' jest dość reprezentatywną wizytówką JARKA ŚMIETANY do roku 2005 (rok wydania zestawu). Muzyk jawi się nam nie tylko jako niezwykły kompozytor, wirtuoz, lecz także jako wyśmienity interpretator klasyki jazzowej oraz gitarzysta grający bardzo ...melodyjnie, a może ...ładnie. To ostatnie określenie pochodzi bezpośrednio z wypowiedzi Muzyka, umieszczonej w książeczce wydawnictwa a pochodzącej z roku 1995: ,,Chcemy aby nasza muzyka (mowa o zespole EXTRA BALL) była i jazzowa, i trochę romantyzująca... i żeby była ładna!''. Wspomniana książeczka umieszczona obok dwóch srebrnych krążków w plastikowym pudełku zawiera esej K.Brodackiego, artykuł L.Kotlarskiego z pisma ,,Jazz Forum'', dokładne dane dotyczące poszczególnych nagrań, tzn. rok nagrania, skład zespołu, kompozytorzy (szkoda że nie ma informacji: z której katalogowej płyty pochodzi dana ścieżka), oraz próbę przedstawienia dyskografii JARKA ŚMIETANY (wydawca asekuracyjnie umieścił przypis: ,,Ważniejsza dyskografia'').

The Blues; Volunteered Slavery; God Bless The Child; Body And Soul; Poinciana; Line For Lyons; Sweet Georgia Bright; When I Fall In Love; Georgia On My Mind; Love Letters; The First Take; The Duke

Długo szukałem tej płyty, jako że nakład jej został wyczerpany a ze względu na specyfikę wydawnictwa (krążek został wydany wyłącznie dla prenumeratorów miesięcznika ,,Jazz Forum'' w roku 1999 ) i raczej nic nie wskazuje na to iż miałby zostać wznowiony.
Tytuł płyty mówi sam za siebie: ,,Extra krem śmietankowy'', w składzie którego jako goście lidera pojawiają się m.in. takie nazwiska jak: ART FARMER, JOHN ABERCROMBIE, RONNIE BURRAGE, KAREN EDWARDS, BRAD TERRY, WOJCIECH KAROLAK, ANDRZEJ ZAUCHA, TOMASZ SZUKALSKI i inni.
Nagrania, które wypełniają płytę pochodzą z lat 1993 - 1999 i wydane zostały wcześniej już na innych albumach, lecz całość zespalają dwie miniatury gitarowe Śmietany, których próżno szukać na innych wydawnictwach: rozpoczynająca płytę: ,,The Blues'' i kończąca całość ,,The Duke'' DAVE'A BRUBECKA. Choćby dlatego jako kolekcjoner ,,śmietankowych'' płyt, czułem się zobowiązany do pozyskania i tej pozycji na specjalną półkę poświeconą płytom Wielkiego Gitarzysty. Wśród tytułów znajdziemy m.in. ,,God Bless The Child'' -tym razem nie w wersji instrumentalnej, którą zachwycałem się opisując płytę ,,Ballads And Other Songs'' (1993), lecz z wokalem zaprzyjaźnionej z Gitarzystą Karen Edwards. Wokal pojawia się też w wspaniałej wersji ,,Georgia On My Mind'' (A.Zaucha) oraz w wyśmienitym blisko 9-minutowym bluesującym numerze ,,Volunteered Slavery'', będącym prawdziwą esensją wszechstronności JARKA ŚMIETANY.
Pomimo przekrojowości materiału, krążek brzmi spójnie i słucha go się wyśmienicie jako całości. Nie jest to jedyny kompilacyjny album Śmietany, w roku 2005 bowiem ukazało się podwójne wydawnictwo ,,My Love And Inspiration''. Podobnie jak w przypadku tamtego albumu, tak i tu brakuje trochę nagrań z lat 70. i 80. i może trochę szkoda, iż wybór nagrań ograniczony został tylko do 7 lat twórczości JARKA ŚMIETANY. Z powodzeniem bowiem mogłoby w tym ,,kremie'' znaleźć się choćby jeszcze takie cudeńko jak choćby ,,Relaxing At Camarillo'' z KRZYSZTOFEM ŚCIERAŃSKIM (1986), którego na niniejszym albumie w ogóle nie ma wśród wielu ,,śmietanowych gwiazd'', bądź któreś z nagrań dokonanych z Jose Torresem. Należy jednak zdać sobie sprawę, iż oprócz zamysłu twórczego przy kompilowaniu płyty, na jej ostateczny kształt miały też zapewne różnego rodzaju uwarunkowania dotyczące praw do publikacji utworów i tym tłumaczę sobie powyższe rozważania.
Od czasu wydania tego CD (1999) JAREK ŚMIETANA brał udział w wielu tworzonych przez siebie projektach z udziałem wielu kolejnych znakomitości muzycznych (jak choćby Steve Logan, Krzesimir Dębski, Ryszard Rynkowski czy Z-Star), dlatego świetnym posunięciem byłoby pomyślenie nad płytą ,,Extra Cream 2''.

Medley: I Loves You Porgy/Bess You Is My Woman; Stolen Moments; Chelsea Bridge; Girl Talk; If You Love Me; Flowers In Mind; Dream Clock; Follow The Fellow; Skylark; Theme From ''Rosemary's Baby''

Po sukcesie albumu ,,Ballads And Other Songs'' (1993), JAREK ŚMIETANA powrócił do projektu nagrywając następną płytę w podobnym klimacie, zatytułowaną tym razem: ,,Songs And Other Ballads''. Szukałem pierwszego wydania tej płyty (w dodatkowym tekturowym etui) i znalazłem w ...kolekcji samego Muzyka, który zawsze stara się posiadać po kilka egzemplarzy swoich płyt. JAREK ŚMIETANA przywiózł dla mnie tą płytę i sprezentował mi ją podczas naszego spotkania 1 i 2 kwietnia w Mosinie za co jestem bardzo Mu wdzięczny.
Tym razem materiał zarejestrowano z udziałem orkiestry kameralnej Sinfonietta Cracovia (p.dyr. W.Pieregorólki), oraz m.in. legendarnego ARTA FARMERA, MICHAŁA URBANIAKA, TOMASZA SZUKALSKIEGO i oczywiście WOJTKA KAROLAKA. Powstała płyta wyśmienita! W dwóch utworach (,,Stolen Moments'' i ,,Theme from ''Rosemary's Baby'') na płycie zamiast orkiestry pojawia się Jazz Stars Big Band. Na te utwory zwróciłem szczególną uwagę po spotkaniu z JARKIEM ŚMIETANĄ 1 i 2 kwietnia w Mosinie, kiedy podczas rozmowy wyznał mi, iż kolejnym projektem po ,,I Love The Blues'' (płyta wkrótce ukazać się ma w sprzedaży), będzie cały album z big bandem.
Już od początku wpadamy w specyficzny nastrój dzięki połączonym z sobą dwóm gershwinowskim tematom z ,,Porgy And Bess''. Potężne brzmienie orkiestry tworzy niezwykły klimat, a gitara Śmietany w takich choćby utworach jak ,,Stolen Moments'' (jest tu też świetne fortepianowe solo Karolaka) brzmi na tle dużej orkiestry znakomicie.
Śmietana ,,daje pograć'' wszystkim wielkim muzykom, jakich zaprosił na sesję; w ,,Chelsea Bridge'' słyszymy Szukalskiego pogrywającego z Karolakiem, którzy po chwili ustępują miejsca wspaniałej trąbce Farmera grającej na tle ,,szczoteczek'' Ronniego Burrage; w ,,Girl Talk'' z kolei jest więcej miejsca dla akustycznego basu Andrzeja Cudzicha i saksofonu Piotra Barona.
Po pięknym nastrojowym temacie ,,If You Love Me'' z przepięknie łkającą na tle sekcji smyczkowej gitarą -pora na pierwszą z dwóch kompozycji Śmietany umieszczoną wśród wielkich standardów: ,,Flowers In Mind'' -zawiłe struktury gitarowe, ,,zaawansowane'' solo Karolaka, nieregularne linie basu, rozimprowizowane solo saksofonu altowego i ,,łomocząca'' perkusja... to najbardziej jazzowy utwór na tej jazzowej płycie.
,,Dream Clock'' to nastrojowo zagrana kompozycja Joe Zawinula z pięknie brzmiącą ,,śmietankową'' gitarą klasyczną i potężnymi akcentami orkiestry. Dźwięki gitary klasycznej przeplatają się w finale z ,,drapieżnie'' brzmiącą gitarą elektryczną, dzięki czemu wykonanie tego utworu w tej formie nie byłoby możliwe podczas koncertu.
,,Follow The Fellow'' to wspaniała ,,perełka'' na płycie; kompozycja JARKA ŚMIETANY utrzymana w radosnym klimacie samby, ozdobiona solówkami skrzypiec, fortepianu, perkusji i ...wokalem Śmietany. Rozbudowane, bogate brzmienie najróżniejszych instrumentów perkusyjnych w tym utworze przywodzi skojarzenia z SANTANĄ.
Po klimatycznym, nastrojowym ,,Skylark'' pora na ostatnie nagranie, którym jest najsłynniejszy temat Krzysztofa KOMEDY z filmu ,,Dziecko Rosemary'' wykonany z big bandem i ozdobiony partią MICHAŁA URBANIAKA.
Płyta na najwyższym z możliwych, światowym poziomie. Może porównując krążek z wcześniejszą ,,pierwszą częścią'': ,,Ballads And Other Songs'', mniej tutaj tych od razu rozpoznawalnych tematów jazzowych, za to nagranie płyty z ,,prawdziwą'' orkiestrą robi ogromne wrażenie. Płyta została obsypana wieloma nagrodami (m.in. Nagrodą Fryderyka w 1998 roku w kategorii ,,Jazzowy album roku'').

How Long Has This Been Going On; Flute Salad; My Funny Valentine; God Bless The Child; Medley: Laura / My Foolish Heart; With The Song In My Heart; My Ship; Summertime; Bubbles; Poinciana; My One, And Only Love

Szukałem pierwszego wydania tej płyty w tekturowym etui z wyciętym kształtem gitary widocznej pod spodem, w książeczce płyty nałożonej na pudełko CD i ...udało się!

JAROSŁAW ŚMIETANA zanim zaczął sam wydawać niezwykle starannie swoje płyty, zawsze w pozytywny sposób ingerował u wydawców w ostateczną formę edycji płyt. Tak było też w przypadku słynącej raczej z niechlujności edycyjnej, firmy Starling. Późniejsze edycje płyty ,,Ballads And Other Songs'' niestety pozbawione już były opisywanych powyżej walorów i wydane zostały tylko w tradycyjnym pudełku.
Śmietana to muzyczny kameleon potrafiący z gitarą znaleźć się zarówno w repertuarze pop, bluesie, rocku, muzyce klasycyzującej a także co ma miejsce w tym przypadku: muzyce big bandowej a więc klimacie zgoła odmiennym niźli tria czy kwartety jazzowe, a już na pewno dalekim od JIMIEGO HENDRIXA.
W estetycznej książeczce dołączonej do płyty (tak; w przypadku tej poszukiwanej dotąd przeze mnie edycji: ,,dołączonej'' a nie umieszczonej w pudełku CD) Pan Jarek pisze o jedynej swojej własnej kompozycji znajdującej się na krążku: ,,Bubbles'', iż najlepiej słucha się jej ,,pijąc szampana w dobrym towarzystwie''. Myślę, że to stwierdzenie mogłoby dotyczyć całej tej płyty, której słucha się wspaniale wieczorem przy lampce szampana, nawet jeśli jedynym ,,dobrym towarzystwem'' jest tylko ta płyta.
Jedenascie utworów, w większości znanych standardów składa się na płytę, przy której godzina mija błyskawicznie i jedyną rzeczą na jaką mamy ochotę po jej wysłuchaniu jest ponowne jej odtworzenie i ...ponowne napełnienie lampki szampana.
Do nagrania płyty JAREK ŚMIETANA zaprosił tak wspaniałych Muzyków jak: oczywiście -WOJTEK KAROLAK, będący autorem orkiestracji całości i grający na instrumentach klawiszowych, Andrzej Cudzich -akustyczny bas i Ronnie Burrage -perkusja. Poza podstawowym składem na płycie usłyszymy m.in. PIOTRA WOJTASIKA i BRADA TERRYEGO a nad programowaniem keyboardów i komputerów czuwał nikt inny jak sam JANUSZ GRZYWACZ (LABORATORIUM). Wielkie nazwiska na płytach Śmietany to od zawsze standard.
Płytę Twórca dedykuje pamięci swego przyjaciela: Andrzeja Zauchy, którego wykonanie ,,God Bless The Child'' wywarło na Gitarzyście ogromne wrażenie przed laty. Oczywiście nie zabrakło tego tematu na płycie, a dla mnie ,,śmietankowa'' interpretacja tej kompozycji to najwspanialsze minuty tej płyty.
,,My Funny Valentine'' to jedna z najpiękniejszych ballad jazzowych świata, a na tej płycie brzmi niezwykle poruszająco jako hołd dla ,,najwspanialszego interpretatora tej ballady'': MILESA DAVISA. Śmietana od pewnego czasu myśli o płycie w całości poświęconej twórczości Davisa, a ja przypomnę omawianą w innym miejscu na tym blogu płycie ,,Silent Way Of Miles D.'' JOACHIMA MENCELA (RECENZJA) z nieocenionym wkładem JARKA ŚMIETANY. ,,My Funny Valentine'' nie jest kompozycją Davisa, lecz jak zauważa Gitarzysta: ,,Siłą jazzu jest miedzy innymi to, że częściej kojarzymy z utworem jego wykonawcę niż kompozytora''. Święte słowa Panie Jarku! Ja z kolei zawsze ,,God Bless The Child'' kojarzyłem z jedyną w swoim rodzaju interpretacją BILLIE HOLIDAY... aż do czasu wysłuchania wersji z płyty ,,Songs And Other Ballads''. Teraz moje skojarzenia dzielić będę na Panią Billie i Pana Jarka. Interpretacja tego standardu przez JARKA ŚMIETANĘ powaliła mnie na kolana! Zupełnie inny wymiar estetyki... i ten wspaniały Gibson, na którym w TAKI sposób potrafi grać tylko jeden gitarzysta spośród mi znanych! Jeśli ktoś kojarzy ,,God Bless The Child'' tylko z BILLIE HOLIDAY, to chcąc być bogatszym winien koniecznie poznać interpretację JARKA ŚMIETANY!  
Ciekawostką jest kompozycja Kurta Weilla: ,,My Ship'', którą Śmietana odkrywa dla nas w pięknym stylu jako jeden z wielu niedocenionych tematów jazzowych. Pierwotną interpretację jazzową weillowskiego tematu znajdziemy na płycie M.Davisa: ,,Miles Ahead'' (1962) i po wysłuchaniu płyty J.Śmietany sięgnąłem po ten winylowy skarb na mojej półce by podzielić zdanie Gitarzysty, iż to zdecydowanie zbyt rzadko mimo swego piękna, przypominany temat. Nie jestem w stanie natomiast zliczyć znanych mi wykonań najsłynniejszej pieśni jazzowej ,,Summertime''. Na krążku JAROSŁAWA ŚMIETANY brzmi wspaniale; W.Karolak dyskretnie maluje tło na instrumentach klawiszowych, na pierwszym planie natomiast wyśmienita trąbka z tłumikiem Piotra Wojtasika... a co wyprawia Ronnie Burrage na perkusji! W takich momentach stwierdzam, iż to co robię (tzn. pisanie o muzyce) najzwyczajniej w świecie nie ma najmniejszego sensu. Tego trzeba po prostu posłuchać! Nagranie to znajdziemy również na podwójnym, kompilacyjnym albumie JAROSŁAWA ŚMIETANY: ,,My Love And Inspiration'' (2005). Wydawać by się mogło, iż cokolwiek zabrzmieć by miało na tej płycie po ,,Summertime'' -zabrzmi ubogo i płytko. Nie dotyczy to Tej Płyty! Autorska kompozycja Mistrza Śmietany: wspomniana ,,Bubbles'' w niczym nie ustępuje kompozycjom George'a i Iry Gershwinów, czy spółce Rodgers-Hart, w których otoczeniu znalazła się w programie płyty... jest wręcz jej wyjątkową ozdobą. To prawdziwy majstersztyk!
WOJCIECH KAROLAK ,,odwalił kawał dobrej roboty'' pracując nad orkiestracją całego albumu. Brzmienie orkiestry, tak ciepłe i klimatyczne towarzyszy nam podczas słuchania całej tej płyty, jak i wydanej kilka lat później kontunuacji zamysłu, zatytułowanej przewrotnie tym razem: ,,Songs And Other Ballads'' (1997), za którą JAREK ŚMIETANA otrzymał w roku 1998 nagrodę Fryderyka w kategorii ,,jazzowy album roku''.

str.A: Femme Fatale; Zingaro; Serena
str.B: A Thousand Times; Out Of The Night

1). Wspaniała płyta, wspaniałego nieodżałowanego gitarzysty z Węgier, który zrobił oszałamiającą karierę na świecie. To on jest kompozytorem słynnej ,,Gypsy Queen'' spopularyzowanej przez SANTANĘ. Niniejsza płyta jest ostatnim krążkiem wydanym za życia Gitarzysty, który zmarł w 1982 roku w Budapeszcie. Na płycie usłyszymy też legendarnego pianistę Chicka Corea i jego zespół (rewelacyjna orkiestracja przywodząca na myśl historyczny już album ,,Return To Forever'' Corei, lub może ze względu na rozmach -,,Children Of Sanchez'' CHUCKA MANGIONE, w utworze: ,,A Thousand Times''). Szczególną uwagę zwraca też utwór tytułowy płyty (to druga z zaledwie dwóch kompozycji autorskich Gabora Szabo na tej płycie).
Doskonale znam dwa inne albumy Gitarzysty: ,,Small World'' (1972) i ,,Belsta River'' (nagrana z udziałem m.in. Włodka Gulgowskiego -1978), gdyż mam je na półce i często do nich wracam. Płytę ,,Femme Fatale'' z przyjemnością dołączam do swojej kolekcji.

2). Gabor Szabo -węgierski gitarzysta i kompozytor, zmarły w 1982 roku, powszechnie znany jako kompozytor ''Gypsy Queen'' wylansowanej przez Carlosa Santanę, ale przede wszystkim wyśmienity gitarzysta mający na swym koncie mnóstwo doskonałych płyty nagranych jako leader. Takim właśnie albumem jest: ''Femme Fatale'' nagrana w roku 1981 na kilka miesięcy przed śmiercią. W nagraniach uczestniczył m.in. sam Chick Corea, który pojawia się bardzo wyraźnie na stronie drugiej tej płyty. Płyta nagrana została w USA w roku 1981.

Longplay otwiera tytułowa kompozycja samego Gabora Szabo: ''Femme Fatale''... i są to najbardziej dynamiczne minuty pierwszej strony tej płyty oscylujące chwilami na granicy jazz rock. Pozostałe dwa nagrania to rzeczy zdecydowanie spokojniejsze z przewodnią rolą gitary akustycznej. Pierwsza z nich to kompozycja legendarnego Antonio Carlosa Jobima: ''Zingaro'', a stronę kończy krótka ''Serana'' napisana przez Jamesa Harrah.
Druga stronę płyty wypełniają dwa nagrania. To tylko 17 minut. Najpierw ''A Thousand Times'' kompozycja Gabora Szabo z rewelacyjną orkiestracją przywodząca na myśl historyczny już album ,,Return To Forever'' Corei, i drugi utwór -kompozycja właśnie Chicka Corei: ''Out Of The Night''. Tylko gitara i fortepian Chicka Corei -perełka!
Oto jedna z tych płyt, które pomimo swej doskonałości nie doczekały się właściwego miejsca w tzw kanonie płytowym, ale ma bardzo znaczące miejsce w moim prywatnym rankingu ukochanych płyt.

23:23, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.1: Light Up; Lorelei; Mother Dear; Lonely Child
str.2: Midnight Ride; Born For Adventure; Prelude 12; Suite Madame Blue

STYX to jedna z tych światowej sławy grup, które w Polsce wyjątkowo nie zdobyły należytego rozgłosu (podobnie jak choćby BARCLAY JAMES HARVEST czy KANSAS). Nie ma to oczywiście najmniejszego wpływu na fakt, iż wkład zespołu do światowej muzyki rockowej jest ogromny.
Określenie ,,rock symfoniczny'', jakie funkcjonowało w obiegu jakiś czas temu, idealnie pasuje do określenia zawartości piątej płyty amerykańskiego kwintetu z roku 1975. Osiem bardzo robudowanych aranżacyjnie utworów tworzy płytę, na której harmoniczne linie wokalne i niezwykłe pasaże wygrywane na instrumentach klawiszowych idealnie współgrają z rockowymi, ciężko brzmiącymi gitarami.
Grupie STYX udało się wylansować kilka przebojów, lecz ja zdecydowanie wolę te bardziej złożone i bogato brzmiące mini suity, a z takich właśnie składa się omawiany w tym miejscu album ,,Equinox''.

Tagi: rock blues s
23:22, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: Relaxing At Schwartbuck; Para Martha; New Romantic Expectation
str.B: Gutan Dance; Piosenka o WFG; Cantabile in H moll

Kolekcjoner płyt często zmuszany jest w swej pasji do różnego rodzaju kompromisów. Spotkało to i mnie, kiedy aby zdobyć inne interesujące tytuły ,,pozbyłem się'' w ramach wymiany kompletnego zbioru płyt winylowych grupy Krzesimira Dębskiego -STRING CONNECTION. Płyty te później wielokrotnie śniły mi się i do dziś nie udało mi się odbudować tej kolekcji. Bez chwili zastanowienia więc, gdy trafiła się okazja nabycia w idealnym stanie koncertowej płyty z 1984 roku -skorzystałem z niej.
Słuchając tych nagrań po latach z analogowego nośnika śmiem twierdzić, iż muzyka ta opiera się upływającemu czasowi i brzmi nad wyraz świeżo. Ponad skrzypce Pana Krzesimira stawiam sobie jednak na tym krążku niezwykłą wirtuozerię najlepszego polskiego basisty jazzowego -Krzysztofa Ścierańskiego.
Są jeszcze wspomnienia z czasów, gdy STRING CONNECTION stawiało dopiero swe pierwsze kroki na scenie jazzowej, związane z koncertem zespołu w Klubie Prasy i Książki na poznańskich Ratajach w 1981 roku. Miałem okazję wówczas poznać osobiście K.Dębskiego i nawet wspólnie z nim obejrzeć transmisję jakiegoś ważnego meczu w TV. Nigdy nie byłem kibicem piłki nożnej i pamiętam że było to dla mnie dość kłopotliwe :) . Przepadła gdzieś pamiątkowa dedykacja od Pana Dębskiego, lecz pamiętam iż napisane tam było: ,,Robertowi w bardzo ważnym dniu -Krzesimir Dębski''. Ważnym, gdyż mecz ten był chyba ważny... tylko z kim wówczas grali Polacy i o co?

23:21, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

All I Ask Of You; On My Way To You; Life Story; Emotion

Piękny 18-minutowy gadżecik! 3-calowy, malutki singelek pilotujący płytę ,,Till I Loved You''. Ostatnie wydawnictwo BARBRY STREISAND w mojej kolekcji, której gorącym miłośnikiem jestem od zawsze to do niedawna wspaniały dwupłytowy (w wersji winylowej) album ,,Love Is The Answer'' (2009). Dzięki kolekcjonerskiemu zacięciu, zdobyłem teraz płytkę sprzed 23 lat -taką, której próżnoby szukać w sklepach muzycznych. Ta malutka płytka zawiera 4 nagrania: ,,All I Ask Of You'' i ,,On My Way To You'' pochodzące z promowanego wówczas albumu, ale też prawdziwe perełki, których nie znajdziemy na innych płytach! ,,Life Story'' z roku 1980 to utwór pozornie pochodzący z legendarnego albumu ,,Guilty''. Pozornie: gdyż tu otrzymujemy jego dłuższą wersję, jaka ostatecznie nie znalazła się na płycie w 1980 roku. Drugą perełką jest 5-minutowe ,,Emotion''.
Wzorcowy singel! Tak właśnie powinny wyglądać single CD! Just Perfect!

23:20, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.1: Sweet Little Rock 'N' Roller; Lochinvr; Farewell; Sailor; Bring It On Home To Me / You Send Me; Let Me Be Your Car
str.2: (You Make Me Feel Like) A Natural Man; Dixie Toot; Hard Road; I've Grown Accustomed To Her Face; Girl From The North Country; Mine For Me

Pamiętajmy o tym, iż ROD STEWART zanim stał się gwiazdą disco, a następnie pajacem pod muchą chrypiącym do znudzenia amerykańskie standardy, był przed laty wyśmienitym wokalistą rockowym. Po zakończeniu współpracy z zespołem SMALL FACES oraz z grupą JEFFA BECKA, z powodzeniem kontynuował karierę solową i zdarzało mu się nagrać tak rewelacyjne płyty, jak ta wydana w 1974 roku, a nagrana m.in. z takimi znakomitościami jak: Ray Cooper, czy Ron Wood. Nie tylko udział R.Wooda w nagraniu tej płyty nadaje jej charakter ,,rollingstonesopodobnej'', bowiem cały liczny zespół brzmi doprawdy bardzo rockowo i na swój wspaniały sposób: ,,hałaśliwie''.
ROD STEWART ,,wziął na warsztat'' takie utwory jak ,,Sweet Little Rock 'N' Roller'' CHUCKA BERRY'EGO, ,,Girl From The North Country'' BOBA DYLANA, ,,Mine For Me'' PAULA McCARTNEYA czy ,,Let Me Be Your Car'' ELTONA JOHNA, oraz umieścił na płycie kilka własnych, co uczyniło z niej naprawdę wybitną pozycję w dyskografii artysty. Słucha się tego po latach niezwykle. Ta płyta nie zestarzała się, jak nie starzeją się plyty The ROLLING STONES. Jeśli kogoś irytują te nawiązania do ,,Stonesów'' -proszę posłuchać tej płyty dziś, po latach.
Album ,,Smiler'' miałem kiedyś na winylu w opłakanym stanie, na CD mam od lat zremasterowaną edycję z 1995 roku, a teraz udało mi się zdobyć tzw ,,1st press'' pięknie wydany przez wytwórnię Mercury w rozkładanej okładce z dodatkową wkładką.
Niech żyją winyle!

Tagi: Pop s
23:18, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

CD1: Greetings From Asbury Park, N.J.: Blinded By The Nighr; Grovin 'Up; Mary Queen Of Arkansas; Does This Bus Stop At 82nd Street?; Lost In The Flood; The Angel; For You; Spirit In The Night; It's Hard To Be A Saint In The City
CD2: The Wild, The Innocent And The E Street Shuffle: The E Street Shufle; 4th Of July, Asbury Park (Sandy); Kitty's Back; Wild Billy's Circus Story; Incidnt On 57th Street; Rosalita (Come Out Tonight); New York City Srenade
CD3: Born To Run: Thunder Road; Tenth Avenue Freeze-Out; Night; Backstreets; Born To Run; She's The One; Meeting Across The River; Jungleland
CD4: Darkness On The Edge Of Town: Badlands; Adam Raised A Cain; Something In The Night; Candy's Room; Racing In The Street; The Promised Land; Factory; Streets Of Fire; Prove It All Night; Darkness On The Edge Of Town
CD5: The River disc 1: The Ties That Bind; Sherry Darling; Jackson Cage; Two Hearts; Independence Day; Hungry Heart; Out In The Street; Crush On You; You Can Look (But You Better Not Touch); I Wanna Marry You; The River
CD6: The River disc 2: Point Blank; Cadillac Ranch; I'm A Rocker; Fade Away; Stolen Car; Ramrod; The Price You Pay; Drive All Night; Wreck On The Highway
CD7: Nebraska: Nebraska; Atlantic City; Mansion On The Hill; Johnny 99; Highway Patrolman; State Trooper; Used Cars; Open All Night; My Father's House; Reason To Believe
CD8: Born In The U.S.A.: Born In The U.S.A.; Cover Me; Darlington County; Working On The Highway; Downbound Train; I'm On Fire; No Surrender; Bobby Jean; I'm Goin' Down; Gloty Days; Dancing In The Dark; My Hometown

W roku 2010 oprócz wydawnictwa ,,Promise'' i kolejnej ,,koncertówki'':  ,,London Calling Live In Hyde Park'' miłośników Springsteena uraczono efektownym, otwieranym od góry pudełkiem celowo stylizowanym na podniszczone, zatytułowanym ,,The Collection 1973-84'', zawierającym 7 pierwszych albumów BRUCE'A SPRINGSTEENA:
,,Greettings From Asbury Park, N.J.'' (1973)
,,The Wild, The Innocent And The E Street Shuffle'' (1973)
,,Born To Run'' (1975)
,,Darkness On The Edge Of Town'' (1978)
,,The River'' (1980) -album dwupłytowy
,,Nebraska'' (1982)
,,Born In The U.S.A.'' (1984)
Każda z płyt umieszczona jest w dokładnej replice okładki płyty winylowej -brawo! Zadbano o szczegóły, jak brzegi okładek i zachowanie oryginalnych proporcji, dzięki czemu co prawda część zamieszczonych tekstów w formacie okładki płyty gramofonowej, po zmniejszeniu do formatu CD jest nieczytelna -ale to wszystko mamy w dołączonej do płyt książeczce (są tam też umieszczone jeszcze raz reprodukcje pierwszych stron okładek). Szkoda że płyt nie umieszczono dodatkowo w replikach kopert wewnętrznych, jak to się czyni w Japonii wydając CD jako ,,vinyl replica'' (choć do ,,Greetings...'' dołączono miniaturkę oryginalnej wkładki wewnątrz okładki).
Do podstawowego programu poszczególnych płyt nie dołączono żadnych bonusów -i dobrze: jak dokładna replika -to replika. Często zastanawiam się nad stosownością dodawania utworów do stworzonych kiedyś płyt. Skoro zamysł artysty przed laty był taki, aby płyta wyglądała (grała) tak a nie inaczej -czy stosowna jest ingerencja wydawcy po latach? Poza tym słuchając niektórych nowych edycji starych albumów nie mogę znieść dodatków w rodzaju: wywiad z wykonawcą, czy fragmenty prób (niechlujnie na dodatek zmontowane). Szczytem szczytów było zbeszczeszczenie zawartości muzycznej płyt grupy JETHRO TULL: ,,Aqualung'' (edycja 1996) i ,,Thick As A Brick'' (edycja 1997) -notabene przecudnie wydanych z okazji 25-lecia premiery- poprzez dodanie oprócz innych wersji klasycznych nagrań ...kilkunastominutowych wywiadów z muzykami. Słuchając później tych płyt po raz n-ty po kilku zdaniach nosowo jąkającego się Iana Andersona, zirytowany po prostu wyłączałem płytę. Można przecież w takich wypadkach dołożyć dodatkowy dysk do osobnego wysłuchania. Większe koszty produkcji, a co za tym idzie: cena? Owszem, ale to przecież edycja dla kolekcjonera -zwykły ,,zjadacz'' kupi normalną, tańszą edycję. Ekologia? ...że niby dodatkowa wyprodukowana blaszka pokryta czymś tam? To dlaczego single CD są takiego samego formatu co normalne (czytaj: długie) płyty? Przed wielu laty single CD były po prostu mniejszymi krążkami, a w kieszeniach odtwarzaczy było mniejsze, okrągłe zagłębienie, gdzie umieszczano płytkę (pamiętam choćby singla PINK FLOYD z płyty ,,A Momentary Lapse Of Reason'' w takim formacie -dziś to prawdziwy rarytas). Komu to przeszkadzało?
No więc...:) BRUCE w boksie jest bez bonusów i tak ma być! Nagrania brzmią świetnie dzięki remasteringowi (nareszcie ,,Drive All Night'' już u mnie tak strasznie nie trzeszczy :) ). Piękna edycja pierwszych 7 albumów: od chłopięcego wręcz Springsteena na surowo brzmiącym ,,Greetings...'' poprzez Wielkie Albumy ,,Born To Run'' i ,,The River'' aż do Największego: ,,Born In The U.S.A.'' (w Polsce od tego czasu dopiero Springsteen tak naprawdę zaistniał w świadomości przeciętnego polskiego słuchacza).
Wzorcowa edycja ...no, nie licząc braku kopert :) . Mam nadzieję że dalszy ciąg nastąpi i czekam na ,,The Collection 1984-...no powiedzmy do 99'' -tak jakoś chyba by wypadło :)

Tagi: rock blues s
23:17, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: Do Nothing Till You Hear From Me; Lost In Meditation; I Never Felt This Way Before
str.B: Come Sunday; Don't Get Around Much Anymore; Love You Madly

STANISŁAW SOJKA to bez wątpienia wybitny polski wokalista jazzowy, a płyta na której porwał się na Ellingtona uważana jest za jedną z najciekawszych polskich płyt jazzowych lat 80. Skład kwartetu towarzyszącego wokaliście jest również bardzo imponujący (grają z nim m.in. Zbigniew Wegehaupt i Włodzimierz Nahorny).
Co ja za to jednak mogę, iż zdecydowanie wolę STANISŁAWA SOJKĘ w repertuarze bardziej zbliżonym raczej estetyce tzw. smooth jazzu? Z całego krążka wybrałbym do wielokrotnego przesłuchania jedynie ,,Don't Get Around Much Anymore'', ale dlatego iż to po prostu piękna jazzowa piosenka.

18.01.2011 

23:16, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: My Gid And I; Jesus; Could You Believe; You've Got A Friend
str.B: Let It Be; Summertime; Isn't She Lovely; Amazing Grace


Nastoletni Staszek Sojka podczas koncertu w Filharmonii Narodowej w 1978 roku wykonuje przy własnym fortepianowym akompaniamencie głównie standardy muzyki soul i gospel. Jest to pierwsza płyta Sojki, którą dziś nazwano by ,,mini albumem'', jako że trwa zaledwie 27 minut. Gorąco przyjęty przez publiczność śpiewa we własnej, kształtującej się dopiero manierze takie kompozycje jak ,,My God And I'' RAYA CHARLESA, ,,Isn't She Lovely '' STEVIEGO WONDERA czy ,,Summertime'' GEORGE'A GERSHWINA. Wyjątkiem jest ,,Let It Be'' BEATLESÓW będące jedyną ,,białą'' kompozycją wykonaną podczas koncertu.
Oprócz wartości artystycznej, płyta ma też niewątpliwą wartość historyczną, jako pierwszy fonograficzny zapis głosu Artysty, którego po latach zaczęto nazywać ,,pierwszym głosem polskiego jazzu''. Ciekawostka i dość rzadka płyta winylowa.
W późniejszych wydaniach płyty w formie CD, koszmarną i idiotyczną okładkę duetu etatowych ,,artystów'' z ,,Poljazzu'' (Buszewicz-Majewski), o których wspominałem już na tym blogu, zastąpiono dwoma innymi, różniącymi się od siebie projektami.
Kolejnym albumem STANISŁAWA SOJKI była już słynna ,,Blublula'' nagrana z WOJCIECHEM KAROLAKIEM, wydana dwa lata później w serii ,,Polish jazz'', a trzecim album ,,Sojka Sings Ellington''. I tak to się zaczęło...

15.02.2011

23:14, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »