Recenzje ok. 2000 albumów. Klasyka, Jazz, Blues, Rock, Pop.

JAZZ

Polski Jazz

KLASYKA

Blues, Rock

POP

PŁYTY: A - Z:
_____________________________
RSS
poniedziałek, 06 czerwca 2011


 Nigel KENNEDY: Mendelssohn & Bruch: Violin Concertos /CD 1988 (1987)/

Bruch: Violin Concerto No.1 in G minor Op.26
I.Vorspiel (Allegro moderato); II.Adagio; III.Finale (Allegro energico);
Schubert: Rondo in A for violin and strings D438;
Mendelssohn: Violin Concerto in E minor Op.64
I.Allegro molto appassionato; II.Andante; III.Allegretto non troppo - Allegro vivace

Płyta ukazała ,,na chwilę'' przed oszałamiającym sukcesem NIGELA KENNEDY, pomiędzy dwiema sesjami nagraniowymi ,,Czterech pór roku''. Nagranie dwóch koncertów skrzypcowych (Mendelssohna i Brucha) pomysłowo przedzielono podczas recitalu zarejestrowanego na płycie Rondem Schuberta, dzięki czemu płyta jako całość zyskuje na dramaturgii.
W momencie ukazania się płyty krytycy zarzucali skrzypkowi przesadny tradycjonalizm interpretacji i akademickość (jakże odmienne oblicze ukazał Kennedy na kolejnej płycie!), oraz pewną niezdarność wykonania Ronda. Pisano, iż poszczególnych części płyty pojedyńczo słucha się doskonale, lecz cała płyta utrzymana w sztywnej uczniowskiej konwencji interpretacyjnej może dla bardziej osłuchanych melomanów wydać się nużąca, gdyż skrzypek nie wniósł do klimatu znanych im doskonale kompozycji nic nowego. Tym większym zaskoczeniem in plus musiała więc dla piszących w ten sposób okazać się interpretacja Vivaldiego na kolejnej płycie Kennedyego. Być może te opinie, jakie dotarły do Skrzypka po ukazaniu się płyty były przyczyną uwolnienia się w Kennedym ,,krzykliwej wirtuozerii'' podczas kolejnych sesji nagraniowych.
Niemniej jednak nie można zarzucić tym wykonaniom braku mistrzowskiego frazowania i intonacji właściwych największym wirtuozom skrzypiec.
Koncert Brucha brzmi lirycznie, ciepło i serdecznie, a ogromne wrażenie robi jego część trzecia: ,,Finale'', gdzie Kennedy swą szybkością i precyzją robi wrażenie skrzypka, którego możliwości są nieograniczone. Rondo Schuberta -piękne i melodyjne, stonowane i relaksujące. Koncert Mendelssohna natomiast jest rześki i zostawia bardzo dobre wrażenie po wysłuchaniu płyty.
Artyście towarzyszy Angielska Orkiestra Kameralna pod mistrzowską dyrekcją legendarnego Jeffreya Tate.

Tagi: classic k
19:32, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

 LOUIS CLARK conducting The Royal Philharmonic Orchestra: Hooked On Classics /CD 2009 (1981)/
Hooked On Classics (Parts 1 & 2); Hooked On Romance; Hooked On Classics (Part 3); Hooked On Bach; Hooked On Tchaikovsky; Hooked On A Song; Hooked On Mozart; Hooked On Mendelssohn; Hooked On A Can Can

Płyta ,,Hooked On Classic'' sprzedała się w rekordowym nakładzie 10 milionów egz. stając się najpopularniejszą płytą z transkrypcjami muzyki klasycznej. Nagrania wypełniające krążek to 9 kilkuminutowych bloków tematycznych (np. ,,Hooked On Mozart'' czy ,,Hooked On Romance''), w których pojawiają się fragmenty najsłynniejszych motywów muzyki klasycznej jak: V Symfonia Beethovena czy Koncert fortepianowy Czajkowskiego. Wszystkie tematy wykonane są z zachowaniem wszelkich zasad właściwych muzyce klasycznej, podane zostały jednak w konwencji muzyki pop czy nawet disco. Krążek był jedną z pierwszych w historii płyt, które poprzez nowatorską aranżację i transkrypcje klasycznych tematów w ramy konwencji muzyki popularnej dotarły do słuchaczy nie słuchających na codzień Beethovena, Mozarta czy Bacha. W późniejszym okresie powstało mnóstwo nagrań utrzymanych w podobnym duchu, jednak płytę The Royal Philharmonic Orchestra pod batutą LOUISA CLARKA uznać należy za prekursorską i wyróżniającą się spośród innych później zrealizowanych w podobnej konwencji projektów, najwyższą z możliwych jakością będącą wypadkową maestrii Clarka i potraktowania tego przedsięwzięcia w sposób nie różniący się niczym od tego jaki towarzyszy tradycyjnym nagraniom muzyki klasycznej.
Przystępność poszczególnych kilkuminutowych ,,składanek'' wypełniających płytę, oraz wykorzystanie elektronicznego podkładu rytmicznego podczas realizacji nagrań, sprawiły iż w latach 80-tych Bacha czy Mozarta można było usłyszeć w niejednej dyskotece.
Warto wiedzieć, iż LOUIS CLARK współpracował z zespołem ELECTRIC LIGHT ORCHESTRA (m.in. płyta ,,Secret Messages'', 1983) dyrygując towarzyszącą grupie orkiestrą, która jak wiadomo w bardzo dużym stopniu przyczyniła się do charakterystyki nagrań zespołu.
Niniejsza edycja CD jest ostatnim jak dotąd wydaniem tej płyty, która pierwotnie ukazała się w 1981 roku w formie płyty gramofonowej.
Podczas słuchania doliczyć się można 115.(!) różnych tematów muzyki klasycznej, których fragmenty pojawiają się podczas płyty trwającej niecałe 50 minut.

Tagi: C classic
19:20, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 02 czerwca 2011


 Z-STAR: Masochists & Martyrs /CD 2010/
Tree Of Life; Shiver; Tension; Trouble Woman; Venus Blues; No Love Lost; Sci-Ko Bitch; God Is Love; Evergreen; Tree Of Life Reprise; U Gonna Miss Me; Whats Wrong With Me

,,Masochists & Martyrs'' to płyta pochodzącej z Trynidadu wokalistki i gitarzystki Z-STAR, mieszkającej i nagrywającej w Wielkiej Brytanii, w Polsce znanej przede wszystkim dzięki projektowi JARKA SMIETANY: ,,Psychedelic. Music Of Jimi Hendrix''. Płyta została bardzo ciepło przyjęta przez krytykę a zachwyt wzbudziła m.in. u QUINCY JONESA i NIGELA KENNEDYEGO.
,,Drzewo życia'' (,,Tree Of Life'') rozpoczynajace płytę to jeden z najlepszych utworów na krązku, utrzymany w jakby festiwalowej konwencji, bogato zaaranżowany na duży zespół. Pełna charyzmy i wigoru podczas hendrixowskich koncertów Z-STAR mieni się na tym albumie barwami zarówno dynamicznej, rockowej wokalistki jak i sentymentalnej lecz obdarzonej głębokim mocnym głosem piosenkarki (skojarzenia? może: Cher?). Pośród nagrań znajdziemy wiele potencjalnych przebojów jak choćby: ,,Tension'' -dynamiczny z wpadającą w ucho (lecz nie natrętną) linią melodyczną, ozdobiony świetnym solem gitarowym, fajnymi chórkami i elektronicznie przetworzonym głosem pod koniec. W pulsującym rytmie reggae kołyszemy się podczas ,,Venus Blues'', a elementy samby pojawiają się w ,,No Love Lost'' ozdobionym ponadto świetną solówką fortepianu. Opus magnum płyty to poprzedzony instrumentalnym intro, wyśmienity, drapieżny, zbudowany na wspaniałym riffie gitarowym: ,,God Is Love''. Bardzo psychodeliczny klimat utworu potęgują organy Hammonda, przesterowana gitara i brzmienie perkusji, oraz przede wszystkim porywającą się do krzyków Zee. Pod koniec utworu: tajemnicze dźwięki, deszcz, efekty burzy, zniekształcone brzmienie instrumentów... Prawdziwa perełka! Niezwykle udany jest też kolejny na krążku numer: ,,Evergreen'' -z początku akustyczny, nastrojowy utwór z gitarą nagraną z świetnie brzmiącym pogłosem i wokalem przywołującym skojarzenia z największymi mistrzyniami bluesowej wokalistyki, przeistaczający się w części drugiej w niemal gospelową pieśń. Uwagę zwraca też pełen dynamiki utwór: ,,U Gonna Miss Me'', którego specyfika jest zasługą pulsującego rytmu, brzmienia hammondów i ciekawie zaaranżowanych chórków.
Szkoda tylko, iż tak udana płyta, wydana została w szarej, byle jakiej kopercie z recyclingu. Pomimo, iż jestem gorącym zwolennikiem ekologii, szukałbym raczej innej metody ochrony środowiska, niż wydawanie tak udanych jak ,,Masochists & Martyrs'' płyt,w  uwłaczający wręcz zawartej na nich muzyce sposób.

Tagi: rock blues z
19:46, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

 JAREK ŚMIETANA & WOJTEK KAROLAK BAND: I Love The Blues /CD 2011/
His Majesty Blues; Saint Louis Blues; I Love You More Then You'll Ever Know; Dukatari; Not Fade Away; One For My Baby; Nordic Blues; Camden Town; Basin Street Blues; You Don't Know What Love Is; Free Market Blues; I Need Your Love So Bad; Birthday Blues; Good-bye Pork Pie Hat.

Płytę rozpoczynają dźwięki róznych gitar (w tym wyśmienicie brzmiąca gitara dobro), po chwili dołącza trąbka T.Kudyka (dzięki zastosowaniu tłumika brzmiąca bardzo ,,davisowsko''). Świetnie, bluesowo brzmiący wokal Z-STAR deklamuje angielski tekst napisany przez J.Śmietanę, będący prawdziwym hołdem dla wszystkich Wielkich, tworzących Świat Bluesa (ich kilkadziesiąt nazwisk wymienionych w tekście zostało wydrukowane również wewnątrz estetycznej okładki). To wspaniałe intro przenosi nas w świat niezwykłych doznań.
Wyśmienicie wykonany został standard ,,Saint Louis Blues'' w aranżacji W.Karolaka, będący drugim utworem na płycie. Zachowano właściwą jazzową strukturę utworu, a obaj Mistrzowie wygrywają wspaniałe sola, którym towarzyszy niesamowita sekcja dęta (Sikała, Kudyk, Borowski).
Pora na wokalistę, który ,,debiutuje'' w zespole Śmietany i Karolaka na tej płycie: Bill Neal i kolejny standard -tym razem ewidentnie bluesowy: ,,I Love You More Then You'll Ever Know'' -D.Hathawaya. Gitara Śmietany w typowy dla gatunku sposób wygrywa ,,smaczki'' towarzysząc australijskiemu wokaliście dysponującemu mocnym a jednocześnie wspaniale ,,chropowatym'' głosem. Słuchając tego wykonania nasuwają się chwilami skojarzenia z interpretacjami nieodżałowanego GARY MOORE'A. Tu jednak aranżacja poparta jest jedynymi na świecie tak brzmiącymi organami Hammonda i (jeszcze raz!) wspaniałą sekcją dętą.
Pewnego rodzaju przerywnikiem jest dwuminutowa autorska miniaturka W.Karolaka: ,,Dukatari'' zagrana solo na pianinie, przenosząca nas na moment swym klimatem do jakiegoś nowoorleańskiego klubu. Wyobraźnia podsuwa obraz grającego muzyka i popielniczkę stojącą na pianinie, w której leniwie tli się papieros.
Wraca wokal B.Neal w rockowym ,,Not Fade Away'' -BUDDY HOLLYEGO. To niezwykłe jak udało się połączyć ,,dęciaki'' z wybitnie rockowym brzmieniem utworu, tworząc bardzo ,,drapieżne'' brzmienie ozdobione brzmieniem gitary slide i szalejącymi Hammondami w tle!
Bardziej tradycyjnym brzmieniem raczy nas ,,One For My Baby'' (H.Arlena), gdzie na planie pierwszym ,,pogrywają'' gospodarze płyty: Śmietana i Karolak. To zarazem najbardziej chyba typowo dla Śmietany brzmiący utwór na tej płycie, zagrany w najbardziej ,,rozpoznawalny'' dla niego sposób, dzięki czemu jest to mój ulubiony fragment płyty :-) .
Kolejną ,,karolakową'' miniaturą jest napisany i zagrany solo na organach ,,Nordic Blues'', będący zarazem czymś w rodzaju kolejnego przerywnika. Dzięki takim właśnie ,,zabiegom'' w zakresie struktury ułożenia nagrań -płyty słucha się wyjątkowo dobrze; utwory instrumentalne przeplatają się z śpiewanymi (a mamy na albumie trzy różne głosy!), standardy ,,zmieszane'' są z autorskimi kompozycjami Karolaka i Smietany, a bogate wieloosobowe aranżacje przerywane są solowymi nagraniami organisty. Majstersztyk!
W ,,Camden Town'' wraca wspaniała Z-STAR odśpiewując anglojęzyczną wersję znanego już z płyty Antoniego Krupy: ,,Ostatni blues'' (2010) utworu. Porównując to nagranie z autorską wersją Krupy -zwraca uwagę zdecydowanie bardziej jazzowa aranżacja, rozpisana na duży zespół tworzący złudzenie big bandu i zgoła zupełnie inna interpretacja wokalna pełnej charyzmy Zee.
Następny klasyk to nieśmiertelny: ,,Basin Street Blues'' -S.Williamsa, zagrany tradycyjnie i bez większych ,,udziwnień'' brzmieniowych. Tu po raz drugi na płycie mamy do czynienia z sposobem interpretacji, do jakiego od lat jesteśmy przyzwyczajeni na płytach JARKA SMIETANY, a  efektowne retro-solo Karolaka wspaniale ozdabia całość. To jedno z tych nagrań, które pomimo, iż jest zupełnie nowe: brzmi tak samo jak zabrzmiałoby np. czterdzieści lat temu. Ukłon w stronę tradycji.
W jednym utworze na płycie pojawia się KAREN EDWARDS. ,,You Don't Know What Love Is'' utrzymane jest w charakterystycznej dla obdarzonej głosem bez granic wokalistki manierze i wykonane w zasadzie w duecie z Śmietaną: kameralnie i bardzo jazzowo. Jest to chyba najbardziej jazzowe nagranie na tej (jakby nie było) bluesowej płycie.
Kolejna kompozycja WOJTKA KAROLAKA na płycie to już nie solowa miniaturka, lecz sześciominutowy ,,Free Market Blues'' utrzymany w szybkim rytmie. Pan Wojtek daje niezwykły, godny polskiego ,,boogiewoogie mana'' popis, a Śmietana nie pozostając dłużnym: przekomarza się z jego hammondami. Świetny i bardzo porywający utwór ukazujący niezwykły swing obu instrumentalistów i zdawać by się mogło nieograniczone możliwości wirtuozerskie. Całości dopełniają ,,dęciaki''. ,,Free Market Blues'' to utwór, który znajdzie się zapewne za jakiś czas w kanonie standardów polskiej muzyki jazzowej.
Ukojeniem po rytmicznym nagraniu jest kolejny standard bluesowy zaśpiewany przez Billa Neal: ,,I Need Your Love So Bad''. To wielka sztuka porwać się na takie utwory, w których wydawać by się mogło: wszyscy najwięksi muzycy świata ,,powiedzieli'' już wszystko, a jednocześnie pokazać w nich coś jeszcze, coś więcej... Odcisnąć swoje piętno w dziełach zdawałoby się: doskonałych i ukazać ich nową estetykę, nowe kolory. Sztuka ta udała się Panom Śmietanie i Karolakowi na tej płycie z nawiązką, a ,,I Need Your Love So Bad'' jest jednym z doskonałych tego dowodów.
W jednym nagraniu na tej płycie, będącej prawdziwą ,,kopalnią'' Wielkich Muzyków, mamy przyjemność usłyszeć KRZYSZTOFA ŚCIERAŃSKIEGO. W kompozycji ,,Birthday Blues'' słyszymy Ścierańskiego grającego tym razem nie na basie, lecz gitarze solowej. W tle dźwięki miasta, a na pierwszym planie tylko dwie gitary! Słuchając ,,Birthday Blues'' wyobrażamy sobie obu gitarzystów grających tego tak tradycyjnie brzmiącego (choć będącego ich ,,nową'' wspólną kompozycją) bluesa na ulicy, pośród miejskiego zgiełku i przechodniów, przystających na chwilę by posłuchać muzyki. Świetny klimat!
Na koniec tej niezwykłej płyty otrzymujemy perełkę w postaci kompozycji CHARLESA MINGUSA: ,,Good-bye Pork Pie Hat''. Leniwie snuje się saksofon Macieja Sikały, któremu akompaniują Hammondy, po chwili ,,wchodzi'' po raz kolejny TAK brzmiąca gitara Mistrza Śmietany, TAK brzmiące organy... Solo klarnetu... To prawdziwe zakończenie!
Płyta ma niezwykle zbudowaną dramaturgię: tu każdy utwór musiał znaleźć się dokładnie w tym a nie w innym miejscu, dokładnie pod tym a nie innym numerem na CD. Niezwykły hołd dla bluesa nagrany przez Największych!
,,I Love The Blues'' nagrana została w systemie HDCD, dzięki czemu brzmienie płyty jest doprawdy niesłychane (sic!).
Kolejny raz JAREK ŚMIETANA i WOJTEK KAROLAK udowodnili, iż są zdecydowanie: NAJLEPSI.

 JAROSŁAW ŚMIETANA: Polish Jazz vol.15 /CD 1989 (1976-1989)/

Extra Ball: Narodziny; Siódemka; Krakowski festiwal jazzowy; Taniec na linie; Naima; Go Ahead; Sprawy bierzące
Jarosław Śmietana: Bieganie po Manhattanie; Trzech panów w łódce; Samba Carrera; Sounds And Colours; Okapi, Pekari, Karibu; Turtle Song; Days Of Wine And Roses; Over The Rainbow

Niniejsze wydawnictwo było pierwszą płytą CD JARKA ŚMIETANY. To na tym krążku właśnie można było po raz pierwszy usłyszeć Gitarzystę z nośnika cyfrowego.
W związku z rozpoczęciem wydawania płyt kompaktowych, Polskie Nagrania uruchomiły serię ,,Polish jazz'', nie mającą jednak nic wspólnego z serią płyt winylowych ukazującą się już od wielu lat pod tym samym tytułem. Kompaktowa seria ukazywała na poszczególnych płytach muzyczne wizytówki polskich jazzmanów, będące składankami nagrań z różnych wcześniej wydanych longplayów. Płyty wydawano z myślą o eksporcie i zawierały w wkładce teksty biograficzne w języku angielskim. Z perspektywy czasu; forma wydawnictwa i edycja wyposażona w toporną, uniwersalną okładkę robi dość archaiczne wrażenie, lecz muszę przyznać iż ma to swój urok.
Pod numerem 15. wydano przegląd kilkunastoletniego wówczas dorobku nagraniowego JAROSŁAWA ŚMIETANY. Pierwsza część płyty to nagrania zespołu Śmietany: EXTRA BALL pochodzące z płyt: ,,Birthday'' (1976) i ,,Go Ahead'' (1979). Druga część to już firmowane nazwiskiem Gitarzysty utwory solowe z płyt: ,,Talking Guitar'' (1984) i ,,Sounds And Colours'' (1987). Na koniec -prawdziwa niespodzianka (wówczas było to całkiem nowe nagranie): ówczesna śmietankowa wersja ,,Over The Rainbow''.
Pomimo, iż zestaw nagrań zawartych na płycie nie był pełnym przeglądem płyt Śmietany do 1989 (wydawca ograniczył się bowiem tylko do płyt wydanych przez Polskie Nagrania) -była to całkiem udana wizytówka ówczesnego dorobku nagraniowego J.Ś., a i dziś z perspektywy czasu układ nagrań tworzy całkiem przyjemny w odbiorze program.

poniedziałek, 23 maja 2011

 WOMACK & WOMACK: Conscience (CD 1988)

Concious Of My Conscience; MPB (Missin' Persons Bureau); Friends (So Called); Slave (Just For Love); Teardrops; Good Man Monologue; Life's Just A Ballgame; I Am Love; Celebrate The World

Przed powstaniem duetu WOMACK & WOMACK, Cecil wraz z bratem Bobby Womackiem był wokalistą w rodzinnej grupie WOMACK BROTHERS, która występowała wraz z SAMEM COOKIEM. Wówczas poznał córkę Cooka -Lindę, którą poślubił i stworzył z nią niniejszy duet kompozytorsko -wokalny pisząc utwory nie tylko dla siebie, lecz również dla takich artystów jak: ARETHA FRANKLIN czy Teddy Pendergrass.
W klimacie utworów bardzo często nawiązują do więzi rodzinnych, widoczne jest to również na zdjęciach z okładek płyt, gdzie chętnie fotografują się z dziećmi (,,Conscience'', 1988) czy nawet w samych tytułach płyt (,,Family Spirit'', 1991).
Bratem Cecila jest BOBBY WOMACK -wspaniały muzyk i wokalista, mający za sobą współpracę m.in. z WILSONEM PICKETTEM, BILLEM WITHERSEM i SAMEM COOKE, oraz kompozytor wielu znanych utworów jak choćby ,,It's All Over Now'' -wylansowany przez The ROLLING STONES czy ,,Love Has Finally Come At Last'' -jedna z najpopularniejszych kompozycji Womacka, zaśpiewana z nim w duecie z Patti Labelle.


Pomimo, iż płyta ,,Conscience'' nagrana została 23 lata temu -brzmi ciągle świeżo i nic nie straciła ze swej mocy. Nadal słucha się wyśmienicie zarówno dynamicznych, soulowo -funkujących nagrań, jak i spokojnych, klimatycznych, leniwie snujących się ballad. Profesjonalna produkcja według najwyższych światowych standardów, oraz udział wyśmienitych instrumentalistów biorących udział w nagraniach, czyni ten album ponadczasowym w odróżnieniu od innych płyt pochodzących z drugiej połowy lat 80-tych, utrzymanych w podobnej stylistyce. Tu każdy drobiazg i każdy niuans robi wrażenie dokładnie przemyślanego i trafiającego w samo sedno uzyskując właściwy efekt.
Mroczny, ozdobiony złowrogo i tajemniczo brzmiącym chórkiem ,,Conscious Of My Conscience'' nadal wywołuje te same emocje podczas słuchania a efektowna linia basu kojarzy się z dokonaniami STANLEYA CLARKE. Natomiast ,,Teardrops'' to dynamiczny przebój, który mimo upływu lat robi niezwykle świeże wrażenie.
Mimo upływu lat, płyta nadal sprawdza się podczas kontemplacyjnego słuchania, ale i sprawdziłaby się zapewne na parkiecie niejednej ,,ambitniejszej'' dyskoteki (tylko czy są takie jeszcze?).

Tagi: Pop w
21:54, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

 BOBBY WOMACK: The Essential. The Last Great Soul Man (2CD's 2005)

CD1: California Dreaming; Across 110th Street; It's All Over Now; Fly Me to the Moon; Everything's Gonna Be Alright; Medley: Fact Of Life/He'll Be There When The Sun Goes Down; So Many Sides of You; Surprise, Surprise; Nobody Wants You When You're Down And Out; Lookin' for a Love; Medley: Monologue/ Close to You; You're Welcome, Stop on By; That's the Way I Feel About 'Cha; Harry Hippie; Behind Closed Doors; It Takes a Lot of Strength to Say Goodbye; Yes, Jesus Loves Me; American Dream
CD2: I Can Understand It; Check It Out; I Don't Want to Be Hurt by Ya Love Again; I Wish I Had Someone to Go Home To; I'm a Midnight Mover; Give It Back; Just My Imagination; If You Think You're Lonely Now; Woman's Got to Have It; Tried and Convicted; Games; Secrets; Love Has Finally Come at Last; Don't Look Back; That's Heaven To Me; Where Do We Go from Here; Someday We'll All Be Free 

Dwie starannie wydane płyty (pudełko, tekturowe etui, dokładne informacje w książeczce) zawierają zbiór 35. najważniejszych nagrań czarnego mistrza rhythm and bluesa. BOBBY WOMACK jest bratem Cecila Womack, tworzącego wraz z małżonką Lindą jeden z najsłynniejszych duetów r'n'b oraz kompozytorskich: Womack & Womack, piszących m.in. dla ARETHY FRANKLIN. Przed powstaniem duetu WOMACK & WOMACK, Bobby wraz z Cecilem był wokalistą w rodzinnej grupie WOMACK BROTHERS, która występowała z SAMEM COOKIEM. Przypomnijmy jednak, iż BOBBY WOMACK to nie tylko wspaniały muzyk i wokalista, mający za sobą współpracę m.in. z WILSONEM PICKETTEM i SAMEM COOKE, ale również kompozytor wielu znanych utworów jak choćby ,,It's All Over Now'' -wylansowany przez The ROLLING STONES (w tym zestawie znajdziemy ten utwór w autorskim wykonaniu kompozytora z gościnnym udziałem BILLA WITHERSA), czy ,,Love Has Finally Come At Last'' -jedna z najpopularniejszych kompozycji Womacka, zaśpiewana w duecie z Patti Labelle. 
Przegląd najważniejszych dokonań B.Womacka otwiera ,,California Dreaming''. Chociaż znam mnóstwo róznych wykonań tej piosenki (MAMAS & THE PAPAS, BEACH BOYS, AMERICA, JOSE FELICIANO, GEORGE BENSON ...), wersja BOBBY WOMACKA zrobiła na mnie wielkie wrażenie.
Drugie nagranie w zestawie to słynne ,,Across 110th Street'', wykorzystane w filmie Q.Tarantino: ,,Jackie Brown'' (1998).
Wspaniałe, hipnotyczne wrażenie robi niezwyły, niepokojący w klimacie: ,,Everything's Gonna Be Alright'' z 1975 roku -wówczas o tego typu utworach pisano ,,psycho soul'' (w podobnym klimacie powstało wiele nagrań grupy The TEMPTATIONS).
,,So Many Sides Of You'' to z kolei wspaniały, gorący utwór utrzymany w wspaniałym klimacie muzyki, jaka królowała w dyskotekach przed nadejściem ,,Gorączki sobotniej nocy'' -disco soul. W zestawie znajdziemy również bardzo udany mariaż Artysty z klimatami muzyki gospel (,,Yes, Jesus Loves Me''), oraz akcenty polityczne (,,Amercican Dream'' z wykorzystanym fragmentem przemówienia Martina Luthera Kinga w trakcie utworu).
Oprócz gorących soulowych, bądź utrzymanych w iście rhythm and bluesowym nastroju utworów, znajdziemy na tych dwóch płytach również wiele leniwie snujących się ballad wykonanych z własciwą dla muzyki soul charyzmą jak choćby: ,,Surprise Surprise'', ,,You're Welcome Stop On By'' czy ,,That's The Way I Feel About Cha'', a także utwory bardzo przebojowe, jak wspomniany ,,Love Has Finally Come At Last''.
Bardzo udany zestaw, który w ciągu dwóch i pół godziny dość obiektywnie prezentuje dorobek BOBBY WOMACKA -,,Ostatniego Wielkiego Człowieka Soulu''.

Tagi: Pop w
21:45, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

 The JACKSON 5: Love Songs (CD 2009 /1969-1976/)

I'll Be There; Darling Dear; I Found That Girl; Can You Remember; All I Do Is Think Of You; Never Can Say Goodbye; Breezy; To Know; Touch; I'm So Happy; Through Thick And Thin; It All Begins And Ends With Love

 O słynnym muzycznym klanie Jacksonów napisano już chyba wszystko. Przypomnę, iż zespół złożony z pięciu braci: JACKSON 5, powstał z inicjatywy ich ojca w 1969 roku stając się niezwykle popularną grupą pop-soulową. ,,Maskotką'' zespołu a z czasem jej niekwestionowanym liderem był kilkunastoletni MICHAEL JACKSON. W chórkach braciom przyśpiewywały w niektórych nagraniach ich dwie siostry: Janet i La Toya. W roku 1976 w związku ze zmianą wytwórni płytowej grupa zmieniła nazwę na The JACKSONS odnosząc wielkie sukcesy takimi płytami jak ,,Triumph'' (1980) czy ,,Victory'' (1984). . Myślę, iż te właśnie lata były okresem największej passy Klanu Jacksonów -wówczas to bowiem niemal jednocześnie z sukcesem The JACKSONS, Michael wydał swój pierwszy z wielkich albumów wyprodukowanych przez Quincy Jonesa: ,,Off The Wall'' (1979), po którym nastąpiły niewiarygodne i oszałamiające sukcesy płyt ,,Thriller'' (1982) i ,,Bad'' (1987). Również Janet Jackson stała się z dnia na dzień wielką gwiazdą pop, a Jermaine Jackson oprócz wylansowania przeboju ,,When The Rains Begins To Fall'' (1984) przyczynił się do sukcesu pierwszej płyty WHITNEY HOUSTON (,,Whitney Houston'', 1985 ) będąc jej współproducentem i nagrywając nań dwie piosenki.
Lata 90-te okazały się dla Rodziny Jacksonów okresem problemów finansowych i osobistych oraz publicznych skandali, w które zamieszani byli kolejno: La Toya, Janet i przede wszystkim Michael.
25 czerwca 2009 roku w wieku 51 lat na skutek wycieńczenia organizmu i wieloletniego nadużywania środków przeciwbólowych zmarł Król Popu: MICHAEL JACKSON. Obecnie wydaje się, iż nic nie zdoła przywrócić blasku i chwały jakie dane były Rodzinie Jacksonów ćwierć wieku temu.

Płyta ,,Love Songs'' wydana w 2009 roku przez Motown zawiera 12 piosenek, w których tematem przewodnim jest miłość. Miłość bardzo szeroko rozumiana: miłość w sensie przyjaźni, w sensie przywiązania... Czyż może być inaczej, skoro większość tekstów wyśpiewuje dziecięcym głosem 12-letni wówczas MICHAEL JACKSON? Melodyjnych, łagodnych i wpadających w ucho piosenek braci Jackson słucha się przyjemnie, choć ja zdecydowanie wolę późniejszy okres, po roku 1976 kiedy to JACKSON 5 przekształciło się w The JACKSONS. W tym okresie bowiem zespołu nie postrzegano już jako dziecięcą grupę wokalną, lecz młody, pełen ekspresji zespół wykonujący przebojowy, nowocześnie (w owych czasach) brzmiący soul.
Na płycie ,,Love Songs'' zebrano nagrania z lat 1969-1976 i szczerze przyznam, iż zdecydowanie lepiej słucha mi się takich nagrań jak: ,,It All Begins And Ends With Love'' (1974), ,,All I Do Is Think Of You'' czy ,,Breezy'' (1975) niż tych wczesnych wyśpiewywanych piszczącym głosikiem czarnego (jeszcze wówczas) chłopczyka (,,Darling Dear'' czy ,,Can You Remember''). Wyjątkiem może jest ,,Never Can Say Goodbye'' -Cliftona Davisa (1971), który stał się później standardem, dekadę później nagranym przez GLORIĘ GAYNOR, a w następnej ,,epoce'' przez The Communards.
Bardzo przyjemnie brzmią takie ballady jak leniwie płynące: ,,To Know'' czy ,,Touch'', w których doszukać się już można pewnej dojrzałości właściwej późniejszym dokonaniom Jacksonów, choć cieniutki głosik Michaela psuje trochę nastrój stworzony przez jego starszego brata namiętnie szepczącego: ,,Touch Me'' -doprawdy gdy powtarza po nim te słowa brzmi to jak dziecięce przedrzeźnianie :-) .
Dla kolekcjonerów ważny jest fakt umieszczenia w zestawie piosenki: ,,I'm So Happy'', nie pochodzącej z żadnej oficjalnej ,,dużej'' płyty zespołu, lecz z drugiej strony singla z 1971 roku.
Starannie wydana w stylowej okładce płyta, jest oficjalną kompilacją, uzupełniającą dyskografię zespołu.

Tagi: J Pop
21:32, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 maja 2011

 AMERICA: Live (DVD 1979)

Only Game In Town; I Need You; Foolin'; Ventura Highway; California Dreamin'; Another Try; Horse With No Name; All Night; Here; Hollywood; Sandman; Sister Golden Hair

Czterdziestoparominutowy zapis fragmentów koncertu AMERICA, jaki odbył się w 1979 roku w nowojorskim Central Parku wydany został dość niechlujnie, gdyż oprócz roku i miejsca koncertu oraz tytułów utworów, wydawca nie wysilił się by podać informacje choćby o wieloosobowym składzie muzyków goszczących na scenie, lub dokładnej dacie koncertu, jaki domyślając się po obejrzeniu płyty odbył się w ramach jakiegoś festiwalu. Liczyłem na napisy końcowe, ale tych także brak (!).
Jakość zarówno dźwięku jak obrazu pozostawia również bardzo wiele do życzenia, na domiar złego: montażu dokonano w sposób wyjątkowo niestaranny, nie dbając o płynność dźwięku pomiędzy utworami.
Na szczęście liczne ujęcia publiczności wspólnie odśpiewującej teksty piosenek, oraz zastosowanie w połowie filmu dodatkowych efektów w postaci np. nakładania na rzeczywisty obraz widoku pięknego zachodu słońca lub retrospekcji w rodzaju ,,slow motion'' podczas niektórych utworów pozwoliły w niektórych momentach oderwać uwagę od kiepskiego dźwięku.
W roku 1979, kiedy odbywał się ten koncert AMERICA był zespołem u szczytu popularności, który łączył w sobie melodyjność i przebojowość z zadziornością rocka. W Polsce nigdy grupa nie zyskała wielkiej popularności -zabrakło tu chyba tego co miał inny, bardzo podobny w swej ,,amerykańskości'' zespół: EAGLES -AMERICE zabrakło po prostu takiego ,,Hotelu California''.
Podczas koncertu zespół wykonał m.in. swe największe przeboje takie jak: ,,Ventura's Highway'', ,,I Need You'', czy przede wszystkim wspaniały: ,,A Horse With No Name''. Ten ostatni, niestety wykonany w szybszej niż wersja studyjna wersji, co odebrało część magii tej wspaniałej piosence.
Nie wiem czy koncert ukazał się w jakiejkolwiek innej edycji. Jeśli nie -to warto posiąść to wydawnictwo jedynie ze względów czysto dokumentalnych.

Tagi: a rock blues
21:38, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

 PETER CETERA: Live (DVD 2003)

No Explanation; Baby What A Big Surprise; Glory Of Love; If You Leave Me Now; After All; Restless Heart; Hard To Say I'm Sorry; Feels Like Heaven; Even A Fool Can See; Remember The Feeling; One Good Woman; Next Time I Fall; You're The Inspiration; 25 Or 6 To 4; Have You Ever Been In Love


Właściciel jednego z najbardziej rozpoznawalnych głosów w muzyce rockowej w 1985 roku zdecydował się opuścić szeregi CHICAGO i realizować swe muzyczne inspiracje solo. Już rok później ukazała się jego wspaniała płyta, która jest moim ulubionym jego krążkiem: ,,Solitude / Solitaire'' (1986) i gości od czasu do czasu w kieszeni mojego odtwarzacza. Płyta w Stanach zyskała tytuł ,,platynowej''.
Cetera nigdy jednak do końca nie uwolnił się z ram CHICAGO i zawsze już chyba kojarzony będzie z tą grupą. Sam zresztą nie zabiega o to by miało być inaczej, wykonując na koncertach materiał pochodzący w większości z repertuaru zespołu.
Tak było też w Salt Lake City (Utah) 19 października 2003 roku podczas koncertu na trasie ,,Peter Cetera's Symphonic Tour'', gdzie wraz z Utah Symphonic Orchestra i własnym zespołem oraz wspomagającą go wokalnie Kim Keyes wykonał najsłynniejsze swoje utwory pochodzące zarówno z repertuaru solowego jak i przebogatego dorobku grupy CHICAGO. Wszystkie kompozycje zostały na nowo zaaranżowane dla potrzeb Orkiestry Symfonicznej, lecz nie pozbawiono ich charakterystycznego nastroju i klimatu, znanego od lat z pierwotnych wykonań i nagrań płytowych.
Pięknie zabrzmiały wykonane wraz z orkiestrą tak znane choćby od lat tytuły jak: przepiękna ballada: ,,If You Leave Me Now'', pochodzący z solowego dorobku Cetery przebój: ,,Glory Of Love'', monumentalnie opracowane: ,,25 Or 6 To 4'' (choć w tym przypadku zdecydowanie wolę wersję oryginalną z niezastąpioną sekcją dętą), czy przede wszystkim wzruszająca: ,,Hard To Say I'm Sorry'' -wykonana wraz z wspaniałą instrumentalną kodą znaną z dużej płyty (a ,,wyciętą'' w wersji singlowej), która oszałamiająco zabrzmiała w wykonaniu Utah Symphonic Orchestra.
Przekaz wideo koncertu pozbawiony jest jakichkolwiek efektów dodatkowych -za co w tym wypadku jestem wdzięczny realizatorom. Nie mogę natomiast (po raz kolejny oglądając koncert na DVD) zrozumieć: jak można tak: sfuszerować, spartaczyć, skopać, zawalić... (dalej ingerowałaby chyba cenzura) ...montaż?! Szlag mnie trafia gdy głos Cetery dziękującego za owacje po wykonanym utworze zostaje w połowie słowa urwany, a kolejny utwór rozpoczyna się od drugiej nuty! Czy naprawdę tak trudno to płynnie i starannie zmontować?! Przecież ludzie biorący gdzieś w Stanach grube pieniądze za to -są chyba świadomi tego, iż ich ,,twór'' ,,pójdzie w świat'' i ktoś to przecież będzie oglądał i tego słuchał... być może przez lata całe. Brak umiejętności, niechlujstwo, niedbalstwo? A może po prostu najzwyczajniejszy brak szacunku dla wrażliwych słuchaczy (widzów)? PETER CETERA -na szóstkę! Realizatorzy montażu -poniżej jakiejkolwiek noty.

21:35, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
 ELVIS PRESLEY: Christmas Peace (2CD's 2003 /1957-1973/)

CD1: Blue Christmas; Here Comes Santa Claus (Right Down Santa Claus Lane); White Christmas; Sanata Bring My Baby Back (To Me); I'll Be Home For Christmas; Santa Claus Is Back In Town; O Little Town Of Bethlehem; Silent Night; If Every Day Was Like Christmas; O Come, All Ye Faithful; The First Noel; On A Snowy Christmas Night; Winter Wonderland; The Wonderful World Of Christmas; It Won't Seem Like Christmas (Without You); I'll Be Home On Christmas Day; If I Get Home On Christmas Day; Holly Leaves And Christmas Trees; Merry Christmas Baby; Silver Bells
CD2: (There'll Be) Peace In The Valley (For Me); I Believe; Is It No Secret (What God Can Do); His Hand In Mine; In My Father's House; Known Only To Him; Mansion Over The Hilltop; Crying In The Chapel; How Great Thou Art; In The Garden; Where No One Stands Alone; Somebody Bigger Than You And I; Without Him; We Call On Him; Only Believe; Amazing Grace; An Evening Prayer; He Touched Me; He Is My Everything; If That Isn't Love

Elvis nagrał dwa oficjalne albumy świąteczne (,,Elvis' Christmas Album'', 1957, oraz ,,Elvis Sings the Wonderful World of Christmas'', 1971) i trzy płyty z pieśniami gospel (,,How Great Thou Art'', 1967, ,,You'll Never Walk Alone'', 1971 oraz ,,He Touched Me"). Przez całe lata od premiery tych krążków co jakiś czas ukazują się najróżniejsze kompilacje złożone z utworów pochodzących z tych płyt. Jest tego ogrom w samym katalogu rodzimej wytwórni Elvisa -RCA, natomiast różne mutacje ukazujące się nakładem innych wytwórni płytowych to przysłowiowa ,,studnia bez dna''. Sam jestem w posiadaniu wielu różnych zestawów gospel i świątecznych piosenek, jakie ukazywały się latami na płytach winylowych.
Śmiem twierdzić, iż zestaw ,,Christmas Peace'' wydany w 2003 roku w wersji zarówno jednopłytowej (wyłącznie piosenki bożonarodzeniowe) jak i dwupłytowej (druga płyta:gospel) jest jak dotąd najpełniejszym i najbardziej obiektywnym zestawem świątecznych piosenek (płyta 1), oraz utworów gospel (płyta 2).
Zestaw zawiera niemal wszystkie piosenki z obu świątecznych longplayów Elvisa, oraz 17 utworów wybranych z trzech płyt zawierających pieśni religijne.
Oczywiście jako bardzo zaangażowanego miłośnika Presleya są rzeczy, które mnie drażnią, ale nie spotkałem się dotąd z zestawem ,,zgrabniejszym'' od tego wydawnictwa.
A co mnie drażni? Brak w zestawie jednej z najpiękniejszych w moim odczuciu pieśni: ,,Take My Hand, Precious Lord'' (pochodzącej z płyty ,,Elvis' Christmas Album'' lecz będącej utworem gospel), notabene: jest to jedyne nagranie z obu świątecznych longplayów Elvisa, które w tym zestawie pominięto, oraz brak ,,You'll Never Walk Alone" -jednej z najsłynniejszych pieśni wspaniale zinterpretowanej przez Króla. Zdaję sobie sprawę z tego, iż jakikolwiek wybór zawsze nie jest w stanie wszystkich zadowolić -więc nie upieram się przy swoim, lecz dzielę się swoimi subiektywnymi odczuciami. Natomiast nie ma żadnego wytłumaczenia dla karygodnej wręcz amputacji fortepianowego intro z oryginalnej znanej z wcześniejszych płyt, wersji kolędy: ,,Silent Night'' -tego doprawdy nie mogę zrozumieć! Sprowokowany tym, jeszcze raz upewniłem się czy na pewno wydawnictwo firmuje RCA (przynależne teraz gigantowi BMG). Wstyd!
Poza tą wpadką, nie mam zastrzeżeń co do jakości dźwięku: wszystkie utwory zostały wspaniale cyfrowo oczyszczone dzięki czemu słucha się ich z podobną przyjemnością do nagrań wypełniających jedno z ostatnich wielkich przedsięwzięć RCA -płyt: ,,Elvis 30 #1 Hits'' (2002) i ,,Elvis 2nd To None'' (2003). Swoją drogą; wydawnictwo to może stanowić wspaniałe uzupełnienie tych dwóch albumów dla osób chcących posiadać na półce Elvisa ,,w pigułce''.
Płyty zostały bardzo starannie wydane, a książeczka do nich dołączona zawiera ciekawy tekst wprowadzenia, dokładne dane dotyczące każdego nagrania oraz reprodukcje okładek płyt Elvisa, z których skompilowano ten zestaw.

21:31, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 maja 2011

 DIONNE WARWICK: My Friends & Me (CD 2006)

,,Moi Przyjaciele i ja'' -taki muzyczny prezent na 65. urodziny sprawiła sobie i swoim fanom DIONNE WARWICK. Wśród Przyjaciól Wokalistki znajdziemy na płycie takie głosy jak: Gloria Estefan, Gladys Knight, Cyndi Lauper czy OLIVIA NEWTON-JOHN. Płytę wypełnia 12 duetów i jedna piosenka firmowana solo. Doszukałem się jednak na tej płycie jeszcze dwóch -największych chyba  Muzycznych Przyjaciół Wielkiej Wokalistki: Burta Bacharacha i Hala Davida. Wśród czternastu bowiem piosenek na płycie aż dziewięć to kompozycje tej będącej bez wątpienia jedną z największych na świecie spółek kompozytorskich; dużo wspaniałych nieśmiertelnych standardów jak chocby: ,,Walk On By'', ,,Raindrops Keep Fallin' On My Head'' czy ,,Wishin' And Hopin''', ale też i mniej znane piosenki z teki wielkiego Bacharacha, jak: ,,Close To You'' czy ,,Message To Michael''. Warwick to etatowa wykonawczyni miniaturek Bucharacha od zawsze a wiele z tych piosenek DIONNE WARWICK nagrała już wcześniej na innych płytach. Wielu twierdzi, iż Warwick właśnie Bucharachowi i Davidowi zawdzięcza swą popularność, jaką zyskała jeszcze w latach 60-tych.
Napisałem, iż płytę wypełniają duety, lecz nie zawsze są to typowe duety piosenkarskie; w niektórych bowiem piosenkach ,,Przyjaciele'' przyśpiewują zaledwie Pani Warwick (choćby udział G.Estefan w otwierającej płytę ,,Walk On By'').
Trochę rozczarowała mnie nowa wersja jednej z najpiękniejszych piosenek świata: ,,Raindrops Keep Fallin' On My Head'' zaśpiewanej w duecie z niejaką (nijaką?) Kelis -podobnie jak reszta nagrań zaaranżowana w bardzo nowoczesny sposób, jednak w tym przypadku odczuwam, iż pewien czar tej piosenki jakby prysł w tej aranżacji. Podobnie jest z innym klasykiem Bucharacha: ,,I Say A Little Prayer''... a może po prostu jestem zbyt dużym tradycjonalistą nie lubiącym zbyt wielkiej ingerencji w kanon światowej piosenki, do którego bez wątpienia należą cudowne piosenki Burta Bucharacha :-) . Chociaż taka choćby ,,perełeczka'' jak ,,Anyone Who Had A Heart'', którą znam z starszych wykonań brzmi tutaj moim zdaniem (ozdobiona ,,głębokim'' wokalem Wynonny Judd) bardzo zgrabnie, poza tym nawet rap słyszalny w ,,The Windows Of The World'' bardzo mi ,,pasuje'' :-) .
Całkiem fajnie słucha się utworu Isaaca Hayesa ,,Deja Vu'' nagranego dla potrzeb tego albumu w soulowej (a jakże!) wersji czy bardzo nastrojowej ,,jacksonowej'' -,,Love Will Find A Way''.
Na szczególną uwagę zasługuje też duet z Gladys Knight: ,,I'll Never Love This Way Again'' oraz wspomniana ,,Wishin' And Hopin''' -zeszpecona co prawda beznadziejnie brzmiącym automatem perkusyjnym i podkładem elektronicznym robiącym wrażenie zagranego na dostępnych w marketach amatorskich organkach Casio, lecz uratowana wspaniałym głosem OLIVII NEWTON-JOHN -jednej z moich ulubienic światowej piosenki od zawsze.
W roku 1985 DIONNE WARWICK nagrała wyśmienitą płytę zatytułowaną ,,Friends'' -tam właśnie znalazła się piosenka ,,That's What Friends Are For'' (,,Od czego są Przyjaciele''), nagrana z udziałem m.in. ELTONA JOHNA, STEVIE WONDERA i Gladys Knight. W tym samym roku Pani Warwick brała udział w sesji ,,We Are The World'', nagrywając wraz z wieloma Przyjaciólmi piosenkę, z której dochód przeznaczony był dla głodującej w okresie wielkiej suszy Afryki. To miłe, iż po dwudziestu latach ukazała się płyta, która powstała ponownie dzięki muzycznej przyjaźni wielu artystów, firmowana nazwiskiem jednej z największych dam światowej piosenki (do których zaliczyłbym też SHIRLEY BASSEY).
,,That's What Friends Are For''

Tagi: Pop w
21:31, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

 KENNY ROGERS: The Hit Singles Collection (CD 1985)

Ruby Don't Take Your Love To Town; Tulsa Turnaround; Elvira; Reuben James; The King Of Oak Street; Me And Bobby McGee; Just Dropped In; For The Good Times; Something's Burning; Tell It All Brother; Sunshine; A Poem For My Little Lady; She Even Woke Me Up To Say Goodbye; But You Know I Love You; Heed The Call; I Believe In Music

Jedna z pierwszych płyt CD wydanych przez MCA! Wydaną w 1985 roku płytę kompaktową udało mi się nabyć jeszcze zafoliowaną! Po 26. latach od zafoliowania, została otwarta i po raz pierwszy przesłuchana.
Chyba był to pierwszy oficjalny kompakt KENNY ROGERSA jaki ukazał się na świecie, gdyż edycje CD jego katalogowych albumów ukazały się dopiero w późniejszych latach.
Na skromnie wówczas wydanym krążku znalazło się 16 utworów jakie pierwotnie ukazały się na małych winylowych singlach. Nie jest to jednak coś w rodzaju swoistego ,,Greatest Hits'', gdyż brakuje tutaj takich hitów jak choćby: ,,The Gambler'' czy ,,Lady''. Znajdziemy tu jednak jeden z największych przebojów Rogersa: ,,Ruby Don't Take Your Love To Town'' czy nie ustępujący mu popularnością ,,Reuben James''.
Słuchając takich nagrań jak ,,Tulsa Turnaround'' czy ,,Elvira'' trudno jednoznacznie sklasyfikować KENNY ROGERSA jako piosenkarza country. W utworach tych dość wyraźnie bowiem brzmią echa bluesa czy nawet soul. Ba! Taki kawałek jak (siódmy na płycie): ,,Just Dropped In'' to czysta psychodelia spod znaku IANA HUNTERA czy SYDA BARRETTA!
Jedną z najpiękniejszych piosenek na płycie jest (druga po ,,Me And Bobby McGee'' w tym zbiorze) napisana przez Krisa Kristoffersona: ,,For The Good Times''. Następująca po niej ,,Something's Burning'' to z kolei pełna ognia wersja kompozycji MACA DAVISA utrzymana w wspaniałym klimacie muzyki rockowej końca lat 60-tych. Nie jest to jedyna kompozycja Davisa na tej płycie -drugą bowiem jest urocza piosenka ,,A Poem For My Little Lady'', trzecią z kolei kończąca płytę ,,hymnowa'': ,,I Believe In Music''. Słuchając tej płyty zostałem sprowokowany do odszukania w mojej kolekcji, oprócz winylowych płyt Rogersa, również płyty MACA DAVISA, który jest kompozytorem i wykonawcą wielkim acz niedocenionym, a w Polsce śmiem twierdzić iż zupełnie nieznanym.
Choć gwiazda tego dziś siedemdziesięcioparoletniego Pana z siwą brodą nieco przygasła, czar i urok takich wylansowanych przez niego piosenek jak: ,,Ruby Don't Take Your Love To Town'' czy jego własna wersja standardu K.Kristoffersona ,,Me And Bobby McGee'' są nieśmiertelne i na zawsze wpisały się grubą czcionką w historię zarówno muzyki country jak i szeroko pojętej muzyki pop.
To jeden z tych wielkich interpetatorów, dzięki którym wszystkie wykonywane przez niego piosenki, choć nie napisane przez niego ani nawet: dla niego -brzmią jak jego własne i zapadają w pamięci jako ,,Piosenki KENNY ROGERSA''.

Tagi: Pop R
21:28, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

 CARAVAN: Here Am I (CD 2005 /2000/)

Here Am I; Chiefs And Indians; Can You Here Me?; All The Way; Very Smelly Grubby Little Oak; Love In Your Eye

Dla mnie grupa CARAVAN to przede wszystkim rewelacyjna płyta: ,,In The Land Of Grey And Pink'', będąca trzecim albumem zespołu z roku 1971, po który od czasu do czasu sięgam. Przyznam się jednak, iż nie byłem ,,na bieżąco'' w okresie reaktywacji zespołu w latach 90-tych. Z tym większą ciekawością sięgnąłem po płytę będącą reedycją albumu ,,Surprise Supplies'' (2000), nagranego na żywo w 1999 roku.  Z składu jaki pamiętam z płyty ,,In The Land ...'' pozostali: Pye Hastings (gitara, śpiew) i Richard Coughlan (perkusja).
Mimo to, już od pierwszych dźwięków albumu słychać iż rozwiązany na początku lat 80-tych, a reaktywowany 10 lat później zespół to nadal niewątpliwie jedna z największych grup rocka progresywnego jaka pojawiła się w historii i zarazem jedna z najbardziej niedocenionych grup w Kraju nad Wisłą. Zespół przez lata zachował charakterystyczne brzmienie tworzące coś w rodzaju mariażu muzyki folk z jazzem, podanego w iście rockowym sosie. W grupie pojawiły się wspaniale brzmiące skrzypce (G.Richardson) przywołujące na myśl dokonania grupy KANSAS (choćby fajne solo w utworze ,,Can You Here Me?'').
CARAVAN od czasu do czasu raczył nas dłuższymi formami w rodzaju suit rockowych. Na tym koncertowym albumie nie mogło być inaczej. Gdy wybrzmiała piękna ballada ozdobiona partiami fletu (,,All The Way''), pojawiły się dwie nieco dłuższe, kilkunastominutowe formy. Pierwsza z nich to zapowiedziana przez Hastingsa: ,,Very Smelly Grubby Little Oak'' -bajkowo rozbudowana suita, w której znalazło się miejsce zarówno na elektroniczne pejzaże (J.Schelhaas), solo fletu jak również na nieco dłuższe niż w pozostałych kompozycjach solo saksofonu. Drugi z dłuższych utworów wypełniających drugą część albumu to kończący całość 17-minutowy: ,,Love In Your Eye'' -to już prawdziwa uczta dla miłosników progresywnego brzmienia. Improwizujący na tle klawiszowo -skrzypcowych podkładów flet wywołuje skojarzenia z wczesnymi dokonaniami KING CRIMSON, a elektroniczne opracowanie tego dzieła przywołuje ducha PINK FLOYD z okresu ,,Echoes''.
Szkoda trochę, iż wyśmienitą okładkę pierwotnej edycji zastąpiono jakimś dziwolągiem plasycznym. Również jakość techniczna nagrań pozostawia wiele do życzenia, gdyż radość słuchania psuje wysoki poziom szumów. Czekam na lepszą edycję tej płyty, gdyż ta, która ukazała się w roku 2005 jest niestety wyjątkowo niechlujna a wkładka do CD pozbawiona jest jakichkolwiek informacji o tym gdzie, kiedy i w jakim składzie dokonano nagrań (wszystkie informacje zawarte w tekscie znalazłem w innych źródłach).
Polecam gorąco tą płytę, choć niekoniecznie w tym wydaniu z roku 2005 (seria ,,Noble Prices'').

Tagi: 1 C rock blues
21:19, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 maja 2011

 ADAM WENDT: Power Set (CD 2007)

Extreme Trio; Who Loves New Orleans; Musical Brother; Crazy Eddie; Seven Minutes; Brooklyn; One More Song; You Can Dance; Zusim Hi-Way; Musical Brother (bonus track)

Postać Adama Wendta znana jest nie tylko miłośnikom jazzu, bowiem jako utalentowany saksofonista jest również bardzo pożądanym muzykiem sesyjnym. Jego saksofon usłyszeć można na płytach m.in. takich wykonawców jak: GRZEGORZ CIECHOWSKI (,,Tak, tak!'', 1989), NOCNA ZMIANA BLUESA (,,Co tylko chcesz'', 1996; ,,Harmonijkowy as'', 2006) czy KASA CHORYCH (,,Rhythm & Plus'', 2006). W świecie jazzu znany jest jako muzyk zespołów WALK AWAY, YOUNG POWER i VINTAGE BAND, oraz przede wszystkim jako leader własnego POWER SET, pod szyldem którego nagrał trzy albumy a omawiana w tym miejscu płyta jest pierwszym z nich. Ponadto w roku 2007 ukazała się jego autorska płyta z utworami Krzysztofa KOMEDY: ,,Adam Wendt plays Komeda''.
Pierwszą płytę projektu POWER SET, w skład którego weszli oprócz lidera: Przemysław Raminiak (klawisze) i Marcin Jahr (perkusja) wypełnia 9 kompozycji Wendta i jedna propozycja klawiszowca tria: P.Raminiaka (fajna smooth -ballada ,,One More Song'').
Kiedy po zakończeniu czwartego nagrania (,,Crazy Eddie''), zabrzmiały pierwsze dźwięki ,,Seven Minutes'', już wiedziałem iż to jak dotąd najpiękniejsze nagranie płyty. Cudowna klimatyczna ballada jazzowa, podczas której P.Raminiak pojawia się z pięknymi partiami fortepianu zastępując saksofon wygrywający piękną nastrojową melodię. Doprawdy, kompozycja godna zyskania miana standardu i jestem przekonany, iż po jakimś czasie nim się stanie. Gościnnie na krążku pojawiają się też Robert Szydło (bas) i Artur Lesicki (gitara), bez którego ,,kaczkowania'' utwór ,,Brooklyn'' nie byłby tym czym jest... a jest kolejnym nagraniem z tej płyty, które umieściłem obok ,,Siedmiu minut'' jako najlepsze momenty płyty na swojej liście ,,killerów'' z przesłuchanych w ostatnich dniach płyt.
Bardzo udana płyta.

22:56, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

 JOE LOVANO: Trio Fascination (CD 1998)

New York Fascination; Sanctuary Park; Eternal Joy; Ghost Of A Chance; Studio Rivbea; Cymbalism; Impressionistic; Villa Paradiso; 4 On The Floor; Days Of Yore

JOE LOVANO to dziś niewątpliwie jeden z najlepszych saksofonistów jazzowych. Pochodzący z klasy GARY BURTONA w Berklee College Of Music jazzman, ma na swoim koncie współpracę z takimi muzykami jak choćby: JOHN SCOFIELD,  CHET BAKER, WOODY HERMAN, MEL LEWIS, ELVIN JONES i JACK DeJONETTE.
Jest niezwykle wszechstronnym i płodnym jazzmanem, a jednym z jego projektów w latach 90. było zawiązanie Tria Fascination, którego skład stanowili oprócz lidera: Dave Holland (bas) i Elvin Jones (perkusja).
Pierwszy z nich to legendarny muzyk, mający na swym koncie wspólne nagrania z MILESEM DAVISEM (m.in. słynne płyty: ,,In A Silent Way'', 1969 i ,,Bitches Brew'', 1970), CHICKIEM COREA i ANTHONY BRAXTONEM (projekt CIRCLE), JOHNEM ABERCROMBIE i JACKIEM DeJONETTE (trio GATEWAY), oraz ALBERTEM MANGERSDORFFEM i ELVINEM JONESEM.
Drugi z muzyków, z którymi Lovano nagrał tą płytę to wzięty perkusista pracujący m.in. z DONALDEM BYRDEM, SONNYM ROLLINSEM, JOHNEM COLTRANEM czy DUKEM ELLINGTONEM.
Na płycie ,,Trio Fascination'' mamy więc muzyków z ,,górnej półki'', których nazwiska i dorobek są gwarancją muzyki najwyższej jakości, a logo wytwórni Blue Note umieszczone na krążku jest dodatkową gwarancją zarówno pod względem artystycznym jak i jakości technicznej nagrań. Lovano słyszymy na płycie grającego nie tylko na saksofonach (tenorowym, sopranowym i altowym), ale też na klarnecie.
Album zawiera dziesięć kompozycji lidera, zróżnicowanych klimatycznie i skierowanych w większości do bardziej zaawansowanych słuchaczy, choć znajdują się tu i rzeczy mogące przypaść do gustu odbiorcom mniej osłuchanym z improwizacjami jazzowymi, jak choćby ballada ,,Ghost Of A Chance'', w której saksofon maluje wspaniałą opowieść na tle pląsającego kontrabasu i ,,szemrania'' szczoteczkami Elvina Jonesa -to prawdziwa jazzowa perełka!
Tytuł płyty opatrzony jest dopiskiem ,,Edition One'', trzy lata później bowiem ukazała się płyta: ,,Trio Fascination. Edition Two'', na której znalazły się nagrania Lovano dokonane z trzema różnymi triami. Nie było już tam jednak tak znakomitych muzyków jak na omawianej płycie, uważanej przez smakoszy jazzu za zawierającą najlepsze dokonania JOE LOVANO z triem jazzowym jakie zostały zarejestrowane.

,,Lovano jest postrzegany jako jeden z najciekawszych tenorzystów lat 90.''

(Dionizy Piątkowski: ,,Encyklopedia Muzyki Popularnej: Jazz'')

Tagi: jazz L
22:50, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

 LIONEL HAMPTON: Ring Dem Vibes (CD 1976 / 2000)

Ring dem bells; Seven come eleven; On the sunny side of the street; Blue Lou; Psychedelic Sally; Vibraphone blues; Hamp's thing

Najwięksi wibrafoniści jazzu? Trzy nazwiska: MILT JACKSON, GARY BURTON i LIONEL HAMPTON.
Płyta ,,Ring Dem Vibes'' jest reedycją albumu Hamptona z roku 1976 zatytułowanego: ,,Blue Star'', wydaną w serii pięćdziesięciu największych albumów jazzowych nagranych w Paryżu. Krążek wydany został w formie efektownego digipacka z dołączoną książeczką, a nagrania poddano 24-bitowemu remasteringowi, dzięki czemu materiał wypełniający CD brzmi wyśmienicie.
To kwintesencja tego co w jazzie osobiście kocham najbardziej: niezwykła ekspresja, wirtuozeria wszystkich muzyków, z których każdy zaznacza swą obecność wytrawnymi solówkami, oraz bardzo rozbudowane lecz przejrzyste i czytelne improwizacje. Lider nie jest muzykiem, którego słyszymy zawsze na pierwszym planie, lecz po prostu jednym z członków bandu. Oprócz wibrafonu: dużo wspaniale brzmiącej gitary (niezwykły wirtuoz: William Mackel), organy Hammonda (Reynold Mullins), sola perkusji (Sam Woodyard), saksofony (Michel Attenoux i Gerard Badini) a nawet wokal samego Hamptona, który choć wokalistą wybitnym nigdy nie był -ekspresją i witalnością potrafił sprawić, iż głosu jego słucha się wyśmienicie (choćby w otwierającym płytę utworze tytułowym, czy standardzie ,,On The Sunny Side Of The Street'').
Prawdziwym skarbem na płycie jest wspaniała interpretacja tematu Horace Silvera: ,,Psychedelic Sally''. W tym blisko 11-minutowym utworze Hampton wyprawia na swoich ,,cymbałkach'' niezwykłe zupełnie rzeczy, a W.Mackel wspomagany zawiłą linią kontrabasu Michela Gaudry osiąga chyba apogeum swojego gitarowego wirtuozerstwa (znam tylko jednego gitarzystę, który potrafi w taki sposób frazować... ale on ma na imię Jarek :-) . W połowie utworu pojawia się fantastyczna trąbka (Claude Gousset) ,,podpierana'' rockowo chwilami wręcz brzmiącym kontrabasem, po niezwykłej minucie sola zastąpiona saksofonem tenorowym G.Badiniego, który z kolei ustępuje miejsca fortepianowi (Raymond Fol). Całość zespala Hampton uderzający w wibrafon, sapiący do mikrofonu i pokrzykujący. Psychodeliczny jazz? Jak najbardziej! Jeśli coś takiego istnieje, to ,,Psychedelic Sally'' w tej interpretacji jest tego esencją.
Po psychodelii czas na bluesa. ,,Vibraphone Blues'': wokal Hamptona brzmi tutaj niczym śpiew rasowego bluesmana, charakterystyczne brzmienie hammondów i wspaniała gitara natomiast brzmią jakby z ,,innej bajki''. Te dwa utwory to opus magnum całego albumu!
Jak dobrze że są jeszcze takie płyty! Płyty, które nagrane zostały wiele lat temu a czekają na odkrycie. Dopiero teraz ,,odkryłem'' dla siebie ten album nagrany 35 lat temu i od teraz zostanie już ze mną na zawsze w Moim Muzycznym Świecie.
Za ,,pierwszym podejsciem'' wysłuchałem krążka dwukrotnie raz za razem, a później powtórzyłem sobie jeszcze raz ,,Psychedelic Sally'' i jeszcze raz ,,Vibraphone Blues''. Tak szybko nie pokryje się ta płyta kurzem na mojej półce - ) . Jak mogłem dotyczas bez niej żyć?
Podczas swojej długiej i owocnej kariery muzycznej Hampton grał m.in z LOUISEM ARMSTRONGIEM, BENNY GOODMANEM, ARTEM FARMEREM, QUINCY JONESEM, CHARLESEM MINGUSEM, CLARKIEM TERRY, STANEM GETZEM, OSCAREM PETERSONEM i ARTEM TATUMEM. Zmarł w 2002 roku w wieku 94 lat do końca życia pozostając aktywnym jazzmanem, mimo artretyzmu i udaru mózgu jakiego doznał podczas koncertu w Paryżu w 1991 roku (ostatni koncert zagrał w 2001 roku, na kilka tygodni przed śmiercią). Muzyka jaką po sobie pozostawił uczyniła go jednak nieśmiertelnym a dziś coraz to nowi miłośnicy jazzu odkrywają dla siebie kolejne jego nagrania, czego moja skromna osoba jest dowodem.


,,Gdyby nie było Hamptona z jego elektryzującymi improwizacjami, nieposkromionym dynamizmem, zadziwiającym entuzjazmem i najzwyklejszym umiłowaniem życia i muzyki, swiat byłby bez wątpienia inny''

(Dionizy Piątkowski: ,,Encyklopedia Muzyki Popularnej: Jazz'')

Tagi: H jazz
22:38, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 kwietnia 2011

ELVIS PRESLEY: Elvis Presley's Greatest Hits Volume I (LP 1959)

str.1: Heartbreak Hotel; I Was The One; I'm Left, You're Right, She's Gone; Tutti Frutti; Blue Suede Shoes; Don't Be Cruel; I Want You, I Need You, I Love You; My Baby Left Me

str.2: Hound Dog; Ready Teddy; I Love You Because; Anyway You Want Me (That's How I Will Be); Money Honey; I'm Gonna Sit Right Down And Cry; Blue Moon; Rip It Up

ELVIS PRESLEY: Elvis Presley's Greatest Hits Volume II (LP 1957-1970)

str.1: Long Tall Sally; Shake, Rattle And Roll; Old Shep; Lawdy Miss Clawdy; Playing For Keeps; All Shook Up; That's When Your Heartaches Begin; Too Much

str2: Mean Woman Blues; Blueberry Hill; Lonesome Cowboy; Let Me Be Your Teddy Bear from 'Loving You'; Paralysed; Let's Have A Party; Got A Lot Of Livin' To Do!; Trying To Get To You

Która to już z kolei składanka Elvisa w mojej kolekcji płyt winylowych? Za każdym razem zdobywając kolejne winylowe kompilacje Elvisa mam świadomość, iż to nie chęć zdobycia nagrań Presleya ułożonych w kolejnej już konstelacji mną kieruje, lecz po prostu kolekcjonerska mania zdobycia kolejnych krążków do prywatnego katalogu, a jednak za każdym razem, gdy kładę świeżo zdobyty elvisowski winyl na talerzu gramofonu, wiąże się to z pewnego rodzaju moim prywatnym muzycznym świętem i celebracją przesłuchiwania płyty gramofonowej ELVISA PRESLEYA. Tak było i tym razem, gdy słuchałem zapewne po raz kilkusetny takich przebojów jak: ,,Anyway You Want Me (That's How I Will Be)'', ,,Old Shep'', ,,Paralysed'' czy ,,Blue Moon'' z kolejnych płyt winylowych pozyskanych do prywatnej kolekcji. Trudno byłoby mi zliczyć wszystkie płyty z mojej półki, na których znajduje się: ,,Blue Suede Shoes'', ,,Don't Be Cruel'' czy ,,Long Tall Sally'', a jednak za każdym razem gdy słucham tych nagrań z kolejnych czarnych krążków wydanych w innych zestawieniach, w innych okładkach, bądź po prostu opatrzonych innym numerem katalogowym niż już posiadane, łaczy się to dla mnie z dużymi emocjami i wiąże z niemalże ,,nabożeństwem'' celebrowania odtworzenia płyty na gramofonie.
Wydawnictwo Reader's Digest specjalizuje się w najróżniejszych wielopłytowych składankach skierowanych do przeciętnego odbiorcy, będących tematycznymi kompilacjami zawierającymi nagrania różnych wykonawców, ale także zestawach płyt jednego konkretnego wykonawcy. Dziś dostępne są cztero- lub pięciopłytowe zestawy kompaktów m.in. ABBY, Richarda Claydermana czy właśnie ELVISA PRESLEYA. Przed laty jednak, zanim świat zdominowała płyta CD, Reader's Digest wydawał własne składanki pod postacią estetycznych kilkupłytowych zestawów płyt winylowych. Jednym z takich wydawnictw był zestaw 6 longplayów Elvisa, spakowanych w jeden karton jako ,,Elvis Presley's Greatest Hits'', ale także sprzedawanych osobno, w indywidualnych okładkach jako ,,Volume I'', ,,Volume II'' itd. Płyty zostały wydane w estetycznych okładkach, których rewersy po złożeniu całego kompletu tworzą jedno duże koncertowe zdjęcie Elvisa.
Dwie pierwsze płyty tej serii, bądź boxu pozyskałem właśnie do swoich zbiorów.

,,Elvis Presley's Greatest Hits Volume I'' to zestaw szesnastu nagrań począwszy od ,,Heartbreak Hotel'' a na ,,Rip It Up'' zakończywszy.
Druga płyta ,,Volume II'' zawiera podobnie jak ,,jedynka'' 16 nagrań pochodzących z lat 1957-1970 -jest więc tutaj dość duży 13-letni przedział czasowy, a więc np.,,All Shook Up'' (z roku 1957) sąsiaduje z ,,That's When Your Heartaches Begin'' (1970). Dzięki temu druga płyta jest bardziej reprezentatywna pod względem ,,największych przebojów EP'', jednakże należy i w tym przypadku mieć świadomość tego że krążek jest zaledwie częścią większej całości.
Do dnia dzisiejszego ukazują się coraz to nowsze zestawy oryginalnych nagrań Elvisa, a każdy Jego miłośnik ma i tak zapewne swoją ,,żelazną'' listę ukochanych nagrań ,,Króla''. Osobiście sam kiedyś takową stworzyłem dla własnej przyjemności, po czym bezustannie ją modyfikowałem i po pewnym czasie zarzuciłem ten projekt. Jakikolwiek zestaw nagrań ELVISA PRESLEYA, nawet stworzony przez największych na świecie miłośników i ekspertów Jego twórczości będzie zawsze zestawem subiektywnym i nie mogącym  usatysfakcjonować wszystkich Jego wielbicieli.

Tagi: Pop
22:50, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 kwietnia 2011

Wspaniały, charytatywny utwór powstał na fali popularności róznego rodzaju ,,Aid-ów''. Nagrana w towarzystwie ELTONA JOHNA, STEVIE WONDERA i Gladys Knight piosenka została napisana, wyprodukowana i zaaranżowana przez Burta Bacharacha i Carole Bayer Sager. Świetnie brzmi po blisko 30.latach.
Zanim wysłuchałem str B, sięgnąłem na półkę po longplay DIONNE WARWICK: ,,Friends'', z którego pochodzi piosenka ze strony pierwszej. Tak -nie myliłem się: na drugiej stronie wytłoczono utwór, który (jak to mówiło się wówczas): ,,nie zmieścił się na longplayu''. Album D.Warwick ,,Friends'' mam od lat i bardzo go lubię, dlatego wielką frajdę sprawiło mi wysłuchanie piosenki z tej sesji, której po prostu wcześniej nie znałem.
Ile jest jeszcze takich nagrań do odkrycia?

Tagi: Pop w
00:08, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
str.1: Crazy Life; Hollywood Holiday; There's No Time; Fling Of Mine; Granny Goodbye
str.2: Great Lake Canoe; Cherizar; One Woman Lover; Piano Song

Moją ulubioną płytą GINO VANNELLIEGO jest ,,Nightwalker'' z 1981 roku, która notabene przyniosła Artyście duży rozgłos i przyczyniła się do Jego niezwykłej popularności w pierwszej połowie lat 80. Tym razem sięgnąłem po płytę wydaną dużo wcześniej -debiutancki album ,,Crazy Life'', nagrany przez młodziutkiego, dopiero co odkrytego przez HERBA ALPERTA, 21-letniego Gino tuż po podpisaniu kontraktu z A&M Records. Słynny trębacz jest też producentem albumu, na który składa się dziewięć piosenek utrzymanych w ciepłym smooth-jazzowym nastroju.
Otwierająca płytę, tytułowa piosenka utrzymana w klimacie samby, ozdobiona pięknymi gitarowymi akordami brzmi chwilami tak jak gdyby nagrano ją wczoraj, a dziś mogłaby stać się przebojem. Myślę, iż na tym polega fenomen niektórych płyt -na ponadczasowości, która jak okazuje się nie jest wyłącznie domeną muzyki klasycznej.
Płyta podobnie jak inne, poźniejsze dokonania Kanadyjczyka, utrzymana jest w ciepłym klimacie, kojarzącym się z wieczorną lampką wina po ciężkim dniu, przynoszącą ulgę i wytchnienie (,,There's No Time'') i choć znajdziemy na niej także nastroje zbliżone do bluesa (,,Fling Of Mine''), czy ,,goręcej'' brzmiącą sambę: ,,Great Lake Canoe'' to na krążku ,,królują'' utwory wspaniale ,,leniwe'' -określane przeze mnie jako ,,sweet, soft and lazy''.
Niezwykle krótka, zaledwie 24-minutowa płyta wydana przed 38-laty (!), była niezwykle udanym debiutem Artysty, który później zachwycił świat takimi wspaniałymi rzeczami jak: ,,I Just Wanna Stop'', czy późniejsza: ,,Santa Rosa'' z wspomnianej płyty ,,Nightwalker'' (1981).
GINO VANNELLIEGO w mojej prywatnej subiektywnej kategorii odbierania Muzyki zawsze umieszczałem obok podobnych ,,nudziarzy'' jak MICHAEL FRANKS czy CRISTOPHER CROSS.
Tagi: Pop V
00:06, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

str.A: Blues In My Shoes; Squeeze Me; Straight No Chaser; Big Band Blues
str.B: Une Mes; Warm Hearted Mood; Shell Game

Wznowienie wcześniej wydanej płyty, na którą złożyły się nagrania dokonane podczas koncertu w Warszawie z udziałem m.in. słynnego perkusisty polskiego jazzu: Czesława Bartkowskiego. Unikat na skalę światową w dziedzinie jazzu: płyta z zapisem tego występu ukazała się tylko w Polsce! Wśród brawurowo wykonanych w big bandowej konwencji utworów, znajdziemy tu standardy takie jak: ,,Squeeze Me'' -Duke'a Ellingtona, czy ,,Straight No Chaser'' -Theloniousa Monka. Niezwykle klimatycznie brzmi też w tej interpretacji ,,Warm Hearted Mood''.
Szkoda tylko że płyta, podobnie jak kilka innych tworzących serię Klubu Płytowego Pe-Es-Jotu ,,Biały Kruk Czarnego Krążka'', wydana została w tak żałośnie koszmarnej okładce.

Tagi: jazz T
00:05, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 kwietnia 2011

Fire; Voodoo Child; Rainy Day, Dream Away; Manic Depression; Third Stone From The Sun; Purple Haze; Little Wing; Up From The Skies; Crosstown Traffic; The Wind Cries Mary; Red House


W momencie gdy piszę ten tekst; płyta jest jak dotąd ostatnim albumem JARKA ŚMIETANY. Niezwykły, zaskakujący projekt gitarzysty jazzowego, który zmierzył się z pomnikowymi dziełami rockowego gitarowego króla! JAREK ŚMIETANA postanowił tym albumem oddać hołd gitarzyście, któremu m.in. zawdzięcza sięgnięcie w wieku kilkunastu lat po gitarę. Jak zwykle zebrał muzyków ,,z najwyższej półki'' (m.in. Paweł Mąciwoda (SCORPIONS), NIGEL KENNEDY, Maciej Sikała i tradycyjnie: WOJTEK KAROLAK) i nagrał płytę będącą ewenementem na skalę światową. Oto bowiem nagrał utwory JIMIEGO HENDRIXA gitarzysta będący sam wielką indywidualnością -gitarzysta który ma własne wypracowane brzmienie i rozpoznawalny sposób gry. Powstała płyta, która jest skrzyżowaniem dwóch muzycznych geniuszy: Największego jazzmana wśród muzyków rockowych (Hendrix), oraz Największego rockmana wśród jazzmanów (Śmietana). Śmiem twierdzić, iż przez wszystkie lata nikt na świecie nie nagrał tak wspaniałej płyty z utworami Hendrixa! Zdarzało się w przeszłości JARKOWI ŚMIETANIE ,,podśpiewywać'' z gitarą -na tej płycie jednak po raz pierwszy od początku do końca słyszymy wokal Mistrza, brzmiący niezwykle głęboko i mocno. Chciałoby się powiedzieć: ,,czarny, bluesowy głos''.
Płytę otwiera ,,Fire'' kończący hendrixowskie koncerty, podczas wykonywania tego utworu bowiem na koncertach Śmietana rozstrzaskuje a często również podpala gitarę. Również ,,śmietankowa'' wersja studyjna tego utworu niesie w sobie niezwykłą wręcz dynamikę i ekspresję. Ciekawe co powiedziałby sam Hendrix na skrzypce NIGELA KENNEDY'EGO brzmiące niezwykle rockowo w tym nagraniu.
,,Voodoo Child'' to ,,zarąbista'' partia harmonijki ustnej Ł.Wiśniewskiego i ,,kaczkowata'' gitara Śmietany oraz magiczne solo karolakowych hammondów.
Bardzo typowo dla Śmietany brzmi ,,Rainy Day, Dream Away''; słuchając tej wersji hendrixowskiego utworu zdecydowanie zapominamy o pierwowzorze.
 Podobnie jest z ,,Manic Depression'', który to utwor po wysłuchaniu tej wersji trudno wyobrazić sobie choćby bez... partii saksofonu tenorowego.
Oprócz rozpoznawalnych od pierwszych dźwięków kompozycji, Śmietana sięgnął po takie ,,cudeńka'' jak choćby ,,Third Stone From The Sun'' odkrywając zupełnie nowe oblicze tego utworu. Nieznane mi dotąd walory tej urokliwej kompozycji sprawiły, iż od czasu wysłuchania tej płyty jest to jeden z moich ulubionych utworów Hendrixa, ale... w wykonaniu zespołu JARKA ŚMIETANY. To niezwykłe, iż są rzeczy sprzed wielu, wielu lat: na pozór znane nam kompozycje, w których dzięki innemu podejściu odkryć możemy całkiem nowe barwy. Tu pasują nawet... didżejskie skrecze (,,Third Stone ...'' i ,,Purple Haze''), których nie mogę strawić słuchając niektórych współczesnych produkcji muzycznych.
,,Little Wing'' w tej wersji po prostu... ,,powala''. STING nagrywając z wielkimi jazzmanami swój moim zdaniem najlepszy album ,,...Nothing Like The Sun'' (1987) umieścił na płycie również ,,Little Wing'', nagrane wraz z zespołem GILA EVANSA, ale nie było z nim tam ...NIGELA KENNEDY i JARKA ŚMIETANY, którzy wygrywają konkurencję o hendrixowskie ,,Małe Skrzydełko''.
Mniej przekonywująco brzmią może ,,Up From The Skies'' i ,,Crosstown Traffic'' (mimo świetnej solówki Kennedy'ego), choć dla zwolenników pierwotnych hendrixowskich wersji ,,mniejsza'' ingerencja Śmietany w oryginalne wersje może być atrybutem tych nagrań.
Funkująco a zarazem bluesowo brzmi ,,The Wind Cries Mary'', w której gitara Śmietany brzmi czysto (bez przetworników), a organy Hammonda (Karolak) grają również prostą i nieskomplikowaną solówkę.
Płytę kończy najbardziej bluesowo brzmiący ,,Red House'' (ozdobiony partią harmonijki A.Krupy), który jest być może przedsmakiem tego co czeka nas na kolejnej płycie JARKA ŚMIETANY: ,,I Love The Blues'' -dla mnie osobiście: najbardziej oczekiwanej płycie 2011 roku.
Tymczasem dziękuję za hendrixowskie koncerty, których byłem dwukrotnie świadkiem (patrz:
Poznań, Leszno), za ,,nowego Hendrixa'' którego Tak nigdy przedtem nie słyszałem i za tą płytę, którą otrzymałem od Największego Polskiego Gitarzysty podczas ostatniego naszego spotkania.

Kilimanjaro; Where Are You From; Passion; Quo Vadis; City Of Spring; Way To Oasis; Taniec Garbusa; Untitled Song; Kilimanjaro

ZBIGNIEW SEIFERT to jedna z tych postaci polskiej muzyki jazzowej, która zdecydowanie większą sławę zyskała na świecie niż w Polsce. Nagrywał z największymi osobistościami świata jazzu, jak Jack DeJohnette czy sam John Scofield (nie wszyscy wiedzą, iż ten drugi grał u Seiferta jako muzyk sesyjny -nie odwrotnie!). Niewielu tej klasy skrzypków jazzowych zaszczyciło muzykę jazzową XX wieku. ZBIGNIEW SEIFERT to postać wybitna, jednocześnie w Polsce znana jedynie dzięki albumowi koncertowemu ,,Kilimanjaro''.
Jak napiasłem powyżej; niewielu tej klasy szkrzypków jazzowych zaszczyciło świat jazzu swą twórczością, jednakże nasz ,,jazzowy kameleon'' JAREK ŚMIETANA odnalazł dziewięć wspólczesnych wielkich skrzypiec jazzu pod nazwiskami takimi jak:Didier Lockwood, Jerry Goodman czy Krzesimir Dębski i namówił ich do oddania hołdu twórczości Seiferta. Owocem tego jest płyta nagrana i wydana w 30. rocznicę przedwcześnie zmarłego Muzyka, jaka przypadła w roku 2009.
Dziewięciu wielkich skrzypków wykonuje wraz z zespołem JARKA ŚMIETANY osiem kompozycji Seiferta, płytę bowiem otwiera i zamyka słynne ,,Kilimanjaro'' w dwóch różnych wersjach.
Znamienne, iż jest to płyta Wielkiego Gitarzysty Jazzowego, na której to; nie gitara jest instrumentem przewodnim -lecz skrzypce. W zespole towarzyszącym poszczególnym solistom, oprócz Śmietany znajdziemy też takie nazwiska jak Janusz Grzywacz (obecnie: LABORATORIUM), czy Zbigniew Wegehaupt. A więc istna ,,śmietanka jazzowa'' (sic!). Nie znaczy to jednak, iż gitary Mistrza Śmietany na płycie jest mało; porywające sola pojawiają się w miejsce skrzypiec, by po chwili ponownie ustąpić smyczkowi (brawurowo, wręcz... rockowo zagrana pierwsza 11-minutowa wersja ,,Kilimanjaro'', gdzie Śmietana prowadzi wyśmienity dialog z Jerrym Goodmanem).
W drugim utworze (,,Where Are You From'') zdeformowana wokaliza towarzysząca nam podczas całego nagrania, powtarzana niczym mantra, tworzy niepowtarzalny klimacik, solo Wegehaupta w środku utworu powala, a Mateusz Smoczyński ,,wycina'' takie solówki, których chyba niepowstydziłby sam ZBIGNIEW SEIFERT. Swoją drogą, ciekawe jak oceniłby tą płytę bohater, któremu została ona poświęcona.
W trzecim utworze przysłowiowe i dosłowne,,pierwsze skrzypce'' gra sam światowej sławy muzyk z najwyższej półki: Didier Lockwood! ,,Passion'' -to kolejna klasyka Seiferta, z którą z wielkim powodzeniem zmierzył się zespół J.Śmietany. Szybki rytm i dynamiczna perkusja, a skrzypce przy użyciu różnego rodzaju przetworników (z których stosowania słynie D.Lockwood) grają z prawdziwą, tytułową ,,pasją''... no i Pan Jarek nie daje i tym razem za wygraną, wygrywając na swoim ,,Mayones'ie'' niebywałe rzeczy, aż chce się krzyknąć: ,,This Is Jazz, But It's Rock'n'roll Too!''.

Od początku kolejnego nagrania: ,,Quo Vadis'' słychać wyraźnie kto gra w tym utworze (bez sprawdzania na okładce): jedyny w swoim rodzaju, tak charakterystycznie brzmiący Krzesimir Dębski! Spokojny w swym klimacie utwór wspaniale kontrastuje z manierą Dębskiego i gdyby nie gitara J.Śmietany i fortepian Piotra Wyleżola, można by odnieść wrażenie iż to jedna z jego kompozycji nagrana wspólnie ze STRING CONNECTION.
,,City Of Spring'' -to z kolei klimat bliższy dokonaniom zespołu Śmietany sprzed lat: EXTRA BALL. Na skrzypcach tym razem słyszymy Christiana Howesa, a długie wyśmienite solo fortepianowe to po raz kolejny zasługa P.Wyleżola.
,,Way To Oasis'' -leniwie rozkołysana gitara we wstępie i po chwili już są... skrzypce Marka Feldmana. Przyjemny, jak można dziś napisać: ,,smooth jazzowy'' klimat i niezwykle zagrane przez J.Grzywacza solo na elektronicznych instrumentach klawiszowych, dzięki któremu zbliżyliśmy się do klimatów spod znaku starego SBB.
Jedyny polski tytuł na płycie! ,,Taniec Garbusa''. Na skrzypcach tym razem Maciej Strzelczyk, a JAROSŁAW ŚMIETANA brzmi w tym utworze bardzo tradycyjnie i tak dla siebie charakterystycznie (mam na własny użytek takie określenie: ,,śmietankowe brzmienie''). Gustownej solówki nie poskąpił i tym razem Wyleżol.
Podobny w klimacie do ,,Where Are You From'' (nr 2) jest ósmy utwór na płycie: ,,Untitled Song''; spokojny i ...mantryczny w odbiorze, poprzez powtarzający się motyw basowy Wegehaupta, wzbogacony brzmieniem bongosów. Na skrzypcach: Adam Bałdych.
Na koniec jeszcze repryza ,,Kilimanjaro'' -spinającego niczym klamra cały album, zagrana w mistrzowski sposób przez Pierre Blancharda -wspaniały temat i wspaniałe zakończenie tego tribute-albumu, potęgujące wrażenie płyty konceptualnej.
To kolejny wielki projekt JARKA ŚMIETANY i nie ostatni (później mieliśmy Hendrixa i płytę ze standardami bluesowymi). Brawo!

SKŁAD:

Jarek Śmietana - gitary

Piotr Wyleżoł - fortepiany

Zbigniew Wegehaupt - kontrabas

Adam Czerwiński - perkusja

Sławek Berny - instr. perkusyjne 

Janusz Grzywacz - instr. klawiszowe


Kilimanjaro /with J.Goodman/;

Where Are You From /with M.Smoczyński/;

Passion /with D.Lockwood/;

Quo Vadis /with K.Dębski/;

City Of Spring /with Ch.Howes/;

Way To Oasis /with M.Feldman/;

Taniec Garbusa /with M.Strzelczyk/;

Untitled Song /with A.Bałdych/;

Kilimanjaro /with P.Blanchard/

23:55, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

CD:

Part I ''Birth''; Part II ''Okapi''; Part III ''Children''; Part IV ''Dance''; Part V ''My Love And Inspiration''

LP:

str.A: Part I ''Birth''; Part II ''Okapi''

str.B: Part III ''Children''; Part IV ''Dance''; Part V ''My Love And Inspiration''

LP Wspaniały projekt! Pięcioczęściowa suita napisana i zaaranżowana przez Genialnego JARKA ŚMIETANĘ. Do nagrania Mistrz zaprosił, tradycyjnie już: muzyków z najwyższej półki: Eddie Henderson (trąbka), Nigel Kennedy (skrzypce), David Liebman (saksofon), Piotr Wyleżoł (fortepian), Ed Schuller (kontrabas) i wspaniały Adam Czerwiński (perkusja). Tym co wyróżnia to przedsięwzięcie jest udział w nagraniu ,,Jesiennej Suity'' Chamber Orchestra Of Galicja pod dyrekcją wyśmienitego Krzesimira Dębskiego, któremu Śmietana powierzył orkiestrację. W dwóch utworach z płyty kompozycyjnie wsparł Śmietanę: W.Sendecki.
Powstało dzieło na skalę światową, któremu zdecydowanie należy się godne miejsce wśród wielkich utworów XXI wieku zarówno w kategorii jazzu jak i szeroko pojętej instrumentalnej muzyki klasycyzującej.
Całość rozpoczyna przecudna część pierwsza: ,,Birth'', w której dosłownie rzuca na kolana brzmienie orkiestry i niezwykle radosna linia melodyczna, ukazująca jesień jako porę radosną, mieniącą się wieloma barwami. Śmietana niczym malarz, przekazuje nam swoją wizję jesieni nie upstrzonej tandetną kolorystyką, lecz ukazaną kolorami pięknymi, subtelnymi, pełnymi głębi...
Druga część suity: ,,Okapi'' -to już typowo jazzowa kompozycja będąca w moim odczuciu ukłonem w stronę stojącego za pulpitem K.Dębskiego, gdyż zarówno aranżacja całości jak i partia skrzypiec N.Kennedy'ego kojarzy się z charakterystyczną manierą wielkiego polskiego skrzypka jazzowego i kompozytora. Soczyste partie ,,śmietankowej'' gitary natomiast brzmią na tle orkiestry w finale tej części doskonale.
Drugą stronę płyty winylowej otwiera część III: ,,Children'' ozdobiona wspaniałymi partiami raz: ,,przytłumionej'', innym razem brzmiącej ,,soczyście'' trąbki E.Hendersona i przede wszystkim rozbudowanym solem tej Jedynej na Świecie Gitary i nie myślę tu o rodzaju instrumentu, lecz charakterystycznej ,,duszy'', którą słychać z sześciu strun. Tylko jeden Muzyk TAK gra! Spokojny, senny utwór kończy się ,,davisowskimi'' wzdychaniami trąbki.
,,Dance'' to utwór o skocznej (jakby osadzonej w tradycji słowiańskiej muzyki ludowej) rytmice, oparty na partii skrzypiec, w którym ozdobą jest bardzo rozbudowana solówka gitary brzmiąca naprawdę niezwykle na tle orkiestry. Poza tym jest tu wszystko: partia skrzypiec, solo na saksofonie sopranowym (Liebman), partia całej sekcji smyczkowej... i to wszystko zawarte jest w zadwie 5 i pół minutowym utworze (najkrótszej części suity).
Na koniec dajemy się porwać nostalgii i słuchamy przecudnej kompozycji Genialnego Kompozytora: ,,My Love And Inspiration'' gdzie Śmietana czaruje nas brzmieniami instrumentu akustycznego. Słuchałem tej kompozycji w innym opracowaniu, lecz zdecydowanie wersję z ,,Autumn Suite'' uważam za wzorcową. Pojawia się tu również wspaniałe solo fortepianowe (Wyleżoł) i ,,nucona'' partia kontrabasu (Schuller). Perła! Cały album natomiast to naszyjnik z pereł.
Płyta pierwotnie ukazała się w wersji CD w roku 2006, a dopiero po trzech latach udało się ją wydać na płycie gramofonowej. Estetyczna, rozkładana okładka ozdobiona pięknymi, utzymanymi w jesiennym klimacie fotografiami i płyta w indywidualnej kopercie to niewątpliwe atrybuty tego wydawnictwa. Szkoda tylko że sama płyta winylowa brzmi tak kiepsko, tym bardziej iż zapisano na niej doprawdy przecudne dźwięki.

CD Piękna, kompaktowa edycja tej płyty natomiast jest wręcz wzorem, zarówno pod względem edycji jak i jakości dźwięku (krążek pokryty został ponadto warstwą 24 -karatowego złota). 
W tym przypadku niestety tylko na CD cieszyć się mogę pełnią brzmienia zawartej tu Muzyki, a w przypadku tej płyty jest to wyjątkowo ważne.

23:53, longplay_2010
Link Dodaj komentarz »

   

Już nie zapomnisz mnie; Gdzie ci mężczyźni; Why Not This Way; Cała jesteś w skowronkach; Pod Papugami; To ostatnia niedziela; Little B.B.; Dni, których nie znamy; Kiedy byłem małym chłopcem; Jej portret; bonus track: Kiedy byłem małym chłopcem (alternate arrangement)

Jeden z wielu wspaniałych projektów JARKA ŚMIETANY. Tym razem mamy do czynienia z standardami polskiej piosenki ,,przefiltrowanymi'' przez niesamowitą wyobraźnię Śmietany. Każda z piosenek wykonana przez trio Gitarzysty (oczywiście w wersjach instrumentalnych), robi wrażenie zupełnie nowych utworów, gdyż ukazują zupełnie inne oblicze znanych nam kompozycji, a nierzadko odkrywa w popularnych melodiach całkiem nowe niuanse, których mogliśmy nie dostrzec w pierwotnych wykonaniach SKALDÓW, MARKA GRECHUTY czy TADEUSZA NALEPY. Na starannie wydanym krążku znajdują się też dwie zupełnie nowe kompozycje: ,,Why Not This Way'' -Śmietany, oraz ,,Little B.B.'' -WOJCIECHA KAROLAKA, które nie odbiegają klimatem od tytułowych ,,standardów'', a stanowią świetne uzupełnienie tej imponującej kolekcji. Imponującej, bowiem na płycie znajdują się takie tytuły jak choćby: ,,Gdzie ci mężczyźni'', ,,Dni, których nie znamy'', ,,Cała jesteś w skowronkach'' czy ,,Kiedy byłem małym chłopcem''.
Słuchając płyty odnosi się do tego stopnia wrażenie spójności, iż doprawdy trudno chwilami postrzegać zestaw jako składankę złożoną z kompozycji różnych autorów, gdyż można ulec złudzeniu iż materiał na płytę został napisany, jeśli nie przez J.Śmietanę -to dla Niego z myślą o tej płycie.
Mistrzostwem jest ,,Cała jesteś w skowronkach'', gdzie odkrywamy zupełnie nowe oblicze tej uroczej melodii (przed laty: piosenka SKALDÓW). Aranżacja i wykonanie tego utworu na ,,Polish Standards'' ,,znokautowało'' mnie od pierwszego przesłuchania. JAREK ŚMIETANA stworzył na bazie tej piosenki niemal nową kompozycję, ubarwiając ją dodatkowymi smaczkami poza podstawową linią melodyczną. Gdy w 1min 30sek trwania nagrania pojawia się po raz pierwszy melodyka refrenu: gitara Śmietany poruszająco łka i wzrusza. Karolak w tym utworze gra oszczędnie, zaledwie akompaniując Mistrzowi, a Adam Czerwiński przy pomocy ,,szczoteczek'' potęguje niesłychany klimat cudownej kompozycji. Nie odbieram tego nagrania jako ,,innej wersji'' piosenki SKALDÓW -to dla mnie zupełnie nowy utwór istniejący niezależnie.
To nie jedyna perełka na płycie. Śmietana m.in. odważył się nagrać ,,Kiedy byłem małym chłopcem'' TADEUSZA NALEPY, co należy traktować jako swego rodzaju wyzwanie. To hołd Wielkiego Gitarzysty dla Wielkiego Gitarzysty. Jak można się domyślić: JAREK ŚMIETANA zagrał ten utwór ,,po swojemu'' tworząc nagranie o charakterystycznym ,,śmietankowym brzmieniu'' nie profanując bynajmniej utworu, lecz ukazując uniwersalność standardu Nalepy. Jako ostatni numer dołączono jako ,,bonus track'' alternatywną wersję nagrania, bardziej rozbudowaną i wzbogaconą (może trochę niepotrzebnie) niewyraźnym, celowo zdeformowanym wokalem Śmietany.
W kilku utworach trio ŚMIETANA KAROLAK CZERWIŃSKI wspomagają JANUSZ MUNIAK (saksofon) oraz Thomas Celis Sanchez na różnego rodzaju perkusyjnych ,,przeszkadzajkach''.
Nie chce chwilami się wierzyć iż Muzycy potrafili stworzyć tak bogate brzmieniowo aranżacje przy pomocy gitary, hammondów i perkusji.
Po przesłuchaniu płyty w wyobraźni zacząłem układać materiał na ewentualne ,,Polish Standards 2''. Trochę jest jeszcze tych standardów, których z radością wysłuchałbym w wykonaniu Tych Muzyków.
Trudno przejść obojętnie wobec oprawy graficznej płyt wydawanych przez JSR (Jarek Śmietana Records). Okładkę ,,Polish Standards'' ilustruje zdjęcie głównych bohaterów płyty w strojach kosmicznych z emblematami graficznymi tej płyty oraz albumu ,,Whats Going On?''. W środku natomiast umieszczono awangardowe fotografie symbolizujące 3.
Płytę JAROSŁAW ŚMIETANA zadedykował swemu ojcu -to kolejny prywatny gest Artysty od czasu zadedykowania płyty ,,Talking Guitar'' (1984) swej córce -Alicji.