Recenzje ponad 2000 albumów. Klasyka, Jazz, Blues, Rock, Pop.

Vladyslav Sendecki
Atom String Quartet

Le Jardin Oublié /
My Polish Heart

PREMIERA 16 LISTOPADA 2018

Jason Kao HWANG Burning Bridge
Blood
(2018)

Chris PASIN
Ornettiquette
(2018)

Suavas Levy
1905. Niech się niesie ten siostrzany śpiew
(2018)

Simon VINCENT
Autumn Revelations
(2018)

Julian GERSTIN Sextet
The Old City
(2018)

Blog > Komentarze do wpisu

Stanley CLARKE / George DUKE: The Clarke / Duke Project /LP 1981/

str.1: Wild Dog; Louie, Louie; Sweet Baby; I Just Want To Love You
str.2: Let's Get Started; Winners; Touch And Go; Finding My Way

*******************************************************************


Urodzony w 1951 roku Stanley Clarke to wszechstronny kontrabasista i basista, znany przede wszystkim z grupy Chicka Corei Return To Forever i najsłynniejszych dokonań tej formacji, a więc płyt: ''Return To Forever'' (1973), czy albumów: ''Light As A Feather'' (1973) i ''Hymn Of The Seventh Galaxy'' (1973). Od wielu lat nieprzerwanie na scenie funkowo jazzowej. Jego ostatni album zatytułowany po prostu ''The Stanley Clarke Band'' (2010) okazał się jedną z najlepszych płyt roku. Pojawił się też w skłądzie reaktywowanej formacji Return To Forever podczas koncertów w 2011 roku.
George Duke z kolei obchodzący w roku 2012 -66 urodziny zwany jest pionierem elektronicznej klawiatury w jazzie, ale znany jest też jako kompozytor i wokalista muzyki popularnej. Współpracował z tak różnymi artystami jak Jean-Luc Ponty i Frank Zappa. Wśród jego najsłynniejszych projektów muzycznych znajdziemy The Billy Cobham - George Duke Band, w którego składzie oprócz Duke'a i perkusisty Billy;'ego Cobhama znaleźli się też Alfonso Johnson i John Scofield.
Pod szyldem The Clarke / Duke Project natomiast wraz ze Stanleyem Clarke panowie nagrali w latach 80-tych trzy płyty, spośród których za najlepsze ich wspólne dokonnie uważa się właśnie pierwszy album wydany w 1981 roku.
Album otwiera wspaniała kompozycja obu muzyków: ''Wild Dog'' oparta na wyśmienitych partiach gitary basowej i partii fortepianowych. To zarazem ich najsłynniejszy utwór, którym w późniejszym okresie sam Clarke niejednokrotnie otwiera swe koncerty.
Drugi utwór to utrzymana w iście funkowym klimacie interpretacja utworu Richarda Berryego z 1955 roku. Standard pop rockowy, którego tekst opowiada o jamajskim marynarzu wracającym do swej ukochanej. W tym oraz w dwóch kolejnych utworach mamy okazję usłyszeć śpiewających w duecie obu panów, co w przypadku Stanleya Clarke'a jet rzadkością, gdyż nieczęsto basista sięgał po mikrofon.
Dwie pozostałe piosenki to wspólna kompozycja Clarke'a i Duke'a: ''Sweet Baby'', oraz utrzymana w soulowo -funkowo -tanecznym rytmie kompozycja Clarke'a: ''I Just Want To Love You'', która na początku lat 80-tych doskonale sprawdzala się na parkietach dyskotek obok nagrań takich wykonawców jak choćby grupa Earth Wind & Fire.
Pierwszą stronę longplaya kończy instrumentalna kompozycja (ponownie Clarke'a): ''Never Judge A Cover By Its Book''.
Cztery utwory wypełniają 18 minut drugiej strony tego albumu. Nie ma tu jak w przypadku strony pierwszej -utwórów instrumentalnych. We wszystkich nagraniach słyszymy wokal Stanleya Clarke'a i George'a Duke'a -indywidualne ich głosy, bądź też doskonale dopracowane i świetnie brzmiące harmonie. No i jest bardzo ...tanecznie. ''Let's Get Started'' -wspólna kompozycja obu muzyków, ''Winners'' -Stanleya Clarke'a, przepiękna ballada napisana wspólnie przez Clarke'a i Duke'a: ''Touch And Go'' (świetny ciepły klimat) i na koniec charakteryzująca się zmianami rytmicznymi i niemal rockowym brzmieniem: ''Finding My Way'' -George'a Duke'a, gdzie Duke wyjątkowo znacząco pozwala sobie na elektroniczne impresje i solowe rozbudowane partie, bawiąc się brzmieniami klawiszy.
''The Clarke / Duke Project'' z roku 1981 to dawka soczystego, energetyzującego funku z pierwszej połowy lat 80-tych nasyconego doskonałymi partiami gitary basowej Stanleya Clarke'a otoczonymi elektroniką z wdziękiem obsługiwaną przez wirtuoza klawiszy George'a Duke'a. Ta muzyka brzmi może dziś troszkę archaicznie ale uważam iż w tym właśnie tkwi jej urok i doskonale sprawdza się ona po ponad 30-lat od czasu dokonania nagrań. Coś jest w tej estetyce drugiej połowy lat 70-tych, w której ta płyta tkwi (mimo iż nagrana już w latach 80-tych, w 1981 roku)... coś co wówczas sprawiało iż nagrań tych doskonale słuchało się zarówno w domowym zaciszu jak i podczas dyskotek. Kiedy dyskoteki były jeszcze miejscem, w którym grano muzyke zgoła odmienną od dzisiejszego łomotu latino-techno-popowego. Stanley Clarke na gitarach, sitarze oraz wiolonczeli, obsługujący najróżniejsze instrumenty klawiszowe: George Duke, a na perkusji towarzyszy im John Robinson.

piątek, 25 maja 2012, longplay_2010

Polecane wpisy